jf_wawa
28.06.11, 09:39
Ciąg dalszy historii z ubrankami dla dziecka.
Może niektórzy pamiętają, że niedawno wygrałam 4 aukcje u jednego sprzedającego. Po otrzymaniu przesyłki okazało się, że ubranka wg opisu w stanie bdb mają dziurki przy zatrzaskach, a jedno body nawet ślady po niespranej kupce. Zaczęła się więc korespondencja. Otrzymałam ostateczną decyzję sprzedającego (a właściwie jego żony

), że anulują aukcję z body i mam ich nie odsyłać tylko wyrzucić, bo przecież są "podarte i brudne" - to w odpowiedzi na moje pytanie kto ponosi koszt odesłania ubranek.
A teraz milion pytań

:
Jak wygląda operacja anulowania aukcji? Czy aukcja zniknie z All i nie trzeba już wystawiać komentarza? Z tego co się orientuję sprzedający otrzyma zwrot prowizji z All, czy tak? No i co zrobić z ubrankami? Jakoś nie bardzo podoba mi się pomysł, żeby je odesłać na swój koszt, zwłaszcza, że to niemal tyle ile dałam za ubranka z tej aukcji. Mam też opory przed wyrzuceniem ciuchów - przynajmniej niektórych z tej aukcji, a zatrzymać je byłoby nieuczciwie. Na razie wszystkie rzeczy leżą nie tknięte i czekają - chyba moje dziecko zdąży z nich wyrosnąć do tego czasu

I jeszcze jedno - czy jest sens zakładać spór na All, czy to coś daje i co? Proszę o rady.
Zresztą sprawa jak dla mnie wcale się nie kończy, bo będę musiała za jedną z aukcji wystawić negatywa (90% ciuchów z dziurkami), a za pozostałe dwie w najlepszym razie neutrale. Miło nie będzie. Nie lubię takich sytuacji.