Dodaj do ulubionych

Mam wymarzonego synka! :))))

02.02.04, 09:08
Urodziłam!!!!smile)))
16 stycznia o godzinie 13.55 w IMIDz w W-wie przyszedł na świat mój ukochany
i długo wyczekiwany synek Maksio Krzysztof smile Mierzył 56 cma ważył 3730 gr -
teraz jest jeszcze większy!smile
Spory łobuziak; choć spodziewaliśmy się jeszcze większego i między innymi
stąd poród poprzez cesarskie cięcie, które sobie po raz drugi niezmiernie
chwalę, a wręcz teraz było sto razy fajniej niż 10 lat temu gdy miałam
robione pierwsze smile Jeżeli ta tendencja /do coraz "łatwiejszych" cięć/ się
utrzymuje to trzecie mogę mieć choćby i jutro smile)

Mój skarb teraz śpi bo akurat nie je... hehe bo tylko to narazie potrafi smile
a, i jeszcze trochę pomarudzić gdy się nudzi.smile
A ja tymczasem chciałam Wam podziękować za słowa otuchy i dobre rady, które
znalazłam na tym forum w ciągu ostatnich miesięcy ciąży i pocieszyć te z Was
Dziewczyny którym się nie udało... ciężko w to uwierzyć,ale cuda sie
zdarzają; ja pomimo dwóch straconych ciąż o czym już kiedyś pisałam i
szeregu chorób jakie mnie trapią doczekałam się zdrowego silnego dzieciaczka
i wierzcie mi to największa nagroda za te łzy i niepewność jakie niesie ze
sobą oczekiwanie na upragnionego potomka. Wiara w powodzenie czyni cuda i
tego Wam życzę! smile

Pozdrawiam i biegnę na forum o karmieniu cyckiem bo to nowy temat
do "obróbki" smile))

Maja i już nie Groszek a Maksio /17dni/
Obserwuj wątek
    • moss7 Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 09:13
      Gratuluje Majciu!!! Zazdroszcze Ci tego szczescia! Ja juz nie moge sie
      doczekac, jestem w 17 tygodniu i jeszcze troche czasu do lipca,choc juz teraz
      sni mi sie po nocach moje Malenstwo. Zycze zdrowka dla Maksia i oczywiscie dla
      Ciebie. Pozdrawiam. Paulina
    • beatriki Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 09:14
      Gratulacje! I niech Maksio rośnie zdrowo!
      Beata i jeszcze Groszek (2.07.2004r.)
    • gosia.mama.wojtusia Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 09:17
      cieszę się razem z Tobą i gratuluję wspaniałego synka,podziel się z nami jego
      zdjęciami na zobaczciesmile)))Niech się dobrze chowa i wy rośnie na zdrowego
      silnego chłopcasmilejeszcze raz gratulujęsmile
      mama 3,5 letniego Wojtusia i 9 tyg fasoleńki w brzuszkusmile
      • majcia74 Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 12.02.04, 11:32
        Zapraszam na forum "Zobaczcie" do obejrzenia pierwszego zdjęcia Maksia smile
        Podaję link forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10698651

    • dorjot Re: Mam wymarzonego synka!_do mejci74 02.02.04, 12:37
      Gratuluję synka. Niech rośnie zdrowo. Ja mam planowaną cesarkę na 9 lutego też
      w IMiDZ. Jeżeli możesz opisz coś na temat swojej cesarki. Czy była planowana,
      kto wykonywał, ile płaciłaś, jaka opieka po cięciu, czy z tobą mógł być mąż.
      Oraz ogólne wrażenia na temat szpitala i opieki.
      Bardzo proszę i jeszcze raz życzę wszystkiego dobrego.

