dnia 6.09.09 urodziła się moja córeczka Zosia

3300g i 51cm

dycha
w skali apgar. I oczywiście najpiękniejsza na świecie

Ogólnie poród był krótki bo skurczy dostałam o 6 rano, o 8
pojechaliśmy do szpitala, skurcze były co 10 minut ale po
podłączeniu mnie do ktg stwierdzono że to nie są skurcze tylko
łaskotki haha

delikatne stawiania się. Jako że odeszły mi wody
podano mi o 10:30 oksytocyne która zareagowała błyskawicznie bo już
o 11 się zaczeło! po czym sama stwierdziłam że skurcze z którymi
przyjechałam były łaskotkami

mała wyszła na świat o 15:15

przez
moją słabą psychike domagałam się pod koniec cesarki

ale jak
urodziłam to stwierdziłam że nie było tak źle

Oczywiście krocze
nacięte a wspomnienia ze szpitala i "życzliwość miłych pań
pielęgniarek" marne niestety. A o tym że nie było ciepłej wody w
toalecie to już mi się nawet nie chce opowiadać. NA szczęście już
minęło.
No więc życzę wszyskim tak szybkiego porodu jak mój i zdrowych
maluszków