Dodaj do ulubionych

psycholog od adopcji

IP: *.* 26.03.02, 10:30
Redaktor napiala: W numerze majowym "Dziecka" ukaże sie obszerna rozmowa z Wojciechem Eichelbergerem na temat adopcji, motywacji do niej, przygotowania i problemów z jakimi trzeba się bedzie zmierzyć ZANIM podejmie się tę decyzję. Rozmowa będzie ilustrowana fragmentami z książki KAtarzyny Kotowskiej, "Wieża z klocków", którą to książkę wszystkim, zainteresowanym adopcją, serdecznie polecam. Moze wreszcie dajcie spokój Eichelbergerowi? Jest w kazdej gazecie, w radio, w TV i powoli robi sie go sumieniem narodu. Przeciez on nie jest jedynym dobrym psychologiem w tym kraju, wrecz przeciwnie, nadmiar pracy raczej nie sprzyja rozwojowi naukowemu, a facet jest oblegany przez media, pacjentów, pisze ksizki, wystepuje w programach... Nawet w samym Laboratorium Psychoedukacji sa inne osoby, specjalizujace sie w terapii rodzinnej, z duzym doswiadczeniem w sprawach problemów rodzin adopcyjnych. Apeluje do Redakcji Dziecka, zeby moze spróbowala nie isc na skróty i poszukala kogos, kto faktycznie ma DOSWIADCZENIE w sprawach adopcji, i to nie tylko ¨z drugiej reki¨. Jest paru psychologów, którzy sami adoptowali, moze poszukac kogos takiego? Albo zwrócic sie do psychologów z osrodków adopcyjnych, ze stowarzyszen (Nasz Dom chciazby)? Osobiscie cenie madrosc zyciowa pana E. ale chcialabym uslyszec opinie kogos, kto poza ogólnymi, filozofiznymi refleksjami, ma do przekazania autentyczne DOSWIADCZENIE.Pozdrawiam, D.
Obserwuj wątek
    • Gość: justyna_redaktor Re: psycholog od adopcji IP: *.* 27.03.02, 10:34
      Proponuję by powstrzymać się z krytyką do czasu opublikowania naszego artykułu. Rozmowa z Wojtkiem Eichelbergerem nie wyklucza rozmowy z kimś innym w przyszłości. Nie wiem na jakiej podstawie sądzi Pani, że poszlismy na skróty - przecież nie wie Pani, co jest treścią naszego tekstu?Tak się składa, że jest to dwugłos. Mówi ktoś, kto pracuje z ludźmi, którzy doświadczyli traumy i ktoś, kto sam adoptował dziecko, czyli ma do przekazania autentyczne Doświadczenie. Zachęcam do przeczytania tekstu ( w kioskach 22 kwietnia) a potem chętnie wysłucham uwag, także krytycznych.PozdrawiamJustyna Dąbrowska
      • Gość: Dora Re: psycholog od adopcji IP: *.* 27.03.02, 14:25
        Bardzo chetnie przeczytam artykul. Ale niepotrzebnie dopartrzyla sie Pani w mojej wypowiedzi krytyki. Zauwazylam jedynie, ze pan Eichelberger jest ostatnio niezmiernie ¨ekspoloatowany¨ w róznych mediach, nic nie ujmujac jego madrosci i doswiadczeniu. Zapowiedziala Pani ¨rozmowe z W. Eichelbergerem¨, co sugeruje, ze to on ma byc glwnym rozmówca, a nie jakies inne osoby. Ciesze sie wiec, ze bedzie ktos jeszcze. Tak sie sklada, ze sama jestem psychologiem i wiem, ze w tym srodowisku jest sporo osób zajmujacych sie adopcja, terapia rodzin, dzialaniem na rzecz dzieci w placówkach opiekunczych i bardzo chetnie bym poznala opinie i refleksje tych specjalistów. Jesli taki wlasnie jest Panstwa zmiar, to bardzo sie ciesze i czekam na zapowiedziany numer pisma.
