meg0814
28.02.09, 18:30
Sprawa dotyczy mojej znajomej. Pracuje ona w banku w kredytach.
Udzielała kredytu małżeństwu, mąż złożył przy niej podpis, żona
złożyła "zaocznie" - mąż przywiózł już podpisane dokumenty,
zapewniał (przysięgał), że to zona podpisała. Teraz wyszła afera, bo
żona napisała pismo do banku, że nic nie podpisywała. Nadmieniam, że
kredyt jest regularnie spłacany. Tak, wiem że znajoma postąpiła co
najmniej głupio, ale moje pytanie brzmi: Co jej konkretnie grozi?
Prokurator, wyrok?
Dzięki za wszelkie informacje.