ryszardr11
14.02.08, 09:51
Mija już 13 miesiąc jak zażądałem od pana Wieczorka okazania mi dokumentów i
dowodów na to, że moja mama pracując jako pielęgniarka w przychodni zakładowej
MSW zrobiła komukolwiek z członków opozycji jakąkolwiek krzywdę. Przez te
miesiące czekałem także na ewentualne spotkanie z osobą, której moja mama
wyrządziła krzywdę. Jak dotąd bezskutecznie.
Zdaję sobie sprawę, że to nie p. Wieczorek zabił moją mamę. Widziałem jednak
jak mocno przeżyła te fałszywe oskarżenia. Dlatego napisałem wyraźnie, że p.
Wieczorek "skazał ją na śmierć przez pohańbienie". Nie mam zamiaru go za to
przepraszać tym bardziej, że on do tej pory nie przeprosił mnie ani mojej
mamy. Nie mam zamiaru go za to przepraszać choćby dlatego, że ów "katolik" i
"chrześcijanin" (przecież studiował teologię) nie potrafił nawet uszanować jej
śmierci, ani też śmierci mojego ojca.
O poziomie i sumieniu jego oraz jego zwolenników świadczą ostatnie wpisy
tchórzy ukrywających się pod anonimowymi nickami, którzy boją się pokazać
wszystkim swego prawdziwego oblicza. Bo jak podłym trzeba być człowiekiem aby
wykorzystywać śmierć ojca by urazić syna?
Dlatego po Wielkiej Nocy zapraszam Pana Wieczorka, owego kolegę, któremu moja
mama ponoć wyrządziła krzywdę na spotkanie. Miejsce: parafia przy ul. Mieszka
I gdzie proboszczem jest ks. Witold Andrzejewski. Chciałbym się przekonać czy
p. Wieczorek będzie tak samo odważny w oczernianiu mnie i mojej rodziny w
obecności kapelana Solidarności.