    • Gość: Grazynka Re: psycholog od adopcji - Dora miała rację! IP: *.* 25.04.02, 13:33
      No i Dora miała rację. Nie dość, ze jedyną osobą wypowiadającą się jest pan. W.E., to jeszcze co on gada?!!! Ja mam być nazywana opiekunem? Zastępczą matką? Mam takie nazywanie siebie zaproponować swojeku dziecku? Dziecku, które wychowuję od noworodka? Co za kuriozalny pomysł! Nie dość, że dziecko żyje ze świadomością, że kiedyś ktoś go nie chciał, to jeszcze ma się borykać z jakimiś przedziwnymi określeniami własnych RODZICÓW? Kto to jest, według pana W.E., "matka"? Ten, kto dał materiał genetyczny i przez 9 miesięcy truł malucha gorzałą i papierosami? Czy ten,kto kocha go od zawsze, jeszcze zanim je w ogóle zobaczył, zanim o nim usłyszał?I druga sprawa, już nie tak oburzająca, ale też wynikająca chyba z jakiegoś nieporozumienia, bo takiej sławy, jaką jednak jest pan W.E., o niekompetencję nie podejrzewam... Na każdym kroku wspomina on o "zobowiązaniu do wdzięczności". Wobec adopcyjnych rodziców, oczywiście. Znam wiele rodzin adopcyjnych. Poza jednym przypadkiem to są ludzie, którzy nie doczekali się własnego potomstwa. Nawet do głowy by im nie przyszło, żeby oczkiwać od adoptowanego dziecka wdzięczności. To my, rodzice adopcyjni, jesteśmy wdzięczni naszym dzieciom za wszytsko to, co on nich otrzymaliśmy. W naszym kraju nadal pokutuje średniowioeczne przekonanie, że jeśli ktoś bierze do domu sierotkę, to jest to akt miłosierdzia.Uff, ależ mnie ten artykuł rozsierdził! I to pójdzie w Polskę, tysiące ludzi przeczytają, że jestem tylko zastępczą mamą mojego dziecka. Jak można?!Pozdrawiam wszystkich, Gazka
      • Gość: joanna77 Re: psycholog od adopcji - Dora miała rację! IP: *.* 25.04.02, 14:05
        Nie jestem czytelnikiem "Dziecka", ale zainteresował mnie temat Adopcji i już miałam sobie kupić ten numer majowy żeby lepiej zrozumieć ten temat, a tu dziewczyny piszecie że lepiej nie czytać tego artykułu. Nie mam jeszcze dzieci i kiedyś myślałam, że nie potrafiłabym kochać adoptowanego dziecka, ale po przeczytaniu tylu wypowiedzi na tym forum zmieniałam zdanie diametralnie. Teraz wiem, że jest to całkowicie możliwe.
      • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji - Dora miała rację! IP: *.* 09.05.02, 09:50
        Zgadzam się z Tobą niestety(niestety dla W.E.)Mnie rozsierdził wywiad w ubiegłorocznym Zwierciadle, w którym zawarł podobne (z mojej perspektywy) głupstwa, szczęście że najpierw zajżałem tutaj i nie muszę już tego czytać.Ale dam to do przeczytania mojemu "podopiecznemu", niech sobie skonfrontuje "teorię" ze swoim doświadczeniem. Parę lat temu grupa klientów chcąc dopiec swym terapeutom przytoczyła opowieść o człowieku, który uczył innych jak walczyć ze smokami-sam nigdy smoka nie spotkał. Byłem wtedy przekonany, że nie trzeba osobiście pokonywać jakichś specyficznych trudności by móc pomagać innym w radzeniu sobie z nimi. W sprawie W.E. a adopcja nie mam tego przekonania.pozdrawiamjędrek
        • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji-"miłość od drugiego wejrzenia" IP: *.* 09.05.02, 10:33
          Jeszcze coś; właśnie znalazłem na tej stronie przemyślenia(pt "miłość od drugiego wejrzenia") na temat adopcji Pani Barbary Smolińskiej-polecamjędrek
    • Gość: Gosia26 Re: psycholog od adopcji IP: *.* 11.05.02, 20:35
      A mnie artykul sie podobal, co wiecej odnioslam zgola inne wrazenie- ze w ukladzie adopcyjnym nic nikomu wdziecznosci nie jest winien. Ani rodzice dziecku ani dziecko rodzicom, na takiej samej zasadzie jak dziecko rodzone nie powinno byc zmuszane do wdziecznosci za to ze zostalo splodzone.
