Dodaj do ulubionych

Do Kreatur

01.10.02, 09:19
Zróbcie heppening pod biurem poselskim Zycha.
Niedaleko na ul. 30-stycznia mieści się agencja, którą kanapowcy z PSL chcą
przenieść do Zielonej Góry.
Zamiast znaczyć krowy agencja będzie urządzać nowe gabinety. Co tam BSE...
były gospodarz szalonej krowy się nie boi, a gospodarz z PSL to już w ogóle.

Wiem, że w politykę nie chcecie się angażować, ale w tym wszystkim więcej
komizmu niż polityki.
Zróbcie to ten jeden raz. Nie będzie dymu, już chyba tylko pośmiać się nam
pozostało.
Obserwuj wątek
    • aborys Re: Do Kreatur 01.10.02, 09:33
      Happeningi się przejadły. Myślę, że teraz alternatywna byłaby klasyczna
      tragedia grecka z zachowaniem rygorów trójjedności, na schodach ww. biura.
      W togach, więc się spieszcie, bo idzie zima.
      • j24 Re: Do Kreatur 01.10.02, 09:37
        aborys napisał:

        > Happeningi się przejadły. Myślę, że teraz alternatywna byłaby klasyczna
        > tragedia grecka z zachowaniem rygorów trójjedności, na schodach ww. biura.
        > W togach, więc się spieszcie, bo idzie zima.

        Tragiczna jest bardziej Twoja postawa niż moja. Ty mi gościu zarzucasz,
        że biadolę i nic nie robię. Brak mi słów.
        • aborys Re: Do Kreatur 01.10.02, 09:44
          j24 napisał:

          > Ty mi gościu zarzucasz,
          > że biadolę i nic nie robię. Brak mi słów.
          Biadolisz zamiast robić.
          Subtelna różnica.

          Zabrałem głos w dyskusji którą wywołałeś na forum publicznym. Jeśli chcesz, bym
          głosu nie zabierał to albo to zaznacz (do pewnych granic mogę to przyjąć) albo
          prowadź dyskusję innymi narzędziami niż forum.
          Jeżeli uważasz, że rzucanie takich pomysłów jest "robieniem", to... Cóż.
          • j24 Re: Do Kreatur 01.10.02, 10:28
            aborys napisał:

            > Zabrałem głos w dyskusji którą wywołałeś na forum publicznym.
            > Jeśli chcesz, bym głosu nie zabierał

            ... no co Ty :)

            > Jeżeli uważasz, że rzucanie takich pomysłów jest "robieniem", to... Cóż.

            Zrealiwowałem kilkanaście "pomysłów" małych i dużych (to jeśli chodzi o ARiMR).
            Niektórzy mi zresztą pomogli.
            Niektórzy też działają i siedzą cicho... niestety siła naszych działań jest
            jaka jest (strzelamy z kałacha do odrzutowca), Kazio przywalił z pancerfausta,
            ale artyleria plot pozostaje jednak niewzruszona, głucha, obojętna, raz tylko
            Korski się odezwał..
        • klin! Re: Do Kreatur 01.10.02, 09:48
          j24 napisał:

          > Zróbcie heppening pod biurem poselskim Zycha.

          Bez urazy, Marku, ale czynna postawa wyraziłaby się zdaniem "zróbmy heppening
          pod biurem poselskim Zycha". Poza tym antyczna tragedia na schodach ARiMR to
          niezły pomysł...
          • j24 Re: Do Kreatur 01.10.02, 10:31
            klin! napisał:

            > Bez urazy, Marku, ale czynna postawa wyraziłaby się zdaniem "zróbmy heppening
            > pod biurem poselskim Zycha". Poza tym antyczna tragedia na schodach ARiMR to
            > niezły pomysł...

            Przyjdę, bankowo. Fotki zrobię, załatwie, żeby umieszczono gdzie trzeba.
            Mogę też czynnie uczestniczyć, gdyby ekipie Przemka potrzebna była mućka
            do kolczykowania (widzisz, wziołem na siebie najtrudniejsze zadanie :)))
    • aborys Upadek Armiru 01.10.02, 13:33
      Tragedia w trzech aktach.

      W pierwszym akcie, od Peeselosa, Markosa i Chóru Urzędników dowiadujemy się, że
      Armir jest świątynią w której mieszkańcy Lubunii oddają cześć bóstwu zwanemu
      Dotacją. Prowadzenie świątyni jest zajęciem lukratywnym, więc tłum kapłanów
      zwanych Urzędnikami mocno trzyma się profesji.
      Do Kobylii, gdzie stoi Armir, dociera wieść, że zbóje z sąsiedniej Zieląki
      zamierzają zagarnąć Armir do siebie i tam doić Dotację.

      W drugim akcie obserwujemy wewnętrzną walkę Peeselosa, który będąc
      Oberurzędnikiem, początkowo broni świątyni w jej miejscu posadowienia, ale
      nakłaniany przez swojego szefa (ustami Miguelosa) przełamuje się i zgadza na
      przeniesienie świątyni. Chór Urzędników ubliża mu po starogrecku, a Markos robi
      rejtana. Miguelos oddaje ducha, zarżnięty przez Arwenę.
      Akt trzeci, w którym po kolei na scenę wpadają posłańcy od wodza armii Kobylii
      Derechosa i wnoszą coraz gorsze wieści, poczem padają jak muchy zarzynani przez
      Markosa. Kolumna Przeprowadzkowa z Zieląki zajmuje Amfiteatr Stalosa i Lykeion
      Gorszy. Derechos okazuje się być zdrajcą.
      Jędrzejczakos, król Kobylii, postanawia wysadzić mosty. Od eksplozji rozpada
      się Armir i grzebie wszystkich, oprócz Chóru Urzędników, którzy o tym wszystkim
      opowiadają, otrzepują pył i idą do innej świątyni. Peeselos ląduje w Armirze w
      Szczecinie.

      /kutryna, frenetyczne brawa/

      Mogę to rozpisać na pełny dramat prozą (2 dni) lub mową wiązaną (tydzień) jeśli
      ktoś wskaże mi sens.
      • kobyla Re: Upadek Armiru 01.10.02, 13:52
        Modlitwa o sens. Taki napisz dramat.
      • gtk Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:01
        aborys napisał:

        > Mogę to rozpisać na pełny dramat prozą (2 dni) lub mową wiązaną (tydzień)
        jeśli
        >
        > ktoś wskaże mi sens.

        Nieważne, czy napiszesz wierszem czy prozą, już to streszczenie pozwala
        przypuszczać, że całość co najmniej otrze się o geniusz. Wcześniej czy później
        tekst zauważy Wajda i sfilmuje, po czym obejrzą to wszystko polskie dzieci na
        przymusowych seansach. Nie pytaj więc, Borysie, o sens przedsięwzięcia, raczej
        spiesz do pracy (szczególnie wersja wierszowana byłaby dla mnie interesująca).
        Pzdr
        G.
      • j24 Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:19
        aborys napisał:

        > Mogę to rozpisać na pełny dramat prozą (2 dni) lub mową wiązaną (tydzień)
        > jeśli ktoś wskaże mi sens.

        Sens? też zaczynam wątpić.
        Problem polega na tym, że Radzie Starszych Kobylii nie zależy zbytnio na jej
        losie. Markos, Borysorion, a nawet Klinion to trochę mało, żeby wygrać walkę
        o świątynie Armir.

        W zasadzie końcówka Twojego dzieła jest dość optymistyczna:

        "Jędrzejczakos, król Kobylii, postanawia wysadzić mosty. Od eksplozji rozpada
        się Armir i grzebie wszystkich, oprócz Chóru Urzędników, którzy o tym wszystkim
        opowiadają, otrzepują pył i idą do innej świątyni. Peeselos ląduje w Armirze w
        Szczecinie."

        Te mosty z Grinolios powinny być już dawno zerwane.

