hmm... dziwna sprawa, może powinnam się wściekać i tupać nogami ze złości ale nie mogę bo bawi mnie to co dzieje się w domciu

dziś mija 12 dzień kiedy odłączyli nam gaz i zimno w domku jak cholerka, grzejemy piecykami na butlę, siedzimy w pokoikach, drzwi do przedpokoju i kuchni szczelnie zamknięte ... tam hula wiatr, zima, i ślizgać się można na linoleum

toaleta znajduje się daaaaleko za przedpokojem i kuchnią....a to moje przygotowania do wyjścia do toalety

w pokoju wisi moja kurtka zimowa i czapka szybko w nią wskakuje, czapka na łeb, zabieram dmuchawę na prąd, otwieram drzwi do przedpokoju... brrrr telepie... zimno mi wszędzie i tu i tam... 2metry... jest kuchnia - kurde niedługo można będzie na łyżwach się ślizgać po tym linoleum, pokonuję jakieś 3m, łapię za lodowatą klamkę i znajduję się ... kurcze na dworze??? !!! Piździ !!, wieje, fruwa wszystko ... Boże jak mam się załatwić w takich warunkach ??? na głowie czapka, po przez kominek normalnie wieje !!! zaraz się zesikam jenyyy włańczam ciepły nadmuch .... czekam dalej pizga... no nie wytrzymam, szykuję sobie kibelek - zimny jak lód obkładam bardzo estetycznie papierem toaletowym, ślicznie mi wychodzi yhm tylko się zastanawiam jak i czym zapchać ten otwór wentylacyjny bo niszczy mą pracę

no na wszelki wypadek się zapbezpieczam coby moja tylna część ciała nie przymarznęła

no nagrzało się trochę ufff