Gość: Robert B
IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl
03.07.02, 11:22
Całe to zamieszanie wokół istnienia województwa lubuskiego, a co za tym dalej
idzie wykorzystywaniu Gorzowa na rzecz Zielonej Góry, to prawda, ale...
niestety jest to tylko gra przedwyborcza kilku działaczy SLD.
Po pierwsze - Zielona Góra istotnie zamierza zawłaszczyć sobie maksimum
instytucji, pieniędzy i wpływów, ale jest w tym trochę winy polityków z
Gorzowa, bo gdy oni się budzą, że coś jest nie tak, to w Zielonej Górze już
wnoszą meble do kolejnej instytucji.
Po drugie - wykorzystani czują się gorzowscy prominenci SLD. Wypowiedzi
Jakuba Derech-Krzyckiego to w rzeczywistości rozpaczliwy płacz 'chłopca
wyrzuconego poza orbitę wpływów". Zapowiadał wielką działalność w Sejmie, ale
zetknął sie z okrutną rzeczywistością - młodzi nie mają racji. Zresztą...
Derech-Krzycki nigdy nie był liderem, jesli już to..."pompowanym" przez
Jędrzejczaka i Kochanowskiego. Tak więc jeśli mówi o "wykorzystywaniu" przez
Zielonogórzan to ma na mysli... pozbawianiu wpływów jego i kolesi z SLS.
Po trzecie - cała ta awantura to teatr obliczony na zdobycie maksymalnego
poparcie dla SLD w Gorzowie. Oto w świat idzie informacja:"Tacy są, że nawet ze
swoimi towarzyszami się pokłócą dla dobra miasta". Baju, baju... to istne
mydlenie oczu i socjotechnika. Mam nadzieję, że mało skuteczna.
Istnienie województwa lubuskiego rzeczywiście nie ma sesnu w obecnej
konstelacji, ale nie wierzę, że takiego zdania sa akurat liderzy lubuskiego SLD.
Pozdrawiam
ROBERT BAGIŃSKI