        ... i jak trafnie kolega ujął ocalenie Chóru Urzędników, "otrzepują pył i idą
        do innej świątyni" (Korsjusz Piłat)

        Peeselus to w rzeczywiśtości chyba nieco mniej tragiczna postać?
        Raczej zdecydowanie opowiada się po stronie Grinolius, czy się mylę?
        • aborys Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:28
          j24 napisał:

          > Peeselus to w rzeczywiśtości chyba nieco mniej tragiczna postać?
          Peeselos jest rodowitym Kobyliańczykiem. Stąd jego dramat (a dramat osobisty,
          jak sama nazwa wskazuje jest osią dramatu. Szczególnie greckiego).
          Peeselos chce, by Armir stał w Kobylii bo ma tu kumpli i teściów. Ale trzymanie
          się blisko Pontifexa, szefa, rokuje dobrze jego karierze. Jego rozdarcie
          pomiędzy teściową, która może się zająć dziećmi a szefem, który widzi Peeselosa
          w Radzie Gerontów (gdy się zestarzeje) to najważniejszy problem Upadku Armiru.
          • j24 Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:49
            aborys napisał:

            >...Ale trzymanie się blisko Pontifexa, szefa, rokuje dobrze jego karierze.

            To mi pasuje do K.Piłata.

            > Jego rozdarcie pomiędzy teściową, która może się zająć dziećmi a szefem,
            > który widzi Peeselosa w Radzie Gerontów (gdy się zestarzeje) to najważniejszy
            > problem Upadku Armiru.

            no ładnie, ale ja bym tu dał zamiast "gdy się zestarzeje" "do późnej starości"
        • kobyla Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:33
          A w roli głównego winowajcy koniecznie Świrepos brat Peeselusa.
          • j24 Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:43
            kobyla napisał:

            > A w roli głównego winowajcy koniecznie Świrepos brat Peeselusa.

            Świrepos to pionkos (a co, on też zdradził?)
      • klin! Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:27
        Tragedia, jak się patrzy. Nie rozumiem tylko, dlaczego Arwena morduje
        Miguelosa. Fakt, że mord podstępny być musi, ale chyba powinien być jakoś
        umotywowany. Jakiś wątek romansowy?
        • aborys Re: Upadek Armiru 01.10.02, 14:32
          klin! napisał:

          > Fakt, że mord podstępny być musi, ale chyba powinien być jakoś
          > umotywowany. Jakiś wątek romansowy?
          Klin uderzył w słaby punkt dramatu.
          Jako dramaturg i wielbiciel Arweny muszę ją zobaczyć na scenie. Poza tym mało
          tu kobiet. I mało zarzynania. Może rozbuduję wątek rodzinny Peeselosa.
          Powiedzmy: jest on kochankiem Miguelosa, czego nie może znieść Arwena,
          barbarzyńsko pojmująca miłość jako związek ludzi dwojga płci...
          • arwena Re: Upadek Armiru 01.10.02, 15:04
            aborys napisał:
            > Powiedzmy: jest on kochankiem Miguelosa, czego nie może znieść Arwena,
            > barbarzyńsko pojmująca miłość jako związek ludzi dwojga płci...
            no dobra - ale czy nie moge zabic Peeselosa? poza tym motyw taki w greckiej
            tragedii nie przejdzie. moze zazdrosc o uczucia do Kobylandii motywem mym
            heimatycznym jest?
            • aborys Re: Upadek Armiru 01.10.02, 15:13
              arwena napisała:

              > no dobra - ale czy nie moge zabic Peeselosa?
              Peeselos to główny bohater. Możesz go zarżnąć dopiero na koniec trzeciego aktu,
              a temn będzie zdominowany katastrofą budowlano - liturgiczną.

              > moze zazdrosc o uczucia do Kobylandii motywem mym
              > heimatycznym jest?
              Może być. Jesteś siostrą Miguelosa i kochanką Peeselosa. Poproszę o jego rolę.
              • bart.q Re: Upadek Armiru 01.10.02, 17:25
                Jak to z nudów perły rosną.
                Ciekawe czy małże się nudzą...
                A czy wieprze się nudzą?
                Hm.
                • kobyla Re: Upadek Armiru 01.10.02, 18:45
                  Ja też bym chciał(ała) dostać jakąś rolę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka