Dodaj do ulubionych

Dieta dr Ewy

19.03.07, 14:39
Mam pytanko.
Jest wiele wątków osób, które proszę o dietkę owocowo-warzywną.
A czy jest ktoś kto tą dietkę stosuje, bądz będzie stosował w najbliższym
czasie?
Chciałabym ją zaczęć w najbliższym czasie i szukam współtowarzyszek niedoli.
Obserwuj wątek
    • aishka2307 Re: Dieta dr Ewy 19.03.07, 15:36
      a jak ta dietka blizej wyglada
    • vase Ja! Ja! 19.03.07, 18:00
      Zbieram sie do postu juz Bog wie ile.
      Pierwszy raz przeprowadzilam 6 tyg w zeszlym roku w lecie. Szlo mi spoko, super
      sie czulam, noi chudlam w oczach (moj "pamietnik" w sygnaturce). Ale wtedy nie
      mialam nic innego do roboty, jak pisalam - byl to dla mnie super czas na
      dietke. Dni mi mijaly spokojnie, wg planu, zadnych niespodzianek, stresu.. itd.
      Powtorke najpierw zaczelam przed swietami Bozego Narodzenia, stosowalam przez 5
      dni - i przestalam. (Mialam fajny wyjazd z kolezanka do Londynu na swiateczne
      zakupy, a my jak sie spotykamy to zawsze sobie tak dogadzaaamyy..!! smile)) Poza
      tym przeciez nie bede postowac w swieta! smile) Od nowego roku tez juz pare
      razy "zaczynalam" (ale tylko w myslach smile). Za to zrobilam 13 - tke, brzuszek
      mi sie zrobil ladnie plasciutki, pewnie co nieco tez zrzucilam, no ale
      oczywiscie pozniej rzucilam sie na przysmaki - i wszystko poszlo w leb. Pozniej
      mialam sesje wiec postu absolutnie "nie moglam" stosowac smile (Chociaz caly czas
      mi lazil po glowie) I do teraz tak "zaczynam", a to od poniedzialku, a to od 1-
      wszego kazdego miesiaca.. Teraz juz niby w niedziele zaczelam (jadlam caly
      dzien warzywka), ale wieczorem zjadlam zestaw salatek, "zeby sie nie
      zmarnowaly", dzisiaj tez caly dzien warzywka - a tu mezus wspomina cos o piwku
      (nie wie o moich planach postowych).. Noi co mam poczac?
      A Ty toja kiedy myslisz zaczac? Moze jak zaczniemy razem to bedziemy mialy
      wieksze szanse na dociagniecie postu do konca? Ja strasznie chce zaczac w koncu
      porzadnie - i wytrwac. Czlowiek sie tak super czuje na tej diecie! Juz po kilku
      dniach widac efekty - co niezwykle motywuje. Ja nie mam nadwagi (BMI ok. 22),
      ale tluszczyk mi sie "trzesie" tu i tam. Poza tym chcialabym dac wytchnac
      mojemu organizmowi. Noi wiosna juz puka do drzwi!

      • toja48 Re: Ja! Ja! 20.03.07, 06:47
        Jak najszybciej! A tak naprawdę to zaczytuję się w tej księżeczce aby jak
        najlepiej teoretycznie przygotować się do postu.
        Myślę, że jeszcze ddziś i jutro i w czwartek mogę zaczynać.
    • nuna27 Re: Dieta dr Ewy 20.03.07, 14:56
      Dziewczyny! Bardzo chetnie sie dolacze! Chodzi mi po glowie juz ten post (po
      przeczytaniu wynikow vase jestem pod niesamowitym wrazeniem) kilka dobrych
      tygodni. Zaczelabym od razu, ale za doslownie kilka tygodni Wielkanoc- serniki,
      paschy, zurki i szynki.....no i wez czlowieku badz madry, jak trzeba przygotowac
      to wszystko dla calej rodziny?? Ale jakbym sie zawziela i zaczelybysmy razem to
      moze sie uda?? To kiedy chcecie zaczac?
      • toja48 Re: Dieta dr Ewy 20.03.07, 19:31
        Ja mojuż prawie mogę a Wy???
        • toja48 Re: Dieta dr Ewy 20.03.07, 20:40
          Dziewczyny co powiecie na taką propozycję??
          Zaczynamy na przykład jutro tak na próbę żeby nauczyć się diety a po świętach
          bierzemy całość??
          Dowiedziałam się, że za tydzień wyjeżdzam na trzydniowe szkolenie więc będzie
          ciężko tam dietować. Ale pomyslałam że przynajmniej można spróbować.
    • vase Re: Dieta dr Ewy 20.03.07, 21:07
      > toja48 20.03.07, 19:31 + odpowiedz
      >
      >
      >Ja mojuż prawie mogę a Wy???
      >

      Hehe! Ja tez juz "prawie" moge smile))) Wielkanocy sie nie boje smile)
      A wiec jak, od czwartku?
      • dagaef VASE :-) 30.03.07, 01:38
        Vase,

        Wyslalam Ci prywatna email na priva (adres gazety.pl). Bardzo bym Cie prosila abys ja przeczytala i odpowiedzila na moje pytanko surprised). Dziekuje z gory!

