Mam doła, więc napiszę. Może ktoś miał taki przypadek i skończył się
dobrze ?
Jestem na początku ciąży - wg statystyki 9 tydzień (wg kółka), w
piątek byłam na usg, dodam że chyba najlepszym w Łodzi bo u dr
Dudarewicza, no i wg usg jajo płodowe ma wielkość odpowiadającą 5
tyg, a zarodek 5-6. Nie widać pracy serca

W zasadzie od początku biorę progesteron, bo były plamienia.
Lekarz nie miał zachęcającej miny, ale stwierdził, że może akurat
była bardzo późna owulacja. Kazał zaczekać jeszcze tydzień. Wielkich
nadziei nie robił.
Kurcze, czy jest szansa, że ciąża jest ok ?
Na początku robiłam BHCG, wyszło późno, bo pierwsze zrobione 3 dni
po terminie miesiączki (czyli w 35 dniu cyklu) wynosiło 18. Tydzień
później było 542. Test ciążowy wyszedł dopiero tydz po terminie i
był bladziuteńki.
W pierszej ciąży poślizg był ok 1,5 tyg (statystyka a faktyczne usg -
w szpitalu chcieli już skrobać, bo stwierdzili,że pewnie puste jajo
płodowe). Okazało się, że ciąża była żywa.
Czy miałyście taki przypadek? Napiszcie, bo do piątku wykończę się
nerwowo.