totalna dolina

17.02.04, 13:59
jestem na tym forum od poczatku mojej ciazy, czytam, czytam... naciecia,
wypychanie, oplacone polozne, obrazone pielegniarki, my dla lekarzy nie
lekarze dla nas, realia polskich szpitali, rodzenie wg widzimisie personelu.
kasa, kasa, kasa... ryczec mi sie chce... i rycze.
wlasnie ogladalam serial dokumentalny na RealTV... rodzaca w wannie z
mezem... tak naturalnie, tak nie nerwowo... tak zwyczajnie... zadnych
nozyc... "zobacz, jaki on jest sliczny" - taki siny...
znow ryczec mi sie chce... i rycze, bo to co widzialam bylo okropne.

ciaza, porod... ja ne widze w tym nic pieknego... choc slysze "jak fajnie
wygladasz"... hmmm, nic fajnego w tym nie widze... "kobiety w ciazy sa takie
piekne, dostojne"... nie widze nic pieknego, dostojnego...
przeraza mnie to wszystko, nawet sarkazm na tym forum...
czy to takie straszne, ze niektore z nas "wydziwiaja", ze chca rodzic tak jak
im pasuje, w kucki, w wannie, z mezem, ze znieczuleniem, bez nacinania, w
milej atmosferze, z fachowccem ktory akurat ma dobru humor??? nie daj boze
jeszcze przez CC (tak jak ja)... czy to takie dziwne? czy przez to bede zla
matka? panicznie boje sie porodu naturalnego, pociecia moich
najintymniejszych czesci ciala, potraktowania mnie szyciem jak na wojnie...
a czytam... niedotlenienie - bzdura, zlamane obojczyki - to sie zdaza,
kilkunastogodzinne porody - pryszcz - przeciez z matka i dzieckiem wszystko
jest ok, ropiejace, bolace krocze - sporadycznie, porazenia mozgu - to wcale
nie jest "udowodnione", depresje - kobieto wez sie w garsc, czy ty czasm nie
przesadzasz?!
nic to, tragizuje. chyba mam zly dzien.
sciskam Was
KaGS.
    • anulka74 Re: totalna dolina 17.02.04, 14:13
      Chyba nie masz złego dnia ani nie tragizujesz - to wszystko razem wzięte po
      prostu jest straszne!
      Wszystkie kobiety to chyba przeraża i przerasta.
      Ale spójrz na to z innej strony: chciałabyś opiekować się facetem, który byłby
      w ciąży i miał urodzić dziecko? smile))))
      Już chyba lepiej znosić to wszystko...smile
      I być dobrej myśli!
    • ksas Re: totalna dolina 17.02.04, 14:38
      witaj kags, czuje sie dokladnie tak samo jak Ty, i to znacznie czesciej niz
      wypadaloby szczesliwie oczekujacej przyszlej mamie... czy to nie jest chore?
      wszedzie dookola robia Ci łaske, lekarz / moj/ probuje mnie wystawic na porod w
      prywatnej klinice za drobne 7000 tysiecy, w panstwowym nie chca sluchac o
      Twoich ewentualnych prosbach,a o zyczeniach nie wspomne... i ta cholerna
      obcesowosc lekarzy - wszystkich nawet tych najsympatyczniejszych...
      owszem pisza tu dziewczyny o cudownych porodach- czytam dokladnie i jestem
      przerazona! swoja postawa lekarze sprawili,ze rodzace ciesza sie gdy ktos ich
      nie ochrzani i nie zmiesza z blotem, a juz sa zachwycone jak wykaze incjtywe,a
      polozna zaopiekuje sie odpowiedznio!!! przeciez to sa ich obowiazki a nie
      łaska!!! to nalezy do ich codziennych zadan -tak jak nauczyciele maja uczyc,
      sekretarki prowadzic biuro, a polzne i poloznicy odbierac porody!

      jestem tym zdolowana,a strach przed tym co mnie czeka w czerwcu tylko poteguje
      ten stan!! a niektore posty dodatkowo wywoluja moje wyrzuty sumienia, ze nie
      jestem w nieustajacej euforii z powodu ciazy, nadchodzacych wydarzen itd

      pozdrawiam,
      kasia i 24tyg Pola
      • donia030 Re: totalna dolina 17.02.04, 15:19
        cześć!
        Jak widzę dołączam do klubu. Mam ciągłego doła, chce mi się ruczeć i wszyscy
        mnie wkurzają. Nie podoba mi się wcale mój odstający brzuch, ani dostojna
        postawa, ani to że ciągle czuję się zmęczona, że puchną mi nogi, ani .... w
        zasadzie nic. W domu jako tako. Ale w pracy można powiedzieć, że jestem
        szykanowana i zastraszana, "oni" prawie się na mnie obrazili, myślę, że jak
        wrócę to szybko wylecę, bo nie będzie miejca dla osoby z małym dzieckiem
        (zwolnienia itp., itd.). Ostatnio jestem strzępkiem nerwów. I jak tu być
        szczęśliwą? Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę i zaakceptuję nową sytuację.
        Mam nadzieję, że nie będę złą matką, bo mimo wszystko kocham swoją dzidzię w
        brzuszku.
        Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło.
    • kags Re: totalna dolina 17.02.04, 15:12
      dzieki za otuche, choc to przerazajace, ze jest nas wiecej...
      szperam w internecie, w przerwie ogladalam na RealityTV kolejny "serial"... no
      zesz... skoro kobiety sie tak dra w trakcie porodu, to chyba musi
      bolec... "dlaczego jest takie sine?" - "wszystkie dzieci sa sine"... czy to
      prawda?
      ja tez nie chce rodzic w prywatnej klinice, nie tylko przez wzgledy finansowe...
      wszedzie gdzie czytam w cennikach szpitali w Wawie cc - 2500zl dla pacjentek
      nieubezpieczonych... ale czy to dla pacjentek nieubezpieczonych czy dla
      pacjetek "na zyczenie"??? i jezeli sobie "zazycze", wezma 2500zl za porod, to
      czy dalszy pobyt w szpitalu oplacam jakbym byla nieubezpieczona, czy moze juz
      normalnie??? po kij mi uczciwosc i oplacanie cholernych skladek... w zeszlym
      tygodniu ogladalam swojego PITa... granda! a od poczatku ciazy ani razu nie
      skorzystalam z "panstwowych" uslug...
      kolejna ciekawostka z cennika - znieczulenie bez wskazan lekarskich - 400 -
      600zl... jak musi bolec zeby znieczulili nieodplatnie???
      ech... odechciewa sie wszystkiego.