        Pozdrawiam,

        Daga

        Przy okazji podciagam umierajacy juz super watek do gory - sa tu jakies dietujace???
    • nuna27 Re: Dieta dr Ewy 22.03.07, 14:25
      toja zgadzam sie, ze moze teraz przez 2 tygodnie sie rozgrzac smile a potem po
      swietach dokonczyc. Moze sie okaze, ze przez swieta przetrzymamy na dietce bez
      problemu? zauwazylam u siebie, ze jak jem salaty codziennie i nagle jednego dnia
      jej nie jem, to mi czegos brakuje, wiec moze jakie sie rozszaleje w dietkowaniu
      to mi tak podpasuje ze swieta przejda bokiem? smile
    • wiktoriamaria Re: Dieta dr Ewy 22.03.07, 16:50
      Czy tą diete można stosować jak karmię małą a jak nie to jaką moge stosować
      dietę chciałabym schudnąć 10 kg Prosze o pomoc
      • aga2831a Re: Dieta dr Ewy 23.03.07, 21:15
        podciagam i dołączam się do pytania wiktoriamaria
    • toja48 Re: Dieta dr Ewy 24.03.07, 20:19
      Ja niestety rezygnuję na razie z tej dietki. Najmniej przez cztery miesięce
      będę na lekach przy których moja panie doktor nie radziła mi takich
      długotrwałych głodówek.
      Teraz stosuję dziesięciodniową dietę oczyszczającą pani Mai Błaszczyn.
      Ale co do głodówki warzywno-owocowej to na pewno kiedyś ją zastosję.
      A jeśli Wy zdecydujecie się na nią będę Wam "kibicować"
    • vase Re: Dieta dr Ewy 30.03.07, 20:44
      Dziewczyny, wg mnie tego POSTU (bo to nie dieta) nie wolno stosowac podczas
      karmienia piersia. Jest to post oczyszczajacy, podczas ktorego stosowania
      uwalniaja sie toksyny z najglebszych zakamarkow naszego ciala. Wychodza one z
      nas wszelkimi mozliwymi drogami: porami skory (pot), wraz z oddechem, moczem..
      itd, oraz (zapewne) mlekiem. Pomyslcie, ze serwowalybyscie te
      wszystkie "smakowitosci" Waszym pociechom.
      To jest oczywiscie li - tylko moja osobista opinia.
      Jezeli chcecie schudnac, to (nie bede tu oryginalna), po prostu: mniej jesc
      (ale wystarczajaco!), zero slodyczy i smazonych potraw, ograniczyc do minimum
      przetworzone papu, bialy chleb, ryz, ziemniaki.. itd. Natomiast zajadac sie (z
      rozsadkiem!) brazowym ryzem, chudym nabialem, gotowanym drobiem, warzywami,
      ziarnami zboz.., nie przesadzac z owocami.. Cudow nie ma.
      Noi troche ruchu tez nie zaszkodzi.
      Tylko dajcie sobie na to troche czasu, "nie od razu Rzym zbudowano", i nie
      zniechecajcie sie drobnymi niepowodzeniami. No, ale konsekwencja poplaca.

      Dagaef, odpisalam. Zaczynamy w niedziele? Chocby sie walilo i palilo!

      • dagaef Re: Dieta dr Ewy 30.03.07, 21:08
        Vase,

        Niedziela na bank! Nie ma wymowek! Napisze pozniej na priva.

        D
      • dagaef Vase: wlasnie wyslalam 31.03.07, 03:34
        Niestety nie pokazuje mi sie w "wyslanych" wiec nie wiem czy w koncu wyslalam czy nie... Czy mozesz sprawdzic Twoje konto na gazecie.pl?
    • vase Re: Dieta dr Ewy 31.03.07, 19:24
      Daga, doszlo - odpisalam!

      Jutro Wielki Start!!!
      • maugosia1 Re: Dieta dr Ewy 02.04.07, 00:03
        Jak udal sie Wam pierwszy dzien? Jesli pozwolicie, chetnie do Was dolacze - od
        dzisiaj - wlasnie minela polnoc smile
        bylam kiedys na turnusie opartym na diecie dr Dabrowskiej, od lat stosowalam raz
        w roku glodowki i chetnie sie znowu z Wami pomecze smile
        • dagaef Drugi dzien 02.04.07, 23:47
          Witaj maugosiu1!

          Jesli chcesz sie dolaczyc to tym milej! Bedziemy sie nawzajem mobilizowac smile

          U mnie drugi dzien postu - najbardziej uciazliwa dolegliwosc to to ze glowa mnie boli (zwlaszcza ciezko skoncentorwac sie w pracy w tych wszystkich oparach kawy). Nie jestem specjalnie glodna bo warzywka i owoce mam pod reka. Ciesze sie ze jak do tej pory nie skusilam sie na nic slodkiego.

          Z reka na sercu musze przyznac sie do oszustwa: jem kapuste czerwona marynowana w occie winnym i z odrobina curtu (tak mowi nalepka na sloiku - len jestem jem gotowe wink. Oszustwo numer 2 - zjadlam wczoraj 2 pomarancze (niedozwolone).

          Ale i tak jestem zadowolona! Oby tak dalej!

          A co u Ciebie?

          Pozdrawiam,

          Daga

          PS. Dzis wieczorem szatkuje bigos.
    • vase Re: Dieta dr Ewy 03.04.07, 21:47
      Dziewczyny, porazka.. nie zaczelam. A tak sie odgrazalam .. Wlasnie zajadam cos
      smakowitego, i mam dobry humor.. - ale jednoczesnie jestem zla na siebie.
      Ale piszcie kochane, mam nadzieje, ze juz na dniach do Was dolacze.
      Zaczynamy nowy watek, czy kontynuujemy tu?
    • dagaef Dzien trzeci i czwarty 04.04.07, 12:57
      Witam wszystkie wspolposzczace i kibicujace Mamy Cud,

      Jak widzicie z mojego nastroju czuje sie swietnie na tym poscie. Bole glowy
      minely. Zaliczam moj czwarty dzien bez stymulacji kawy, cukru, czekolady,
      chrupiacych buleczke - to moje nalogi ktorych pragne przez ten post sie wyzbyc.

      Wczoraj jadlam wszystko dozwolone (plus moja grzeszna czerwona kapusta ze
      sloika z octem winnym i odrobina cukru), i to w takich ilosciach aby nie byc
      glodna. Rzeczywiscie tak jak mowi ksiazka po paru dniach jablko wystarcza zeby
      sie zapchac - i to byl moj deser (niedawno bylo pol sloika Nutelli :p )! Z
      radoscia odkrylam ze jablko mozna upiec w piekarniku (taki jest przepis w
      ksiazce Dr. Dabrowskiej) wiec mam zamiar jeszcze bardziej oslodzic sobie tym
      zycie moze dzis smile

      Dziweczyny w wolnych chwilach wieczorem czytam obie ksiazki Dr. Ewy i jestem
      zachwycona i zmobilizowana rezultatami zacytowanych tam przypadkow. Ludzie nie
      tylko traca wage ale eliminuja problemy takie jak cukrzyca wieku doroslego
      (typu II), poprawia im sie wzrok, nikna przewlekle egzemy itp.

      Jest troche ciezko gdy ma sie dom z dwojka dzieci, mezem i normalnymi
      obowiazkami praca/zajecia pozalekcyjne ale (przy odrobinie determiniacji i
      malych ustepstwach - to z mojej perspektywy - mowie o kapuscie ze sloika z
      octem winnym i odrobina cukru - ktora sie zajadam wink przeprowadzenie tego
      postu jest mozliwe. Takze sama ocenie po zakonczeniu diety ale widze jej
      wartosc i po sobie samej czuje. Goraco polecam (oczywiscie nie dla Mam
      karmiacych czy w ciazy - bron Boze!).

      Pozdrawiam,

      Daga
      • maugosia1 Re: Dzien trzeci i czwarty 04.04.07, 18:51
        Przyznaje sie bez bicia, ze podobnie jak Vase, dieta skonczyla sie na poboznych
        zyczeniach smile Zabralam dzieci na pieczenie Wielkanocnego zajaczka, do tego pare
        innych kulinarnych atrakcji... Obiecuje, ze sie poprawie i zaczne natychmiast
        po Swietach.
        • dagaef Re: Dzien trzeci i czwarty 04.04.07, 19:51
          No trudno, zostalam sama na polu bitwy sad

          Co cieszy to to ze kazdy dzien to dzien do przodu i dzien ktory przybliza mnie do upragnionego celu smile Kolega obok sparzyl dzis kawe ktora pachniala 1000 razy mocniej niz zwwykle - nie powiem ze bylo mi to obojetne. Ja popijalam gorzka mietowke ale dobra strona jest ze glowa nie boli mnie nadal, czuje sie bardzo dobrze. Oby tak dalej - a napewno ciezko bedzie z nadchodzacymi Swietami.

          Przy tej Okazji: "Wesolych Swiat" drogie kolezanki i rozkoszujcie sie smakolykami swiatecznymi smile Nie bojcie sie o mnie - ja tez cos sobie wymysle z moich owocowo-warzywnych wiktualow.

          Pozdrawiam serdecznie!

          Daga
          • nuna27 Re: Dzien trzeci i czwarty 04.04.07, 21:16
            kibicuje kibicuje i trzymamm kciuki! tak jak pisalam wczesniej, zaczynam po
            swietach, bo nie ma szans zebym przetrwala je na diecie jakiejkolwiek. Zaczelam
            tez ograniczac juz weglowodany i mieso robiac czesto salaty itd. wielki wor z
            grapefruitami juz do polowy pusty, wiec mam nadzieje, ze jak rusze w
            poniedzialek to latwiej bedzie wytrzymac smile))
    • dagaef Dzien piaty 05.04.07, 21:42
      Dzien piaty mija bez zarzutu. Faktycznie jesc sie chce coraz mniej i jedzenie naokolo niespecjalnie kusi. Dzis na biurku zastalam czekoladowe jajka i... nic! Lezaly sobie do konca dnia, poczestowalam kolezanke i reszte przynioslam dzieciakom do domu.

      Jedno co jest problemem to to ze nie mam czasu za bardzo na przygotowania wiec jem bardzo proste posilki (czesto ze swiezych warzyw) i to mowiac szczerze zaczyna byc troche nuzace, ale nie powiem zeby bylo nieznosne. Zawsze jadlam proste posilki, takze nie ma roznicy - tyle ze to co ja teraz jem jest po prostu zdrowe smile Mam nadzieje ze przez swieta wypracuje sobie jakies ciekawsze menu w oparciu o ksiazke dr. Ewy.

      Pozdrawiam i bede Was informowac o dalszych (mam nadzieje) postepach smile

      Daga

    • dagaef Dzien szosty i siodmy 07.04.07, 23:07
      Nie, nie poddalam sie jeszcze tylko czasu brak smile

      Wczoraj mialam bardzo dobry dzien. W poludnie zrobilam sobie cukinie pieczona w piekarniku z pietruszka i czosnkiem, ale niestety za dlugo trzymalam w piekarniku wiec troche mi rozmieklo. Nastepnym razem przypilnuje. Oprocz tego jablka, sok grapefruitowy, surowka z kiszonej kapusty z marchwia i moja ulubiona kapusta "sloiczkowa". I tak minal dzien - pokus zadnych.

      W nocy smieszna sprawa - snilo mi sie ze rzucilam sie (predzej niz pomyslalam) na dwa cukierki i natychmiast zdalam sobie sprawe ze lamie post i bede musiala z tego sie na forum sie "wyspowiadac". Wyplulam pospiesznie te cukiernki i... obudzilam sie. Jaka ulga - grzech niepopelniony - to byl tylko sen smile

      Sobota minela spokojnie rowniez. Na sniadanie bylo jablko, na obiad gotowane warzywka, po poludniu salata zielona z ogorkiem i pomidorem, jablko znow na deser i oczywiscie pod wieczor kapusta sloiczkowa. Troche mnie skrecalo z glodu jak spogladalam na te wspaniale swiecone potrawy w kosciele - babki, ciasteczka, buleczki, polane lukrem i posypane rodzynkami, porzechami...Oj za rok to dopiero bede miala swieta - napieke nagotuje za wszystkie czasy! Ale taka obserwacja moja jest ze jednak mnie jeszcze kusi ( no i ten sen swiadczy o moich podsiadomyhc pragnieniach wink

      Jednak jak sobie pomysle ze gdybym sie w tej chwili poddala - musialabym zaczynac od nowa - nie ma mowy!!!

