odalie
04.06.03, 23:31
Hej!
Wiem, wiem, to nie jest miły temat, ale po lekturze tych wszystkich postów o
nadwadze i podrażnieniach podepilacyjnych... A w końcu to forum jest i po to,
aby się wygadać...
Dziewczyny, czy tylko ja jedna-biedna mam tu uporczywy, odwieczny i
nieprzemijający trądzik?
Zaczynam się załamywać. Lata lecą, zmarszczki się zaznaczają... a trądzik nie
znika, oj nie znika.
Teraz lato, wstrętne słońce, które jeszcze mnie podrażnia. Mam baaardzo
trudną cerę, bo do kompletu jeszcze i alergia skórna, i nie toleruję niczego
co wysusza albo podrażnia. Właściwie wszystkie serie przeciwtrądzikowe/dla
cery tłustej odpadają (zawierają alkohol albo kwas salicylowy, albo matują
skórę, ale u mnie to zapycha pory, choćby nie wiem jak wielki był na
opakowaniu napis, że nie zatyka). Próbowałam Dermiki, Avonu, Erisa, LaRoche-
Posay, Aventu, Garniera... nie wiem w sumie po co, skoro powinnam się
nauczyć, że takie serie nie dla mnie... Dziwne, ale prawdziwe - pomagają mi
serie dla cery wrażliwej, lekko nawilżające. I nic matującego.
Co do dermatologów... uuuuu, leczyłam się odkąd na to świństwo zapadłam,
czyli od siedemnastego roku życia... czego to ja nie brałam, czym mnie nie
męczono... oj były i antybiotyki, i szczepionka, i hormony, i kwas retinowy,
i chyba wszystko co na rynku w danym okresie. Każda kuracja trwała pół do
półtora roku (hormony plus Skinoren dwa i pół - po Diane35 została mi na
pamiątkę alergia krzyżowa i nie mogę brać do dziś dnia żadnych pigułek), ale
efekty były mierne, po odstawieniu zaś... znowu tyłek zbity! Mam tego tak
serdecznie dosyć, że od półtora roku unikam dermatologów. Mam po prostu dosyć.
A na twarzy tyle tych obrzydliwych plamek... I nie mam pojęcia, czy tylko ja
widzę ich aż tyle, czy może każdy kto ze mną rozmawia widzi przede wszystkim
tylko to... bo po każdym wyprysku zostaje mi przebarwienie. I nie można tego
usunąć peelingiem ani laserem, bo obecne są zmiany ropne. Więc robię sobie
makijaż i już, powiedzmy że to mi wystarcza. Dobrymi delikatnymi kosmetykami
w miarę opanowałam sytuację, ale i tak wraz z wahaniami hormonów co i rusz
mnie "obsypuje", czego bym nie robiła...
Tak się powyżalałam i upubliczniłam...