      pozdrawiam Was serdecznie,
      KaGS&25tyg.Karol
      • isma Re: totalna dolina 17.02.04, 15:50
        Kags,
        uszy do gory, to da sie przezyc. Nie zawsze boli. Moj porod nie byl cudowny ze
        wzgledu na totalnie olewajacy personel, ale co do bolu, to z czystym sumieniem
        moge powiedziec, ze wole rodzic dzieci niz rwac zeby.
        Niesety, z porodem sie polka nie konczy - dochodza pediatrzy i cala reszta
        nowych spraw - ale to jest nic w porownaniu z tymi cieplymi lapkami na szyi i
        slodziutkim "maaaamuuuusiuuuu".
        Jesli chcesz pogadac, napisz na priv.
        • kags Re: totalna dolina 17.02.04, 16:14
          Isma, ja wiem, ze da sie przezyc... rwanie zeba tez sie da... nawet amputacje
          na zywca.
          kurcze, ale dla mnie jest to tak odrazajace, ze sama zastanawiam sie gdzie ja
          mialam glowe zachodzac w ciaze wink w sumie jestem wytrzymala na bol (mam pewne
          doswiadczenie na tym polu sad ), jestem tez silna i wysportowana... ale to jest
          nic z tym, ze to ma sie odbyc prawie jak gwalt na mojej psychice, nie mowiac
          juz o ciele...
          no i wiem, ze na porodzie sie nie konczy. w sumie malo mowi sie i pisze o
          pologu, ktory czesto nie jest taki hop-siup, no a potem wizyty u pediatrow...
          malodelikatne sugerowanie "lepszych" szczepionek, albo jakichkolwiek
          szczepionek, bo cos mi sie zdaje, ze wiele nie jest juz refundowane... wiem,
          wiem... wyproznianie sie malucha 20 razy dziennie, kolki, wysypki, tony
          pampersow, bolace sutki, pekajace, krwawiace... nieprzespane noce, dnie...
          mozna tak wyliczac...
          ale czy wszystko musi byc do kitu i z łaski?
          nie chcialabym miec po porodzie naturalnym wstertu do mojego maczomisia wink, do
          sexu w obawie, ze (zabrzmi to okropnie, wiem) znow mnie zaplodni... ale tez
          wiem, ze widok spiacego wreszcie bobasa, czy pozywiajacego sie malego ssaka wink,
          usmiechnietego pelzajacego szkraba z glutem do pasa, czy szczerbatej
          panieneczki z kucykami pozwala zapomniec o wsystkim...
          wiem, ze to wszystko o czym pisze moze sie nie zdazyc... moze bedzie
          NORMALNIE... szkoda tylko, ze MOZE...
          • isma Re: totalna dolina 18.02.04, 11:07
            Kags,
            ale przeciez wszystko, co jest zwiazane z nasza fizycznoscia bywa, powiedzmy,
            malo zachecajace. Malo zachecajacy jest na przyklad pobyt na oddziale
            onkologicznym, z ktorego ongis wyszlam zywa, ale nie cala. Roznica jest tylko
            taka, ze do choroby nie sposob sie przygotowac, a do ciazy i porodu mozna. No i
            roznica jest tez niebagatelna w tym, ze perspektywa porodu jest zycie, a,
            powiedzmy, wspomnianej przez Ciebie amputacji, niekoniecznie. Literalnie.
            I tak naprawde zarownie w jednym jak i drugim przypadku, wierz mi, tzw.
            stosunek personelu, "do kitu i z laski" jest naprawde sprawa drugorzedna (co
            nie znaczy, ze nie nalezy zrobic wszystkiego, by i gwalt na psychice byl jak
            najmniejszy)

            Pewnie, ze to wszystko, co wyliczasz, razem wziete jest przerazajace. Ale prawa
            statystyki sa takie, ze zawsze cos Cie ominie, jak mnie: wyproznien w sam raz,
            zero problemow z karmieniem, mimo naturalnego porodu zero wstretu do meza
            (aczkolwiek, przyznaje uczciwie, obawa przed powtorka z rozrywki jest - ale w
            koncu nie jestesmy w tej sprawie bezsilni).
            Mnie akurat przypadly w udziale kolki, wysypki i szczepionki ;-(((
    • melka_x Re: totalna dolina 17.02.04, 17:06
      Kochana Kags poruszasz bardzo dużo różnych tematów. Najpierw deprecha. Wiem, że
      łatwo powiedzieć, ale wszystkie te obniżki nastrojów są w ciąży normalne. To
      mit, że wszystkie kobiety oczekujące dziecka są szcześliwe. Ciąża to nie tylko
      szczęście, ale i ciagły stres. Nie widzisz w sobie nic pieknęgo, nie szkodzi,
      dobrze że inni widzą, uwierz imsmile. Ja też się pod koniec źle czułam,
      opuchnięta, zaczęłam tyć (a całe życie byłam szczupła, więc to było dość
      bolesne doświadczenie, czułam się jakby moje ciało było obce, nalażące do kogoś
      innego, przecież ja nie mogę ważyć 70 kg!). Spotkałam kiedyś koleżankę, a ta na
      dzień dobry, że przytyłam. Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy mało się nie
      rozpłakałam. A na poprawę samopoczucia w kwestii wyglądu każdy ma własne
      sposoby, mój może wyda się śmieszny, ale pomagał. Chodziłam do pedikiurzystki,
      która malowała mi paznokcie u stóp w najbardziej jaskrawe czerwienie, równiutko
      co do milimetra, tak jak sobie w życiu bym nie pomalowała. Było lato i co
      spojrzałam na te swoje super zadbane stopy z czerwonymi pazurkami od razu
      czułam się atrakcyjniej.

      Co do lekarzy i szpitali masz niestety rację. Dlatego warto chocby na tym forum
      o wszystko pytać, wszystkie opinie czytać i wybrać taki szpital, takiego
      lekarza i taką położną by ryzyko niewłasciwego potraktowania Cię było
      minimalne. Choć zgadzam się z Tobą, że kompetentny i życzliwy personel to
      powinien być standard i ani za kompetencje, ani za życzliwość nie powinnyśmy
      dopłacać.

      A sam poród... jeśli tak bardzo się boisz, to to powinno być wskazaniem do cc,
      choć może daj sobie szansesmile. Nie zrozum mnie źle, naprawdę nie zamierzam Cię
      ani krytykować, ani namawiać do zmiany decyzji jeśli już podjęłaś. Ale nie
      kieruj się wyłącznie horrorystycznymi opowieściami, nie każda kobieta jest
      nacinana, nie każdy poród trwa kilkanaście czy więcej godzin. Grunt to szybko
      reagujący lekarz, może łatwiej by było Ci pomysleć o porodzie naturalnym gdybyś
      miała pełne przekonanie, że Twój gin w przypadku zanikania tętna u dziecka,
      niepostepującego rozwarcia, przedłużającego sie porodu podejmie natychmiastową
      decyzje o cc? Pamiętaj, że ryzyko niedotlenienie dziecka wystepuje właściwie
      tylko wtedy gdy mimo wskazań do cc lekarz takiej decyzji nie podejmuje.
      Zlamiania obojczyka najczęsciej zdarzają sie przy nieprawdidlowym ułożeniu
      płodu lub zbyt dużej wadze płodu, ale obie rzeczy powinny decydować o cc. To
      nie sam poród naturalny jest niebezpieczny, ale zmuszanie do niego mimo
      przeciwskazań!

      A sam ból? Rodziłam kilkanaście godzin bez znieczulenia. Dentyście nie pozwolę
      się zbliżyć bez podwójnego znieczulenia, żaden więc ze mnie twardziel. I
      naprawdę nie oszukuję - nie było tak źle, strach był dużo większy niz ból.
      Pierwsze kilka godzin to był ból przypominający ten miesiączkowy. Poźniej był
      silniejszy, ale pamiętaj, że przez większość porodu między skurczami odczuwasz
      chwile przerwy. I to zupełnie co innego odczuwać ból ciągły, a zupelnie co
      innego gdy w momencie szczytu skurczu wiesz, że za kilkanaście - kilkadziesiąt
      sekund ból zniknie. Mając prawie 10 cm rozwarcie między skurczami rozmawiałam z
      mamą przez komórkę, wysyłam sms-y, a od meża obok domagałam się pochwał, że
      taka jestem dzielna. Skoro byłam się w stanie domagac tych pochwał i odebrać
      telefon to chyba nie było tak źle?smile. Wcale nie byłam specjalnie pozytywnie
      nastawiona do porodu, bardzo się bałam bólu, nie jestem tez zwolenniczką
      poglądu "natura za wszelką cenę", a mimo to gdyby od razu mnie zawieziono na
      cc, to chyba miałabym poczucie, że coś z mężem straciliśmy. Nie wiem jak to
      wytlumaczyć, bolało, ale jednocześnie naprawdę mieliśmy poczucie, że dzieje się
      coś niepowtrzalnego, coś najważniejszego w naszym życiu i nie jest to żadne
      gazetowe ble ble ble. A jak usłyszałam skrzeczenie naszej myszki, a w chwile
      potem zobaczyłam wpatrzone we mnie wielkie, granatowe oczaki, z wrażenie się
      rozplakałam, nigdy nie czułam się taka szczęsliwa. Bez wzgledu na to jak
      urodzisz, prawdopodobnie jak już usłyszysz lub zobaczysz swoje dziecko to
      będzie najpiękniejszy dzień w Twoim życiu.
      Magda
      p.s. a przynajmniej takiej wersji masz się trzymaćwink
    • 2w1 podoba mi się...;-) 17.02.04, 17:51
      No właśnie, podoba mi się ten temat.Bawimy się tu troche w feministki,które by
      chciały w końcowym efekcie doprowadzić do tego, żeby facet poczuł to co my
      czujemy i czego doświadczamy(i nie oszukujmy się że chodzi tylko o ból w czasie
      porodu-nas tak ogólnie w życiu, ciągle coś boli, fizycznie i psychiczniewinkJa
      też mam dziwaczne odczucia.Mam ochotę przywalić ludziom, którzy w sprawie mojej
      ciąży zachowują się jakbym była conajmniej MAtką Boską(bez urazy-sama wierzę)
      Hasła: jak się czujesz?oh, jak pięknie wyglądasz!- sprawiają, że mam ochotę
      krzyczeć.No i te wszystkie sprawy moich intymnych części ciała,
      których "okazywanie" stało się normalne a jakiekolwiek skrępowanie w tej
      materii jest nienormalnewinkJUż sobie wyobrażam co będzie dalej.Jesteśmy
      z "dziubasem" w 38 tygodniu i oboje nie możemy się doczekać zapowiedzianego w
      szpitalu golenia i lewatywy i chodzenia z (sorrki) gołym tyłkiem po oddziale.Ta
      lejąca się ciurkiem krew i zmaltretowana intymna część ciała to pewnie też sama
      radość.ufff coś jeszcze?Pewnie by się znalazło.....I sprawa druga...
      Wygląda na to że w Warszawie wszelkie "pieniężne" sprawy zostały doprowadzone
      do absurdu. Ja w Kraku chodzę do lekarza w przychodni, położną mam swoją, bo
      fajnie jest zobaczyć na porodówce znajomą twarz.Dziewczyna za poświęcenie (mogę
      do niej dzwonić, pytać się o wszystko no i oczywiście będzie ze mną przy
      porodzie)bierze wg. mnie całkiem normalne pieniądze(300 zł)a co do szpitala?NIe
      wiem. Wygląda nieźle, ale to się okaże potem.A po co ja tak naprawdę zaczęłam
      ten list?hmm już sama nie wiem.Przecież nie doprowadze do tego, że już
      następnego "dziobasa" urodzi mój facet.Ale wierzcie mi, u gina to ja się szybko
      nie pojawię- mam wstręt do pokazywania tego, czego się często nie pokazujewink
      aaa no i moja rodzina pastwi się nademną tymi o to słowami:"oj szybko to Ty na
      impreze nie pójdziesz, alkoholu nie wypijesz....."Czytajcie:"dobrze Ci tak,
      wybudowałaś sobie więzienie"A ja się śmieję, bo myślę sobie, że dziecko to
      będzie fajny kumpel i wcale nie będziemy sobie wchodzić w drogęwinkpozdrówka
    • mama_wiktora Re: totalna dolina 18.02.04, 10:35
      KAGS!!
      Po pierwsze wyłącz ten telewizor!! Kup zatyczki do uszu i wsłuchaj się w
      siebie!!
      Poruszasz tyle problemów, że pewnie nie pocieszę cię w żadnym... Z tego co
      piszesz, nie akceptujesz zmian jakie zachodzą w tobie w ciąży, nie wydają ci
      się cool, no bo tak czasem bywa, jedne kobitki czują się ekstra, ty akurat nie,
      a i z tym pewnie czujesz się źle, bo wszyscy ci mówią, że przecież w ciąży jest
      cool, a ty się nie czujesz cool. Zaakceptuj swoje negatywne uczucia, zastanów
      się nad nimi i zaakceptuj. Nie chcę ci wciskać pseudopsychologicznych bzdur,
      ale po prostu masz prawo czuć się źle, ale to nie jest konstruktywne, więc
      jeśli chcesz się poczuć lepiej to rób wszystko co w twojej mocy, żeby tak było.

      Niestety obawiam się, że to nie koniec twoich rozterek, dziecko niesie ich
      mnóstwo. Jeśli boisz się porodu i wolisz cesarkę to wysłuchaj tylko i wyłącznie
      rzeczowych opinii, nie stada nawiedzonych mamuś, którym dziecko "wypadło" i
      będą ci wmawiać, że to nie boli. A tak a propos, jakiego masz lekarza? Ufasz
      mu? Możesz z nim o wszystkim pogadać? Jeśli tak to przeanalizuj z nim jako
      fachowcem wszystko, może dojdziecie do jakiś rozwiązań, które cię uspokoją.

      Lewatywa, golenie, no cóż, obawiam się, że czasem trzeba wybrać mniejsze zło,
      ale da się to przecież załatwić inaczej, są pewnie inne środki, nie muszą cię
      męczyć lewatywą w szpitalu, ogolić cię może mąż w domku w miłej i intymnej
      atmosferze.

      A depresji nie lekceważ nigdy, to naprawdę poważna sprawa.

      Zaczynam się gubić w swoich wywodach: masz prawo czuć się źle! nigdy nie daj
      sobie wmówić, że twoje wybory, nawet te dokonane twoim zdaniem z konieczności,
      były błędne! Łatwo tak mówić jak się nie jest "w czyichś butach".

      Uszy do góry!

