gorzow-sos
21.02.14, 20:50
34 lata temu w stołówce w Świdniku kotlet w zakładowej stołówce podrożał z 10 do 18 złotych. Pierwszy stanął wydział obróbki mechanicznej części śmigłowców W-320. Protest szybko rozszerzył się na inne wydziały. Wkrótce nie pracowała już cała blisko 10-tysięczna załoga. Ślusarze i narzędziowcy ruszyli pod siedzibę dyrekcji.
Kilka lat temu w tym samym Świdniku związkowcy już "sprywatyzowanego" zakładu krzyczeli: "Dobra praca, godna płaca", "Bianco do wora, a wór do jeziora", "Nie będzie Włoch pluł nam w twarz".
Teraz Solidarność nie ma gdzie już protestować (nie ma przemysłu), więc wzięła się za Lidla. Dlaczego szefowie Lidla przestrzegają prawo w Niemczech, a Polskę traktują jak afrykańską kolonię? Mówiąc w skrócie nie będzie Niemiec pluł nam w twarz; nie może być tak, że traktujecie nas Polaków, pracowników, związkowców, jak niewolników - powiedział Kolorz.
Podrygi solidarnościowców są o jakieś 20 lat spóźnione. Polska podpisując traktat o wejściu do UE zobowiązała się do przyjęcia przepisów handlowych, gospodarczych, prawnych (te przyjęto już w 1991-92 w tzw. układzie handlowym, który przepchnęły m.in. dzisiejsza PO i SLD i większa część dzisiejszego PiS poza ZChN niejakiego Marcinkiewicza) na korzyść starej Unii, wówczas liczącej się w świecie superpotęgi gospodarczej, EWG. Jednocześnie przepisy socjalne, prawa pracy, zostawiono w "gestii" państw członkowskich. Biednych, bez infrastruktury, bez lokalnego kapitału, ogołoconych z przemysłu, banków, posiadających jedynie tanią siłę roboczą, i ujemny deficyt handlowy. Są więc te mityczne pensje wschodnie, warunki pracy bandyckie, a ceny zachodnie. Ale jak się słuchało doradców, ekspertów, prawników, i dalej podnieca się setkami mln euro środków "unijnych", to tak jest. Solidarnościowcy i wolnościowcy wraz z czerwonymi doprowadzili do tego co jest. Dziś tylko śmiać się i płakać z tego, że kotlet w stołówce w Świdniku podrożał z 10 do 18 zł i klasa robotnicza zastrajkowała. Teraz jak Lidl, Tesco, czy Netto "przez nowe przepisy dot. cen energii" podwyższy cenę chleba w skali roku z 2 do 4 zł to nikt nie wyjdzie protestować. Emeryci nie mają sił, niepełnosprawni leżą w domu, studenci liczą na wyjazd do UK, polityków już nikt nie słucha, związkowcy skompromitowani, bezrobotni pod śmietnikami, chorzy w trzyletnich kolejkach do lekarza, a reszta ma to gdzieś. Ze dwustu ludzi zrobi pikietę i nikt się tym nie przejmie. Ani pani Zosia prowadząca gabinet kosmetyczny, ani harujący 12h na dobę pan Józek. Bezrobotny 21-latek na hasło "protestujemy" powie, "ej ziom, co ty palisz". O Take Polske ...