klin!
24.10.02, 20:59
Ponieważ ostatnio nie bardzo chce mi się pisać, a natknąłem się na tekst,
który odpowiada moim nastrojom, pozwolę sobie go tu zamieścić.
----
W czym jak w czym, ale we wciskaniu polactwu ciemnoty komuniści stali się
przez pół wieku Peerelu mistrzami. Rzecz nie w tym, że podsumowując rok
swoich rządów, premier plecie oczywiste bzdury, wykręca kota ogonem,
przypisuje sobie sukcesy, których nie ma, przedstawia pobożne życzenia jako
dokonane już reformy, chlubi się uniknięciem zagrożeń, których unikać nie
trzeba było - to jego zbójeckie prawo. Rzecz nie w tym również, że gromada
sługusów z tzw. publicznych mediów pomaga mu w tym, gorliwie uprawiając
propagandę sukcesu według starych, sprawdzonych wzorów towarzysza
Szczepańskiego - jakżeżby dziennikarskie beztalencia mogły robić kariery
inaczej niż się sprzedając. Rzecz w tym, że to jest skuteczne. A to znaczy,
że przez 12 lat niepodległości Polacy nic nie zmądrzeli, przeciwnie -
zgłupieli, a na pewno ulegli głębokiej demoralizacji.
Rząd Millera nie ocalił Polski przed krachem finansów publicznych.
Przypomnijmy: krótko przed wyborami z klubu poselskiego AW"S" ostatecznie
odpadła grupa posłów, którzy w głupocie swej uznali za najlepszy sposób
pozostania w polityce zgłaszanie przegłosowywania populistycznych ustaw,
obiecujących każdemu cokolwiek zapragnie. Ponieważ w koalicji z opozycyjnymi
wówczas PSL i SLD grupa ta utworzyła sejmową większość, bzdurne ustawy
przechodziły jedna po drugiej - po zsumowaniu okazało się, że ich wykonanie
wymaga wydania z budżetu kilkudziesięciu miliardów więcej niż to możliwe.
Potem SLD, przejąwszy władzę, owe ustawy, za którymi sam wcześniej głosował,
poodwoływał i do dziś twierdzi, że zapobiegł kryzysowi. Kpina ze zdrowego
rozsądku - a działa!
Minął rok umacniania się "ośmiornicy", jaką zbudowały peerelowskie Wojskowe
Służby Informacyjne na bazie siatki swych wysoko dziś poustawianych kapusiów;
rok dalszego trwonienia zasobów kraju, podatkowego ucisku i tolerowania
bałaganu w wydatkach państwa; rok bezradnego Belki i błaznującego Kołodki;
rok coraz to dziwaczniejszych pomysłów na ukradzenie obywatelom jeszcze paru
stówek, a to podatkiem od oszczędności, a to winietą, a to podwyżką składek
ubezpieczeniowych; rok rabunkowego gospodarzenia na państwowym folwarku przez
nowy TKM, centralizowania służby zdrowia, brania za pysk mediów i żałosnych
propagandowych piców w rodzaju "leków za złotówkę". I po tym roku, gdyby
przyszło wybierać parlament - wyniki wyborów byłyby mniej więcej takie same
jak ostatnio. Polska naprawdę jest bardzo ciężko chora.
Rafał Zienkiewicz