że najgorsze są spółki.
Mamy drogie - potrzebuję rady.
Co by nie nudzić krótko napiszę: mąż mój prowadził spółkę.
Wspólnik, "przyjaciel",nazwijmy go S - okazał się najgorszym cwaniaczkiem i
oszustem jakiego znam. W zeszłym roku firma została rozwiązana długi
podzielone niby po połowie, ale w taki sposób, że na mojego męża przypadła
częśc "urzędowa" (głównie US), a na S część "nieurzędowa" (jakieś dziwne
pożyczki zaciągnięte przez spółkę od jego konkubiny, zadłużenie w firmie, w
której usługę pobierał S itp).
Jeszcze w czasie trwania spółki z konta konkubiny S (do którego miał ponoć
pełnomocnictwo) ZUS zabrał kwotę nieco ponad 5tys z tytułu niepłaconych
składek.
Tuż przed rozwiązaniem firmy wszystkie składki wraz z odsetkami zostały w ZUS
zapłacone.
Logiczne jest, że w momencie gdy firma przestaje istnieć mojemu mężowi należy
się zwrot połowy kwoty, którą ZUS zwrócił/przekazał na poczet przyszłych
składek z tytułu nadpłaty. Niestety w umowie rozwiązania spółki oraz w umowie
dot. podziału długu nie ma zapisu na temat tejże nadpłaty. (S jest wampirem
energetycznym; to typowy cwaniaczek, który tak potrafi zagadać i omamić, że
niestety zawsze wychodzi na jego).
Od roku próbujemy te pieniądze od S odzyskać i niestety bezskutecznie. Co
gorsza - on kpi z nas w żywe oczy.
Jeśli któraś z Was wie, w jaki sposób można odzyskać te pieniądze (sąd? ale
jak skoro nie mamy żadnej dokumentacji - wszystkie dokumenty dot. byłej
spółki ma w posiadaniu S). A może Ruskich nasłać?