Dodaj do ulubionych

choroba sieroca- jak pomóc

22.11.05, 10:01
Witam,
Od połtora tygodnia jestesmy we czwórke! Patryk ma prawie 4 latka, Dawidek
jutro skonczy 2smile Jest wspaniale i czujemy sie jakby chlopcy byli u nas od
zawsze! U Dawidka zauważamy typowe symptomy choroby sierocej (byl w domu
dziecka poltora roku) - ssie paluszki, nie potrzebuje nikogo jak zasypia, a
wrecz przeszkadza mu dotyk reki czy glaskanie;jak mu sie czegos nie da w
jednej sekundzie,alebo na cos nie pozwoli to potrafi ugryźć z taka siła, ze
zostaja siniakisad Jest ogólnie duzym psotnikiem i staramy sie go raczej nie
stresowac, ale jak wrzuca wszystko co popadnie do akwarium to raczej nie
mozemy mu na to pozwolic. Czasem oczywiscie bardzo glosno placze, bez lez,
tak po prostu wyje. Czy ktos z czytelników forum zetknal sie z tym problemem?
Ja wiem, ze to trzeba poczekac, obdarzyc miloscia bezwzględną, ale jak
zauwazyc, ze to histeria na zasadzie szantazu (aha, nie chcecie mi dac cyz
pozwolic na cos to bede glosno plakal)a kiedy placz sierocy. Czy cos mozna
zrobic zeby pomóc mojemu synkowi i oczywiscie nie zaszkodzic.
Pozdrawiam serdecznie
Tygodniowa mama
Obserwuj wątek
    • paulajal Re: choroba sieroca- jak pomóc 23.11.05, 12:00
      Myślę, że najlepiej zwrócić się z tym problemem do ośrodka, tam są specjaliści.
    • hanna26 Re: choroba sieroca- jak pomóc 24.11.05, 01:50
      Ja wprawdzie nie mam doświadczenia w sprawach związanych z adopcją (mam dwie
      biologiczne córki), ale być może mogę coś doradzić.
      Moja starsza córka (2 lata i 8 miesięcy) również jest wielkim psotnikiem i do
      tego nerwusem, tak samo jak twój młodszy synek. Ma to niestety po mnie, więc
      trochę ją rozumiem. Również dość często się wkurza i wtedy krzyczy okropnie,
      wyje bez łez (czasami ze łzami, róznie to bywa). Ja staram się wtedy być bardzo
      spokojna - to podstawa, nie robić niczego w gniewie. Czekam chwilę, aż się
      wyładuje, po czym mówię bardzo spokojnie, że nie będę z nią rozmawiać, ani nic
      z nią razem robić, póki nie przestanie krzyczeć. Z reguły to dziala, mała
      uspakaja się i wtedy można spokojnie pogadać, wytłumaczyć, dojść razem do
      porozumienia. Potem jeszcze "obgadujemy" całą sprawę, tłumaczę, dlaczego
      postapiłam tak a nie inaczej, a ona mi mówi, dlaczego tak bardzo chciało jej
      się krzyczeć.
      Nie wiem, czy to Ci coś pomoże, nie jestem specjalistką, pisze tylko z
      własnego doświadczenia.
      Generalnie chodzi o to, że jest kilka (naprawdę niewiele) rzeczy, które są
      bezwzględnie zakazane i nie ma od nich wyjątków. Tego się zawsze trzymamy. Poza
      tym zawsze dotrzymuję słowa, jak mówię, że czegoś za karę nie kupię, to potem
      nie zmieniam zdania. Dlatego staram się, żeby te kary nie były zbyt srogie -
      żebym przypadkiem nie "złamała się" i nie zrezygnowała z którejś.
      Kiedy czytałam o zachowaniu świadczącym o chorobie sierocej
      twojego synka (ssanie paluszka i możliwość zasypiania bez drugiej osoby)
      zastanowiłam się. Te symptomy świadczą chyba, że dziecko nie rozwinęło się, nie
      dojrzało (trudno o to w domu dziecka) odpowiednio do swojego wieku. Tak sobie
      pomyslałam, ponieważ identycznie zachowuje się moja młodsza (również
      biologiczna)pociecha. Ma niecałe trzy miesiące, zapamiętale ssie paluszki,
      które dopiero niedawno odkryła, że stanowią świetną zabawkę. Potrafi też usnąć
      sama, zwłaszcza, gdy gra telewizor lub leci jakaś muzyczka. Oczywiście woli
      zasypiać na moich rękach, ale przypuszczam, że gdybym przez jakiś czas nie
      brała jej na ręce, jak to się dzieje w domach dziecka, też by się oduczyła
      takiego kontaktu.
      To tylko takie moje przemyślenia, może na coś Ci się przydadzą.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • calama Re: choroba sieroca- jak pomóc 24.11.05, 07:34
      kozuszka1 - nie przejmuj się - wszystko zniknie smile))
      Moja córeczka trafiła do nas jak miała 20 miesięcy. wcześniej była w DD. Jaka
      była: puste oczka, kiwanie na czworaka, sztywnienie przy próbie objęcia. Dotyk