      Gosia
    • malika5 Re: totalna dolina 18.02.04, 10:48
      Kochane, czy to nie jest tak że wiele z nas przeżywa obniżony nastrój w ciąży,
      jeszcze na dodatek pod koniec zimy, kiedy brakowało nam słońca przez tyle
      miesięcy? Ja też czuję się podle i popłakuję po kątach, nie tylko w związku z
      ciążą ale w związku ze wszystkim. Znam siebie i wiem że ten nastrój mi minie,
      jak przyjdzie wiosna, jak zasadzę kwiatki w ogródku, jak urodzi się mój Kubuś
      (koniec kwietnia). Dlatego jest mi smutno i źle, ale staram się walczyć z tymi
      nastrojami, nie uzewnętrzać swoich negatywnych uczuć, chociaż zdarza mi się
      popłakać w miejscu publicznym, staram się wierzyć że jest światełko nadzieji na
      to że będzie się wydostanę z tej czarnej chmury która mnie otacza.
      Uff, to było bardzo intymne wyznanie..., dobrze wiedzieć że nie tylko ja to
      przeżywam, chociaż wcale tego innym nie życzę. Życzę nam wszystkim nadejścia
      pogodnych dni.
      • kags Re: totalna dolina 18.02.04, 14:08
        nie no, dzisiaj jest znacznie lepiej... smile))
        nie chodzilo przeciez o naogladanie i naczytanie sie o wszystkich
        komplikacjach... chociaz wole byc swiadoma tego co moze sie ewentualnie wydazyc
        niz bladzic "po ciemaku" i byc niemile zaskoczona.
        nikt mi przeciez nie powie, ze nie boli, ze jest ok i mozna ot tak sobie isc i
        urodzic,zapomniec i wszystko jest jak dawniej. dla mnie to nie tylko bol
        fizyczny (bo akurat to nie jest dla mnie wielki problem, tak mysle), ale fakt
        sponiewierania moich narzadow plciowych, ktore jakby nie patrzec byly uzyteczne
        w chwilach uniesienia wink. piersi, zgrabnych cycuszkow... z ktorych
        wyrosly "pamelowe" giganty z brazowymi racuchemi na srodku wink golenie, to tez
        nie problem, nigdy nie nosilam "bobra" w majtkach wink... problem to ziajaca rana
        na moich czesciach intymnych, to potraktowanie jej nozyczkami, bo komus sie
        spieszy, to blizna, to przedmiotowe traktowanie itd.
        pewnie tez 1000 obaw, ze nie jestem gotowa na dziecko, na odpowiedzialnosc, na
        totalna zmiane zycia...
        nie wiem, moze jestem osobnikiem nie przeznaczonym do rozmnazania wink nie mam
        cech Matki Polki i czym dluzej sie zastanawiam, to co raz czesciej dochodze do
        wniosku, ze wcale ich miec nie chce. a jak juz byc matka, to swiadoma i taka
        fest, ktorej nie mozna zarzucic, ze cos robi zle.
        i przychodza refleksje... ze przeciez tak malo widzialam, tak malo zrobilam...
        bo ciagle cos... jedne studia, praca, drugie studia, mieszkanie, zarzynanie
        sie, odkladanie, oszczedzanie... po co? przeciez przemijamy, i tak wszyscy
        zmierzamy do jednego wora...
        nie lubie plakac, nie lubie okazywac bezradnosci, slabosci... bo raczej ze mnie
        taka baba-cham, co sie do niej faceci boja odezwac wink, a kobiety zawsze z
        daleka.
        ciaza mnie rozmiekczyla winkno i zmienila fizycznie... poprzez, hehe,
        rozpulchnienie wink chociaz gdzies w glebi mam swiadomosc, ze niele sie
        trzymam wink))
        staram sie, chodze do fryzjera, manikurzystki... ostatnio walcze z bladoscia,
        wysmarowalam sie balsamem brazujacym... nawet niezle to wyglada... no ale
        cellulitis mnie powala wink, a przeciez przez 27 tyg. przytylam tylko 6 - 7kg!!!
        niemaz dzisiaj: "ale mnie boli glowa", ciagle "ojejej"... ranyyy... a ja nic
        nie narzekam, ze boli, ze strzyka, ze goraco, ze zimno, ze niedobrze, ze
        slabo... no bo po co? teraz nic na to nie poradze... jeszcze zagrozenie
        zatrucia ciazowego... ech!

        trzymta sie baby, ja juz nie bede sie rozklejac wink))
        dzieki za slowa otuchy. i chyba "nie walczyc" nie jest wlasciwe... olewac,
        wymagac i egzekwowac... coz, w takim swiecie zyjemy.
        sciskam,
        KaGS.
    • reszka2 Re: totalna dolina 18.02.04, 22:47
      Jak byłam w pierwszej ciąży to znajoma położna powiedziała mi „Zobaczysz, twoje
      życie zostanie wywrócone do góry nogami”.
      Nie wierzyłam jej. Jak to, ja , taka poukladana, pedantyczna, zaplanowana do
      ostatniego guzika, jak może się coś zmienić?
      O jakże się myliłam. A ona miała rację.

      Kags, ciąża to tylko 9 miesięcy, lub jak wolisz - 40 tygodni.
      Poród to kilkadziesiąt minut (operacyjny) lub kilka – kilkanaście godzin
      drogami natury.
      Połóg to tylko 6 tygodni i nie sposób go ominąć żadnym rodzajem porodu.

      A potem dziecko będzie z tobą DO KOŃCA ŻYCIA - twojego lub jego (bądź tego
      świadoma).
      Które to dziecko będzie się domagało twojej uwagi, opieki, miłości, różnych
      rodzajów żarcia, wycierania nochala lub dupska mniejszego lub większego,
      pocieszania w smutku i chorobie, wstawania w nocy, znoszenia demolki
      mieszkaniowej, pyskowania od momentu kiedy nauczy się mówić i setki innych
      rzeczy wlasciwych dzieciom w różnym wieku.
      Które obdarzy cię bezzębnym uśmiechem, oślimta ci policzek (lub co tam będzie
      pod buzią) w pierwszym całusie, powie „moja mama jest naj...piekniejsza”, dla
      którego będziesz bezwarunkowym autorytetem (oczywiście do czasu), które wiernie
      jak pies będzie dreptać za tobą po mieszkaniu, a może nawet przyniesie ci
      świeżo wydłubaną z ziemi dżdżownicę.

      Kags, osoba którą byłaś przed ciążą praktycznie nie istnieje. Nie ma się co
      oszukiwać, to co było to się nie wróci. Nie będziesz wiodła takiego życia jak
      przed ciążą, bo choćbyś robiła to samo zawsze będzie ci towarzyszyć myśl o
      dziecku. Twoje plany zawodowe, wypoczynkowe, odpoczynkowe i inne – na jakiś
      czas ulegną zawieszeniu, a potem pewno modyfikacji. Bo nie sposób żyć mając
      dziecko w sposób taki jakby się go nie miało. Ups, ja nie mogę. To rodzaj
      piętna które wyciska się na duszy, na najgłębszym „ja”, czy jak to sobie
      nazwiesz. Mówiąc gornolotnie.

      Biust może powróci do przedciążowego wyglądu, waga najpewniej też, cesarkę
      sobie wykupisz (lub nie daj Boże będziesz mieć ze wskazań – czego nie życzę),
      więc dolne części zostaną oszczędzone, skoro jest to dla ciebie tak ważne (choć
      moim zdaniem obecnie kobiety zapomniały że biust służy nie tylko do wabienia
      samców człowieka, ale tez do karmienia czlowieczego noworodka, jak się chce,
      takoż pochwa nie jest zastrzeżona dla mężczyzny, czasem zdarza się
      wykorzystanie jej, że tak powiem , w drugim kierunku). Ale i tak nie będziesz
      już taka sama.

      Kags, trochę sprzeczności jest w tym co piszesz – nie chcesz być matka polką, a
      dwa zdania dalej - że chcesz być matka fest, ktorej nie można nic zarzucić.
      No, moja droga, taki cud natury to nie istnieje. Nie ma takiej matki która nie
      zarzucałaby sobie czegoś, choćby biustu na plecy, się mi skojarzyło. Większość
      z nas jest Wystarczająco Dobrymi Matkami, i to wystarcza żeby wychować
      szczęśliwe dziecko.
      Widac że sporo się oczytałaś – rozerwane pochwy, kupki, tony pampersów, kolki,
      wysypki, nieprzespane noce, krwawiące brodawki . I na dodatek sporo z tego
      będzie prawdą. Może nawet będziesz należala do takich pechowców co ja – u
      których miłość macierzyńska będzie się rodziła w sześciomiesięcznych bólach
      przy których te porodowe to pryszcz. Może zaliczysz baby-blues, a może jak ja –
      depresyjkę poporodową. Może będą cie czekać rewolucyjne zmiany w pracy –
      mamusie nie są specjalnie kochane przez pracodawców. Ale , qrde, widzę że
      warto. Nie będę wciskać aureoli na głowę macierzyństwa, bo nie lubię się
      oszukiwać. Ale – warto, warto, warto.

      A w kwestii szczepionek zgłoś się do mnie, jak przyjdzie pora.

      P.s. Jak ja byłam w pierwszej ciąży to w TV leciał akuratnie sławny
      serial „Pierwszy krzyk”, he, he.
      • jola.wie Re: totalna dolina 19.02.04, 12:55
        brutalnie, ale prawda..., nie ma co! smile))
    • jola.wie Re: kags 19.02.04, 13:07
      napisałam ci list na gazetową pocztę
    • kags Re: totalna dolina 19.02.04, 14:45
      hej, hej babeczki!
      niby ja to wszystko wiem, i chcbym tupala i krzyczala, to jest "po ptakach" wink
      wszystko teraz bedzie mialo swoja kolejnosc, czy chce czy nie chce... czy mi
      sie to podoba czy nie.
      obawiam sie i fizycznej str. porodu jak i psychicznej str. macierzynstwa. tak,
      tak - zycie bedzie inne, nie znaczy gorsze, lepsze, na pewno nie tak
      poukladane, uporzadkowane, z "nie chce mi sie" czy "pomysle o tym jutro".

