icesurfer
12.07.07, 19:09
To, że radnych interesuje głównie kasa, jaką można z miasta wyciągnąć, nie
jest chyba wielką tajemnicą. Wiadomo - układy:)
To jednak, że radny ugrupowania, które zapowiadało „odnowę moralną” oraz
budowę „prawej i sprawiedliwej” IV RP, brat byłego premiera w dodatku, nie
stara się nawet zachować pozorów, że został radnym po to, by bronić interesów
mieszkańców – jest żenujące.
To, co zrobił Marcinkiewicz jest oczywiście nieetyczne i niemoralne, i jako
nauczyciel doskonale zdaje sobie z tego sprawę, mam nadzieję;) Polityk,
samorządowiec nie może czerpać korzyści z mienia komunalnego czy państwowego.
W jakiejkolwiek formie. Tak uczył Pan dzieci, prawda?
Z drugiej jednak strony znakomicie wpasowuje się w ogólny polityczny krajobraz
IV RP, gdzie wicepremier wylatuje za korupcję, poseł jest gwałcicielem,
pracownik kancelarii prezydenta siedzi za narkotyki, a moralną podporą całego
tego towarzystwa jest „Goebels w koloratce”.
I śmiesznie, i strasznie się porobiło, co?
;)