      Tak wiec bez wiekszych fanfarow wkraczam w drugi tydzien mojego postu. Planuje wytrwac na nim 6 tygodni tak jak zaleca ksiazka dr. Ewy Dabrowskiej - a wiec mam jesze 5. Tak sprawdzilam na kalendarzu to sloncze 12 maja czy cos takiego - jak dobrze pojdzie.

      W sumie chyba w pracy jest latwiej bo mam moj wczesniej przygotowany zestaw do jedzenia i musze wytrwac. A w domu pokusy rozne sa i w ogole w swieta to juz jest szczegolnie ciezko.

      Ale jak powiedzilam nie mam zamiaru sie poddac. Kazdy dzien - to dzien do przodu - i zbliza mnie on do wymarzonego celu!!!

      Jezeli ktokolwiek mnie tu czyta a moze nawet kibicuje - bardzo bardzo dziekuje! i zycze Zdrowych, Wesolych (a nade wszystko) smakowitych Swiat!!

      Daga
      • nuna27 Re: Dzien szosty i siodmy 09.04.07, 15:15
        Kibicuje i wlasnie czekalam na nastepny wpis...smile Gratuluje samozaparcia. Masz
        moze ksiazke w formie elektronicznej? Ja na razie bazuje na tym, co przeczytalam
        na temat tej diety w necie. Jak bys mogla to podziel sie zaplanowanym
        jadlospisem. Mam nadzieje wkrotce do Ciebie dolaczyc wiec napewno sie przyda smile)
        • dagaef Re: Dzien szosty i siodmy 09.04.07, 16:55
          Dzieki nuna za kibicowanie
    • dagaef Dzien osmy i dziewiaty 09.04.07, 17:12
      Witam!

      Czyzbym przetrwala swieta???

      Wczoraj jednakze nieco zmodyfikowalam moj post bo zjadlam odrobine swieconki (tzn. cwiartke jajka i 2 kromeczki z bulki z odrobina masla). Nie czulam sie specjalnie winna bo ilosc naprawde byla minimalna a co jak co ale swieconke na wielkanoc zjesc musialam z moja rodzinka. Oprocz tego na sniadanie byl sok grapefruitowy (jakos lepiej mi wchodzi sok niz caly grapefruit, i do tego to obieranie i rozdrabnianie na czastki - nie dla mnie...). Na obiad podczas gdy moja rodzinka zajadala sie smacznym indykiem z kus-kus i warzywami, ja mialam tylko gotowane warzywka i moja ulubiona czerwona kapuste sloikowa.

      Po poludniu jechalismy do znajomych i jakos glodna sie ciagle czulam wiec wzielam ze soba na wszelki wypadek paczuszke marchewek ktore chrupalam sobie po drodze. Bardzo mi to pomoglo przy pokonywaniu pokus przy ich wielkanocnym stole. Aczkolwiek jak przybylam podano mi ciasto ale szybko zaczelam podawac corce sama kuszac sie jedynie na tyci-tajni kawalatek sernika (na koncowce widelca) - wcale mi nie smakowalo (nie byl domowej roboty) i nie skusilam sie na wiecej mimo namow gospodarzy. Dawniej nie do pomyslenia...

      Po powrocie wybralam sie na 45 minutowy jogging i mysle ze wybiegalam te wszystkie zgubne kaski swiateczne. Wieczorem tlko jablko i to by bylo na tyle.

      Dzien dziewiaty (Poniedzialek wielkanocny) narazie mija bardzo dobrze. Jest latwiej bo jestem w domku i nie mam pokus od swiatecznych gospodarzy.

      Jedyne co Wam powiem ze tesknie za takim intensywnym smakiem - jak np. czekolada, ser czy frytki albo miesko (wczorajszy indyk ... mniam... mniam...). Troche mdla ta dieta jest i monotonna i mimo swiat bylam zajeta i nie mialam okazji poeksperymentowac zanadto. Ale w moim najbliszym planie sa galabki faszerowane nadzieniem wegetarianskm (przepis z ksiazki Dr. Ewy). Musze tylko kupic kapuste i bedzie pychotka!!

      No to na tyle, dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki zebym wytrwala - zostalo mi jeszcze az 33 dni!!!

      Pozdrawiam jeszcze ciagle swiatecznie smile

      Daga
      • vase Re: Dzien osmy i dziewiaty 11.04.07, 21:24
        Daga, ja tez Ci ciagle kibicuje, (nie mialam okazji pisac w swieta) i mam
        nadzieje, ze niedlugo do Ciebie dolacze. Z tym, ze dla mnie to nie bedzie "42
        dni - do celu", bo wiem jak by to sie skonczylo. Po prostu wrocilabym do
        dawnych nawykow. Dla mnie to tym razem musi byc po prostu powolne (nie wazne
        jak dlugo bedzie to trwalo) przestawianie sie na zdrowe zywienie. Poprzednio
        zrobilam "post 6 - scio tygodniowy" - i tyle. Teraz chce zaczac po prostu
        odzywiac sie w inny sposob.
        (O tyle jest mi trudniej tym razem, ze nie moge zaczytywac sie w ksiazce lub
        forum - co niezwykle motywuje. (Robilam to przy poprzednim poscie) Kazda wolna
        chwile musze wykorzystywac na nauke i post idzie niejako w odstawke. (Tzn. w
        moich myslach) Ale mam nadzieje, ze jednak mi sie uda.
        Pojutrze jade na weekend do kolezanki w odwiedziny i wiem, ze bedziemy sie
        zajadaly smakolykami smile) Tak wiec nie mowie kiedy, ala mam nadzieje, ze juz
        niedlugo..
        • dagaef Re: Dzien osmy i dziewiaty 11.04.07, 22:48
          Hey Vase,

          Milo Ciebie czytac smile Serdecznie dziekuje za cieple slowa, kibicowanie i wsparcie.

