login_tymczasowy
30.08.06, 09:05
Wpadl mi w rece dodatek do Polityki z tego weekendu a w nim tekst Radoslawa
Lolo o parlamentaryzmie szlacheckim.
Autor opisuje jeden z sejmow Rzeczypospolitej, z 1649 roku.
140 poslow w 12 tygodni (z przerwami na swieta) uchwalilo 62 ustawy, co daje
srednia 5 ustaw tygodniowo.
Srednia sejmu poprzedniej kadencji, sejmu 440 poslow, doby komputerow,
telefonow i pociagow ekspressowych to 4,6 ustawy tygodniowo, przy czym
miazdzaca z nich wiekszosc to poprawki poprzednich ustaw.
Posel XVII-wieczny na wlasny koszt tlukl sie kilka dni (np. z Lublina) do
Warszawy, gdzie na wlasny koszt szukal noclegu (Warszawa byla wiocha bez
hoteli) a potem jechal zdawac sprawe na sejmik lokalny, ktory go wczesniej
delegowal.
Nie bylo darmowych biletow, biur oplacanych ze skarbu panstwa, etatow, etatow
dla siostrzenicy - sekretarki, etc.
Nie bylo glosowania w obecnym znaczeniu, walki o przewage jednej "kreski".
Nad ustawami pracowano tak dlugo, az WSZYSCY poslowie sie na nia zgodzili.
Na tym tle powalajaca jest slabosc obecnego polskiego sejmu.
I beznadzieja dzisiejszej Polski w porownaniu z Rzeczpospolita.
Bo poslow mamy takich, jacy sami jestesmy.
Sejm obradowal w Zamku Krolewskim, (obrady otwierala msza i kazanie sejmowe)
ale juz sejmiki lokalne odbywaly sie w kosciolach w ktorych nie pozdejmowano
krzyzy, co zapewne oburzy naszego Forumowego Debila.