      Dorota
      • majcia74 Re: Mam wymarzonego synka!_do mejci74 02.02.04, 15:21
        Moja cesarka była planowana ze względu na stan po poprzednim cc
        i "podejrzenie" o dużą masę maleństwa, a do tego doszła przeszłość położnicza
        w postaci dwóch poronień i mojej choroby jelita etc. dużo tych wskazań... na
        szczęście bo nie wyobrażałam sobie porodu naturalnego. Kazano mi stawić się w
        danym dniu o 7.30 rano na czczo i miało się zacząć...
        No i pojechaliśmy z niemężem raniutko, wypełniliśmy formalności, zrobiono nam
        ktg i kazano czekać... i tak czekaliśmy... do około 13.00 bo zaczeły się
        jakieś nieplanowane cesarki i zabiegi z oddziału, które miały pierwszeństwo, a
        mi sucho w pysku smile i jesc się chce i nerwy taty...ale zaczeło się! Najpierw
        założono mi wenflonik i podano płyny dożylnie a potem zaproszono do sali
        operacyjnej, która jest w sąsiedztwie ogólnej porodówki i dzieli je od siebie
        przeszklona cześć w której badane są noworodki i tam za tą szybką czekał tata
        i to on wszystko widział pierwszy bo mi po zrobieniu znieczulenia
        zewnątrzoponowego postawili cholernysmile parawanik i nic nie mogłam podejrzeć.
        Podczas gdy ja sobie leżałam i drżałam z emocji pan anestezjolog -Super
        Gość!!! badał zimną butelką gdzie mam czucie na ciele, a pan doktor i
        asystentka ubierali się do operacji. Było wesoło i miło. Nie wiedzieć kiedy
        się zaczeło o czym poinformował mnie mój anest. Potem poczułam różne ruchy,
        szarpnięcia i kiedy te stało się mocniejsze i spojrzałam przez szybę na twarz
        niemęża wiedziałam, że właśnie rodzi się nasz syn, jego oczy rosły w zachwycie
        urzeczone cudem narodzin. On wszystko dobrze widział, a lekarz operujący
        odsłonił mój brzuch wyjmując z niego Maksia, który szybko powędrował do taty
        by tam zostać zbadanym przez lekarkę etc. Oszołomiony tata dostał potem swoje
        dziecko do kołyski na kółkach i został "wygnany" na korytarz, a ja tymczasem
        byłam zszywana w rytmie płaczu mojego dziecka i z łzami szcześcia płynącymi po
        moim spuchniętym dziobie smile Po wszystkim nastąpiła przekładka na łóżko i doba
        w sali pooperacyjnej, podczas której miałam ze sobą dziecko i mógł być ze mną
        do wieczora jego tata. Karmiliśmy się od razu cyckiem, ale dodam że nie było
        łatwo... ta pierwsza noc tuż po nie należy do przyjemnych zwłaszcza, że powoli
        odpuszczają wszystkie znieczulacze a ja chciałam być bohaterką i zrezygnowałam
        z jednej dodatkowej pompy ze znieczuleniem a potem nie było już sensu o nią
        prosić...a trzeba było... Najważniejsze, że każda następna chwila od momentu
        wstania z łóżka w dobę po operacji jest lepsza od poprzedniej i na własnych
        nóżkach przechodzi się do sali na położnictwie. Położne opiekujące się nami
        były superek i bardzo pomogły mi w przejściowych kłopotach z początkowym
        niedoborem, a potem nadmiarem pokarmu w piersiach. Choć trzeba chwilę
        pokombinować samemu bo bywały sytuacje gdy każda mówiła co innego na jeden
        temat i rady były zależne od aktualnej zmiany położnych smile)
        Co jeszcze... no nie wiem, ale tyle się działo przez te 10 dni tam
        spędzonych... A, normalnie wychodzi się w czwartej, piątej dobie po cesarce,
        ale u mnie był stan przedrzucawkowy właśnie w tej piątej dobie i szczęście ze
        trafiło mnie właśnie gdy byłam jeszcze w szpitalu bo nie wiem jakby się to
        skończyło...
        Gdybyś chciała wiedzieć coś więcej to pytaj.

        Pozdrawiam
        Maja i Maks
        • dorjot Re: Mam wymarzonego synka!_do mejci74 02.02.04, 16:33
          Witam

          Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Cieszę się z twojego szczęścia i prawdę
          mówiąc trochę zazdroszczę, że już jesteś po. Chciałabym się jeszcze dowiedzieć
          kto robiła Ci cięcie, jak miałaś robione pionowo czy poziomo, czy po
          znieczuleniu miałaś bóle głowy (wyczytałam na forum, że się zdarzają) i jak
          jest z kąpielą dzidziusia i opieką w pierwszej dobie, czy pomagają
          pielęgniarki.
          Mam też jeszcze jedno pytanie czy ponosiłaś jakieś koszty związane np.z
          obesnością bliskiej osoby podczas cięcia, sali pooperacyjnej, czy też samego
          cięcia.

          Będę wdzięczna za odpowiedź.

