black-cat
23.04.04, 16:14
Zainspirował mnie wątek "co w porodzie boli najbardziej". I przyznaję, że
jestem nieco zdumiona jak niewiele z was bierze pod uwagę możliwość zzo.
Zastanawiam się skąd to się bierze - z wygody prowadzących nas lekarzy i ich
niedouczenia czy z naszej niewiedzy. No właśnie, czego się boicie?
Ja biorę pod uwagę albo cc albo poród w zzo i w pełni świadoma jestem co może
mi grozić (po cc oczywiście) wiedząc jednocześnie, że taki sam odsetek
powikłań w Polsce jest również po naturalnych porodach. Znieczulenie sprawia
przecież, że nie boli albo ból jest dla nas akceptowalny (niewielki), skraca
2 fazę porodu co daje mniejsze ryzyko niedotlenienia dziecka, eliminacja bólu
wpływa korzystnie na zwiększenie przepływu maciczno-łożyskowego a tym samym
korzystnie działa na stan dziecka. Poza tym jesteśmy pod kontrolą lekarza i
anestezjologa a w przypadku komplikacji założone znieczulenie może zostać
wykorzystane do cc i nie trzeba już podawać narkozy a następnie w ciągu 3
minut wydobywać na wpół uśpione dziecko. Bóle głowy, których tyle osób sie
boi zdzarzają sie tylko jeżeli anestezjolog w czasie podawania znieczulenia
nieumyślnie nakłuje oponę twardą, co nie niesie za sobą żadnych zagrożeń,
jest bardzo rzadkie i poddaje się skutecznemu leczeniu. No więc dlaczego
wolicie bać się a później znosić ból (pomijam te z was, które już rodziły i
było krótko i łatwo, ale niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak
będzie przebiegał nasz poród) niż dać się ukłuć w kręgosłup, jak jedna z was
to określiła (nawiasem mówiąc ból w czasie nakłucia pacjentki porównują do
ukłucia komara)?