          Sluchaj ja tez o tym mysle - co po poscie? Musze szczerze przyznac ze idzie mi glownie o wage (a co za tym idze - samopoczucie) - nie chce znow wazyc 70 kg przy 175 cm wzrostu. Choc lubie "7" (siodemke) jako cyfre - nie lubie jej na poczatku mojej wagi. Obawiam sie ze gdy wroce do moich dawnych nawykow (np. wyzeranie nutelli dziecku ze sloika tongue_out ) to nawet jesli sie bede ograniczac to stopniowo na nowo sie "uzaleznie" i bedzie tak jak bylo zawsze, strace cale moje poswiecenie. Ja tez boje sie przerwac ten post bo nie wiem co dalej... Co prawda ksiazka Dr. Ewy zawiera mnostwo przepisow "po" jak rowniez zacheca do regularnych postow np. tydzien w miesiacu, ale nie jestem pewna czy wytrwam. To jedzenie wydaje mi sie troche mdle, nawet dzis nie masz pojecia jak mi teskno za czyms slodkim (chocby herbata) albo slonym (np. mieso). Dlatego anwet wczoraj myslam o przedluzeniu...

          Sluchaj a jak to bylo u Ciebie - czy jestes juz spowrtem "na dawnej drodze" czy jednak post Ci w czyms pomogl. Mowie oczywiscie o aspekcie wagowym ale tez innych... Napisz prosze jak to bylo u Ciebie i gdzie jestes teraz.

          Ja wiem ze post to chodzi o zdrowie i oczyszczanie, ale chyba nie bylam taka "zatruta" skoro bole glowy mialam tylko przez 3 - 4 dni (brak kawy - zaloze sie), nie mam tez zadnych "kryzysow ozdrowienczych" - a moze mam... No w kazdym razie nic drastycznego.

          Co do kryzysow to po pierwsze przez pare dni mialam lupiez (moj odwieczny "przyjaciel" z ktorym zmagam sie od lat). Ale moze to wynik zmiany szamponu, teraz juz minal.

          Druga sprawa to kregoslup - boli mnie jego dolna czesc. I tu tez nie wiem czy to nie wynik mojego stagnacyjnego trybu zycia w pracy za biurkiem przy kompie (tak jak i w domu smile czy biegania ktore podjelam ostro w swieta (choc przygotowuje sie juz od dawna)... Cos mi strzyka w kosciach i kurcze moze sie na tym skonczyc ze bede musial sie wybrac do sasiada na akupunkture. Moim waznym celem jest maj 27 - kiedy to biegne moj pierwszy pol-maraton, a wiec chce i musze byc w dobrej formie by go ukonczyc.

          Napewno jest trudno to wszystko pogodzic - dom, dzieci, obowiazki, praca, zakupy, pranie i wreszcie gotowanie dla rodziny vs. dla siebie. Napewno nauka wymaga od Ciebie duzo energii dlatego rozumiem Twoja sytuacje. Musisz byc na to gotowa bo inaczej nie ma co -to jest przeciez trudny proces i wiele dzieje sie w Twojej glowie podczas tego postu.

          No nie wiem co Ci jeszcze napisac. Czekam kiedy dolaczysz... ja prawdopodobnie nadal bede na poscie... bo nie wiem jak go skonczyc. Napewno nie z pizza w reka tongue_out

          Pozdrawiam i zycze powodzenia na uczelni i radosci w domciu.

          Daga
    • dagaef Dzien dziesiaty i jedenasty 11.04.07, 23:01
      OK - moja spowiedz sad(((((

      Zgrzeszylam sad((((((

      Wczoraj.

      Kroilam indyka (przesladuje mnie ten temat juz os swiat) dla rodziny i miesko bylo takie delikatne, takie soczyste, takie biale i slone ... mniam... mniam...

      To bylo straszne. czulam sie jakbym wszystko miala zaczynac od poczatku... Ale postanowilam nie poddawac sie. Wyczytalam z ksiazki dr. Ewy ze sporadyczne wykroczenie jest do zaakceptowania jesli wroci sie jak najszybciej na zdrowy tryb odzywiania i to jest dokladnie co zrobilam. Na obiad byla tylko salatka z pomidora, ogorka swiezego i kiszonego. A na kolacje jablko. Nic wiecej. Nagotowalam tez sobie bigosu zebym miala co jesc jak wroce z pracy nastepnego dnia w chwili kryzysu zebym sie nie rzucala na inne niedozwolone jedzenie. Chociaz ciesze sie ze rzucilam sie na tego indyka a nie na czekolade z tego wszystkiego.

      Dzis w pracy bylo OK, jadlam wszystko to co dozwolone. Teraz mam w domu bigos i bede sie nim "delektowac". Mysle ze przetrwam a ten upadek mnie tylko wzmocnil w moim postanowieniu wytrwania.

      Mam tylko problem (ale mam tez i czas) bo tak sie zastanawiam ze jak wroce po tym poscie do starych nawykow to zaprzepaszcze cale moje starania. Dlatego zaczynam doglebnie studiowac ksiazke dr. Ewy aby sie przygotowac na wyjscie w sensie diety "po". Mysle ze takie posty beda musialy stac sie czyms regularnym w moim zyciu.

      Jak sie czuje? Dobrze, zadnych bolow glowy. Jak pisalam do Vase, mam troche bole kregoslupa ale nie wiem czy to od siedzenia czy od intensywnego biegania (przygotowuje sie do pol-maratonu w maju). No jezeli sie nie poprawi to bede musiala isc na fizjoterapie albo akupunkture ale narazie nie jest tak zle.

      Smakowo nadal bardzo sie mecze. Staram sie ograniczac a nawet eliminowac sol, wobec czego kapusta kiszona to dla mnie fantazja doznan smakowych, podobnie z jablkiem. Tesknie za lodkim, chocby herbatka z lyzeczka cukru. Zdalam sobie sprawe ze tak jak inne uzaleznienia (tyton, narkotyki) - uzywki sa takimi stymulantami uzaleznien rowniez.