      Reszka -
      "Kags, trochę sprzeczności jest w tym co piszesz – nie chcesz być matka polką,
      a dwa zdania dalej - że chcesz być matka fest, ktorej nie można nic zarzucić.
      No, moja droga, taki cud natury to nie istnieje."
      chyba nie do konca mnie zrozumialas. nie chce byc matka polka, ale nie chce tez
      byc mama na pol etatu, mama od niechcenia... to chyba nie jest dziwne, ze nie
      chce zeby ktos mi zarzucal nieumiejetnosc w opiece nad dzieckem (szczegolnie
      tesciowa wink), ale nie znaczy ze mam dostac garba i za przeproszeniem pier...ca
      na punkcie dziecka, jego kupek, kleikow i ilosci mleka w moich kontenerach wink a
      spotykam takie mamy, i trudno nie pomyslec, ze swiatopoglad im sie zawezyl.

      Sciskam, lece w miasto.
      KaGS.
      • wieczna-gosia Re: totalna dolina 19.02.04, 15:24
        kags na wszystko w zyciu jest czas- i na to zeby chwilowo zawezic sobie
        horyzont i bezstresowo pograzyc sie w rozwazaniach "czy tak kupka nie jest zbyt
        zielona" i na to by podniesc oczy znad tej kupki i spowrotem wrocic do swiata.
        Wazne zeby znalesc balans pomiedzy "nie chce mi sie" a spedzaniem
        wysokojakosciowego czasu z dzieckiem wink) U kazdej mamy ten balans jest inny ale
        jak juz czlowiek to zlapie to wtedy uwagi tesciowej go nie ruszaja wink) Moja
        pierwsze co robi to ubiera moje dzieci w jeden sweter wiecej. A ja tego
        absolutnie nie biore do siebie i kiedy od niej wychodzimy- to ja je z tych
        swetrow rozbieram. Zyjemy w absolutniej harmonii- moja tesciowka i ja. Tez
        zlapiesz te rownowage wink) bo czemu masz niby nie zlapac wink)
        Ja lubie wracac do swiata wlasnie dzieci dystansowi jaki zlapalam poprzez bycie
        matka. Co mi z tego ze ktos moze uwaza mnie za glupia krowe jesli moje dzieci
        uwazaja mnie za 8 cud swiata wink) Kiedys ym siedziala i kombinowala co ze mna
        nie tak a teraz robie swoje. Po prostu wink)
      • reszka2 Re: totalna dolina 19.02.04, 15:29
        Ależ kags, obojętnie co zrobisz zawsze znajdzie się ktoś kto zarzuci ci
        nieumiejętność opieki nad dzieckiem - zwłaszcza mama albo teściowa, hi hi.
        Będziesz karmić piersią - czy chcesz zaglodzić swoje dziecko? Podasz mieszankę -
        wyrodna matka, cycka dziecku żałuje. Weźmiesz na rączki małego wrzaskuna - nie
        bierz na ręce bo się przyzwyczai, nie weźmiesz - no, moja droga, MOJE dzieci
        tak nie płakały, na pewno robisz cos źle. Ma kolkę - coś ty znowu zjadła że ono
        tak wrzeszczy. Proszę, córeczko, kupiłam wnuczusiowi chodzik. Ależ coś ty,
        chodzik zabójcą stawów biodrowych. Co to twoje dziecko takie bledziutkie, na
        pewno ma anemię.I tak w kółko, od świtu do nocy, a wierzaj mi, pomimo
        odległości fizycznej nielatwo się odizolować i ja np. musiałam się tej
        umiejętności nauczyć.

        Bycie mamą na cały gwizdek, bez olewactwa niekoniecznie musi oznaczać zakopanie
        się w pieluszkach i przecieranych zupkach. Wręcz przeciwnie - wydaje mi się że
        czasem w tej otoczce ginie to co najistotniejsze.
        • pesteczka5 Re: totalna dolina 20.02.04, 22:55
          Reszka, Reszka, gdybym mogła, przyznałabym Ci dzisiaj jakiś Złoty Klawisz!!!
          Albo moze pisz felietony. Ja cię poprę.

          P.S. I nawet ta dyskretna prywata na końcu, no no!
    • iwona.bal Re: totalna dolina 23.02.04, 00:34
      Nie wiem czy mam dzisiaj ciężki dzień,spadek formy czy co tam jeszcze.Jestem
      teraz w 26 tygodniu i coraz częściej myślę o porodzie i o tym jak to będzie
      póżniej.Denerwują mnie nawiedzone opowieści moich koleżanek o ich cudownych
      ciążach i cudzie narodzin ich dzieciątek.W tych opowieściach ani słowem nie
      wspominają o złym samopoczuciu,bezsennych nocach,bólach pleców,drętwiejących
      rękach i nogach itd.To chyba niemożliwe żeby przez 9 miesięcy było tak
      wspaniale.No chyba że ze mną coś jest nie tak.Przez pewien czas miałam poczucie
      winy,że nie zachwycam się swoim stanem.Może to wynika z faktu,że w naszej
      kulturze kobiety są wychowywane w duchu "martrylologi".Nie przeczę,że narodziny
      dziecka są cudem ale ja jako kobieta nie zostałam przygotowana na 9 miesięcy
      kotła w którym euforia miesza się ze strachem,myślę tu o ciągłych zmianach
      nastrojów.Takich huśtawek nie miałam nigdy wcześniej.Wszytstkie moje odczucia
      fizyczne przekładają sie na moją kondycję psychiczną,to chyba normalne.Jak się
      tego nazbiera zbyt dużo to mam w głowie taki galimatjas jak dzisiaj.Bardzo się
      cieszę że jestem w ciąży,oboje z mężem czekamy na narodziny naszego
      maluszka.Natomiast przeraża mnie rzeczywistość.Boję się porodu jak holera,mój
      mąż też.To jest taki strach przed nieznanym.Mam nadzieję ze uda mi się ten
      strach choć trochę oswoić w szkole rodzenia.Wiem,że nikt za mnie nie urodzi
      mojego dziecka i bardzo chcę wierzyć że to nie będzie straszne przeżycie.Z
      jednej strony pochłania mnie coraz bardziej urządzanie pokoju dla
      malucha,zakupy,a z drugiej strony siadam w tym pokoiku z odczuciem potwornej
      zgagi,bólem głowy itd. i myślę sobie kiedy to się skończy.No i ryczeć mi się
      chce więc nawet nie próbuje sobie wyobrażać co będzie kiedy dziecko będzie już
      w domu.Ja po prostu niekiedy nie rozumie co się ze mną dzieje.Na dodatek
      dzisiaj mnie dobiła moja mama,która wie najlepiej co i gdzie powinno się
      znajdować w pokoju dla mojego dziecka.Zaczęłam z nią rozmawiać o tym,że jestem
      od zeszłego tygodnia na zwolnieniu ze względu na różne dolegliwości,to
      usłyszałam że jak będę chodziła na zwolnienia to się rozleniwię.No i chyba ta
      romowa jeszcze bardziej mnie przygnębiła bo tak naprawdę oczekiwałam wsparcia a
      dostałam coś wręcz przeciwnego.No i jak tu powiedzieć że ciąża to stan
      błogosławiony kiedy ta którą spotkało to błogosławieństwo ma totalny chaos w
      glowie?Więcej nie piszę bo jestem już zmęczona.Może jak się wyśpie to rano
      pomyślę nad tym wszystkim jeszcze raz i wszystko będzie prostrze.Jestem na
      zwolnieniu więc będę sie rozleniwiać.Pozdrawiam was wszystkie.
      • mama_wiktora Re: totalna dolina 23.02.04, 10:39
        Moja mama jak mnie mdliło 24 godziny na dobę, to powiedziała: wmów sobie, że
        cię nie mdli! Tak jakbym od tego miała się lepiej poczućsmile To pokolenie chyba
        tak ma... Na szczęście ja swoją mogę przywołać do porządku, a jak mi się
        adrenalina podnosi to przeważnie lepiej się czuję bo z natury
        niskociśnieniowcem jestemsmile
      • wieczna-gosia Re: totalna dolina 23.02.04, 14:27
        No sluchajcie...
        Polacy uchodza za narod ktory na pytane :jak leci" w 90% odpowiada "ch...jowo"
        albo cos rownie optymistycznego wink))
        A wy tu sie skarzycie ze kolezanki nie roztaczaja wam wizji piekla wink))
        A czy nie roztaczaja? Poczytajcie opowiesci porodowe- albo nie- raczej nie
        czytajcie wink) W sporej ich czesci jest krew strach i bol wylacznie. Moja wlasna
        matka przed kazdym porodem faszeruje mne opowiescia jak to ona mnie rodzila
        chociaz po pierwsze ja rodzilam 3 razy wiecej od niej (prawie 4) a po drugie
        laczny czas moich porodow jest krotszy niz jej jednego a w koncu po trzecie-
        juz sie nie boje wink)
        Ja mam stosunek do zycia mocno ironiczny, do siebie autoironiczny. Wiec nie
        umieram z zachwytow slyszac serduszko, i generalnie dziecko dla mnie jest lekka
        abstrakcja dopoki jest w brzuchu. Kiedy moj maz usiluje mnie wyreczac w
        czymkolwiek- czuje zazenowanie i raczej sie nie zgadzam- no chyba ze wyjtkowo
        mi sie nie chce wink) Jakby do brzucha zaczal gadac- wyszlabym chyba z pokoju
        zostawiajac mu brzuch wink)) Czlowiek w brzuchu jest pasozytkiem- trzeba donosic
        trzeba i urodzic.
        Porod z jednej strony byl fajnym przezyciem. Niczym szczegolnym. Z drugiej
        strony- byl cudem fizjologii- triumfem perwoastka zwierzecego we mnie- i bardzo
        dobrze mi to na intelekt robi- jak czuje ze tak naprawde jestem sobe po prostu
        ssakiem, samica w dodatku, ktora moca ewolucji teraz sie wlasnie poci i wyje.
        Wyje dodam- glownie nie z bolu ale tak jak wyje czlowiek pomagajac sobie przy
        wysilku fizycznym.
        Tez nie pamietam o bolacych plecach itp. bo dla mnie to taki dodatek do
        posiadania dziecka- male usterki wink))
        Kurcze fajnie jest miec dzieci wink)))
        Naprawde wink)))
        • reszka2 Re: totalna dolina 23.02.04, 14:51
          No, Gosia... Chyba jestes wyjątkiem w dziedzinie podejścia do porodu/ów.
          Ja nie umiem z tego uczynić ani misterium (ot, prosty człowiek ze mnie), ani
          nie dam sobie wmówić horroru (pochwa!!!parcie!!!kleszcze). Tak się jakos sklada
          że zdecydowana większość ciąż kończy się jakimś porodem. I już.
          W obecnych czasach nia akceptuje sie zwierzęcości ssaka Homo sapiens, że o
          fizjologii nie wspomnę. Co obemuje chociażby słynną niechęć do (jak to
          było?) "wygrzebywania" sobie śluzu do oceny w npr (pękasz ze śmiechu czy
          jeszcze nie?).
          • wieczna-gosia Re: totalna dolina 23.02.04, 15:40
            Oj reszka... bo rodzenie i przyleglosci to moja... praca?? Chyba moge juz tak
            powiedziec wink))))

            A fajnie zeby zawod byl pasja no nie wink)))
            • reszka2 Re: totalna dolina 23.02.04, 15:50
              Skoro praca, to jeszcze powinno być pieniężne wynagrodzenie, oprócz tej pasji,
              nie?
              • wieczna-gosia Re: totalna dolina 23.02.04, 16:00
                No jak reszka nie ma wink)))
                Na mnie chlop wszakze pracuje i gorliwie pensje przekazuje na konto wspolne z
                ktorego jak chce na piwo isc to musi sie pytac czy jeszcze MI cos zostalo wink))

                A rzadko zostaje poniewaz w sposob calkowicie ekonomiczny potrafie spozytkowac
                kazda kwote wink))
      • kags Re: totalna dolina 23.02.04, 15:06
        Iwona,
        ech, skad ja to znam. podobnie czulam sie zakladajac ten watek, ale minelo
        kilka dni i jest lepiej smile staram sie nie myslec i korzystac jeszcze z zycia...
        hehe, o ile mozna w tym stanie korzystac wink
        duzo rzeczy mnie wkurza - wyglad, strach, nieodwracalnosc tego wszystkiego,
        fizyczne dolegliwosci itd. jak moge sie powydzierac w samotnosci, poryczec
        sobie, pouzalac sie to to robie...
        przejdzie, przejdzie smile)) moze nie strach, niepewnosc, ale ciagle myslenie o
        tym wszystkim smile))
        kurrrcze, jakos musimy to przejsc smile

        sciskam,
        KaGS.
        • iwona.bal Re: totalna dolina 23.02.04, 18:35
          KAGS,dzięki za ten wątek,fajna z ciebie babka.Dobrze mi zrobiło jak
          przeczytałam co tu kobitki piszą.Ja mam doświadczenie z rozmów z kobietami
          które bardzo idealizowały ciążę i poród.Jak już pisałam nie było tematu
          typu "jestem przerażona tym co się ze mną dzieje",a jedynie słodkie ćwirkanie
          do brzucha przez 9 miesiecy.To też jest potrzebne i ważne ale to nie
          wszystko.Mój obraz siebie na tle tych opowieści wydał mi się
          koszmarny.Oczywiście mam na tyle zdrowego rozsądku żeby nie dać się z tego
          powodu zwariować ale nie za bardzo miałam o tym z kim pogadać.Nazbierało mi się
          dużo smutków i nie tylko smutków.Myślę że brakuje mi wsparcia i zrozumienia ze
          strony bliskich mi ludzi.Chłop się stara ale nie zawsze łapie o co mi
          chodzi.Tak na rozum to ja jestem bardzo mądra i potrafię sobie sama wiele
          wytłumaczyc ale w emocjach mam niekiedy totalny chaos.Dzięki temu co
          przeczytałam w tym wątku wiem że nie tylko ja łapię "lekkie stany nieważkości".
          Mówię sobie że to wszystko przejdzie i moze kiedyś uśmiechnę sie na wspomnienie
          tego co teraz przeżywam.Wiem że to po prstu trzeba przeżyć i tyle.Niekiedy
          myślę że może ja po prostu zbyt dużo myśle?Ale chyba nie,dobrze że mam gdzie o
          tym napisać i wiem że czytają to osoby które odczuwają podobnie jak ja.Nie będę
          sie dzieliła moimi przemyśleniami z "nawiedzonymi" koleżankami.Obawiam się że
          albo chciałyby mnie spalić na stosie albo zaciągnąć do jakiegos "specjalisty"
          od leczenia duszy.Dzisiaj już mi lepiej.Pozdrawiam WAS wszystkie.
          • kags Re: totalna dolina 23.02.04, 22:53
            Iwona, no wlasnie smile)) to musi przejsc... nawet jak trwa i trwa i w koncu
            nazbiera sie do tego stopnia, ze sie popelnia taki oto watek wink))
            jak pisalam, przeszlo mi... moze nie calkiem i z powodow mi nieznanych, ale
            jakos tak sie rozmylo, rozlazlo i jest lepiej. grunt, to za duzo nie myslec.
            zaprzatnelem sobie glowe innymi sprawami i wmowilam, ze bedzie dobrze smile

