marek_p
23.09.02, 20:32
Pierwsi przegrani to my – Stowarzyszenie Forum Gorzowa.
Okazaliśmy się zbyt słabi organizacyjnie by podjąć skuteczną walkę
w zbliżających się wyborach.
Naszym celem było zdobycie 1-2 mandatów radnych.
Niestety samodzielny start w wyborach okazał się dla nas zbyt dużym wyzwaniem.
Decydujący cios inicjatywie zadała pani Lasik, kanclerz Wyższej Szkoły
Informatycznej, jednocześnie członek zarządu Forum.
Do ostatniej chwili zwodziła nas obiecując start z naszej listy.
Ostatecznie odmówiła.
Mogliśmy oczywiście walczyć wytrwale posiadając w składzie blisko 90 letniego
legendarnego prezydenta, który na wezwanie, "Panie Prezydencie, miasto Pana
osoby potrzebuje" nie odmówił.
Kontrast miał stanowić pewnie wszystkim tu na tym forum znany młody
internauta, Maciek Zakrzewski.
Uznaliśmy jednak, że linia zainteresowań wyborców przebiega gdzieś między
Sydney, a Słowianką, będąc realistami, zrezygnowaliśmy.
W swych założeniach forum miało być apolityczne jednoczyć gorzowian w walce
o pozycje naszego miasta na arenie kraju, a poprzez to walczyć o dobrobyt
wszystkich mieszkańców, wiadomo prężnie rozwijające się miasto to większy
rynek pracy, a zatem małe bezrobocie i godziwe wynagrodzenia.
Postawiony cel staraliśmy się realizować już od chwili powstania forum
(niektórzy z nas działali już wcześniej, bo Nasza Mała Ojczyzna była
w potrzebie).
Kilkoro naszych członków, jak chociażby Pani Kiełbasiewicz, Pan Prezydent
Bauer, czy Pani Pytlak działało w kulturze i "przy mieście" już bardzo wiele
lat.
Formuła działalności Forum polegała na pracy z wąskim gronie. Podejmowaliśmy
się wielu działań niezależnych od koniunktury i kalendarza wyborczego.
Wymienię chociażby:
- kwestię uruchomienia lotniska pod Gorzowem, której poświęciliśmy bardzo
wiele czasu (jak dotąd starania okazały się bezowocnie),
- zlokalizowanie w Gorzowie Instytutu Pamięci Narodowej (szczególne
zaangażowanie w tej kwestii wykazała Pani Pytlak, do sukcesu brakuje tylko
usunięcia przeszkody w postaci osoby pana Bocheńskiego z zielonogórskiego
SLD) ,
- lokalizacji Telewizji Regionalnej (w tej kwestii byliśmy tylko jedną chyba
nieistotną siłą działającą w tym kierunku, sukces jest tu chyba przede
wszystkim po stronie Prezydenta Jędrzejczaka),
- próbowaliśmy wywołać dyskusję na temat wizji rozwoju rodzimego środowiska
akademickiego, a już tak bardzo konkretnie włączenia instytutu z Małyszyna
i ojców pszenżyta w skład Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej,
- walczyliśmy z głupotą i arogancją władz samorządowych (Sejmiku
Wojewódzkiego z Zielonej Góry), których działania zmierzają do zagłady
gorzowskich szpitali i zagrażają zdrowiu i życiu mieszkańców Gorzowa,
- walczyliśmy zawzięcie o uruchomienie w Gorzowie Krajowego Rejestru Sądowego
i w wielu, bardzo wielu innych większych i mniejszych sprawach.
Mimo wielokrotnie podejmowanych prób akcje te nie spotkały się z poparciem
środowisk politycznych, niezależnie od opcji. Politycy zawsze wykazywali się
optymizmem lub opowiadali nam, że wolniej dalej dojedziesz. W obliczu
przebudzenia się niektórych polityków nagle odkrywających zielonogórski
spisek, dotychczasowa postawa wydaje się być groteskowa (a może groteskowa
jest ta obecna postawa?).
Forsowana przez Stowarzyszenie forma działalności w wąskim gronie okazała się
nieskuteczna.
Kalkulując ilość serca i pracy włożone w te działania efekty są niewielkie.
Nauka na przyszłość: musimy wyeliminować martwe dusze, nawet jeśli są osoby
dużo znaczące w mieście. Zakładaliśmy też, że nie będziemy zachęcać do
włączenia się w nasze szeregi osób z poważniejszym epizodem politycznym w
życiorysie. Moim zdaniem jest to błąd.
Chwilowe sojusze to nic złego, jeśli mają przynieść pożytek miastu.
Borys na spotkaniu forum dyskusyjnego wspominał, że trzeba się nastawić na
długą drogę.
Myślę, że trzeba się jednak nastawić na to, że to od ludzi z partii, które
osiągną wyborczy sukces zależeć będą losy Gorzowa. Zdecydują się one bowiem
w ciągu kilku następnych lat.
Oczywiście w działalności na rzecz Naszej Małej Ojczyzny jest również miejsce
dla nas.
Zakładając, że nasze intencje są czyste, podyktowane troską o miasto
i pozbawione pragnienia korzyści osobistych, co może powstrzymać ludzi,
którym bliskie jest Miasto do współpracy z nami.
Czy zasłużyliśmy sobie na negatywne oceny w opinii redakcji Radia Gorzów
PLUS, czy Telewizji Regionalnej Trójki? Czy nasze oszołomstwo, wynika z tego,
że widzieliśmy zagrożenia daleko przed wyborami?
Co jeszcze, poza moim czasami zbyt emocjonalnym słownictwem, przeszkadza Wam
we włączeniu się w pracę na rzecz Gorzowa w Forum?
Stowarzyszenie jest takie, jacy są w nim ludzie, nie mamy wspólnej wizji
poglądu na fiskalizm, wspólnego stosunku do historii itp.
Łączy nas miłość do Naszej Małej Ojczyzny i pragnienie by pomyślnie się
rozwijała.