      • Gość: asia.d.d Re: psycholog od adopcji IP: *.* 11.05.02, 20:42
        z tą wdzięcznością to ja też zrozumiałam jak Gosia26i wydawało mi się, że to niegłupi artykułale nie mam żadnego doświadczenia w tej materii, więc może nie zrozumiałam do końca...
      • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji IP: *.* 13.05.02, 14:24
        Ja jestem wdzięczny memu synowi że jest, tak jak jestem wdzięczny Najwyższemu(jakkolwiek Go nazywacie) i światu wokół mnie. I chyba nie o to się wkurzamy. Złość mi przeszła i artykuł przeczytałem;też mi się miejscami podoba. W wielu sprawach zgadzam się z W.E. od dawna, do wielu mnie przekonał, ale też rośnie mi ciśnienie na propozycję bym się nazwał opiekunem, a nie ojcem. Znam rodziny adopcyjne i myślę że wiele z nich w pełnym składzie obruszyły by się z tego samego powodu, a wiele po prostu wzruszyło by ramionami. Siła mej reakcji bieże się i z tego, że do niedawna sam nie byłem pewien pełni mego ojcostwa. Co do innych wątków, to nie odważyłbym się mówić parom czy kobietom skręcanym przez instynkt macierzyński(i ojcowski), od kilku lat poddającym się zabiegom implantacyjnym, że to nie ma sensu(lata upokorzeń i grube tysiące złotych na darmo),albo że nie każda musi urodzić dziecko; chociaż zgadzam się z tym, że przydałoby się trochę autorefleksji: skąd bierze się moja niepłodność, co mi mówi moje ciało, co dziecko urodzone czy adoptowane miałoby załatwić w moim życiu(jeśli jest to jakiś problem-to może są inne sposoby by temu zaradzić), no i oczywiście nie zaszkodzi spojrzeć na to wszystko przez pryzmat duchowej perspektywy.pozdrawiamjędrek
        • Gość: wiesia Re: psycholog od adopcji IP: *.* 13.05.02, 14:50
          Jędrku, chylę czoła :jap:
          • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji IP: *.* 13.05.02, 21:38
            Wiesiu, tylko nie za głęboko-nie potłucz go sobie hi! hi!pozdrawiamj
            • Gość: wiesia Re: psycholog od adopcji IP: *.* 14.05.02, 08:59
              Za głeboko nie dam rady, nawet jakbym chciała bo mi wielki brzuch przeszkadza ;-).A co do meritum, to choć laik jestem w sprawie adopcji (i marzyciel niespełniony) to trudno nie zgodzić się z tym , co piszesz i z mądrością życia jaka z tego bije.
              • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji IP: *.* 14.05.02, 11:22
                Jak już będziesz miała dość rodzenia własnych dzieci, a zostanie Ci miejsce w sercu to wróć do marzeń i pomóż w likwidacji domów dziecka.jędrek
                • Gość: wiesia Re: psycholog od adopcji IP: *.* 15.05.02, 14:47
                  Oj chętnie, tylko, że do tanga trzeba dwojga, a mój mąż ma zupełnie inne zrozumienie tego tematu :-(.Zresztaja nie bardzo miałam wogóle ochotę na rodzenie własnych dzieci, bo znam domy dziecka dość dobrze - sama jako nastolatka byłam tam czestym gościem i opiekowałam się dziećmi. Rodzicielstwo biologiczne wcale nie wydawało mi się w tym kontekście czymś sensownym . Ale, cóż , jak wspomniałam ,do decyzji o adopcji potrzeba zgody obydwojga , a nic na siłę w tej materii nie da się osiągnąć.
                  • Gość: jlopuszynski Re: psycholog od adopcji IP: *.* 15.05.02, 15:14
                    No niestety, tak to z nami facetami jest, w takich sprawach częściej jesteśmy "problemowi" niż "celowi", ale za to jak już na coś się zdecydujemy to na całego.Wiesz, ja sobie tak kiedyś racjonalizowałem bezdzietność: a jakim to aparatem genetycznym dysponuję żeby go powielać, teraz też myślę, że mój syn ma lepszy genotyp niż mógłby odziedziczyć po mnie.jędrek
    • Gość: Grazynka Re: psycholog od adopcji (do Gosi 26) IP: *.* 15.05.02, 13:11
      Gosiu, skoro artykuł Ci się podobał, to na pewno podobało Ci się też to, że dziecko adoptowane powinno się zwracać do swoich RODZICÓW per "opiekun"? I nie powinno zapominać, że jego MAMA jest tylko zastępczą mamą?Ciekawa jestem, czy masz dzieci? A jeśli tak, to jak one się do Ciebie zwracają? I czy są to dzieci adoptowane, czy też jesteś tylko "muzyk teoretyk" ;-)))?Na łamach tak popularnego miesięcznika, jakim jest "Dziecko", powinno zostać jasno powiedziane: Adopcja to nie działalność charytatywna. Pan W.E. tego nie zrobił, przynajmniej nie wprost, a żeby oświecić nasze społeczeństwo potrzebna jest łopatologia. Niestety .Serdecznie pozdrawiam, Grażka
      • Gość: Gosia26 Re: psycholog od adopcji (do Gosi 26) IP: *.* 16.05.02, 14:18
        rozumiem ze artykul nie mogl mi sie podobac nie we wszystkim i ze jako matka nieadopcyjna pewnie moje zdanie jest mniej wartosciowe?Jesli tak to sorry zmykam na forum dzieci z wlasnej macicy.Jesli jednnak moge cos dodac....Moja percepcja tego artykulu zpewnoscia wynika z faktu ze adoptowalam. Byc moze dlatego czytajac go jedynie mgliscie zauwazylam fakt zwracania sie do taty per opiekun. Byc moze dlatego ze uwazam ze dziecko, szczegolnie starsze ma chyba prawo wybrac forme zwracania sie do rodzicow? To co mnie sie podoba w tym atrykule to zwolnienie z obowiazku kochania natychmiast. Dlaczego? Bo matki rodzone nie kochaja natychmiast, a przynajmniej nie zawsze i maja z tego powodu kaca moralnego. A co dopiero mama adopcyjna.... jak to wzielam dziecko i go nie kocham??? Brrrr.......Podoba mi sie wyraznie powiedzenie ze nie wolno prawdy ukrywac.Podoba mi sie stwierdzenie ze nie wolno spelniac swoich pragnien, traktujac dzieci jako narzedzie- wychodzic z zalozenia ze adopcja jest transakcja w ktorej dajemy i bedziemy sobie mogli odebrac. uwaga do jedrka- ja tez jestem wdzieczna moim dzieciom ze sa. I juz to wystarcza mi byc szczesliwa i spelniona matka. Nie o tego rodzaju wdziecznosc mi chodzilo, ale mysle ze to wiesz ;)Reasumujac- to byl artykul dla laikow. I jako taki zostal przeze mnie odebrany pozytywnie. nie watpie ze kazdy rodzic adopcyjny wie o wielu rzeczach o ktorych pan Wojciech nie ma pojecia. Ale tez ja nie mialam pojecia o wielu rzeczach o ktorych powiedzial onwink
        • pelik Re: psycholog od adopcji (do Gosi 26) 14.05.03, 15:38
          Jeżeli uważasz Gosiu, że dziecko ma prawo wybrac sobie formę zwracania sie do
          rodziców, to jak chciałabyś, by zwracały się do Ciebie Twoje dzieci? Dziecko
          adoptowane ma NOWĄ metrykę, w której wymienia się MATKĘ i OJCA, pierwsze słowa
          jakie wypowiada to mama i tata skierowane do bardzo konkretnych i najbliższych
          mu ludzi. I jeszcze, dlaczego miałoby czuć się gorsze przez to, że inne dzieci
          mają mamę i tatę, a ono opiekunów?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka