katunia_ka
28.08.11, 11:21
Witam. Od 11 lat jestem rozwódką. Mamy z byłym mężem dwóch synów, 15sto i 11sto latka. 11 lat temu sąd ustalił alimenty w wys. 520 zł. łącznie. Od tamtej pory nie wnosiłam o podwyższenie alimentów gdyż dogadałam się z byłym mężem i 5 lat temu podwyższył mi po mojej prośbie o 180 zł. czyli od 5 lat dostaję 700 złotych łącznie. Chłopcy rosną. Straszy jest harcerzem (składki, biwaki, obozy, mundury, oporządzenie itp.), chodzi do 3 sportowej klasy gimnazjum (klub sportowy, składki, stroje do meczy, wyjazdy na zawody, witaminy, dieta itp), do tego ze względu na dysleksje i trudności w szkole około 3 godzin tygodniowo korepetycji (120 zł.tygodniowo). Młodszy klub taneczny (stroje, składki itp.). No i oczywiście normalne utrzymanie codzienne, typu dentysta, kino, teatr, wycieczki szkolne, kto ma dzieci w podobnym wieku ten wie ile się na nie wydaje. Próbowałam poprosić byłego męża o więcej pieniędzy na dzieci, jednak od półtora roku (co pół roku ponawiam próby) systematycznie mi odmawia. Próbowałam też zamienić formę alimentów, tak żeby np. dodatkowo zapłacił co drugi tydzień korepetycje, zawiózł dzieci na zawody, albo co drugi raz poszedł z dzieckiem do stomatologa. Niestety zawsze odmawiał. Postanowiłam więc złożyć do sądu wniosek o podwyższenie alimentów. I teraz mam dylemat. Nie wiem, czy w pozwie powołać się na wyrok sądu sprzed 11 lat, czyli od kwoty wyjściowej 520 zł. czy wychodzić od kwoty 700 zł. czyli tej ustalonej między nami, a więc faktycznie otrzymywanej. Wiem, że kobiety podnoszą alimenty nawet co pół roku. Nie chcę wyjść na zachłanną osobę, bo taką nie jestem, ale ja po prostu zaczynam mieć poważne problemy z utrzymaniem swoich dzieci. Pozdrawiam.