      ją przerażał. Nie mogła sobie poradzić z emocjami jak ją chciałam przytulić.
      Napinała wszystkie mięśnie. Dzień po dniu było coraz lepiej smileTeraz sama się
      przytula i całuje. Lubiła być na rękach, ale dlatego, że wtedy widziała coś
      przez okno czy przez żywopłot. Więc ja podstępem: choć pokażę ci kotka. A na
      rękach bliskość jest. I powoli się przyzwyczaiła. Jednak jak spotykaliśmy się
      ze znajomymi......sama trzymała się nas, zazdrosna o inne dzieci. Mała miała
      jeszcze bardzo chropowate nóżki. Szorską skórę. Wystarczyła miłość i codzienne
      smarowanie oliwką i ma gładzutką jak kaczuszka. Poniewaz w DD robią duze
      dziurki w smoczkach - dziecko nie ssie ( bo pokarm sam leci ) i mieśnie dolnej
      szczęki się nie rozwijają i zazwyczaj takie dzieci maja cofnietą dolną szczękę.
      Mija to jak zacznie gryźć i mieśnie się wyrobią. smile
      Krzyki i postawa na nie. ....... Każdy niespełna dwulatek tak ma wink Słynny bunt
      dwulatka - a jak jeszcze dojdzie przeszłość w DD to ciężej jest.
      Trzeba jasno ustalić ramy. To wolno, a tego nie. Rodziców się nie bije. Jak
      uderzy to przytrzymać rękę i powiedzieć - nie wolno bić. Za siedemnastym razem
      zaskutkuje smile
      Nam Mała rzucała się na ziemię i wyła. mówiłam, jak skończysz to się pobawimy,
      pójdziemy dalej, czy włączymy bajeczkę i .......nie reagowałam. Jak zobaczyła,
      ze nie ma sensu tak sie zachowywac, bo nic nie wskóra - przestała.
      W najgorszym okresie - wywieźliśy ja do lasu wink pojechalismy na spacer, bo
      rzucała sie na ziemie co chwila i wyła, bo chciała się sprzeciwić. Dwilatek
      zoznaje swoją osobowość. Uwielbia zaprzeczać. Chcesz serek? NIE! ale zaraz
      przychodzi po ten serek. W lesie: chodź na spacerek, tam dalej są huśtawki. NIE
      i na ziemię. Ok, ty nie chcesz to my sami idziemy. Mała została na ziemii, my
      odchodzilismy kilka kroków i czekaliśmy. Jak do nas dobiegała, bo znudzilo ją
      krzyczenie to mówiliśmy - o, jaka grzeczna, ladnie spaceruje. Ale dobrych kilka
      razy tak zrobiła, potem minęło.
      SSanie palca. Moze jestem głupia ale dalej nic z tym nie robią. Talka miała
      rytułał usypiania, ssanie palca, i mizianie rogiem kołdry. Dalej tak usypia.
      Teraz jeszcze z naszymi buziakami. Doszłam do wniosku,że jak ją ssanie
      palca "zaspokaja" emocjonalnie - to niech ssie. W końcu zęby można naprawić,
      psychiki nie wink
      Wczojaj jak wychodziłam do pracy i powiedziałam "cześć", Talka zawołała: mamo,
      a buziaczki? dla mnie i dla taty! I jescze mnie przytul i jeszce tatę.
      Pół roku chyba trwa taka adaptacja. Teraz mam "domowe" dziecko big_grin.
      Już nie boi się pralki, odkurzacza i innych sprzetów.
      Ja po tygodniu chyba byłam załamana, bo ciagle czegoś zakazywalam. A to nie
      mozna otwierac gazu, a to wyciagac nozy. Ale potem juz sie nauczyla, i teraz
      zna ramy - co mozna, a czego nie. Ale trzezba dziecko nauczyc. W DD wszędzie
      było bezpiecznie.
      Pani psycholog mówiła,ze najgorszym błędem jest popuszczanie dziecku, ojej,
      takie biedne, cale zycie w DD to teraz ci wynagrodzimy. I hulaj dusza.
      Oczywiście - rozpieszczac trzeba,ale madrze. Wrzucanie do akwarium jest właśnie
      tym zachowaniem, na które nie mozemy pozwolic. Pierwszy raz nie posłucha, drugi
      nie zrozumie, ale w koncu zobaczy,ze nie akceptujemy takiego zachowania to
      przestanie.
      I nie mozna mówić: jeste niedobry. Ja ciagle powtarzam: kocham cie, nawet jak
      cos zbroisz. Dzieci mysla jak sie z nimi nie zgadzamy, ze wtedy nie kochamy.
      Mowie - kocham, ale nie podoba mi sie, ze zrobiłas to i to.
      Pamietaj - z kazdym dniem bedzie coraz lepiej smile)))
      I tego Wam wszystkim życzę.
      sorki,ze troche chaotycznie, ale mam nadzieje,ze mozna zrozumiec smile)))
      • mars62 Re: choroba sieroca- jak pomóc 24.11.05, 08:25
        Doświadczenia Calamy w całości pokrywają się z moimi, więc, jeśli Ci to coś
        pomoże - chyba "te typy tak mają", dwulatki zwłaszcza...

        Z rzeczy przyziemnych (czasem dosłownie) dodam - dziecko z DD jest
        przyzwyczajone do tego, że wszystko jest dostosowane do jego potrzeb. A tu?
        Poręcze, umywalki itp. za wysoko, progi czają się w drzwiach, nie wszystko, co
        się znajduje na półkach, to zabawka... Po prostu dziecko stan "nienormalny"
        uznało za normalny (no ba jak inaczej?) - więc teraz musi się z "normalną
        normalnością" na nowo oswoić.

        Nie martw się. To trwa, ale przechodzi. U nas trwało również ok. pół roku.
        A teraz jest tak, jak u Calamy.
    • kozuszka1 Re: choroba sieroca- jak pomóc 24.11.05, 14:56
      Witajcie,
      Bardzo Wszystkim dziekuje za pomocne radysmile
      I mam jeszcze jedno pytanie - czy wasze dzieci tez ssały paluszki w ciagu dnia?
      Bo dawidek czasami "odlatuje", wklada paluszki, po czym zrywa sie na rowne nogi
      i biega jakby nigdy nicsmile
      Pozadrwiam
      • calama Re: choroba sieroca- jak pomóc 24.11.05, 18:51
        Tak, ssały. Właśnie to był taki "odlot". Już córka była uśmiechnięta i wesoła i
        nagle jakby zamyślenie - powrót pustych,smutnych oczek i ssanie palca. Aż serce
        stawało. Po chwili znów cała nowa wink
        Takie akcje były coraz rzadsze aż zanikły.
        Czas i miłość - najlepsze lekarstwa.
        • verdana Re: choroba sieroca- jak pomóc 27.11.05, 15:55
          Tym saaniem palca ja bym sie nie przejmowała zanadto.
          Mój najmlodszy, dziecko rodzone, szczęśliwe i pogodne, tez ssało paluszki w
          dzień. Moze to być objaw choroby sierocej, ale wcale nie musi.
    • revelacja1 Re: choroba sieroca- jak pomóc 13.12.05, 08:00
      droga kozuszko, twoj dwuletni synek przechodzi typowy okres buntu dwulatka.
      Moze dolaczyla sie troszke choroba sieroca ale przez okres buntu musicie
      przejsc jak wszyscy rodzice. Nasz maluszek w okresie dwu lat gryzl, bil i
      kopal, wydzieral sie tez i owszem. Wszystko minelo po skonczonych trzech
      latkach. Minie i waszemu choc wasz synek napewno potrzebuje jeszcze o 100%
      wiecej milosci i zrozumienia niz inni.
    • borowinka Re: choroba sieroca- jak pomóc 19.12.05, 08:18
      Witaj!!
      Ja moge powiedziec tylko tyle że dzieci które przebywały w DD potrzebuja czasu
      na zaaklimatyzowanie sie. Pewne zachowania jakie maja wyniesione z samotności w
      DD ( to co przeżyły przedd tym w domu rodzinnym)musza zmienić się same z
      czasem, potrzeba do tego morze miłości i ocean cierpliwości.Tydzień to jeszce
      bardzo krótki okres czasu.Napewno malec sie przyzwyczai.

      Powiem Tobie z własnego doswiadczenia a mianowicie kilka lat temu
      zaopiekowaliśmy się dziecćmi, ich zachowania jak to określałaliśmyśmy były
      nader dziwne, tak jak opisujesz przeszkadzało im przytulanie przy zasypianiu ,
      nie umiały po prostu tego przebrnąć, w nocy się moczyły (acha dzieci miały 4,6
      lat), płacz był w zasadzie bez powodu, agresja miedzy nimi była dość duza)
      Jednak po jakimś czasie przeszło dzieci nauczyły się miłości (brac ją , jak i
      oddawać)płacze minęły, a zasypiac bez przytulenia nie potrafia mimo ze mozna
      powiedziec o nich że to juz młodziez dalej tego potrzebuja.
      Takie dzieci potrzebuja bardzo duzo zainteresowania soba i płacz jest jedna z
      oznak tego że chcą na siebie zwrócic uwage. najwazniejsze jest w tym wszystkim
      aby jednakowo traktować obydwie pociechy.I przuy każdym płaczu zachowac zimna
      krew nie panikować,starac się aby dziecko powiedziało że jest cos nie tak.
      Wiem że może byc trudniejsza komunikacja z m łodszym dzieckiem, ale to wszystko
      jest do przebrnięcia.
      Jeżeli po dłuzszym czasie dziecko będzie dalej miało problemy najlepszym
      wyjściem bedzie pomoc z ośrodka adopcyjnego.
      Jezeli masz jeszce jakieś nurtujace pytania a chcesz porozmawiać pisz na maila.

      Pozdrawiam i gratuluje pociech, napewno dostarcza duzo radości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka