25.06.10, 13:30
Dziewczyny,powiedzcie mi z własnego doświadczenia jak Wam się zaczął
poród,chodzi mi o poród sn.Pytam,bo czeka mnie ta przyjemność na dniach,a
pierwszy miałam wywoływany oxy.Wczoraj późnym wieczorem zaczęły mi się jakieś
skurcze,ale później minęły.Dziś gin.powiedział,ze szyjki jest już maleńko,ale
jeszcze trzyma.
Obserwuj wątek
    • anulkau Re: Poród 25.06.10, 13:38
      Powiem tak - jak się zacznie to na pewno poznasz, że to już. U mnie były to
      skurcze w nocy, dość mocne, jednak na tyle znośne, że przesypiałam między jednym
      a drugim. Regularne, co ok 30 min, z czasem coraz częstsze i mocniejsze. Aha, a
      dzień wcześniej - byłam w toalecie chyba z 10 razy - oczyszczały mi się jelita. wink
    • patoga Re: Poród 25.06.10, 17:40
      Napewno nie ominiesz momentu w którym się zacznie. U każdej kobiety
      wszystko toczy się inaczej, ale ciężko to pomylić z czymś innym.
      Mnie obudził ból brzucha jak na okres koło 3 w nocy oraz wilgotne
      majtki - zaczął odchodzić czop czy jak to tam się wabi. Wierz mi odrazu
      wiedziałam że to jest TO. Dalej to już z górki, o 8:30 młoda była na
      świecie.
      • loca201 Re: Poród 25.06.10, 18:25
        A ja się nie zgadzam z opinią: jak się zacznie to na pewno będziesz wiedzieć, że
        to już. Naczytałam się takich wypowiedzi czekałam na jakieś bóle czy odchodzący
        czop (do dziś nie wiem co to takiego i jak wygląda, bo nic takiego mi nie
        wychodziło), a było całkiem coś innego i gdyby nie to, że kontrolnie pojechałam
        do szpitala to bym nie wiedziała, że poród właśnie się zaczyna. Było tak: o
        północy poczułam delikatne skurcze, ale to było zupełnie bezbolesne i czułam ten
        skurcz jako napinanie się macicy kiedy dziecko mocno kopnie i macica wtedy się
        stawia. Czyli nic nie boli, ale czujesz, że się napina. I tak było co 10 min
        przez 3 godz. O 3.00 weszłam do wanny, bo naczytałam się, że czasem macica
        ćwiczy przed porodem i że takie bezbolesne skurcze są normalne i że przechodzą
        jak się wejdzie do wanny z ciepłą wodą. Jak siedziałam w wodzie przez 30 min to
        faktycznie nic nie czułam, ale jak tylko wyszłam to znowu się zaczęło i to co 8
        min i tak do 8.00 rano. Wciąż nie bolało. Po tym jak się naczytałam wypowiedzi
        typu: napewno poczujesz, że to już i że nie da się tego z niczym pomylić to
        byłam pewna, że to jeszcze nie poród. To był 38 tydz. Ale pojechałam do szpitala
        żeby mi zrobili KTG czy żeby jednak "zajrzał do mnie" jakiś lekarz. Po 8.00
        byłam w szpitalu, lekarz mnie zbadał i powiedział: "Gratuluję! Połowę porodu za
        Panią, 5 cm rozwarcia!". Byłam w takim szoku, że to już, bo NIC, zupełnie NIC
        nie bolało, że o mało co nie wybiegłam na korytarz bez majtek. Także tak to się
        u mnie zaczęło. Później podano mi oxy (nie wiem po co, bo rozwarcie ładnie szło)
        i to co się zaczęło po oxy to już taki koszmar, że modlę się o to żeby obecna
        ciąża zakończyła się cc. Ale nie będę opowiadać, bo pytałaś o to jak się poród
        zaczyna. No przegapić się pewnie nie da, może jak bym nie pojechała do szpitala
        to koło 10 skurcze by się nasiliły i doszedł by ból. Fakt, że wtedy pomylić z
        niczym innym się nie da, jednak zbyt długie czekanie w domu to chyba też nie za
        dobrze.
        • borntobewild Re: Poród 25.06.10, 19:21
          U mnie poród trwał 15 godzin;/ Najpierw sączyły się wody, zero rozwarcia i skurczy. Trwało to 5 godzin. Potem oxy i ciągle nic a wód coraz mniej itd itd winkNie pamiętam ile w końcu oxytocyny dostałam, ale było krucho i niewiele brakowało a skończyłoby się cesarką. Mam nadzieję, że teraz będzie "pyk" i jużbig_grin
        • patoga Re: Poród 27.06.10, 20:45
          loca201 więc jednak miałaś jakieś nietypowe oznaki, a druga rzecz to
          ja do szpitala dojechałam z 7 cm rozwarciem, a to wszystko podczas
          snu, też nic nie czułam, ale w końcu bolesne skurcze przyszły tongue_out
          Nikt tu nie radzi czekać kobiecie w domu do momentu takiego a
          takiego, jak się cokolwiek dzieje nie tak to zawsze się to
          konsultuje z lekarzem.
        • hab_ek Re: Poród - loca201 28.06.10, 21:25
          Podejrzewam, że gdybyś nie pojechała to by Ci oxy nie podali. Posunęłoby się
          jeszcze z 1-2cm skurcze by się powoli zaczęły, wtedy byś pojechała, wylądowała
          na porodówce, szybko i bez dodatków urodziła i nie opowiadała, że poród to
          koszmar i teraz chcesz cc.
          Tak właśnie "wspaniali" lekarze zniszczą nawet najlepiej zapowiadający się poród...
          Tragedia.
          A do autorki - nie denerwuj się, nie przepuścisz, a wizyta w szpitalu na 8 czy
          9cm to gwarancja dla Ciebie, że przynajmniej Cię nikt nie zdąży skrzywdzićsmile
        • swingwasp Re: Poród 04.07.10, 23:22
          Ja też się nie zgadzam z opinią, że jak się zacznie to będziesz
          wiedzieć. Wieczorem zaczął pobolewać mnie brzuch, takie tam lekkie
          skurcze. Byłam zmęczona po całym dniu i szybko, bo około 19 poszłam
          spać. Obudziłam się może ze 2 razy nad ranem do toalety, brzuch
          nadal bolał jak na okres (dzień wcześniej umyłam okna - myślałam, że
          to przez to) położyłam się spać dalej, spałam gdzieś do po 10 rano,
          kiedy to poczułam, że coś "wylatuje" W toalecie okazało się, że to
          krew. Nie żaden czop, tylko normalna krew, gdyby nie ciąża
          pomyślałabym, że zaczął mi się okres. Wystraszyłam się, a był to 2
          dzień 39 tyg, i pojechaliśmy do szpitala. (Chciałam zawieźć się
          sama, spokojnie dałabym radę) ale w końcu zawiozła mnie mama, bała
          się co zrobię z samochodem jak mnie zostawią na patologii ciąży. W
          szpitalu zostałam zbadana i usłyszałam: "proszę się przebrać, 6 cm
          rozwarcia, rodzimy" Boleć zaczęło przy 9 cm, miałam już parte a
          pęcherz cały i rozwarcie do 10cm nie chciało dobić. Rodziłam od ok
          14 (przyjechałam do szpitala) do 1750 kiedy to mały pojawił się na
          świecie. Nie wrzeszczałam, nie płakałam, nie bolało aż tak strasznie
          a skrcze dochodziły do 96 na KTG. Jedyne co to ciągle marudziłam,
          że nie dam rady go wypchnąć. I faktycznie było ciężko, Dawidek miał
          ważyć wg usg ok 3500g a urodził się z 4100g i 59 cm przy
          mojej "średniej" budowie. Faza wypychania była faktycznie ciężka, z
          tym, że miałam strasznie krótkie i rzadkie skurcze parte. Połowę
          parć było na lekkim lub braku skurczu.