      Tymczasem musze sie trzymac w ryzach zeby sie na cos znow nie rzucic. Dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki a ja obiecuje zrobic to samo gdy wreszcie kiedys sie do mnie dolaczycie smile

      PS. Widze ze watek dopytujacych sie o elektroniczna wersje ksiazki rosnie, ale jakos nikt nie zaczyna postu. A ja czekam i czekam na towarzyszki niedoli wink

      No to do nastepnego!

      Daga

      • toja48 Re: Dzien dziesiaty i jedenasty 12.04.07, 20:52

        Dziewczyno jesteś wielka.
        Podziwiam Cię z całego serca.
        Życzę powodzenia.
    • fionna Re: Dieta dr Ewy 12.04.07, 08:41
      Witam,
      Od dziś zaczynam. dawno temu (ze dwa lata) próbowałam tej diety m.in. ze
      szwedka-kredką.... Niestety był to okres intensywnei imprezowy i średnio byłam
      tydzień na diecie, potem wpadka. No i nie mogłam się oprzeć kawie (moja
      słabość).
      Teraz postanowiłam się nie dać żadnym pokusom (na szczęście jestem vege, więc
      mięso mnie nie kusi, ale niestety jestem uzależniona od pepsi max) i wytrwać 6
      tygodni - przeczytałam przez Święta książkę i chcę zbadać na sobie, czy
      rzeczywiście działa. Powiedziałam już męzowi i teraz nie mogę się wycofać.
      Zaczynam teraz, póki nie ma jeszcze moich ukochanych truskawek, bo im bym się
      nie oparła.
      Dziś zaczęłam od 2 szklanek wody z octem jabłkowym, przed chwilą wypiłam sok z
      buraka.
      Trzymajcie się
    • vase Re: Dieta dr Ewy 12.04.07, 21:26
      Daga, mala wpadka sie nie przejmuj. Jak sama piszesz (jak pisze Dr.) drobna
      wpadka od czasu do czasu jest ok. Zwlaszcza, ze to biale miesko, a nie np.
      czekolada czy inny burger.
      Ja, Daga - owszem, wrocilam na "dawna droge" i waze dokladnie tyle samo, co
      przed postem. (Powiem wiecej, objadam sie wieczorami moimi ulubionymi
      przekaskami + czerwone winko, pomimo tego - waga stoi!)
      Wiesz, ja tez mialam problemy z tym "co po poscie", pytalam nawet czesto o to w
      moich wpisach. Wiedzialam, ze bede miala problemy, bo jak raz sobie pozwole (w
      koncu mi wolno, bo juz po poscie smile)) to juz poleci...
      Natomiast nie mialam zadnych "kryzysow ozdrowienczych". Zdaje sie, ze kiedys
      tam mi bylo slabawo przez pol godz, ale co to w porownaniu z 6-scio tygodniowa
      super kondycha smile Natomiast nie mialam zadnych boli glowy.. ani innych efektow
      ubocznych (no, poza spektakularnym spadkiem wagi) co tez mnie demotywowalo.
      Nic to, jutro wyjezdzam na weekend i wiem, ze bede jadla, jadla, jadla... Ale
      na "po" - mam wielkie plany smile) Zobaczymy co z tego wyniknie smile)
      Trzymam za Was kciuki i kibicuje non - stop.
      Trzymajcie sie dzielnie Daga i Fionna! (I moze jeszcze ktos?)
    • nuna27 Re: Dieta dr Ewy 13.04.07, 02:25
      kibicuje nadal! i gratuluje samozaparcia (pomijam drobna wpadke wlasnie dlatego,
      ze byla drobna smile
      Ja planuje zaczac od soboty- jutro czyszczenie lodowki, przygotowanie menu dla
      rodziny i mam nadzieje, ze od soboty zaczne. Kawe juz ograniczylam, w warzywa
      sie zaopatrzylam, wiec powinno pojsc w miare ok. Reszta "wyjdzie w praniu". Jak
      masz jakies porady na poczatek, to chetnie poczytam.
      pozdrawiam,
    • dagaef Dzien dwunasty 13.04.07, 05:14
      Czesc dziewczyny,

      Pisze krotko bo juz poznawo... Witam wszystkie nowe uczestniczki, moze jutro dopisze cos osobistego do kazdej z Was smile Tak sie ciesze!!!

      Rada na poczatek: dobrze zaopatrzcie lodowke w warzywa i przygotujcie sobie jakies ulubione danie z postu, zebyscie nie musialy sie martwic i byc wystawiona "na pokuszenie" gdy bedziecie karmic rodzinke.

      Mnie po odstawieniu kawy bolala glowa, ale wiedzialam ze tak bedzie, przetrwalam. Dobrze ze oprozniasz lodowke - usun wszelkie pokusy z lodowki i poza nia. Inna rada - miej pod reka duzo wody, marchewke pokrojona i moze kapuste kiszona/ogorka na "smak" wink

      Dzis sobie uswiadomilam ze moja wpadka to po prostu ogromna chec na cos o jakim zidentyfikowanym smaku bo moje dania postne byly jakies bleeee.... Normalnie mieso mnie nie rusza, uwazam sie za semi-wegetarianke i chyba naprawde bez mieska moge zyc. No ale wpadlam i nie da sie tego zaprzeczyc.

      Moje menu marzen - chcialabym sobie zrobic wreszcie golabki dr. Ewy ale nie mam czasu.

      Dzis prawie wcale nie mialam czasu jesc ani nic przygotowac wiec byla kapusta ze sloiczka i 2 jablka na wieczor. Nie pijam herbat prawie wcale bo nie lubie gorzkich. Pije duze ilosci wody.

      PS. Dzis tez biegalam 45 min w deszczu ze sniegiem - samej siebie bylo mi zal...

      To by bylo na tyle... Trzymajcie sie dziewczyny! Pa! Pa!

      Daga
    • dagaef Dzien trzynasty i czternasty 15.04.07, 01:13
      Czesc babeczki!

      Jak Wam idzie? Pierwsze dnie sa najtrudniejsze ale nie poddawajcie sie smile smile smile

      U mnie tez jako tako na kursie choc dzis podgryzlam arbuzika i pare kuleczek winogronka. Nie moglam sie oprzec ale ilosci naprawde minimalnie. Nawet juz za kare nie bedzie jablka tylko kiszona kapusta (ale nie ta z cukrem, taka inna znalazlam z sola morska). Sorki ,leniwa jestem nie chce mi sie pitrasic tongue_out A w ogole mialam dzieci u siebie (znajomej) trojka, nie bylo co robic to pieklismy ciasteczka -i wiecie co? SLina mi leciala, owszem nie przecze ale nie skusilam sie nawet na okruszynke!!

      Dzis rano podbudowalam bo przez dwa tygodnie postu Dr. Ewy juz mozna powiedziec dobre 3 kg schudlam, 3.5 w porywach. Bardzo sie ciesze!!! Jest to dokladnie jak ksiazka Dr. Ewy zaleca. Wiem, jakbym zaczela normalnie jesc..

      Coraz powazniej mysle o zmianie diety na cale zycie. Nie umiem juz myslec w kategoriach 12 maj = 6tygodni = koniec. Podobno jak Vase bede chciala zaadoptowac nowy styl zycia. Warzywa i owoce, no i uwazac (wyeliminowac) - slodzone napoje takie jak kawa z mlekiem (smietana) i cukrem, wyzeranie nutelli moim dzieciom, unikanie czekolad, slodyczy, chleba, makaronow. Plakac mi sie jak to pisze... good-bye smakolyczki sad

      A wiecie co lubilam najbardziej: w pracy rano robilam sobie kawke z mleczkiem na pol smietanka i 2-3 paczuszki cukru a do tego muffinek (te a Anglii wiedza o czym mowie). To taka jakby mini-babeczka, czasem z orzechami, czasem z jagodami, co podleci. I dziwic sie ze nie moglam schudnac!! A to byl dopiero poczatek dnia.

      Tak byc nie moze, nie moge sie poddawac zlym nawykom. Moze od czasu do czasu sobie wyprawie swieto, ale normalnie bede uwazac. Inaczej strace wszystko co tu osiagam.

      Jesli chodzi o samopoczucie to oczywiscie wspaniale, jest weekend, chudne, osiagam swoje wytyczone cele, czuje sie wolna od "nalogow" i taka lekka.

      Jutro wybieram sie z kolezanka na biegi przygotowawcze do naszego pol-maratonu na wlasciwa trase zeby zobaczyc jaka jest trudna. Zobaczymy jak mi wtedy pojdzie i czy bede taka lekka i zwiewna.

      PS. Czy wiecie ze sok swiezo wycisnietej marchwi bardzo syci a jednoczesnie bedac lekko slodki dodaje energii?

      Pozdrawiam wszystkie wpolposzczace i kibicujace smile

      Daga
    • dagaef Dzien Pietnasty 15.04.07, 22:43
      Niedziela minela OK, choc urozmaicilam ja sobie odrobinka arbuza na sniadanie i buraczkami na cieplo na obiadek. Pychotka. Oprocz tego zielona salata z kielkami alfalafa (?) - smakowitosci! Acha, bylam z kolezanka na tym biegu przygotowawczym, przebieglysmy jakies 10-12 kilosow - czulam sie taka lekka, pelna energii, ze wszystkiemu podolam itd. W ogole czuje sie super i chce tak zawsze... Jak na dzis to jest mi z postem bardzo dobrze i nie wiem kiedy go skoncze, ale licze dni zeby wiedziec od kiedy jestem na "dobrej drodze" wink

      A co u Was dziewczynki, jakie rezultaty pierwszch dni? Hellooooo? Jest tu kto????

      Daga
      • nuna27 Re: Dzien Pietnasty 16.04.07, 01:43
        zaczelam wczoraj, ale dzisiaj mialam bigos normalny, wiec zaliczam to jako
        wpadke. Poza tym ok. Sniadan generalnie nie jadalam, wiec przestawienie sie na
        cos lekkiego typu grapefruit i jablko bylo super latwe. Lunch tez, bo salaty
        uwielbiam (co prawda bez fety smakuja tak sobie, ale pewnie smak tez mi sie
        zmieni z czasem). Najgorzej sie robi kolo 16-17 kiedy trzeba zjesc obiad i nie
        podjadac w miedzyczasie. Aha, no i przygotowywanie posilkow normalnych dla
        reszty rodzinki tez nie ulatwia, ale mysle ze jeszcze troche i bedzie ok. Czekam
        na pierwsze spadki wagi, bo to mnie najbardziej zmotywuje smile))
        • dagaef Do nuna27 17.04.07, 03:22
          Czesc nuna,

          No to super ze masz taki w miare latwy start.

          Ja uwielbialam moje kawowo-muffinkowe sniadanko takze bardzo ciezko mi bylo sie odzwyczaic.

          Dzis nic nie jadlam do 11:00 i wtedy dopiero zaczelo mi burczec. Zjadlam jablko i byl spokoj.

          Ja tymczasem jestm 4 kilo w dol. Nie startowalam z wielka nadwaga. Mialam pare dni "plateau" ale zdaje sie ze minely i waga znow powolutku spada (0.2 - 0.4 kg na dobe). U Ciebie tez powinno sie cos ruszyc z momentem przejscia na wewnetrzne odzywianie.

          Zycze wytrwalosci!!!