            Wieczna-Gosiu co do "pasji", to wcale nie twierdze, ze wszystkie tu sa
            owladniete tym uczuciem wink)) cale to gadanie o mej uposledzonej samicowosci i
            wychlapywaniu sie mleka, to taka paplanina smile)) aczkolwiek, to
            zastanawiajace... bo nijak nie moge sobie wyobrazic malego ssaka przyczepionego
            do mojego sexownego cyca, ktory jakby nie patrzec sluzyl mi przez ostatnie lata
            do calkiem innych celow wink to samo dotyczy mojej... hehe, no mojego narzadu
            plciowego wink
            a i jeszcze fala macierzynstwa... kiedy to przyjdzie??? mialo przyjsc jak
            zobacze serduszko na usg - nie przyszlo, mialo przyjsc jak juz bedzie widoczna
            cala istotka - nie przyszlo, mialo przyjsc z pierwszymi ruchami - nadal ni hu,
            hu... zostaje jeszcze trud porodu, ktory pozniej okazuje sie wielkim
            pierdnieciem wink jak juz sie ma tego pasozytka polozonego na brzuchu wink))

            smieje sie teraz, humor wrocil i odwoluje stan "totalnej doliny" wink))

            sciskam Was wszystkie, Pasjonatki, Matki-Polki, Pierwiastki (powala mnie to
            okreslenie), Wielorodki, Matki Przerazone i Matki rozczulajace sie kupkami wink))
            KaGS.
    • foe1 Re: totalna dolina 23.02.04, 10:31
      Po pierwsze: strach ma wielkie oczy i czas goi rany- dwie strasznie banalne
      prawdy, jak z poradnika "Pani Domu", ale coś w tym jest .
      Po pobycie na patologii ciązy gotowa byłam podpisać cyrograf:"żadnych dzieci
      więcej". Salowe, lekarze, pielęgniarki, brak kasy w szpitalu na cokolwiek, mój
      strach o dziecko, moje poniżenie (załatwianie potzreb fizjologicznych na 5
      osobowej sali)- to wszystko doprowadziło mnie do rozstroju nerwow.
      Czas goi rany nie tylko na psychice, także te na cielesmile Pamiętam trzeci dzień
      po porodzie (miałam cc), kiedy stałam pod prysznicem i bolały mnie piersi od
      spływającej po nich wody.
      Byłam przerażona tym, co mnie jeszcze czeka. I prawda jest taka, że z czasem
      wszytsko mineło: ból piersi, zmęczenie, nieprzespane noce, pampersy- orócz
      tego, o czym pisała jedno dziewczyna - oprócz ciągłej obecności dziecka, nawet
      jezeli byłam 30 km dalej niż ono. W myślach, w robieniu planów itd.
      I chyba nie uda Ci się z powrotem "skostnieć"smile) Mnie się nie udałosmile- zrobiłam
      się trochę mniej złośliwa i wrednasmilePrawie że sympatycznasmile
      I faktycznie jest tak, jak napisała Reszka chyba: jakkolwiek będziesz
      wychowywać swoje dziecko, znajdą się tacy , którzy beda mieli 100 uwag. Ty sama
      tez nie będziesz pewna, czy postępujesz OK.
      Nikt tego na 100% nie wie.
      Rozmowy o kupkach to tez tylko etapsmile) Mnie śmierdzące pieluchy, które w
      oierwszych dniach wyrzucaliśmy z mężem z zatkniętymi nosami po jakimś czasie
      dały do myśleniasmile)- uświadomiły mi , że jestem mamą małego ssaka, że od naszej
      zwierzęcości, cielesności nie da się uciec. Że rodzimy, jemy, wypróznaimy się ,
      seksujemysmile, chorujemy itd. Nie jesteśmy ponad tym, obojętnie jak bardzo
      chcielibyśmy się wysubtelnic i uduchowićsmile
      A obserwowanie tego, jak z 3kg ciałka robi się 15 kg panna o nogach chudych jak
      iu niewyrośniętego szczeniaka - to jest tosmile
      Nie zamartwiaj się. To tylko pewien czas w twoim życiu, jakkolwiek byłby
      nieprzyjemny, to minie.
      trzymaj się, bedzie OK.
    • kags pasja 23.02.04, 16:09
      hej, hej dziewczeta wink
      a co dla tych, dla ktorych rodzenie nie jest pasja?
      czyzby moja samiczosc byla przycmiona wink
      fizjologicznie nie bardzo, bo mleko juz mi sie wychlapuje wink... tylko co z ta
      psychika?!
      • iwona.bal Re: pasja 23.02.04, 19:16
        A może po urodzeniu dziecka,jak już będziemy miały oswojone dotychczasowe
        obawy,leki i co tam jeszcze nas gnębi,okaże się że odkryjemy w sobie
        nieprzebrane morze uczuć macierzyńskich?Może nabierzemy zupełnie innego
        spojrzenia?Może pasją stanie się wychowanie dziecka?Natura sama wie co robi i
        chyba stwierdziła że rodzenie dzieci będzie kożystniejsze dla świata w wydaniu
        kobiet.A co z tą psychiką?No cóż skoro przywilej macierzyństwa natura
        powierzyła kobietom to i pewnie dała kobiecej psychice
        odpowiednie "mechanizmy".A my jako wybraki natury mamy za zadanie
        te "mechanizmy" w sobie rozpoznac i nauczyć sie z nich kożystać.A cały pic
        polega na tym jak to zrobic.Czy dojść do tego drogą dedukcji?Boli głowa.A może
        przeczytać w jakiejś książce?Oczy bolą.To chyba ma coś wspólnego z tak zwanym
        życiowym doświadczeniem.Historia ludzkości pokazuje że z każdego chaosu w końcu
        coś się klarowało.Może i z naszego psychicznego chaosu po zebraniu do kupy
        różnych doświadczeń wykluje się jakaś stałość,coś co sprawi,że będziemy
        constans.
        • werata Re: pasja 23.02.04, 19:55
          W "Polityce' było kiedyś takie porównanie macierzyństwa do nauki
          paralotniarstwa.
          I - jak dotąd dla mnie - paralotniarstwo to przy macierzyństwie NIC!!!
          Paralotniarstwo może być pasją!
          A macierzyństwo...?
          Zobaczymy.
          Na razie stoję nad przepaścią. I wiem, że prawa fizyki zadziałają i polecę.
          Tylko jak tam jest...???
          No jak?