    • tymzuz Re: Poród 27.06.10, 16:37
      16,5godziny.
      Wody o świcie i zupełnie nic godzinami. Nie wiem ile oxy. Druga faza pół godziny.
      Wód się nie da z niczym pomylićsmile
    • asikol Re: Poród 28.06.10, 15:23
      Ja też dzień wcześniej biegałam do ubikacji co chwile chociaż nie
      skojarzyłam faków bo poród miałam wyznaczony za prawie 3 tyg ale
      wieczorem zaczeły mi sie skurcze z czasam coraz mocniejsze i
      czestsze, przechodziłam i przeleżałam w wannie do 2 w nocy (myślalam
      ze do rana wytrzymam) o 3 pojechalismy do szpitala.
      Wody mi nie odeszły same, miałam przebijany pęcherz. Dodam że to był
      moj pierwszy poród.
    • 18_lipcowa1 Re: Poród 28.06.10, 21:38
      lelieb napisała:

      > Dziewczyny,powiedzcie mi z własnego doświadczenia jak Wam się
      zaczął
      > poród,chodzi mi o poród sn.


      normalnie sie zaczał
      skurczami
    • antyg-ona79 Re: Poród 29.06.10, 22:02
      u mnie w dzień wyznaczonego terminu o 6 rano odejście czopu następnie nasilające
      się skurcze do 12-stej, o 13-stej porodówka, o 14:30 przebicie pęcherza, masaż
      szyjki i oxy.
      0 16:30 dzidzia na świecie.
    • kotkowa Re: Poród 29.06.10, 23:04
      u mnie szyjka nie byla w ogole skrocona, zero rozwarcia, u gina na usg nic nie
      zapowiadalo porodu, ale na ktg wyszly olbrzymie skurcze, ktorych nawet tak
      bardzo nie odczuwalam i gin powiedzial, ze nie dotrwam do wizyty w przyszlym
      tygodniu. i mial racje, dwa dni pozniej urodzilam. zaczelo sie od regularnych
      skurczow w nocy. byly odczuwalnie bolesne, nie bardzo bolesne, ale jednak inne
      niz te przepowiadajace i byly bardzo regularne, z zegarkiem w reku co 10 minut,
      a pozniej co 5. nie bylam na poczatku pewna czy to juz, czy jechac do szpitala,
      czy mnie odesla z kwitkiem, wiec wzielam prysznic, pochodzilam po domu i skurcze
      nie przechodzily, a nasilaly sie. i po 3 godzinach pojechalismy z mezem do
      szpitala. mialam juz rozwarcie na 2,5 cm. wody odeszly po kilku godzinach porodu.
    • sadzia87 Re: Poród 05.07.10, 15:13
      ja jeszcze w dzień porodu z mężem samochodem jechałam do babci. tam gdzies koło
      17 zaczęło mnie tak "spinać" co pol godziny średnio. Brzuch bolał tak jak na
      okres, jak wracaliśmy to powiedziałam tylko mężowi, że chyba się w tym tygodniu
      wyrobię i na wywoływanie nie będę musiała iść (urodziłam 4 dni po terminie,
      miałam już wyznaczona datę pójścia do szpitala), mąż tylko powiedział że coś
      czuje że to będzie dzisiaj smile Dojechaliśmy do domu, zeżarłam swoje wymarudzone
      od miesiąca czereśnie i prawie kilo truskawek i tak koło 23 skurcze zaczęły się
      robić coraz mocniejsze i bardziej regularne (co 10, potem co 8, 5 minut) Wszyscy
      poszli spać (mieszkam jeszcze z rodzicami) a ja siedziałam w łazience tak do 1 i
      się zwijałam z bólu. nic mi nie odeszło (czopa kawałek poszedł dwa tygodnie
      wcześniej), żadnego sączenia wód. jak juz miałam skurcze bardzo regularne i
      coraz częstsze wiedziałam już że trzeba jechać, bo nie wytrzymam z bólu. na
      porodówke wjechałam koło 3, urodziłam o 6.50
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka