aborys
17.09.02, 09:41
Zielona Góra jest taka biedna.
W dobie kryzysu zatrudnienia pozbawiona jest przez los wielu możliwości
pracy. Stanowiska, funkcje, a nawet całe profesje niedostępne są
Zielonogórzanom.
I tak Zielonogórzanin nie może być:
- motorniczym, szefem zespołu naprawy trakcji tramwajowej, zwrotniczym
komunikacji miejskiej, elektroinstalatorem tramwaju, konserwatorem pętli
tramwajowej, etc.
- flisakiem, włóczką, sternikiem pchacza barek płaskodennych, etc.
- stoczniowcem rzecznym, wodowskazem, policjantem rzecznym.
Nie może wykazać się przy układaniu wałów przeciwpowodziowych ani dorobić
podczas robót interwencyjnych przy osuszaniu po powodzi.
Nie może zostać wojewodą. A jak już zostaje - zostaje w Gorzowie.
Pogłowie rektorów też im znacznie spadło...
Odpuśćmy im UOP-y i KRS-y. Gdzie chłopaki zarobią na winobranie?