kornnella
25.03.12, 20:59
Dopadła mnie pani w markecie, zaproponowała ankiete w zamian dostałam mikro pojemniczek i na siłę umówiła mnie na organizację party w moim domu. W zasadzie to jeszcze nikt nigdy tak bezczelnie mnie „gwałtem” nie wziął prosiłam ją o ewentualny późniejszy kontakt jak się zorientuje czy chętni na party są a po 3 minutowym praniu mózgu w tempie telezakupy mango wiedziałam ze koniecznie musze zorganizować przyjęcie przed świętami .
Uczucia mam mieszane, bo niby kilka rzeczy wystawionych na ekspozycji było fajnych, gdyby nie max ceny to coś tam bym kupiła, zapewne średnio przydatnego jak zwykle. I tu pytanie może któraś już party przerobiła czy to koszmarny pressing na kup nas bo jesteśmy świetne i nic ze kawałek plastiku szatkującego kosztuje 160 zł? Czy raczej miłe spotkanie z gatunku : sprzedajemy to i to bo warto i drogie ale…? No i najważniejsze czy coś faktycznie warto kupować?