          • werata Re: pasja cd 23.02.04, 19:58
            ...na i jak Ci paralotniarstwo nie odpowiada, to możesz zrezygnować.
            To chyba największa różnica...
      • wieczna-gosia Re: pasja 23.02.04, 19:54
        kags, no popatrz a mi sie nic nie wychlapuje wink))

        Przeciwnie bol mi miednice rozsadza, wkurza mnie ze nawet w kurtce puchowej
        mlodziez zaczyna ustepowac mi mijsca (tzn. ja jestem w kurtce puchowej wink)) i
        dzisiaj zwial mi tramwaj chociaz zaczelam go gonic z miejsca gdzie na bank sie
        zdarzawink)))

        Ale kobieta z pasja do rodzenia to jak na razie jestem jedyna wink) wiec nie
        uogolniaj wink) W tym watku jedyna rzecz jasna wink)

        Ale musze ci powiedziec ze tzw. milosc do dziecka czuje nie od razu po
        porodzie. Lubie rodzic dla samego rodzenia a nie dla tego bezradnego noworodka
        i lez wzruszenia wink) Chociaz bezradny noworodek jako skutek uboczny rodzenia
        jest niezly wink)

        Kags za duzo kombinujesz wink))) Psychika nie zajac nie ucieknie wink)) przeciez
        nie chcialabys znienacka zaczac cwierkac do brzuszka, puszczac mu Mozarta i
        umrzec na widok firaneczek z Puchatkiem wink)) A moze bys chciala wink))
    • calico Re: totalna dolina 23.02.04, 19:50
      Przede wszystkim mam nadzieję, że już na wstępie mnie ktoś z dyskusji nie
      wyrzuci, jako że jeszcze nie rodziłam (nie masz dziecinko pojęcia o czym ty
      mówiszwink) Ale ja zasadniczo nie o porodzie, tylko o kwestii nastawienia,
      zresztą nie tylko do porodusmile)

      Uwaga, będzie nieco "filozoficznie", aczkolwiek może się okazać, że wręcz łzawo
      i sentymentalnie (wieczna gosiu nie czytajwink))

      Uwaga...jest:

      "Dwie kobiety wyglądały przez kraty więzienia.
      Jedna widziała błoto, druga gwiazdy." (Znacie ten cytat? Polecam tę książkęsmile)

      Krótko mówiąc chodzi o to na czym się bardziej skupiamy. Czy zamartwiamy się,
      rozmyślamy o samych negatywach danej sytuacji (błotowink), czy też nastawiamy się
      pozytywnie, a nawet wmawiamy sobie dobre rzeczy (bo człowiek może sobie
      naprawdę wiele wmówić, choć wiemy aż za dobrze, że raczej wbije sobie do głowy
      wszelkie możliwe problemywink). Poza tym sądzę, że lepiej koncentrować się na
      gwiazdachsmile, bo często to całe błoto to wyimaginowane kłopoty, które w 90%
      nigdy się nie spełnią. Błoto ma jeszcze inną cechę. Mianowicie są to często
      sprawy na które po prostu nie mamy wpływu. Czyli np. nie wiem czy dziecku w
      czasie porodu bedzie spadać tętno, nie wiem ile czasu będzie trwał mój poród,
      nie wiem czy będę musiała mieć nacięcie krocza czy nie itd, itp. Można tutaj
      oczywiście wymieniać całą masę innych problemów, ja wybrałam znikomąwink) liczbę
      problemów porodowych.

      Krótko i rzeczowo już - wolę skupić się na gwiazdach. W każdym aspekcie życia.
      Co dostaję w zamian? Spokój i zadowolenie. Nie skupiam się jak zmienić
      otoczenie tylko wyduszam z niego ile się tylko da - dobrego oczywiściesmile

      Ja do przyszłych (tak, takwink) porodów nastawiam się w ten sposób: dam sobie
      radę, poród to normalna rzecz, chcę się skupić na pomocy dziecku, zamiast na
      własnym dyskomforcie i bólu. Czy to zrealizuję, mam nadzieję - śledźcie wątki
      na oczekiwaniuwink))

      Każdy ma momenty załamania. Mnie wcale łaskawie nie omijają, paskudy. W razie
      czego zawsze jest forumsmile))

      Ostatnio oglądałam film holenderski (w Holandii znakomita większość to porody
      domowe): porody livewink) Naprawdę wspaniałe! Babki super skupione,
      skoncentrowane na dziecku, bez wrzasku, rodziły w najlepszej dla siebie pozycji
      (głównie w kucki, podtrzymywane przez męża), oglądały główkę dziecka w lusterku
      (!), co im naprawdę dodawało sił. To były cudowne porody! I nie chcę, żeby ktoś
      przez to zrozumiał, że potępiam kobiety dla których to doświadczenie było
      traumatyczne, które obezwładniał ból. Absolutnie. Chciałabym tylko, abyśmy
      raczej z takich "materiałów edukacyjnych" czerpały naukę, niż z atakującej z
      wszystkich stron "gminnej wieści", że poród to przede wszystkim ból nie-do-
      zniesienia.

      Droga kags! Pozdrawiam Cię serdecznie i wiem, że ta totalna dolina zmieni się
      jeszcze, no przynajmniej w płaskowyżwink))

      PS. Jasna sprawa, że to wszystko pięknie wygląda. Nie mówię, że to łatwe itd.
      Wcale nie. Ale możliwe i w ogólnym rozrachunku daje dużo więcej korzyści (nie
      ma się wrzodówwink)))

      pzdr
      calico (jeszcze bez dzieci, ale z dobrym nastawieniemwink)
      • jola.wie Re: totalna dolina 23.02.04, 21:22
        Wydaje mi się że często utożsamia się strach przed macierzyństwem ze strachem
        przed porodem: jak to będzie, przecież to ból nie do zniesienia, czy sobie
        poradzę, czy podołam jako matka(?), co mam wybrać: cesarkę czy poród naturalny?
        itd. Co ma piernik do wiatraka?
        Czekam na dziecko. Wiem, że nie będę miała żadnych problemów z podjęciem roli i
        uczuć macierzyńskich, a wiem to nie tyle stąd, że mam dwoje dzieci i je kocham
        i sobie wyobrażam, że to trzecie się urodzi i urośnie i też je będę kochać, to
        nie tak.
        Będąc w pierwszej ciąży ogromnie bałam się porodu, czy nie będzie to traumą
        zagłuszającą moja miłość do dziecka. Natura wie, że lubimy się zapędzac w takie
        ciemne zaułki i wyposażyła nas faktycznie w mechanizmy obronne, instynkta, nad
        którymi nie panujemy, dzieją się po prostu, kropelka hormonu i już!
        Leżałam na porodówce i mogłam dokładnie obserwować, co się ze mną będzie
        miedługo działo, bo na łóżku obok, bez zachowania szczególnej intymności,
        rodziła inna kobieta (zasłonili jej parawanem głowę, resztę widziałam). W
        czasie ciąży bardzo źle znosiłam sceny porodów w filmach, nawet komediowych,
        były dla mnie koszmarem, który prześladował mnie nocami. Ta kobieta urodziła
        dziecko, a ja ku własnemu zaskoczeniu... popłakałam się ze wzruszenia.
        Kiedy po paru kolejnych trudnych godzinach urodziłam syna... sama poczułam się
        jak nowonarodzona!
        I tak to właśnie jest: to uczucie euforii i odprężenia po wydaniu na świat
        dziecka, a opisywane w książkach, jest faktem. Nagle nie wiadomo skąd ma się
        siłę, chciałoby się wstać, spiewać, śmiać. Ból? Jaki ból? (jaki by on nie był).
        Wspomnienie bólu i przeżyć wraca po dwóch dobach smile), ale wtedy najczęściej
        zdążysz poznać się z dzieckiem i już wiesz, że ból to mała cena. Uczucie
        szczęścia na twarzach matek tuż po porodzie nie jest tylko i jedynie ulgą, że
        się wreszcie skończyło. To cos znacznie więcej. Instynkt działa. Trudy
        natychmiast odchodzą w niepamięć.
        Poród i pobyt w szpitalu fatalnie zapisał się w mojej pamięci, ale zdecydowanie
        najpiękniejszy w moim życiu był moment urodzenia dziecka. Paradoks?
        Też nie jest to tak, że ktoś napisze: warto, naprawdę warto, nic trudności, nic
        upokorzenia, nic dyskomfort! Wielu nieprzyjemnych rzeczy da się uniknąć i
        należy zrobic WSZYSTKO, zeby przejście przez próg macierzyństwa było nie tylko
        medycznie udanym, ale i pięknym przeżyciem.

        Miało być krótko smile)))
        pozdrawiam
Pełna wersja