Myślę o tym, żeby zmienić lekarza prowadzącego i zacząć chodzić już wyłącznie
prywatnie (33 tc). Z obecnego jestem niezbyt zadowolona, jak to w przychodni -
mam poczucie, że wizyty odbywają się "po łebkach", ale poważniejszych
zarzutów nie mam. No, może poza jednym - ostatnio nie zostałam przyjęta,
mimo, że się wcześniej rejestrowałam, i strasznie mnie to rozeźliło! (i nie
ukrywam, wpłynęło na chęć zerwania z publiczną służbą zdrowia). U drugiego,
upatrzonego lekarza byłam tylko raz, mniej więcej w połowie ciąży. Nie wiem
tak naprawdę czy jest sens, czy nie daję się ponosić emocjom

Co o tym
myślicie?