smoczy_plomien
05.08.17, 20:08
31.07 o godz. 16 kupiłam coś na allegro i od razu zapłaciłam.
31.07 o godz. 22:30 napisałam kobiecie maila, że przepraszam, rezygnuję i proszę o zwrot kosztów
3.08 rano, jako że nie było ze strony kobiety żadnej odpowiedzi, napisałam ponownego maila z nr konta do zwrotu
Jednocześnie na recepcji w firmie poprosiłam, żeby nie odbierali paczki od danego nadawcy. Niestety 4.08 paczka przyszła, a recepcjonistka zapomniała o karteczce i paczkę odebrała.
Wysmarowałam kobiecinie maila, że paczkę odeślę, żądam zwrotu pełnej kasy, łącznie z kosztami mojej wysyłki i postraszyłam donosem do US [babka ma 3 strony aukcji i brak dg]. Dodam, że paczka została wysłana 3.08, więc laska ewidentnie pojechała po bandzie. Z jej strony nie ma żadnej reakcji ani na maile, ani na negatywa, ani na groźbę kontroli...
Moje pytanie brzmi: jakie mam szanse na odzyskanie kasy?
W paczce są żywe kwiaty... to nie jest coś, co może czekać na decyzję. Czy w razie czego allegro zwróci mi kasę z programu ochrony kupujących? Bo jeśli mają być jakieś problemy i mam zostać bez kasy, to kurde chociaż komuś rozdam te kwiatki, a przede wszystkim rozpakuję. Bo najbardziej to mam ochotę zanieść tę paczkę w całości na pocztę i odesłać. A kasa nie taka mała, bo 150zł.