          Dorota
          • majcia74 Re: Mam wymarzonego synka!_do mejci74 03.02.04, 15:52
            No to grzeję z odpowiedziami na Twoje pytanka smile
            1. Nie znam lekarza który mnie operował, ale wyglądem wcale nie przypominał
            doktora ale raczej artystę - rozwiany ciemny włos i taka jakaś nietypowa
            uroda...smile Doktor był poprostu z "przydziału" czyli ten na którego popadło w
            danym dniu robić ccsmile Czyli żadnych układów etc.
            2. Cięcie miałam poziome tak samo jak poprzednie /10 lat temu/ i dokładnie w
            tym samym miejscu, a blizna jest jeszcze ładniejsza i delikatniejsza smile
            3. Ból głowy /okropny/ miałam pod koniec operacji, ale bolała mnie już
            wcześniej zanim do niej przystąpiono - emocje i długi czas wyczekiwania /na
            czczo od poprzedniego popołudnia/ myślę, że miały tu znaczenie bo tak właśnie
            reaguję na nie, ale muszę podziękować anestezjologowi bo jak powiedziałam że
            bardzo boli mnie głowa to natychmiast dostałam jakiś specyfik i po upływie 5
            minut zapomniałam co mnie boli smile
            4. Tak naprawdę to opieka nad dzieckiem w pierwszej dobie nie bardzo mi się
            podobała... Po wyjściu mojego niemęża zostałam z dzieckiem na łóżku i siostra,
            która się nami opiekowała na pooperacyjnej nie miała za bardzo ochoty odkładac
            Maksia do kołyski gdyż... tak podobno jest lepiej jak leży z mamą, a ja z
            braku sił i wiadomo po operacji nie bardzo miałam jak poradzić sobie z
            samodzielnym prawidłowym przystawianiem do piersi co przypłaciliśmy
            poranionymi brodawkami/ zagoiło się po trzech/czterech dobach/ i nie wiem komu
            miało być lepiej bo ja spałam w nocy na rurach łóżka bo nie byłam sama w
            stanie przesunąć młodego bardziej na bok żeby zmieścić się na poduszce, ale
            prawda jest taka, że jak bym się pewnie uparła to siostra by go zabrała ale
            wiadomo...
            Wieczorem Maks został zabrany do przewinięcia, ważenia i kąpania, a w nocy gdy
            nie dość mu było mojego mleczka siotra zabrała go do dokarmienia co akurat
            dobrze mu zrobiło bo w końcu spokojnie usnął.
            Jednym słowem pomoc była ale system rooming in jest moim zdaniem nie do końca
            przemyślany na sali pooperacyjnej no chyba że to akurat ta położna olewała
            moją wygodę i zależało jej żeby mieć z głowy noszenie małego do mnie i znależć
            trochę czasu na wyjście na fajeczka. Nie wiem, ale i tak było fajnie bo ból
            nie trwał długo, a syneczek pił siarę i zbierał ciałka odpornościowe ode mnie.
            5. Nie poniosłam żadnych kosztów i rodziłam "państwowo" tzn. o obecność taty
            nie trzeba było walczyć bo został zaproszony do sali i mam nadzieję ze to nie
            wyjątek /tak samo miała para która rodziła przed nami/. Za salę ani za samo
            cięcie też nic nie płaciliśmy.

            Życzę Ci dużo zdrowia i cierpliwości - jeszcze zamarzysz żeby znowu być
            ciężarówką w centrum uwagi całego wszechświata, a nie automatem do zmiany
            pieluch i cysterną mleczka smile))

            Maja i Maks
            • dorjot Re: Mam wymarzonego synka!_do mejci74 03.02.04, 17:09
              Bardzo dziękuję Ci za odpowiedzi. Jak już będę po, to opiszę moje
              doświadczenia. Życzę zdrowia i dużo sił.

              Pozdrawiam

              Dorota
    • agahy Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 12:43
      gratulacje!!!! ja na razie jestem przed, ale mocno wierze, ze tym razem sie
      uda. Wielkie dzieki za "tchnienie" optymizmu. Trzymajcie sie cieplutko.
    • kaktus22 Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 13:06
      Gratulacje!!! Ja na swojego chłopczyka muszę jeszcze poczekać do czerwca!!! mam
      nadzieję,że szybko zleci i też będę mogła napisać,że mam swojego wymarzonego
      synka!
      ucałuj maleństwo od nas i niech rośnie zdrowo!
    • kw789 Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 02.02.04, 16:05
      Ale supeeeerr !!!
      Gratuluję Ci, ja jestem dopiero na początku tej drogi ale do tak wielkiego
      szczęścia i juz nie mogę sie doczekac szczególnie gdy czyta się słowa od tak
      szcześliwej rodzinki.

      Pozdrawiam
      Kasia i fasoleczka
    • rosiee Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 09.02.04, 22:48
      Gratulacje! Dzieki za odpowiedz w watku dot. Szpitala Orlowskiego, rozumiem ze
      dr Korzycki nie byl przy porodzie, czy on w ogole pracuje gdzies w szpitalu?
      • majcia74 Re: Mam wymarzonego synka! :)))) 10.02.04, 10:43
        Z tego co wiem to dr Korzycki wykonuje operacje ginekologiczne w Consyllium,
        ale moge się mylić.

        Maja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka