ayak
01.12.08, 23:49
Moja koleżanka rozpoczęła pracę, gdy była we wczesnje ciąży. Nie
wiedziala jeszcze o niej. Pracodawca podpisał umowę o prace na okres
próbny, 1 miesięczny. Nastepnie podpisali umowę o pracę na okres 2
lat. W tym czasie wiedziała już o ciąży, ale nie powiedziała... Z
jej punktu widzenia jest to zrozumiałe, watpliwe, aby pracodawca
przedłużyl z nia umowę. Pozostawmy jednak kwestię "uczciwości", bo
nie o tym chcę. Zaznacze tylko, ze pracodawca nie pytał o ciążę, ani
plany w tym zakresie, więc kłamstwa nie było, jedynie przemilczenie.
W 3 miesiacu pracy okazało się, ze ciąża jest zagrozona i koleżanka
dostała zwolnienie lekarskie. Prawdopodobnie do końca.
O dziwo, pracodawca nie mial pretensji...
Zus się przyczepił. Nie do zwolnienia, bo jest ono nie do
podwazenia, jest wystawione przez szpital i naprawde ciąża jest
zagrożona.
Zus wymyślił, że koleżanka umówila się z pracodawcą, że to spisek,
że wszystko specjalnie, że koleżanka chciała wyłudzić "chorobowe", a
potem zasiłek macierzyński. W każdym razie, że koleżanka i
pracodawca UMÓWILI SIĘ.
Jak udowodnić, że nie było zmowy? A nawet jeżeli pracodawca
wiedziałby o ciąży, to czy mu nie wolno zatrudniać kobiet w ciąży?