Część
wczoraj stanęłam na wadze, patrzę a wskazówka jest blisko 88. na to wszedł mąż i dostałam porządną burę,
że się zaniedbuję z dietą, że się znów tuczę. Mówi do synka: Patrz mamusia sie nam tuczy.
starsznie mi się przykro zrobiło , tym bardziej że ma rację.

(((((
Popuściłam po tych świętach i jakoś nie mogę wrócić do diety.
Jednoczesnie zdziwiło mnie to, bo nigdy mu to nie przeszkadzało, ze jestem gruba i zawsze mówił,
że przynajmniej ma się do czego przytulić. A teraz widzę, że mu się podoba jak chudnę i zaczynają sie odkrywac kobiece
kształty. Muszę się więc zabrać za siebie na nowo, a nie spocząć na laurach. To że schudłam 11 kg nie zwalnia mnie z obowiązku diety.
Wciąż jest przecież 20 kilogramów za dużo.
Biorę się więc do roboty. Roczek mam 13 czerwca i chcę , muszę porządnie wyglądać dla męża, dla dziecka a przedewszystkim dla siebie
trzymajcie za mnie
Ela