Żeby drzwi były otwarte

IP: *.* 17.11.02, 18:52
Drogie emamy. Mam pytanie trochę chyba z zakresu prawa ale najpierw muszę zrobić wstęp:W mojej przychodni (Kraków, ul. Miłkowskiego) są dwa wejścia (jak pewnie w każdej przychodni :-) ) - jedno ogólne (poradnia dla dziecka chorego i dla dorosłych) a drugie wejście z napisem : "Poradnia dla dziecka zdrowego" czy coś w tym rodzaju. Pomiędzy pomieszczeniami teoretycznie dla dzieci zdrowych a pomieszczeniami pozostałymi znajdują się drzwi szklane często zresztą otwarte na oścież. W przychodni są dwa gabinety pediatryczne - jeden dla dzieci zdrowych i jeden dla dzieci chorych. Problem tkwi w tym, że ile razy poszłam do przychodni to za każdym razem wejście dla dziecka zdrowego było zamknięte. Kilka razy wchodziłam sama do przychodni tym drugim wejściem zostawiając Patyka w wózku na zewnątrz i prosiłam o otwarcie wejścia dla dziecka zdrowego. Raz zdarzyło mi się, że pielęgniarka powiedziała, że dyżur lekarza dla dziecka zdrowego zaczyna się za 10 minut i ona wtedy otworzy te drzwi. Czekałam te dziesięć minut przed wejściem. Raz zdarzyło mi się, że przyszłam jak lekarka właśnie kończyła dyżur dla dziecka zdrowego. Weszłam do przychodni (młody siedział w wózku na zewnątrz) i proszę, żeby mi otwarto wejście dla dziecka zdrowego a pani doktor siedząc bezczynnie w otwartym gabinecie dla dziecka chorego (dyżur miała przy zdrowych) powiedziała, że nie ma sensu bo ona już nie przyjmuje. No to mnie poniosło. Zaczęłam wrzeszczeć na całą przychodnię, że te drzwi powinny być otwarte bez względu na to czy lekarz jest czy go nie ma bo może ja przyszłam tylko zważyć dziecko albo zostawić zaświadczenie o szczepieniu (tak zresztą było - nie przyszłam do lekarza). Pielęgniarka zaczęła SZUKAĆ KLUCZA do tych drzwi co zajęło jej dobre 10 min a ja przez ten czas cały czas latałam pomiędzy dzieckiem, które siedziało na zawnątrz i nią, grzebiącą we wszystkich szufladach za tym kluczem. Rozsierdzona byłam do białości i wrzeszczałam, że skoro nie wie gdzie jest ten klucz to znaczy, że go w ogóle nie używa, i że ja w końcu złożę na nich skargę bo za każdym razem jak tam przychodzę to te drzwi są zamknięte. I rzeczywiście tak jest. Od urodzenia Patyka byłam w tej przychodni 5 razy i tylko raz te drzwi były otwarte. Matki z niemowlakami do szczepienia przechodzą przez część ogólną wąskim korytarzem gdzie często siedzą dzieci chore czekając na wizytę. Ja tego nie rozumiem.No i zadzwoniłam do pana kierownika przychodni w tej sprawie. Pan kierownik ze stoickim spokojem powiedział mi, że te drzwi nie bardzo mogą być otwarte bo nie zawsze tam ktoś jest (w tej części dla dzieci zdrowych) a plącze się różny element i kradnie. Zastanawiam się co ten element kradnie: krzesła z poczekalni czy gablotki z terminarzem szczepień? Poza tym te drzwi zastawałam zamknięte wtedy jak był dyżur lekarza dla dzieci zdrowych!!!No i powiedzałam panu kierownikowi, że zwrócę się do niego na piśmie w tej sprawie a kopię tego pisma wyślę do kasy chorych i do sanepidu. I taki mam zamiar. I moja prośba. Tak sobie myślę, że są na to jakieś przepisy. Jak by nie było to by w ogóle takich wejść osobnych nie było, nie? Czy któraś z Was wie coś na ten temat i dałaby mi namiary gdzie takich przepisów szukać? MKatarynka
    • Gość edziecko: eBeata Re: Żeby drzwi były otwarte IP: *.* 18.11.02, 09:28
      Nie szkoda było gardła ;-). Ale rozumiem - emocje.Czy nie lepiej jednak byłoby przed wybuchem porozmawiać na spokojnie o tych drzwiach? Z lekarzem, a gdyby to niewiele dało z kierownikiem? A gdyby to nie przyniosło rezultatu - pisemka o których wspomniałaś. Czasami po dobroci można więcej zyskać.O przepisie nic nie wiem, może inne mamy napiszą. Wg. mnie raczej nie istnieje. Teraz już bardzo rzadko można spotkać podział przychodni na część dla dzieci zdrowych i chorych. Chociaż podział taki jest bardzo wskazany.Co do kradzieży nie masz racji. Nie wyobrażasz sobie co ludziska kradną. Nawet baterie z łazienek i ręczniki papierowe :-).Pozdrawiam i życzę korzystnego załatwienia sprawy.Beata
      • Gość edziecko: sabcia Re: Żeby drzwi były otwarte IP: *.* 18.11.02, 12:27
        Taki podział jest obowiązkowy:Rozporządzenie MZiOS z dnia 21 września 1992 r.w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej - załącznik nr 3, który stanowi:"3. W przychodni (ośrodku zdrowia) powinny być wydzielone wejścia do: 1) poradni dla pacjentów dorosłych oraz interesantów i personelu, 2) poradni dla dzieci zdrowych, 3) poradni dla dzieci chorych, 4) izolatek, 5) pomieszczeń gospodarczych, 6) apteki."Nawet rejestracja dla dzieci zdrowych i chorych powinna byc oddzielna, tak aby te "kategorie" osób nie stykały się bezpośrednio. Oczywiście mogą zostać dopuszczone do działania zoz-y nie spełniające tych warunków, ale wtedy mają obowiązek dostosowanie się w określonym terminie.Natomiast w sytuacji, gdy osobne wejścia ISTNIEJĄ, a tylko nie są wykorzystywane - nie ma moim zdaniem usprawiedliwienia. Co do kradzieży - w godzinach otwarcia poradni dla dzieci zdrowowych chyba znajdują się w niej jacyś pracownicy?Nie rozważasz zmiany lekarza (w sensie zmiany zoz-u) na innego?
        • Gość edziecko: MKatarynka Re: Żeby drzwi były otwarte IP: *.* 18.11.02, 18:49
          Ja i tak chodzę do lekarza prywatnie a do tej przychodni zostałam zapisana przez położną środowiskową zaraz po urodzeniu dziecka. Chodzę tam tylko po to żeby zanieść zaświadczenie o zaszczepieniu dziecka bo szczepienia są obowiązkowe i muszą być odnotowane w karcie malucha. Na szczęście szczepienia w pierwszym roku życia (obowiązkowe) mamy już za sobą więc przez dłuższy czas nie będę musiała użerać się z leniwymi paniami w ww. przychodni :-)Ale pismo do kierownika i tak napiszę. Dzięki za przepis. Znajdę tyko źródło, poczytam i już mi nie podskoczą :-)Pozdrawiam. MKat.
    • Gość edziecko: Agnieszka.Z Tak się zastanawiam...????? IP: *.* 19.11.02, 21:20
      No właśnie.Tak się zastanawiam jak to się trzyma do mojej przychodni.Mój lekarz pediatra ma spółkę z 2 innymi lekarzami(od dorosłych) i dzieci zdrowe przyjmuje w czwartki, ale w tym samym czasie urządują też ci pozostali lekarze tak więc dzieciaczki mają kontakt z osobami dorosłymi często bardzo chorymi i jak na razie nikt się chyba nad tym nie zastanawiał czy tak może być i czy to jest zgodne z prawem.Dodam,że osobnego wejścia nie ma i jest jedna wspólna poczekalnia dla wszystkich trzech lekarzy.
Pełna wersja