          Daga
    • fionna Dzień 1 i 2 16.04.07, 09:12
      Ja po dwóch dniach diety (bo miałam wpadkę w czwartek) i zaczęłam w weekend,
      żeby mieć mniej pokus.
      1 dzień - 2 jabłka, porcja bigosu wg przepisu z książki, buraczki z chrzanem
      (domowej roboty mojej mamy), parę ogórków kiszonych no i duużo herbaty zielonej.
      2 dzień - tak jak pierwszy, tylko że 3 jabłka
      Nie chce mi się gotować - nie przepadam za gotowanymi warzywami, wolę owoce i
      surówki, ale ciężko będzie je zrobić bez jogurtu....
      Ja właściwie przed odżywiałam się w miarę zdrowo, moja dieta opiera się na
      żytnim chlebie (im więcej "śmieci", tymlepiej),muesli crunchy (wiem - dużo
      cukru, ale jem to zamiast ciasteczek), jogurty, soczewica i ciecierzyca
      (uwielbiam) no i warzywa i owoce neistety. Zapomnaiłam o mojej głónej słabości -
      orzeszki wszelkiego rodzaju (przede wszystkim nerkowce). Uwielbiam też latte
      (bez cukru na szczęście) i pepsi mac. I właśnie od pepsi chciałabym się
      odzwyczaić....
      Moim głównym problemem jest to, że rano nie czuję głodu, zjadam coś w pracy
      (coś ze szpinakiem najczęściej), potem ide na jogę i ..... wracam koło 20
      bardzo głodna i zjadam sporo niestety. Ostatnio próbowałam nie jeść po 17 i
      czułam się o wiele lepiej.
      Na razie (po 2 dniach) nie czuję żadnych negatywnów objawów, nie zanotowałam
      niestety spadku wagi jeszcze, ale mam nadzieję, że to w końcu ruszy.
      Pozdrawiam współtowarzyszki!
      • dagaef Do fionna 17.04.07, 03:28
        Brawo fionna! Rzeczywiscie bardzo zdrowo sie odzywialas, no i ten szpinak i joga!!! To po co Ty to w ogole robisz? wink

        Gratuluje udanych pierwszych dwoch dni izycze wytrwalosci na dalsze. Jestem z Wami!!
        • fionna Re: Do fionna 17.04.07, 09:00
          Dlaczego - po pierwsze - żeby sobie udowodnić, że dam radę, po drugie - jestem
          niestety uzalezniona od kofeiny (uwielbiam kawę, a jeszcze bardziej pepsi -
          oczywiście dietetyczna, ale wiadomo, co to za świństwo), po trzecie - żeby
          oczyścić się na wiosnę
          no i niestety zdrowo się odżywiam, ale potrafię zjeść sobie całą paczkę Crunchy
          naraz...
    • dagaef Dzien szesnasty 17.04.07, 03:34
      Sniadanko: jablko
      Lunch: woreczek mini-marchewek
      Podwieczorek: jablko
      Kolacja: kielki na parze, buraczki, jablko

      Kurcze chyba za duzo jem na kolacje, co myslice?

      Dr. Ewa nie pisze o kielkach ale przypomina mi sie ze Vase chyba sobie hodowala..

      Jutro mam stracha - wyjscie z pracy do restauracji. Salate sobie zamowie i tyle. Albo jakies warzywa na parze. Ale beda sie dziwowac...

      Dziewczyny, trzymajcie za mnie kciukasy!
      • fionna Re: Dzien szesnasty 17.04.07, 09:14
        Nie uważam, żebyś jadła za dużo - w książce na każdy z posiłków są ze 3-4
        zestawy.
        Też kupiłam sobie kiełki - wydaje mi się, że powinny być ok - w końcu to
        warzywo zielone jest.
        I trzymam kciuki - dasz radę!!!!
    • fionna Dzień 3 17.04.07, 09:07
      Trzymam się - nawet mnie głowa nie boli, wczoraj były uropdziny koleżanki i
      tort od Cieślikowskiego i się nie dałam skusic.
      Zjadłam: 3 jabłka, buraczki z chrzanem, parę rzodkiewek, parę ogórków
      kiszonych, bigos, łodygę selera, 2 szklanki soku wielowarzywnego, szklankę soku
      z grapefruita.
      Wyczytałam wczoraj na wizazu, że przy diecie dr Dąbrowskiej ważna jest też
      kolejność jedzenia tzn, najpierw soki, po 20 minutach surówki i owoce, a na
      końcu gotowane warzywa. Oczywiście, jeśli je się to wszystko w jednym posiłku -
      ja sobie rozkładam na kilka. No i nie należy przesadzać z owocami - wyznaczyłam
      sobie max. 3 jabłka. Wczoraj wieczorem, około 21 zjadłam sobie jabłko i byłam
      nim starsznie najedzona....
      Pozdrawiam wszystkie wytrwałe
      • vase kielki 17.04.07, 11:16
        Dziewczyny ja nie hodowalam kielkow tylko raz kupilam taka mieszanke warzywna
        na stir fry i tam wlasnie byly. Rozmawialam pozniej z dziewczynami i sie
        okazalo, ze kielkow nie wolno, bo sa zbyt odzywcze.
        Hodowalam sobie za to mezowa rzezuche smile)
        • fionna Re: kielki 17.04.07, 12:38
          a ja znalażłam info, że kiełki mają od 13 do 30 kcal w 100 g. i się
          zastanawiam - zjem te, które wczoraj kupiłam (rzodkiewki) i zobaczę, co dalej
        • dagaef Re: kielki 19.04.07, 01:47
          O kurka blada a ja wczoraj znowu zjadlam w restauracji bo takie "crunchy" byly z grilla sad Szkoda.

          Moj wniosek: instynktownie szukam slodkiego (nawet w warzywach). Tak tesknie za moimi czekoladkami i muffinkami... Kiedy ja sie odzwyczaje?
      • dagaef Re: Dzień 3 19.04.07, 01:45
        Ja tez zjadlam jablko (sporych rozmiarow) i pekam w szwach! Swoja droga duzo dzis na obiad zjadlam ale to inna historia na watek ponizej smile Gratuluje samozaparcia!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka