Dodaj do ulubionych

igła w kręgosłup czyli zzo

23.04.04, 16:14
Zainspirował mnie wątek "co w porodzie boli najbardziej". I przyznaję, że
jestem nieco zdumiona jak niewiele z was bierze pod uwagę możliwość zzo.
Zastanawiam się skąd to się bierze - z wygody prowadzących nas lekarzy i ich
niedouczenia czy z naszej niewiedzy. No właśnie, czego się boicie?
Ja biorę pod uwagę albo cc albo poród w zzo i w pełni świadoma jestem co może
mi grozić (po cc oczywiście) wiedząc jednocześnie, że taki sam odsetek
powikłań w Polsce jest również po naturalnych porodach. Znieczulenie sprawia
przecież, że nie boli albo ból jest dla nas akceptowalny (niewielki), skraca
2 fazę porodu co daje mniejsze ryzyko niedotlenienia dziecka, eliminacja bólu
wpływa korzystnie na zwiększenie przepływu maciczno-łożyskowego a tym samym
korzystnie działa na stan dziecka. Poza tym jesteśmy pod kontrolą lekarza i
anestezjologa a w przypadku komplikacji założone znieczulenie może zostać
wykorzystane do cc i nie trzeba już podawać narkozy a następnie w ciągu 3
minut wydobywać na wpół uśpione dziecko. Bóle głowy, których tyle osób sie
boi zdzarzają sie tylko jeżeli anestezjolog w czasie podawania znieczulenia
nieumyślnie nakłuje oponę twardą, co nie niesie za sobą żadnych zagrożeń,
jest bardzo rzadkie i poddaje się skutecznemu leczeniu. No więc dlaczego
wolicie bać się a później znosić ból (pomijam te z was, które już rodziły i
było krótko i łatwo, ale niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak
będzie przebiegał nasz poród) niż dać się ukłuć w kręgosłup, jak jedna z was
to określiła (nawiasem mówiąc ból w czasie nakłucia pacjentki porównują do
ukłucia komara)?
Obserwuj wątek
    • ainka113 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 16:52
      Witaj
      Mysle, ze wiekszosc poprostu obawia sie bardziej tego uklucia w kregoslup i
      ewentualnych komplikacji niz calego tego porodu.Ja bardzo chetnie rodzila bym w
      znieczuleniu zo ale u mnie wchodzi w gre jeszcze kwestia finansowa,w szpitalu w
      ktorym bede rodzila nie finansuja zzo z NFZ tylo sie placi za to ok 500 zl, a
      przy zblizajacych sie wydtkach na dziecko to troche drogi luksus.Mimo to ja
      jestem zwolenniczka upraszczania sobie zycia i gdyby nie koszt napewno bym sie
      zdecydowala!
      Pozdrawiam
      Ania
      • monikaj1 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 17:24
        Ja od samego początku (a nawet, jak jeszcze nie byłam w ciąży) wiem, że będę
        rodzić ze znieczuleniem. Odkładam już na to pieniądze. Nie mam ochoty cierpieć,
        jeśli nie ma takiej potrzebysmile
        Pozdrawiam,
        Monika
    • lgosia1 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 17:40
      mój strach przed znieczuleniem zzo wynika chyba z niewiedzy, a raczej może z
      dotychczasowych opinii, które wyczytałam w różnych książkach no i opinii mojego
      lekarza. Mam dziecko owinięte pępowiną i mój lekarz wręcz zakazał mi rodzenia w
      znieczuleniu, gdyż powiedział, że właśnie znieczulenie wydłuża poród i zwiększa
      ryzyko niedotlenienia dziecka?????? Tak powiedział. A we wszystkich książkach
      na temat ciąży i porodu, które mam (najaktualnieszja to "W oczekiwaniu na
      dziecko - wydanie poprawione i uzupełnione grudzień 2003) temat znieczulenia
      traktuje się tak: "no jeśli musisz i się uprzesz na znieczulenie... to wygląda
      to tak.... ale lepiej rodzić naturalnie".

      Tylko raz spotkałam się ze zdecydowaną opinią specjalisty, który jest "za".
      Była to pani Monika Antepowicz na forum zdrowie kobiety. Wszystkie inne opinie
      zawsze są wygłaszane pod hasłem "jak chcesz możesz się zdecydować na
      znieczulenie, ale...." no i po tym "ale" mnóstwo minusów.
      • exilvia Re: igła w kręgosłup czyli zzo 28.04.04, 14:01
        mam wrażenie, że te opinie przeciw zzo wygłaszają lekarze-mężczyźni... grr!
      • flimoni Re: igła w kręgosłup czyli zzo 06.05.04, 12:14
        Igosia1, byc moze lekarz mowil o znieczuleniu dozylnym typu Dolargan. Wtedy
        rzeczywiscie mowil prawde. Ten typ znieczylenia opiera sie na srodkach
        narkopochodnych i rzeczywiscie moze spowolnic akcje porodowa, a nawet ja
        zatrzymac, przy tym moga roniez wystapic zaburzenia w oddychaniu malucha. Co do
        ZZO to powiem szczerze ze nie spotkalam sie z opianiami negatywnymi, ani ze
        strony lekarzy (bez wzgledu na plec ), ani poloznych, a tym bardziej
        anestozjologow, ktorzy sa jak najbardziej ZA.
    • asiazak Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 17:45
      Mnie też zainspirowała Twoja uwaga. Otóż uważam, że skoro nie ma takiej
      potrzeby, to nie musimy z siebie robić matek-polek i przechodzić tych
      wszystkich męczarni, zważając na fakt, że nie zawsze poród naturalny przebiega
      sprawnie. Skoro jest możliwość zminimalizowania bólu to dlaczego z tego nie
      skorzystać? Moja koleżanka skorzystała ze znieczulenia zo do cesarki i uważa,
      że dokonała najlepszego wyboru. Żadnego bólu głowy, a na drugi dzień już wstała
      (z trudem, ale jednak). Poza tym powyższe znieczulenie nie daje żadnych
      powikłań, więc niczym nie ryzykuje się. Ja z pewnością skorzystam z takiego
      właśnie znieczulenia, jak też z cesarskiego cięcia, za które z pewnością
      przyjdzie mi zapłacić.
      Pozdrawiam, Joaśka
      • ooleczka Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 18:23
        asiazak napisała:
        > Moja koleżanka skorzystała ze znieczulenia zo do cesarki i uważa,
        > że dokonała najlepszego wyboru. Żadnego bólu głowy, a na drugi dzień już
        wstała (z trudem, ale jednak).

        Ale przecież po porodzie naturalnym, bez żadnych "ulepszaczy" też wstaje się na
        drugi dzień, a nawet jeszcze tego samego dnia (w końcu np. siusiu trzeba
        robić, a i wykąpać się po porodzie warto...)!

        >Poza tym powyższe znieczulenie nie daje żadnych
        > powikłań, więc niczym nie ryzykuje się. Ja z pewnością skorzystam z takiego
        > właśnie znieczulenia, jak też z cesarskiego cięcia, za które z pewnością
        > przyjdzie mi zapłacić.

        Ale czemu tak się upieracie na znieczulenia?! Przepraszam, ale nie rozumiem.
        Boicie się bólu? Ale poród to naprawdę nie jest coś nie do zniesienia. A poza
        tym warto rodzić naturalnie, żeby doświadczyć tego niesamowitego
        zupełnie "odejścia" bólu chwilę po tym, jak kładą Wam dziecko na brzuchu! Tego
        nie da się porównać z niczym innym na świecie. CUDOWNE! Ja wiem, pewnie
        pomyślicie, że jestem nawiedzona smile Nic z tych rzeczy, kiedyś, dawno temu,
        byłam święcie przekonana, że będę rodzić tylko w znieczuleniu. Ale z wiekiem
        wiele rzeczy się człowiekowi zmienia. No i rodziłam bez znieczulenia dwa razy
        (pierwszy raz 3 godz., drugi - 12 godz.!), trzeci raz też zamierzam rodzić
        naturalnie. Jestem zadowolona, wszystko da się przeżyć, naprawdę.

        Poza tym, jak poczytałam sobie o braku czucia od pasa w dół w czasie porodu w
        znieczuleniu zo, to trochę mnie to przeraża. Was nie?

        Znacie to przysłowie "Nie taki diabeł straszny, jak go malują"?
        • asiazak do Ooleczki 23.04.04, 18:55
          Ooleczko, każdy ma prawo wybrać dla siebie najlepsze rozwiązanie, ale zauważ,
          że z tym siusianiem po porodzie naturalnym (często z naciętym kroczem) też nie
          jest łatwo, nie tylko w pierwszych dniach (pewnie o tym wiesz). Poza tym też
          kładą Ci dzidziusia na piersi, tak jak przy naturalnym porodzie, a dodam, że
          przy tym znieczuleniu jesteś całkowicie przytomna, zresztą poniżej zacytuję
          artykuł, który kiedyś znalazłam:

          "Narodziny dziecka mogą być najpiękniejszym momentem w życiu lub koszmarem, o
          którym kobieta chce jak najszybciej zapomnieć. O wszystkim decyduje ból, który
          podczas porodu można i trzeba skutecznie niwelować.

          Najlepszym i najzdrowszym sposobem jego uśmierzania jest tzw. znieczulenie
          zewnątrzoponowe, wykonane przez doświadczonego specjalistę anestezjologa.
          Jeszcze 15 lat temu ból porodowy trzeba było przeżyć i już. Panowało powszechne
          przekonanie, że leki łagodzące cierpienie rodzącej zaszkodzą dziecku. Dziś, w
          dużej mierze dzięki publikacjom w mediach i ogólnopolskim akcjom informacyjnym,
          kobiety coraz częściej decydują się na poród ze znieczuleniem. Dzięki temu
          narodziny dziecka nie są już bolesnym koszmarem, o którym chce się jak
          najszybciej zapomnieć, ale doznaniem, które pamięta się i wspomina do końca
          życia.
          Według anestezjologów najbezpieczniejsze i najlepsze dla rodzącej i jej dziecka
          jest tzw. znieczulenie zewnątrzoponowe. Polega ono na wprowadzeniu specjalnej
          igły do kręgosłupa pacjentki w okolicach lędźwiowych. Ukłucie nie powoduje
          bólu, ponieważ wcześniej lekarz znieczula miejsce wprowadzenia igły. Igła musi
          przebić tzw. oponę twardą, chroniącą rdzeń kręgowy i dostać się do pustej
          przestrzeni między oponą twardą a oponą miękką, która bezpośrednio chroni rdzeń
          kręgowy i znajdujący się tam płyn mózgowo-rdzeniowy - wyjaśnia dr Marian
          Nowicki, specjalista anestezjolog. - Środek znieczulający nie ma więc
          bezpośredniego kontaktu z płynem mózgowo-rdzeniowym i pozostaje w przestrzeni
          między oponami. Każde znieczulenie wygląda nieco inaczej i dlatego ważne jest,
          żeby zabieg wykonywał doświadczony anestezjolog.Kobiety bardzo często obawiają
          się, że środek znieczulający negatywnie wpłynie na dziecko. Przy znieczuleniu
          zewnątrzoponowym taka sytuacja nie ma miejsca. Środek znieczulający nie ma
          wpływu na dziecko, ponieważ nie dostaje się do krwiobiegu matki. Panie cenią
          sobie ten rodzaj znieczulenia.
          Nieprzewidywalna natura: Wiele przyszłych mam decyduje się na poród siłami
          natury bez znieczulenia zewnątrzoponowego. Lekarze ostrzegają jednak, że panie
          często przeceniają swoją odporność na ból i w trakcie porodu wyczerpane,
          wymęczone proszą o leki przeciwbólowe. Ponieważ zmęczenie rodzącej może
          zatrzymać i bardzo utrudnić akcję porodową, lekarze podają jej leki
          przeciwbólowe dożylnie lub domięśniowo. Zwykle są to specyfiki o bardzo silnym
          działaniu, które dostają się z krwiobiegu matki do krwiobiegu dziecka.
          Noworodek przychodzi zatem na świat pod wpływem silnych leków.
          Cesarskie cięcie: Część porodów ze względów medycznych (np. cukrzyca, wada
          serca lub schorzenia oczu matki) kończy się cesarskim cięciem na sali
          operacyjnej. Jeśli cięcie cesarskie jest planowane, pacjentka wraz z lekarzami
          może wcześniej ustalić najlepszy i najbezpieczniejszy dla niej i dla dziecka
          rodzaj znieczulenia. Cesarskie cięcia wykonuje się zatem coraz częściej w
          opisywanym wcześniej znieczuleniu zewnątrzoponowym lub także w tzw.
          podpajęczynówkowym (lekarz podobnie jak w znieczuleniu zewnątrzoponowym
          wprowadza do kręgosłupa pacjentki w okolicach lędźwiowych igłę, która przebija
          oponę twardą, oponę miękką i dociera do płynu mózgowo-rdzeniowego. Podczas
          zabiegu rodząca odczuwa przyjemne ciepło, które rozchodzi się od pasa w dół.
          Dla dziecka najlepsze jest znieczulenie zewnątrzoponowe, najgorsze ogólne,
          które podobnie jak inne leki podawane dożylnie, dociera do krwi noworodka.
          NFZ płaci za znieczulenie zewnątrzoponowe tylko wtedy, gdy jest ono uzasadnione
          medycznie. Ponieważ lekarze rzadko uznają znieczulenie zewnątrzoponowe za
          konieczne, pacjentki muszą za nie płacić. Cennik ustala indywidualnie każdy
          szpital."
          Łączę pozdrowienia, Joasia
        • yellow1 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 20:32
          W moim szpitalu zzo jest bezplatne, na zyczenie i jesli nie bedzie zadnych przeciwskazan,
          zamierzam z tego skorzystac.

          ooleczka napisała:

          > Ale czemu tak się upieracie na znieczulenia?! Przepraszam, ale nie rozumiem.
          > Boicie się bólu?

          Tak, dokladnie! ja boje sie bolu i jesli mam szanse na to, zeby ten bol zminimalizowac lub
          wyeliminowac, czemu nie? To, ze poprosze o zzo nie czyni mnie "gorsza" matka (bo "bala" sie
          bolu).

        • elve Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 21:05

          > > Moja koleżanka skorzystała ze znieczulenia zo do cesarki i uważa,
          > > że dokonała najlepszego wyboru. Żadnego bólu głowy, a na drugi dzień już
          > wstała (z trudem, ale jednak).
          >
          > Ale przecież po porodzie naturalnym, bez żadnych "ulepszaczy" też wstaje się
          na
          >
          > drugi dzień, a nawet jeszcze tego samego dnia (w końcu np. siusiu trzeba
          > robić, a i wykąpać się po porodzie warto...)!
          owszem, wstaje się, ale niekoniecznie po ceasarce - a ta kleżanka miała cesarkę.

          > Ale czemu tak się upieracie na znieczulenia?! Przepraszam, ale nie rozumiem.
          > Boicie się bólu? Ale poród to naprawdę nie jest coś nie do zniesienia.

          niestety nie Tobie decydować, czy to jest czy nie jest do zniesienia. bardzo
          bym chciała, żeby było do zniesienia - ale na razie pamiętam o tym, że moje
          miesiączki powodowały, że mdlałam - a przeciez poród ma być gorszy. dziękuję,
          nie będę tego znosić.
          • basia-kowalczyk1 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 25.04.04, 11:06
            Dobrze, że istnieją takie miejsca gdzie kobiety mogą wypowiedieć się i
            przekazać swoje opienie na tematy różne. Kobieto nigdy cesarki. Ból po
            naturalnym porodzie jednak szybciej mija niz po cesarce. Wiem cos o tym. pO
            pierwszej bardzo długo dochodziłam do siebie dobrze, ze po drugiej łatwiej mi
            się zyło z bólem i lepiej sobie z wszystkim radziłam. Jest jeszcze jeden bardzo
            istotny powód aby rodzić naturalnie. Juz trzeciego dnia wychodzisz do domu a po
            cesarce musisz jednak dłużej zostac w szpitalu. Powodzenia.
            Basia
        • aga_rn Re: igła w kręgosłup czyli zzo 25.04.04, 10:50
          ooleczka napisała:

          >
          > Ale czemu tak się upieracie na znieczulenia?! Przepraszam, ale nie rozumiem.
          > Boicie się bólu? Ale poród to naprawdę nie jest coś nie do zniesienia.

          Przeczytaj wypowiedz joli.wie w innym watku to moze bedzie Ci latwiej zrozumiec
          ze odczuwanie bolu jest baaardzo indywidualna sprawa. Dotyczy to nie tylko
          bolu zwiazanego z rodzeniem dziecka.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=12146391&a=12198149
          Poza tym - mialam parokrotnie okazje widziec kobiety reagujace bardzo
          negatywnie na bol porodowy, nie wspolpracujace z personelem, czasem wrecz
          otepiale z bolu - znieczulenie bylo wskazane medycznie i rzeczywiscie pomoglo w
          prawidlowym prowadzeniu porodu i urodzeniu dzieciatka bez zadnych komplikacji.
    • akve Re: igła w kręgosłup czyli zzo-link do str www 23.04.04, 18:43
      Witajcie,
      chyba faktycznie wiele niewiedzy związanej z zo.
      Mnie bardzo pomogła ta strona morfeusz2001.webpark.pl/index.html
      Jest tak wszystko co pacjent powinien wiedzieć o znieczuleniach ,również zo.
      Jestem po trzech porodach i lada chwila czeka mnie kolejny >Moje spostrzeżenia
      sa następujące:
      1.każdy poród jest inny
      2.każda kobieta odczuwa inaczej ból;nawet trudno tu mówić jak to jest ,bo
      możemy opisac jedynie WŁASNE PRZEZYCIA I ODCZUCIA.
      3. dwa razy rodziłam bez zo raz spróbowałam z zo-spróbowałam,bo właściwie
      wkłucie się nie powiodło( to się zdarza!)tzn. zadziałało tylko na prawą stronę
      ciała,więc czułam wszyskto normalnie.Ale samo ukłucie w kręgoslup to naprawdę
      nic strasznego...
      4.marzę o porodzie bez TEGO bólu i jeżeli ktoś mi mówi ,że przy czwartym
      pójdzie jak po maśle ...zobaczymy...to nie jest powiedziane,ze każde kolejne
      łatwiej się rodzi.
      5.rozważam poród w wodzie i zo.
      Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzenia strony morfeusz
      Ewa


      • jola.wie akve! dzięki za morfeusza 24.04.04, 11:22
        R-E-W-E-L-A-C-J-A, polecam wszystkim zainteresowanym i niezainteresowanym.
        Naprawdę warto przecytac!
    • larenata Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 18:58
      Cześć!
      Jestem świeżo po porodzie (urodziłam córeczkę w minioną niedzielę), który
      przeszłam z zzo. I nie żałuję! Samo nakłucie jaest robione pod znieczuleniem i
      naprawdę go nie czuć, tak więc to nie bolało wcale. Natomiast nie można
      powiedzieć, że zzo eliminuje całkowiceie ból. U mnie na pewno nie
      wyeliminowało, ale nie wiem jak byłoby to wszystko bolesne bez znieczulenia. W
      każdym razie, gdy nadchodziły mocne skurcze czułam niesamowity ból w krzyżach -
      krzyczałam nawet, czego sie nie spodziewałam. Myślałam, że poczuję skurcz, ale
      że nie będzie aż tak bolesny. Ale dało się przeżyć. Ostatnia faza przebiegła
      szybko: Majusia urodziła się zdrowiutka i w kazdej badanej minucie dostała 10
      punktów. Nie była zmęczona i wyglądała prześlicznie. Anestezjolog była przy
      mnie do końca porodu, dozowała mi kolejne dawki znieczulenia. Na drugi dzień
      nie czułam bólu głowy. Z takich skutków ubocznych zzo były wymioty, ale to na
      sali porodowej jeszcze )))
      Kiedy bedę rodzić następne dziecko zdecyduję się mimo wszystko na kolejne
      zzo))) Jestem mało odporna na ból i mimo, ze go czułam nie było aż tak źle, a
      przynajmniej nie powiem, że poród był traumatycznym przeżyciem. Tak wiec
      polecam zzo wszystkim.

      Pozdrawiam

      Renata i 5 dniowa Majusia
    • asiunia51 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 19:17
      Mój pierwszy poród był koszmarem.Rodziłam 3 lata temu i nie miałam możliwości
      skorzystania ze znieczulenia.Poród był wywoływany,trwał ok.9 godzin ale miałam
      bardzo silne skurcze(myślałam,że umieram)a wszystko zakończyło się cc ze
      znieczuleniem.Po zzo czułam się bardzo dobrze nie było żadnych skutków
      ubocznych.Teraz jestem w 38tc i wybrałam szpital,w którym jest możliwość
      skorzystania ze znieczulenia(BEZPŁATNIE)
      • matizka Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 21:01
        A dla mnie poród ze znieczuleniem to jak najbardziej poród naturalny, siłami
        natury.

        Urodzę dziecko (oczywiście jeśli nie wydarzy się nic co spowoduje cc) tak jak
        wszyscy; ze skurczami, odejściem wód, przechodzeniem łożyska itd. A Ze nie
        będzie mnie tak bardzo bolało to tylko należy podziękować Panu Bogu za to, że
        dał ludziom rozum i że dzięki temu rozwija się np. medycyna.

        Dla mnie jedynym problemem jest to co mówiła mi dziewczyna w szpitalu (tuż po
        porodzie), że ona cały czas się zastanawiała czy to już prosić czy jeszcze
        trochę wytrzyma; bo w sumie to nawet u dentysty jest tak, że jak Cię trochę
        zaboli to myślisz sobie to jestem w stanie znieść to może i następne. I ona po
        prostu już nie zdążyła poprosić.

        Ale może to znaczy, że jej akurat zzo nie było potrzebne.

        Ja w każdym razie się nastawiam,

        M.
    • dorota281074 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 21:03
      Jeśli chodzi o bóle głowy, to podobno zdarzają się one głównie po tzw. POPie
      czyli znieczuleniu podpajęczynówkowym. Poza tym ostatnio dowiedziałam się, że
      są jeszcze w Polsce szpitale, w których nie robi się ZZO.
      Ja miałam CC w ZZO i nie mam zastrzezeń, ale słyszałam też, że często zdarza
      się, że po znieczuleniu osłabiają się skurcze.
    • tupelo Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 22:20
      Mnie tez bardzo ten watek zainspirowal. Pewnie dlatego, ze:
      - wydaje mi sie, ze jestem malo odporna na bol (miesiaczki bolesne, ze hej),
      choc z drugiej strony u dentysty wytrzymam borowanie bez znieczulenia, wbijania
      igiel sie nie boje
      - to, czego sie boje najbardziej, to chyba tego, ze bedzie dlugo trwalo (choc
      niekoniecznie) i ze nie bede sobie mogla z tym bolem poradzic.
      Mimo wszystko chce rodzic naturalnie. A dlaczego nie? Po pierwsze moze ten
      porod wcale nie bedzie az taki bolesny i nieprzyjemny?
      Po drugie cc - wedlug krajowego konsultanta ds. ginekologii i poloznictwa,
      prof. Radowickiego - to zabieg naduzywany. Mowi on tak "z lekarskiego punktu
      widzenia cc jest zabiegiem ratujacym zycie pacjentki lub dziecka i powinno byc
      wykonywane w ostatecznosci. Ale bardzo czesto pacjentki sa blednie
      przeswiadczone, ze jest ono bezpieczniejsze od porodu fizjologicznego. (...) CC
      jest operacja, istnieja scisle okreslone wskazania do jej przeprowadzenia. jak
      kazda operacja chirurgiczna, cc niesie ze soba mozliwosci powiklan. Otwarcie
      powlok brzusznych to jak wejscie w chmure, nawet najbardziej doswiadczony
      chirurg przezywa dreszcz emocji. Moze byc szczupla, cudowna dziewczyna, a po
      otwarciu brzucha okazuje sie, ze ma zylaki grubosci palca na przedniej scianie
      macicy, co grozi krwotokiem trudnym do opanowania. Moze byc doskonale zbudowana
      kobieta, a jej macica bedzie jak papier, podatna na pekniecia. Macice przy cc
      rozdziela sie palcami, warstwa po warstwie. Kierunku pekniecia nie da sie
      przewidziec, chirurg ma 12 cm marginesu bezpieczenstwa, bo dalej sa duze
      naczynia krwionosne." No, moze wystarczy.
      Po trzecie zzo - nie jestem przeciwna, jesli ktos chce, to prosze bardzo. Ale
      ja niespecjalnie. Bo: trace czesciowo kontrole nad cialem, nie czuje go.
      Czasami, bo czasami, ale statystycznie porody w zzo sa dluzsze. I statystycznie
      czesciej sie uzywa proznociagu lub kleszczy. A ponadto moja siostra po zzo
      miala taki okropny bol glowy, ze to chyba gorsze niz natualny porod.
      A cc z zzo? O matko, ja chce naturalnie. Boje sie, ale wytrzymam. Wiem to.
      Jestem pogodzona z bolem i nie traktuje tego jako zlo konieczne. Poza tym
      nturalnie jest lepiej dla dzidzi.
      I juz.
      Ale to tylko moje zdanie. Kazda z nas jest inna, ma inne obawy, wiedze i
      przekonania. Nie probuj ich zmieniac na sile, black-cat.
      Pozdrawiam i zycze udanego porodu!
    • anula-3012 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 23.04.04, 23:41
      Rodziłam 4 mies temu i nastawiłam się na poród bez zadnych "wspomagaczy" tzn
      bez zzo ani Dolarganu, o którym się naczytałam, że źle wpływa na dziecko,
      świadomość itd. Nawet powiedziałm mężowi, żeby pilnował co mi dają.Wiedziałm,
      że będzie bolało, ale chciałam byś dzielna.I co? Bolało bardzo. Skurcze były co
      2-3 minuty i nie wyobrazałam sobie ze będzie to aż tak intensywny ból. Nie
      mogłam nawet oddychać przeponą, bo każdy ruch brzucha był straszny(na nic się
      zdały ćwiczenia w szkole rodzenia).
      Może bym wytrzymała, ale trwało to długo. Położna zaproponowała "coś, co mi
      przyniesie trochę ulgi". Powiedziałam, że wezmę wszystko. To był oczywiście
      Dolargan. Mąż spojrzał na mnie ale widział ze jestem zdesperowana. Ulżyło na
      chwilę, było nawet śmiesznie, bo czułam skurcze i nadal bolało, ale było mi to
      obojętne, niesamowite uczucie, niestety trwało tylko jakieś 10 min..

      Po siedmiu godz. mój mąż sam mnie namawiał na zzo, bo widział jak cierpię. I
      sie "poddałam". Samo wkłucie i założenie cewnika nic nie bolało i trwało
      chwilkę. Po podaniu środka poczułam zimno wzduż kręgosłupa i skurcze zaczęły
      być coraz mniej bolesne, aż prawie ich nie czułam. I mogłam ruszać nogami,
      nawet wstawać, ale po pół godz. od podania leku, bo musiał sie równomiernie
      rozejść w organizmie, więc musiałam prosto leżeć.

      Gdy nie czułam bólu przez chwile pomyślałam, że jestem słaba, w końcu tyle
      kobiet urodziło bez znieczulenia, że nie będę miała takiej satyswakcji, i że to
      kosztuje 400 zł. Powiedziałam to mężowi, a on na to, że jestem bohaterem, że i
      tak wytrzymałam długo i szkoda, że nie zdecydowałam się wcześniej. I powtarzał
      mi to do końca porodu. Myslę, że gdyby nie zzo, to byłabym tak wyczerpana
      skurczami, że nie miałabym siły przeć prawie godzine. I tak leżały na mnie dwie
      położne z łokciami wbitymi w brzuch, żeby pomóc wydostać się mojemu dziecku.

      Niestety jestem odporna na wszelkie znieczulenia. Dostawałam co 1,5
      godz. "dokładkę"(już bez nowego wkłucia, bo miałam cewnik), bo ból wracał. Na
      sam finisz porodu już nie dostałam, bo dawka była za duża, ale to już mnie nie
      interesowało, bo skurcze parte nie były tak bolesne, tylko potwornie
      wyczerpujące. Poza tym byłam w innym świecie, trochę jakby nie świadoma, choć
      wiedziałam co robię i słuchałam położnych.

      Po 13 godz urodziłam moją córeczkę i wtedy na prawdę już nic nie czułam, i nic
      nie było wazne tylko to moje cudeńko. A głupie myśli o braku satyswakcji
      przeszły jak reką odjał. Urodziłam dziecko i uważam, że to najwieksze
      osiągnięcie w moim życiu. I jestem bohaterem. Myślę, że nie należy podejmować
      decyzji "na pewno", bo ja "na pewno" nic nie chciałam i "na pewno" dobrze
      zrobiłam decydując się na zzo. A może ktoś kto się zdecydował, będzie miał tak
      lekki poród, że zzo nie bedzie potrzebne? To wszystko na prawdę dopiero sie
      okauje na sali porodowej.
      • jola.wie Re: igła w kręgosłup czyli zzo 24.04.04, 10:56
        Przygodę z niniejszym forum rozpoczęłam od komentarza do tekstu o bólu
        porodowym jako fizjologicznym i podejściu pacjentek, że ból ten trzeba za
        wszelką cenę znieść bo jest nie do wytrzymania i czy tak się powinno, czy się
        powinno z bólem zmierzyc?
        Jako matka dwójki dzieci napisałam, że nastawiam się tym razem na naturalne
        rodzenie i że z chęcia podejmę tę lancę. Ale za jakieś cztery tygodnie czeka
        mnie już rozwiązanie, a ja widzę to zupełnie inaczej (to a propos "nastawianie
        się na 100%" i "zarzekania się") smile))
        Bóle porodowe miałam w obu porodach bardzo silne. Wtedy była tylko jedna
        możliwość: jakoś to przetrwać. I kiedy teraz wyobrażam sobie, że znów mnie to
        czeka i to już niedługo, chyba wolę się zaasekurować. Bo mnie bóle porodowe w
        mojej świadomości nie "przybliżają do upragnionego celu" tylko stawiają przed
        oczami wszystkie te lata, kiedy cierpiąc z powodu szalenie bolesnych miesiączek
        zwijałam się z bólu na łózku przez dwa dni każdego cyklu. I choć to już lata
        temu, jednak nie chcę być konfrontowana z tym wspomnieniem po raz kolejny, nie
        chcę musieć go znosić za wszelką cenę. Chcę mieć zzo w odwodzie. Żadne tam
        dolargany i gazy rozweselające, tylko zzo.
        Rozmawiałam wczoraj ze znajomą na ten temat (ona rodzi w lipcu) i okazuje się,
        że trzeba się do tego wcześniej przygotować, co zamierzam zrobić, aby uniknąć
        sytuacji: "teraz jeszcze za wcześnie"-"teraz już za późno". Zamierzam spotkać
        się z anastezjologiem, zrobić wszystkie konieczne dodatkowe badania (żeby ich
        już nie robili w trakcie porodu) i żeby lekarz już zebrał ode mnie wywiad, jak
        trafię do szpitala, to moja teczka będzie pełna, a decyzja o podaniu epiduralu
        będzie mogła zapaść w 2 minuty. No i pozostaje kwestia odpłatności. Szczerze
        mówiąc nie wiem, jak to wygląda w moim szpitalu, ale jest mi to zupełnie
        obojętne (wiem, że dla części z nas nie jest, niestety i to uważam za skandal,
        zaraz wyjaśnię dlaczego). Otóż ta znajoma, z którą rozmawiałam, będzie rodzić w
        innym szpitalu niż ja. I tam jest napisane na kartce na tablicy, że jest
        możliwe zzo do porodu na następujących zasadach: założenie znieczulenia przez
        specjalistę jest refundowane z Kasy Chorych, koszt substancji ponosi pacjentka
        i jest on stały i wynosi 300 zł. (???!!! Nasz kraj oferuje dosyć dużą
        rozbieżność w cenach zzo, od 200 do 600 zł, ciekawe, czy epidural jest tu
        droższy a tam tańszy, czy jak?!) Pieczęć, dwa podpisy, finito! Po pierwsze:
        niektóre z nas potrzebują tej "substancji" mniej, niektóre więcej. Więc co to
        jest stały koszt? Po drugie: z powyższego (i nie tylko, bo z rozmowy na
        oddziale też) wynika, że nie ma czegoś takiego jak "wskazania medyczne" do
        zastosowania zzo w porodzie fizjologicznym, nie ma przynajmniej w tym szpitalu.
        I to uważam za skandal! Bo wygląda na to że porody fizjologiczne za wszelką
        cenę przeprowadzane są "naturalnie" (no, może do momentu nacięcia
        krocza /ironia!/ kiedy to nagle personel wkracza w cywilizowany świat
        medycyny), to czym do cholery różnić się ma on od rodzenia na chodniku przed
        szpitalnym wejściem?! (sorry, denerwuję się)

        Byc może posiadam małą wiedzę na temat zzo, ale w trakcie ciąży naoglądałam się
        sporo porodów (zagranicznych) na odpowiednich kanałach telewizyjnych, bardzo
        wiele rodzących korzystało z zzo (no, ale tam pacjentki decydowały (!) czy chcą
        rodzić naturalnie, czy może wolą cesarkę), wskazaniem do zzo było : "boli!,
        poproszę o znieczulenie", zwłokę powodowało ew. niedostateczne rozwarcie, i
        przeważnie komentarz był następujący:
        - zzo jest bezpieczne dla matki i dziecka
        - zzo znosi napięcie mięśni towarzyszące przezywaniu bólu, więc rozluźnia
        tkanki (krocza też), przyczynia się do zachowania lepszej kondycji matki w
        trakcie porodu
        - zzo przyczynia się do szybszego postępu porodu (patrz powyższe) - to mi się
        kłóci z tym, co w Polsce na ten temat się twierdzi
        - zzo powoduje bardzo szybkie postępowanie rozwarcia szyjki przez rozluźnienie
        tkanek (do godziny z 4 robiło się 8 cm u wszystkich pokazanych rodzących) -
        czyli skraca się czas porodu (sic!)
        - poprzez rozluźnienie mięśni krocza jest możliwe urodzenie dziecka bez urazu
        mięśni krocza, czyli bez nacięć i pęknięć, łatwiej jest sterować parciem. W
        niektórych przypadkach trwa ono dłużej (to parcie). W Polsce bardzo dużo się
        nacina, np. w Niemczech o wiele mniej, podobnie w Holandii, ale tam w ciąży
        przygotowuje się krocze do porodu, masuje się, naciąga, robi to ciężarna sama,
        albo idzie na masaż do położnej(!). A nie tak jak u nas, trzeba ciąć, bo ból
        wynikający z napięcia mięśni krocza jest dla większości nie do zniesienia, nie
        wiedzą jak te mięśnie rozluźnić i je odruchowo napinają, no to lekarz dla dobra
        wszystkich tnie! Wracając do zzo - zzo znosi odczuwanie bólu i w tym miejscu i
        tkanki łatwiej się poddają.
        (w niemieckiej książce o rodzeniu dzieci z lat 80-tych czytam, że w ostatniej
        fazie porodu daje się rodzacej w udo albo pośladek zastrzyk znieczulający -
        zwiotczający mięśnie, żeby: 1. znieczulić w razie konieczności nacięcia a potem
        szycia, 2. ułatwić urodzenie dziecka przez pochwę bez jej urazu, bo mięśnie są
        zwiotczone, więc nie napięte. Czy ktoś słyszał o czymś takim?)

        Nie nastawiam się w 100% na skorzystanie ze znieczulenia. Ale co innego nie
        chcieć, a móc, niż chcieć a nie móc!
        Oczywiście że widok dziecka natychmiast odsuwa w niepamięć trudy porodu, ale
        nie tylko porodu: zamyka przecież cały rozdział nierzadko niełatwej ciąży, jej
        dolegliwości, wymiotów, nadwagi, złych wyników i troski o dziecko, w jednym
        momencie stajemy się innymi ludźmi i to tak strasznie niepostrzeżenie - szok z
        uświadomienia sobie tego faktu ma tu tak zbawienne działanie. Ale skoro robimy
        wszystko, żeby poprawić swoje wyniki, zeby uniknąć obrzęków, nadwagi, białka w
        moczu, przedwczesnego porodu i leczymy nasze dzieci jeszcze przed urodzeniem,
        to dlaczego nie ułatwić sobie (i dziecku) tego ostatniego ogromnego wysiłku?
        Porównuje się poród z 30-40 km wyczerpującym marszem. A jakby tak choć na
        chwilę wejść na ruchome schody kóre podwiozą nas do celu?

        pozdrawiam
        jola
        • akve Re: igła w kręgosłup czyli zzo-do jola.wie 24.04.04, 16:44
          Jolu,
          jak zwykłe trafiasz w sedno sprawy smile
          A teraz konkretne pytanie:o jakich dodatkowych badaniach mówisz?
          To dla mnie b. ważne i pytanie na wczoraj bo mój termin porodu tuż tuż.
          Podajesz też nazwę leku do zo.Gdziee przeczytałam ,ze są co najmniej dwa leki-
          jeden powszechnie stosowany tańszy i gorszy,oraz dużo droższy i lepszy -czy
          wiesz coś o tym?
          I pytanie troche prywatne: czy dostałaś mojego maila wysłanego 14.04.Bo się nie
          odezwałaś...Podejrzewałam ,że może nie doszło...Poczta gazetowa działa jak
          chce sad
          Jeżeli masz innego maila i mogłabym liczyć na Ciebie to napisz na ewka34@o2.pl
          Pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że choc raz ja mogłam podac Ci jakąś
          informację( myślę o morfeuszu),której nie znałaś
          Ewa
          • jola.wie akve 24.04.04, 20:38
            Ewciu,
            odpisywałam ci, ale zaraz zajrzę jeszcze do gazetowej poczty i sprawdzę co z
            tym mailem (wysyłałam przedwczoraj z nieswojego kompa, bo w moim spalił się
            kabel i nie wiedziałam, jak długi będzie przestój).
            Co się tyczy badań, ta znajoma mówiła o jakimś wykrzepianiu, ale zamierzam
            dokładnie spytać anastezjologa, zresztą myślę, że warto się przed porodem z
            anastezjologiem spotkać.
            Nic nie wiem na temat "substancji" oprócz tego co wiem... smile)). Może da się
            uzyskac jakieś informacje własnie na morfeuszu, przecież można się z nimi
            skontaktować? (bardzo ciekawa jest ta animacja, jak się zakłada i jak działa to
            znieczulenie - teraz już jestem całkowicie uspokojona). Jak tylko coś będę
            wiedzieć to natychmiast dam znać. Zresztą wybieram się wreszcie do znajomego do
            szpitala, bo koniecznie chce mi on pokazać oddział, zapoznać z "ekipą" (to jest
            mój plan "B", on liczy na to że ten własnie plan wypali smile))), to może pociągnę
            za język jakiegoś anastezjologa (zanim pójdę do tego z planu "A"). To będzie w
            poniedziałek, więc wytrzymaj do poniedziałku smile)
            pozdrawiam
    • jola.wie Re: igła w kręgosłup czyli zzo (akve) 24.04.04, 20:50
      podaję za morfeuszem:
      "Jedynym przeciwwskazaniem do wykonania znieczulenia zo są zaburzenia
      krzepnięcia krwi matki lub zakażenie w miejscu planowanego wprowadzenia
      cewnika." tak więc to wykrzepianie jest być może jedynym badaniem lab., które
      trzeba wykonać.
      • akve Re: igła w kręgosłup czyli zzo (akve) 24.04.04, 21:02
        Dzięki smile
        Gdzieś na morfeuszu było pytanie i odp. dotycząca nazw podawanych leków, musze
        jeszcze poszprerac.
        Wyslałam jeszcze raz maila z 14.04.z konta ewka34@o2.pl
        Pozdrawiam gorąco
        Ewa
        A porodu i tak się boję...
    • jola.wie Re: zzo (akve, szperam i szperam...) 24.04.04, 21:09
      za morfeuszem:
      "Ginekolodzy twierdzą, że stosowanie znieczulenia zewnątrzoponowego wydłuża II.
      okres porodu. To mit stworzony głównie na własny użytek przez położników.
      Pogląd ten reprezentowany przez wielu ginekologów-położników pochodzi sprzed
      wielu lat, kiedy do znieczulenia zewnątrzoponowego porodu używano leków w
      dużych dawkach i w dużym stężeniu. Obecnie stosowane stężenia środków
      znieczulających nie powodują wydłużenia II. okresu porodu. O ile dawniej
      używano do znieczulenia porodu Bupiwakainy w stężeniu 0,5% a nawet 0,75% (!!!),
      to obecnie stosowane stężenia są aż ośmiokrotnie mniejsze – wynoszą one obecnie
      tylko 0,0625% lub 0,0312%. Tak małe stężenia środka znieczulającego są
      CAŁKOWICIE bezpieczne dla matki i dziecka – przy uważnym podawaniu znieczulenia
      nie ma możliwości przedostania się Bupiwakainy do krwi, dlatego
      prawdopodobieństwo reakcji toksycznych jest znikome. Wynika z tego, że podawany
      środek znieczulający nie ma wpływu na stan dziecka w chwili jego urodzenia i na
      jego punktację Apgar. Obowiązkowo zobacz tutaj.
      Zresztą nawet jeżeli znieczulenie zewnątrzoponowe miałoby powodować nieznaczne
      wydłużenie porodu, to przecież przyjemniej jest odbyć dłuższy spacer parkową
      alejką, podziwiając piękno przyrody, niż szybko przebiec drogą wyłożoną
      rozżarzonymi kamieniami - to porównanie dra Dariusza Jędrasiaka z jego serwisu
      o znieczuleniu porodu - polecam!"

      • jola.wie sprostowanie: epidural to... 24.04.04, 21:24
        ...nie nazwa substancji, tylko inna nazwa zzo.
        • swkrzemien Re: sprostowanie: epidural to... 24.04.04, 22:56
          Czytam wypowiedzi jola.wie. i odnoszę wrażenie, że jest w jakiś sposób związana
          z medycyną? Nie prawdaż? Jeśli chodzi o znieczulenie zewnatrzoponowe porodu to
          spróbuje wyjasnić kilka kwestii ( jestem anestezjologiem położniczym).1.Nie ma
          tak dobrze, aby było zupełnie powikłań - każde działanie lekarskie może nieść
          ze sobą powikłania-b. często nie do przewidzenia.Staramy sie robić wszystko,aby
          tych powikłań nie było.2.Bezwzględnymi przeciwwskazaniami do znieczulenia
          przewodowego ( a więc m.inn. zzo)są zaburzenia krzepnięcia krwi rodzącej,
          wstrząs i zakażenie skóry ( m.in.zakażony trądzik) w miejscu wkłucia do
          kregosłupa.3.Znieczulenie zewnątrzoponowe, jeśli jest wykonywane w odpowiednim
          momencie porodu - skraca I okres, ale niestety może nieznacznie wydłużyć II
          okres porodu. W moim doświadczeniu i w dużych badaniach wykonanych na zachodzie
          wynika,ze najczęściej do wydłużenia porodu i do zakończenia go zabiegowo
          przyczyniaja się wiedza i doswiadczenie położnika i położnej - doświadczenie -
          rozumiem to jako liczbę odebranych porodów rocznie.Przykro mi to stwierdzić,ale
          wiedza naszych położników na temat zzo jest stosunkowo niewielka, a położnych-
          nawet tych pracujacych w oddziałach,gdzie wykonuje sie zo u ponad 50%rodzacych -
          jest bardzo mizerna. Dzieje sie to m.in.w moim szpitalu,a znieczulenia u
          rodzących wykonujemy prawie od 30 lat. 3.NFZ zdrowia zwraca koszty znieczuleń
          regionalnych wykonanych w porodzie ze wskazań lekarskich. I jeśli lekarze w
          szpitalach mówią,że takowych nie ma - to jest to fałsz- one są i jest to
          całkiem pokaźna lista. Za reszte znieczuleń - czyli na życzenie rzeczywiście
          Bolący Fundusz nie zwraca pieniędzy. Koszt znieczulenia na zachodzie jest dużo
          większy niz w Polsce, bo u nas liczy sie tylko koszt sprzętu, leków, zużycia
          aparatury.Natomiast wogóle nie liczy sie czasu pracy i umiejetnosci lekarza ( W
          Anglii znieczulenie wykonuje anestezjolog.Podaje pierwszą dawkę i ustala
          nastepne i potem jest " pod telefonem".Resztę prowadzą położne.Dlaczego tak się
          dzieje - a no każde wejście anestezjologa na salę porodową sporo kosztuje.U nas
          odwrotnie sporo kosztuje wejście każdej innej siły fachowej. Ale do rzeczy -
          koszt sprzętu jednorazowego,leków, sprzętu trwałego kosztuje ~150 - 200 zł.
          4. Niepororumieniem jest oczekiwanie wielu kobiet,że w znieczuleniu nic się
          nie czuje.Czuje się skurcze, ale są one niebolesne.Wykonujemy znieczulenia w
          taki sposób aby pacjentka po pewnym czasie od podania leku( 35 -50 min.) mogła
          chodzić w czasie porodu.5. Przestrzegam przed cięciem cesarskim na życzenie -
          jednak nadal wiecej jest powikłań zdrowotnych i życiowyvh w grupach kobiet,
          ktore rodziły droą cc w stosunku do rodzących drogami natury. Ciecie cesarskie
          jest operacja brzuszna i powinno się je wykonywać tylko ze wskazań. Pozdrawiam
          • akve Re: sprostowanie: epidural to... 24.04.04, 23:32
            Witam,
            z prawdziwa przyjemnościa czytam odp.zarówno joli jak i swkrzemien.
            Nie ma wielu kontretnych i fachowych wypowiedzi w temacie zo,więc taka odp.
            jest niezwykle cenna smile
            Moje pytanie jest takie jak wyżej:jak nazywają sie środki do znieczuleń zo(
            proszę nie pytać dlaczego chce wiedzieć -pacjent jest czasem okropny wink,czy to
            prawda ,ż ejedenjest bezpieczniejszy i skuteczniejszy ,a drugi ...wiadomo.
            Dlaczego zdarza się ,że znieczulenie nie zadziała tak jak powinno( u mnie
            znieczuliło prawa połowe ciała i ani rusz lewą, więc BÓL promieniował i zo nie
            odniosło oczekiwanego skutku).Czy zależy to tez od doświadczenia podającego zo.
            Czy jest coś co powinny wiedzieć pacjentki przyjmujące zo, aby uchronic się
            przed ew. skutkami ubocznymi( np. nie powinno sie zbyt wcześnie pionizować itp.)
            Bardzo prosze o odp.
            Pozdrawiam
            Ewa ( termnin porodu 3.05!)
            • swkrzemien Re: sprostowanie: epidural to... 24.04.04, 23:48
              Podstawowe leki miejscowo-znieczulejace do zzo porodu to bupiwakaina i
              ropiwakaina w niskich stężeniach.Dodajemy jeszcze,aby poprawic jakość
              znieczulenia,opioidy w małych dawkach, nie wpływaja one ujemnie na
              dziecko.Niekiedy zdarzają sie tzw" łaty" - środek znieczulajacy nierówno
              rozprzestrzenia sie w przestrzeni zewnątrzoponowej. Mozna temu zaradzić ale nie
              zawsze się to udaje.Jeśli tak było w przeszłości to wcale nie musi być tak
              nastepnym razem.Nie ma powodu do leżenia po niepowikłanym znieczuleniu
              zewnątrzopnowym.
              • akve Re: sprostowanie: epidural to...dziękuję 25.04.04, 10:43
                Bardzo dziękuje za szybką i konkretną odpowiedź.
                Ewa
              • hagata.wala Re: sprostowanie: epidural to... 25.04.04, 14:28
                a jesli już pnai sila fachowa i pisze o zaburzeniach krzepnięcia , to mam
                pytanie, na które mi jeszcze nikt nie odpowiedział. Biorę heparynę, żeby
                wyeliminować jako przyczynę poronienia mikrozakrzepy we krwi. Czy nie mogę mieć
                znieczuelnia zawnątrz oponowego ? Czy na pewno, czy jeszcze można to jakoś
                sprawdzać. Lekarz mówi a priori, że nie. Boję się bólu, więc jeśli nie zzo i
                nie cesarka - to co ?? RATUNKU
                • jola.wie do swkrzemien 26.04.04, 10:15
                  "Czytam wypowiedzi jola.wie. i odnoszę wrażenie, że jest w jakiś sposób związana
                  z medycyną? Nie prawdaż?"
                  W próżności swej odbieram to stwierdzenie jako pochlebcze smile))), ale nie, jeśli
                  już to dosyć odlegle i dawno temu (stąd może ciut lepsza orientacja choćby w
                  terminologii, a to ułatwia kojarzenie smile)). Ale jestem typem szperacza i jeżeli
                  jakiś temat mnie zainteresuje, to staram się zdobyć jak najbardziej szczegółową
                  wiedzę na ten temat. A to co mnie (już niedługo) osobiście będzie dotyczyć
                  interesuje mnie szlenie!!!!
                  Ten wątek pokrywa się częściowo z wątkiem "co jest najgorsze w porodzie" (co
                  zresztą zaznacza jego założycielka), oba postawiły pod znakiem zapytania wybór
                  szpitala jaki dokonałam, bo: 1.mój szpital "nie widzi wskazań" przy porodzie
                  fizjologicznym, 2.do kwietnia (muszę się dowiedzieć) nie mieli anastezjologa do
                  dyspozycji (jedynie do cc), a teraz jeszcze pojawia się: 3.może nawet już mają
                  anastezjologa, ale skoro nie praktykują zzo to może nie będą wiedzieli jak się
                  ze mną obejść?! to chyba najbardziej napawa mnie strachem!
                  Na którejś stronie anastezjologicznej znalazłam takie stwierdzenie: "oddziały
                  położnicze, które nie proponują metod uśmierzania bólu porodowego, powinny
                  zostac natychmiast zamknięte". Sama nie wiem, kurczę, im więcej wiem na ten
                  temat, tym bardziej mam ochotę się pod tym podpisać. Wiedza gubi? wink)

                  swkrzemien, co panią/pana skłoniło, aby tu do nas zajrzeć?! DZIĘKI!!!!! (do tej
                  pory apele o udział specjalistów w różnych watkach raczej pozostawały bez
                  odzewu)

                  pozdrawiam
                  jola
                  • swkrzemien Re: do swkrzemien 04.05.04, 21:51
                    jola.wie napisała:

                    > "Czytam wypowiedzi jola.wie. i odnoszę wrażenie, że jest w jakiś sposób
                    związan
                    > a
                    > z medycyną? Nie prawdaż?"
                    > W próżności swej odbieram to stwierdzenie jako pochlebcze smile))), ale nie,
                    jeśli
                    >
                    > już to dosyć odlegle i dawno temu (stąd może ciut lepsza orientacja choćby w
                    > terminologii, a to ułatwia kojarzenie smile)). Ale jestem typem szperacza i
                    jeżeli
                    >
                    > jakiś temat mnie zainteresuje, to staram się zdobyć jak najbardziej
                    szczegółową
                    >
                    > wiedzę na ten temat. A to co mnie (już niedługo) osobiście będzie dotyczyć
                    > interesuje mnie szlenie!!!!
                    > Ten wątek pokrywa się częściowo z wątkiem "co jest najgorsze w porodzie" (co
                    > zresztą zaznacza jego założycielka), oba postawiły pod znakiem zapytania
                    wybór
                    > szpitala jaki dokonałam, bo: 1.mój szpital "nie widzi wskazań" przy porodzie
                    > fizjologicznym, 2.do kwietnia (muszę się dowiedzieć) nie mieli anastezjologa
                    do
                    >
                    > dyspozycji (jedynie do cc), a teraz jeszcze pojawia się: 3.może nawet już
                    mają
                    > anastezjologa, ale skoro nie praktykują zzo to może nie będą wiedzieli jak
                    się
                    > ze mną obejść?! to chyba najbardziej napawa mnie strachem!
                    > Na którejś stronie anastezjologicznej znalazłam takie stwierdzenie: "oddziały
                    > położnicze, które nie proponują metod uśmierzania bólu porodowego, powinny
                    > zostac natychmiast zamknięte". Sama nie wiem, kurczę, im więcej wiem na ten
                    > temat, tym bardziej mam ochotę się pod tym podpisać. Wiedza gubi? wink)
                    >
                    > swkrzemien, co panią/pana skłoniło, aby tu do nas zajrzeć?! DZIĘKI!!!!! (do
                    tej
                    >
                    > pory apele o udział specjalistów w różnych watkach raczej pozostawały bez
                    > odzewu)
                    >
                    > pozdrawiam
                    > jola
                  • swkrzemien Re: do swkrzemien 04.05.04, 22:13
                    Zaglądam na tę stronę sporadycznie, wtedy, gdy mam dyżury i mam na nich chwile
                    czasu. Jestem kobietą i chyba nieźle znam sie na znieczulaniu porodu.Znieczulam
                    porody wszystkimi regionalnymi technikami,nawet tymi sporadycznie stosowanymi w
                    Polsce.Moim marzeniem byłoby, aby wszystkie kobiety,ktore tego chcą i wymagają,
                    miały zapewniona opieke p/bólową w Polsce.Ale prawda jest prozaiczna -
                    anestezjologów w tej chwili w Polsce brakuje ~1000- stąd trudny dostęp do nich.
                    Jestesmy grupą zawodową bardzo poszukiwaną w Unii. Jeśli coś sie nie zmnieni
                    (płace),to za chwilę będzie nas jeszcze mniej(i będzie to dotyczylo najbardziej
                    wyszkolonej i doswiadczonej grupy- w maju kraj opuszcza około 40 anestezjologów
                    w tym klinicznych i wcale nie czasowo) lub będą koledzy zza wschodniej
                    granicy. Następnie - nie opłaca sie utrzymywać serwisu anestezjologicznego przy
                    liczbie porodów mniejszej od 1500 rocznie na danym oddziale.3ą sprawą sa koszty
                    przekazywane przez NFZ za wykonaną usługę w danym szpitalu. W większości
                    kontraktów nie ma pozycji- znieczulenie porodu - czyli nie są zwracane
                    pieniadze za sprzęt, leki i pracę lekarza i pielegniarki( koszt pracy jest
                    jakąś wirtualna pozycja w ochronie zdrowia).I po czwarte - wiem,że czytają to
                    przyszłe mamy o róznym nastawieniu do analgezji porodu ( kazda z nas ma inny
                    próg bólowy)i sadzę,że głos młodych kobiet, chcacych mieszkać,rodzić i
                    wychowywać dzieci w Polsce a domagajacych się traktowania siebie tak jak kobiet
                    w Unii powinien być bardziej donośny, słyszalny i słyszany przez decydentów.
                    Pozdrawiam wszystkie Panie.
    • mkostki Re: igła w kręgosłup czyli zzo 26.04.04, 10:48
      Witam
      Kilkanaście dni temu odkryłam serwis Morfeusz i od tego czasu bardzo jestem za
      zzo, które wczesniej uważałam - jak zresztą wszystkie środki medyczne - majace
      tyleż za co przeciw. PO lekturze morfeusza uznałam, ze tych za jest jednak
      więcej.
      Niepokoi mnie jednak jedna kwestia, co do której nie ma jasności zresztą.
      Mianowicie, czy zzo przedłuża czy skraca poród. W szkole rodzenia, od połoznej
      z 25-letnia praktyką, dowiedziałam się, że po podaniu zzo skurcze rozwierające
      słabną i podaje się niemal rutynowo oksytocynę.
      I tu jest dla mnie problem: ja się wkłucia wenflonu boje bardziej niz bólu
      porodowego. Igła w kręgosłup mnie tak nie przeraża, jak ten wenflon w ręku
      własnie. Stąd moje pytanie: czy rzeczywiście zawsze się przy zzo oksytocyne
      podaje? Bo z wypowiedzi połoznej wynikało, że po podaniu zzo właściwie nie
      czeka się na to, czy efekt osłabienia rozwierania się wydarzy czy nie, tylko
      oksytocyna od razu idzie. I podanie zzo oznacza poród silnie sfarmakologizowany.
      Druga sprawa to badania przed zzo. Wiem, że mozliwośc podania zzo jest związana
      z krzepliwościa krwi - moja lekarka powiedziała, że to niska krzepliwość jest
      przeciwwskazaniem. Ale rozumiem, że w każdym przypadku się to bada - zatem
      jakie badania są wskazane -wskażnik protrombiny, czas protrombiny, liczba
      płytek?
      Pozdrawiam
      Magda
    • jola.wie czy już wszystko wiemy? 28.04.04, 13:52
      bo ja na przykład jestem jeszcze ciekawa, dlaczego te panie w szpitalu po zzo
      (do cesarki) leżały plackiem na wznak przez 24 godz z zakazem unoszenia głowy
      do góry?!
      • black-cat Re: czy już wszystko wiemy? 28.04.04, 14:13
        Pewnie miały znieczulenie podpajęczynówkowe (bo do cc to ono jest częściej
        stosowane) a nie zzo. Po nim leży sie około 12 godzin na wznak, żeby zapobiec
        bólom głowy (które mogą wystąpić jako powikłanie).
        • jola.wie Re: czy już wszystko wiemy? 28.04.04, 14:24
          dzięki! faktycznie nie dopytywałam, bo jakooś tak założyłam, że stosują zzo.
          • aga_rn Re: czy już wszystko wiemy? 28.04.04, 14:31
            Dotyczy to znieczulenia podpajeczynowkowego do CC. Za "Morfeuszem" :


            "Jak długo będę musiała leżeć na płasko po znieczuleniu podpajęczynówkowym?


            Leżenie na płasko zapobiega powstawaniu bólów głowy. Czas, w którym pacjentka
            powinna leżeć na płasko jest różny w różnych ośrodkach, ale przeciętnie jest to
            około 6 godzin po cięciu. Niektórzy anestezjolodzy, w tym autor serwisu,
            pozwalają przyjmować pacjentkom po znieczuleniu podpajęczynówkowym dowolną
            pozycję. Za to z pewnością nie należy przyginać głowy do klatki piersiowej i
            wykonywać skłonów do przodu, a zwłaszcza podnosić jakichkolwiekk ciężarów."

            Od czasu do czasu (ok. 2-3 razy w miesiecu, srednio) opiekuje sie kobietami po
            CC. U nas nie ma zalecenia lezenia plasko do 6-12 godzin po zabiegu, kobiety
            moga przyjmowac dowolne pozycje.

            Pozdrawiam
            AgaRN
      • swkrzemien Re: czy już wszystko wiemy? 05.05.04, 08:10
        Leżenie 12 godzin po znieczuleniu zzo - tylko w przypadku niezamierzonego
        przebicia opony.Po znieczuleniu podpajęczynówkowym- jeśli sięznieczulało
        b.cienką igłą i znieczulenie przebiegało bez trudności technicznych- to leżenie
        plaskie nie jest konieczne- góra 4-6 godz.- tyle co dziala znieczulenie. Chodzi
        o to, aby nie było bólów głowy - to jest jedno z najczęstrzych powikłań ( nie
        blędów) po znieczuleniach pp. Pozdrawiam.
    • aluc Re: igła w kręgosłup czyli zzo 28.04.04, 14:54
      mój opór przed zzo wynika po części z dużej psychicznej odporności na ból, po
      części z zakręcenia na punkcie całkowicie fizjologicznego przejścia ciąży i
      porodu, jeśli przebiegają bez komplikacji - to znaczy między innymi bez
      witaminek, bez progesteronu i nospy "na wszelki wypadek" i bez jakichkolwiek
      medycznych ingerencji, z zzo na pierwszym miejscu

      a ponieważ udało mi się to za pierwszym razem i jakoś nie narzekam wink to i
      poglądów mi własny poród nie zmienił

      natomiast przyjmuję do wiadomości, że każda kobieta może to odczuwać inaczej i
      czego innego się bać - ja ciągle najbardziej boję się igły smile
    • kasiacs Jak sie przygotowac do zoo? 04.05.04, 22:33
      Nie zdecydowalam jeszcze czy rodzic z zoo czy bez. Tak naprawde zdecyduje jak
      przyjda pierwsze bole i dowiem sie co oznaczaja wink.
      Mam pytanie: Jak przygotowac sie do ewentualnego zoo? - slyszalam ze nie wolno
      jesc, ale ile wczesniej i jak przewidziec ze niedlugo bede rodzial.
      Czy sa jeszcze inne rzeczy o ktorych nalezy pamietac przed znieczuleniem?
      Dziekuje z gory za pomoc.
      Kasia + Bartus 34t
    • mamulka13 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 04.05.04, 22:50
      Mam za sobą poród ze znieczuleniem zewnątrzoponowym. Broniłam się przed nim w
      czasie ciąży (chyba chciałam być matką polką) i w czasie porodu. Myślę, że
      wtedy chyba myślałam sobie, że jak juz będzie to kilkudziesiecioletnią
      praktyką, to może będziemy na ten temat wszystko wiedzieć, a jeśli nie jest to
      nie chcę ryzykować życia czy zdrowia dziecka. Moje dziecko było uparte i
      urodziło się 16 dni po terminie, po 3 dniach oksytocyny. Wiadomo (nie chcę
      straszyć pierworódek) po oksytocynie ból jest powiedzmy delikatnie, bardziej
      odczuwalny. Mój był już tak odczuwalny, że sprawiałam trudności przy badaniu
      rozwarcia, które słabo postępowało.Postanowiono dołożyć mi tego cudnego
      specyfiku a jednocześnie podać mi znieczulenie. Było cudownie. Jeszcze nigdy
      mój kregosłup nie był taki nieobecny. To nieprawda że bólu w ogóle nie ma.
      Czułam jak najbardziej porządne skurcze i parcie, ale nareszcie nie czułam
      krzyża. Po porodzie czułam się trochę przegrana (taki mały wyścig wśród
      znajomych, która się złamie i weźmie zzo), ale miałam córcie.
      I to nie prawda, jak pisze autorka wątku, że znieczulenie w jakiś tam pośredni
      sposób pozwala uniknąć niedotlenienia dziecka. W moim przypadku i tak
      niedotlenienie było, małe bo małe ale było.
      A mój kręgosłup, cóż, jeśli mogę powiedzieć, że przed zzo cierpiałam na
      kręgosłup to po zzo po prostu czasami padam pod bólem. Dokładnie w miejscu
      ukłucia czuję czasem jakby ktos, świeżo po żuciu gumy winterfresh, dmuchał mi w
      tą małą dziureczkę. Badania nie wykazały żadnych nieprawidłowości zabiegu. Cóż
      taka chyba moja uroda. Moje zdanie - przy drugim dziecku wolę hektolitry
      oksytocyny niż zzo.
      A mój osobisty powód "niechcenia" cc? Oprócz blizn itp. to ewidenty stres dla
      dziecka. Nie tak to natura urządziła (wiem, ze w wielu dziedzinach poszliśmy
      naprzód w stosunku do natury, ale tu powinno moim zdaniem - poza wiadomymi
      odstępstwami - pozostać tak jak jest, w końcu dziecko i tak będzie się pchało w
      kanał rodny, tego nie zmienimy. A dziecko "wyrwane" z brzucha przeżywa naprawdę
      dodatkowy stres. Może jestem sentymentalna (na pewno jestem) ale ta fasolka
      jest 9 miesięcy w cieplunim przytulnym brzuszku, kompletnie nie wie, czy to na
      zewnątrz do dobre czy złe, a to nagle robi się nad nim dziura światła i jakieś
      łapska wyciągają go. Wiem, ze to dla wielu kobiet jest czcza gadanina, nic nie
      warta w porównaniu z możliwością uniknięcia bólu, ale to medycznie udowodnione -
      cc to stres dla dziecka. Wybierając więc między swoim a dziecięcym stresem -
      wolę pocierpieć (a mimo zzo jednak cały dzień bólu mam za sobą, więc nie jest
      to puste gadanie). Zawsze będę wybierać dobro dziecka.
      • swkrzemien Re: igła w kręgosłup czyli zzo- do mamulki. 04.05.04, 23:32
        Tak sie składa, że nasze babki i prababki rodziły jak Pan Bóg przykazał przez
        wieki i marły jak muchy one i dzieci.Śmiertelnośc kobiet przewyzszała 30-35%, a
        dzieci była jeszcze większa.Ale wsztstko było naturalnie i bez " krzywdy dla
        dzieci". Pierwsze znieczulenie przewodowe wykonano w porodzie w 1899r, a
        znieczulenia zewnatrzoponowe porodu mają już ponad 60 letnią historię. W Polsce
        znieczulenia zewnątrzoponowe porodu wykonywane są od początku lat 70ch najpierw
        we Wrocławiu a zaraz potem (75r)w Warszawie.
        Niedotlenienie dziecka związane jest ze sposobem prowadzenia porodu ( a więc
        położnicy i położne), a nie jego znieczuleniem- wręcz odwrotnie wielu kobietom
        pozwoliło ono urodzić zdrowe dzieci drogami natury a nie cięciem cesarskim.Były
        przeprowadzone ogromne badania w USA w kilkunastu tys. porodów i konkluzje jak
        wyżej. Co więcej badania te prowadzili wspólnie położnicy, połozne i
        anestezjolodzy.
        Obecnie stosuje sie takie stężenia leków, aby znieść tylko ból, a nie czucie
        skurczy.Skurcze są niebolesne. Parcie się czuje ale w mniejszym stopniu niż bez
        znieczulenia.
        Dolegliwości kregosłupowe jeśli Pani czuła przed porodem - to nic dziwnego, że
        obecnie są dolegliwosci kregosłupowe.Ciąza i poród zmienia statykę kregosłupa.
        I czy rodzila by Pani bez znieczulenia czy z zzo to i tak kregosłup Panią by
        bolał. Należy zgłosić się na rehabilitacje i wzmocnić mięśnie kregosłupowe i
        mięśnie brzucha- to ich rozciagnięcie i " sflaczenie" jest odpowiedzialne za
        bóle kręgosłupa po porodzie. Pozdrawiam
        • mamulka13 Re: igła w kręgosłup czyli zzo- do mamulki. 04.05.04, 23:47
          Uważam, że to lekkie naginanie faktów, bo to że babki marły itp. to zupełnie
          inna historia i to nie zzo sprawiło, że przestały tak mrzeć. Mnie również nie
          chodzi o tego typu historię, czy też doświadczenia z zzo, bo podobno nawet
          starożytni robili trepanację, ale raczej trudno na tej podstawie datować
          doświadczenia z tym zabiegiem. Ja osobiście, jeżeli chodzi o zdrowie mojego
          dziecka w kwestii gdzie mam alternatywę, innowacyjnym (sorry ten 1975 rok to
          dla mnie innowacja na razie) metodom. Musiałam zaufać. Generalnie nie należę do
          osób które uciekają przed lokomotywą i raczej idę z tzw. duchem czasu, ale nie
          jest powiedziane że wszystko muszę a priori akceptować. W końcu wiele razy
          zdarzała się krytyka metod czy środków latami wychwalanych. Jak nie
          przymierzając tabletki antykoncepcyjne. Tu również twierdzi się, że dawka leku
          jest tylko taka jaka musi być i wszystko jest ok. A ja miałam bardzo wiele
          dolegliwości, które minęły jak ręką odjął po odstawieniu. I testowałam wiele
          leków najnowszej generacji. Brałam każdy lek po kilka miesięcy i za każdym
          razem dolegliwości zamiast ustępować to się nasilały.
          Poza tym jeśli chodzi o schorzenia kręgosłupa to generalnie za bardzo takowych
          nie miałam - jedynie związane z siedzącą pracą. Teraz zbyt wysoka lub zbyt
          zimna temperatura zgina mnie w pół i sprawia, że nie mogę zrobić kroku. DZiwnym
          trafem boli mnie dokładne to miejsce. Żaden specjalista na razie rehabilitacji
          mi nie zalecił. Generalnie usłyszałam, że powinnam na badania udać się do
          szpitala, w którym odbywał się poród, ale że powikłania po zzo mogą wyjść nawet
          po latach. Gdyby powiedział to jeden lekarz... Powiedziało tak trzech.
          Bardzo żałuję zzo, bo z w miarę zdrowej kobiety stałam się nagle osobą
          cierpiącą na kręgosłup, chwilami niedołężną. I co najgorsze, bez odpowiedzi
          dlaczego i jak to leczyć.
          • swkrzemien Re: igła w kręgosłup czyli zzo- do mamulki. 05.05.04, 06:50
            Przepraszam Szanowną Panią za uwagi bądź co bądź specjalisty.Zapomniałam, że u
            nas najlepsze są widomości pantoflowe ( typu "słyszałam" ) i 95 % Polakow to
            urodzeni lekarze bez jakiegokolwiek medycznego wykształcenia.Przykro mi, ale
            nawet specjaliści z innych specjalności, niewiele moga poradzić mamom po
            znieczuleniach porodu i często podają mylne informacje. Nie słyszałam, aby
            skutki znieczulenia zzo owocowały po wielu latach schorzeniami kręgosłupa.Nie
            pisze się tego w prasie fachowej a jestem na bierząco z całym piśmiennictwem
            światowym. Ale mamulka dała juz częściową odpowiedź - siedzący tryb życia i
            niech zgadnę, przybytek wagi > 15 kg, a to jest duże ryzyko dolegliwości
            kręgosłupowych po porodzie.Ale mamulka pewnie i tak jest mądrzejsza. Bo nawet
            moje ponad 30letnie doswiadczenie jest dla niej nowością-dziwne- bo stenty
            wieńcowe i plastyki naczyń wieńcowych oraz operacje serca w krążeniu
            pozaustrojowym maja krótszą historię niż zzo porodu.Gdyby tak było, jak uważa
            madra mamulka, nie znieczulało by się 95% rodzących w prywatnych szpitalach -
            żaden lekarz nie jest samobójcą i nie narazi matki i dziecka na poważne
            nastepstwa, bądź co bądź procedury wykonywanej najczęściej dla komforu.Żegnam
            Panią.
            • jola.wie Re: dzięki 05.05.04, 09:48
              ...za uzupełnienie tego watku, dzięki zwłaszcza swkrzemien. Dużo dodatkowych
              informacji, których sie nie spodziewałam znaleźć, a chciałam ten wątek pokazac
              mężowi, bo ceni on sobie głos specjalisty (jest "medykiem", do tej pory był
              przekonany o szkodliwości znieczulenia, wczoraj odbyliśmy ciekawą rozmowę, w
              której okazało się, że byc może ja wiem na ten temat więcej niż on, zdziwił się
              i przyjął dziwną postawę: nie pozwoli mi rodzić w szpitalu, w którym nie ma
              dostępu do zzo smile)). Od wczoraj pyta czy dzwoniłam już do lekarki i pytałam
              jej, i czy on ma już się zacząć rozpytywać, czy coś "załatwiać", jestem w
              szoku smile))).
              Swoją drogą miał to przeciez na studiach (dawno bo dawno, ale miał), a zadawał
              mi następujące "prowokacyjne" pytania:
              - a co w razie komplikacji?
              - a co jeśli to spowoduje niedotlenienie dziecka?
              - a jak trzeba będzie cesarkę to co?
              - będziesz unieruchomiona na łóżku cały czas? (myślał, że od tego następuje
              chyba paraliż od pasa w dół)
              Oprócz tego bał się jeszcze zakażenia w miejscu podania. Być może te wszystkie
              obawy biorą się z "przeterminowania" jego wiedzy, bo nie ma ze znieczuleniami
              kontaktu. Tylko że z tego co tu czytam, i nie tylko, wynika, ze wielu
              położników ma podobne "obawy", a oni akurat powinni być z tematem na bieżąco...

              Ośmielę się jeszcze zinterpretować niedotlenienie dziecka mamulki: szarpanie
              oksytocyną przez trzy dni i długie, ciężkie do wytrzymania skurcze, które nie
              dosyć, że, jak to skurcze, hamowały dopływ tlenu do dziecka, a im dluższe to
              tego tlenu mniej, to jeszcze pewnie jako bardzo bolesne utrudniały swobodne
              oddychanie mamie w trakcie porodu... Może się mylę, ale wydaje mi się, że zzo
              nie miało tu nic do tego...
              pozdrawiam
              jola
              • swkrzemien do jola.wie 06.05.04, 12:07
                Dzięki za list.Dobre podsumowanie wątku mamulki - hektolitry oksytocyny są jak
                najbardziej niedobre dla dziecka i żadna siła i zzo nie ochronią go.
                Przykro mi,że mąż- medyk niewiele wie o znieczuleniach porodu.Może w tym jest i
                kawałek mojej winy - nie dość rzetelnie edukujemy adeptów medycyny. Mogę tylko
                pocieszyć, że w domu mam 3 zabiegowców lekarzy i też niekiedy gadają
                niestworzone rzeczy.A o dziennikarzach w mojej rodzinie to nawet nie ma co
                wspominać.
                Jesli chodzi o cięcie cesarskie to założenie cewnika zo wczesniejsze na sali
                porodowej u pacjentek zagrożonych cięciem jest zalecane przez wszystkie
                autorytety na świecie i standardy postępowania zalecane m.in. przez
                Amerylańskie Stowarzyszenie Anestezjologów.
                W czasie znieczulanego porodu nie trzeba leżeć - juz po 30 min mozna chodzić
                pod warunkiem, że prowadzimy " walking anesthesia" - co się praktycznie
                wykonuje we wszystkich wiodących placówkach.
                Jesli chodzi o położników - wielu z nich ma niestety wiadomości sprzed 30 lat i
                co najgorsze nie próbują tego braku wiadomosci uzupełnić.Efekt jest taki, że
                zarówno położne jak i niektórzy położnicy są najwiekszą przeszkodą w
                zwiększeniu liczby znieczulanych porodów w Polsce, a tym samym wymuszeniu na
                NFZ refundacji tych znieczuleń.Pozdrawiam
              • mamulka13 do jola.wie i swkrzemien 06.05.04, 23:33
                Nigdzie w moim poście nie napisałam, że niedotlenienie mojego dziecka było
                wynikiem zzo. Niedotlenienie jednak było, a padały tu teorie jakoby zzo miało
                niedotlenieniom zapobiec. Uważam to za daleko idący wniosek, bo na pewno nie
                można traktować zzo jako remedium. Wyobrażam sobie potem wyrzuty kobiet
                rodzących dzieci z niedotlenieniem "gdybym tylko skorzystała z zzo".
                A tak osobiście do swkrzemien: nigdy nie chciałabym trafić do Ciebie, jako
                lekarki. Wykorzystałaś to forum jako możliwość stworzenia sobie grona fanek, bo
                błysnęłaś wiedzą medyczną, fachową, słówkami których żadna z nas nie zna. Na
                mnie osobiście nigdy nie robili wrażenia ludzie, którzy starali mi się
                udowodnić że są ode mnie dużo mądrzejsi. Zresztą nie ja pierwsza twierdzę, że o
                wielkości człowieka świadczy to, jak wykorzystuje fakt swojego wykształcenia
                (bo bynajmniej nie mówimy tu o mądrości. Powiem Ci szczerze, że dużo mądrzej
                brzmiała dla mnie historyjka opowiedziana przez Panią psycholog w mojej szkole
                rodzenia - dodam, że szkoła rodzenia przy jednym z lepszych warszawskich
                szpitali, chętnie korzystających z zzo. Otóż owa Pani opowiadała kiedyś, że co
                roku spędza ferie u pewnych górali, starsza góralka, taka babunia, spytała jej
                kiedyś, czym się zajmuje w tej warszawie. Gdy sie dowiedziała, że pracuje w
                szkole rodzenia, zaniosła się gromkim śmiechem i powiedziała "i one za to
                płacą?!!!!" Cóż, babcia urodziła ośmioro dzieci, przy żadnym widać jak mucha
                nie pomarła, a i znieczulenia nie miała. NIe chcę wyjść na przeciwniczkę szkół
                rodzenia itp. jestem jak najbardziej za prawie wszystkimi zdobyczami medycyny
                itp. w obszarze rodzenia dzieci. Nie jestem tylko przekonana co do cudowności
                zzo. Ale cieszę się, że trafiam mimo wszystko na lekarzy którzy słuchają co się
                do nich mówi, a nie wytaczają mądrości encyklopedyczne i wytrącają (tzn. chcą)
                argumenty, machając przed nosem swoim 30 letnim doświadczeniem. Moja mama jest
                pielęgniarką i zawsze uważałam że służba zdrowia to jest powołanie, bo wiele
                można spieprzyć, zanim się nawet wypisze receptę. Vide pani doktor swkrzemien.
                A w ciąży przytyłam wszystkiego 13 kilo. Zawsze byłam chudzielcem, a teraz waże
                50kg, przy prawie 170. Żadna z "paninych" pani doktor teorii w moim przypadku
                się nie sprawdza. I radzę uważać, bo będąc takim orędownikiem tej moim zdaniem
                mimo wszystko krótko znanej metody (czy pierwsze pacjentki już są na
                emeryturze, czy jeszcze im trochę zostało, abyśmy się przekonały o wszystkich
                aspektach sprawy?), w każdym razie gdy tak Pani zachwala, niemal jak przekupka
                na bazarze "komu zzo, komu komu" to dziewczyny naprawdę biorą to za pewność.
                Być może podejmą na tej podstawie decyzję. Czy na pewno, pani doktor jest Pani
                gotowa wziąć odpowiedzialność za tę gromadnie wygłoszoną reklamę zzo?
                A zwrot "żegnam Panią" itp. raczej nie licuje z Pani wykształceniem, a fe. To
                zwroty przekupki, jak bum bum. Dlatego ja tak nie napiszę. Choć moje odczucia
                do Pani są podobne. Ja odpowiedziałam na post dziewczyny która go rozpoczęła.
                Pani się czepnęła mojego postu. Tak więc to Pani raczy się ode mnie
                odkrochmalić.
            • sonnja1 Re: igła w kręgosłup czyli zzo- do mamulki. 05.05.04, 10:10
              Dziekuje za obszerna wypowiedz na temat zzo. O jakiegos czasu dociekliwie
              szukam wszelkich mozliwych informacji na temat zzo, poniewaz osobiscie
              nastawiam sie na to znieczulenie, chialabym miec pewnosc iz rzeczywiscie jest
              to bezpieczny rodzaj znieczulenia.
              Musze przyznac ze post mamulki troszke mnie przestraszyl, a konkretnie
              informacja o klopotach z kregoslupem. W zwiazku z tym chcialan Pania zapytac,
              czy i kiedy kregoslup moze byc przyczynkiem takich komplikacji, jak opisane?
              Pytam, poniewaz ja takze miewam problematyczny kregoslup- czasem pobolewa mnie
              tu i owdzie (choc nie kregoslup, tylko plecy), chodzilam tez juz na masaze w
              zwiazku z tym.
              Moje pytanie jest takie: czy tego rodzaju klopoty, a wiec lekko zaawansowane,
              moglyby by byc ewentualnie przeciwsskazaniem do zzo? Czy moje ryzyko
              wspomnianych przez mamulke komplikacji jest znacznie wieksze niz w wypadku osob
              bez takich problemow?
              Dziekuje za odp.
    • kluska39 Re: igła w kręgosłup czyli zzo 05.05.04, 10:04
      bardzo sie ciesze, ze trafilam na ten watek. przekonalo mnie to absolutnie do
      rozwiazania metoda zzo, a chcialam cc na zyczenie. bardzo dziekuje p.Skrzemien
      za pokrzepiqajace i merytoryczne informacje oraz tym osobom, ktore podaly link
      do morfeusza. teraz jeszcze musze porozmawiac ze swoim lekarzem o zastosowaniu
      zzo i umowic sie z anestezjologiem. mam nadzieje, ze wszystko przebiegnie
      pomyslnie, bo jak widze do zzo tez trzeba sie przygotowac, a nie isc na zywiol.
      porod nie jest dobrym momentem na ustalenia wg mnie. jeszcze raz bardzo
      dziekuje i pozdrawiam. Anka
    • meja33 do swkrzemien 05.05.04, 12:05
      przepraszam za prywatę, ale pisałam na priv i nie dostałam odpowiedzi.
      Moje pytanie, czy mogę zrobic jakieś badania przed porodem, które przydałyby
      się anestezjologowi przed podaniem zzo? Jeśli tak to jakie, prosze napisz
      dokładnie i w jakim terminie, tzn nie moga byc starsze niż ile przed porodem?
      Dziękuję i pozdrawiam.
      • swkrzemien Re: do swkrzemien 06.05.04, 11:49
        Anestezjologowi, jesli nie masz deformacji kregosłupa, mogą być potrzebne tylko
        badania tzw. koagulologiczne ( przepraszam za żargon)tzn. liczba płytek krwi(
        zwykle jest to w morfologii) i jeśli masz przedłużone krwawienia np. po
        skaleczeniu, skrócony koagulogram.Życzę powodzenia.Pozdrawiam.
    • judytak Re: igła w kręgosłup czyli zzo 05.05.04, 13:51
      black-cat napisała:

      > przyznaję, że
      > jestem nieco zdumiona jak niewiele z was bierze pod uwagę możliwość zzo.
      > Zastanawiam się skąd to się bierze - z wygody prowadzących nas lekarzy i ich
      > niedouczenia czy z naszej niewiedzy. No właśnie, czego się boicie?

      u mnie odwrotnie:
      to, ze nigdy nie brałam pod uwagę możliwości zzo, wynikało nie z tego, że
      czegoś tam się boję (ukłucia itp.),
      a z tego, że czegoś tam się nie boję (porodu, bólu, tego, że sobie nie poradzę
      itd.)

      uważam, że im mniej ingerencji lekarskiej, tym bardziej panuję nad sytuacją
      uważam, że im mniej "wspomagaczy", tym bardziej mam motywację, żeby "sobie
      poradzić"
      uważam, że zawsze mogę w trakcie zmienić decyzję, jak zajdzie taka potrzeba

      tak samo uważałam przed pierwszym porodem, jak przed drugim, przed trzecim, jak
      i teraz

      jest to moja starannie przemyślana postawa,
      zweryfikowana przez życie (moje, oczywiście)
      i bardzo nie lubię, jeśli ktoś usiłuje ją przypisywać
      lekarzom, niewiedzy, strachowi lub "egzaltacji"

      pozdrawiam
      Judyta
      • matizka do swkrzemien 06.05.04, 12:04
        W szpitalu gdzie będę rodzić powiedziano mi, że płytki krwi muszą być powyżej
        100 tys by anestezjolog chcial zrobić mi zzo. W tej chwili mam 130 tys, ale
        jeszcze miesiąc temu było 160 więc to jakoś szybko spada.

        Poprzednio jak pytałam mojego lekarza jak się zabezpieczyć przed spadkiem
        powiedział, że w ciązy tak bywa i nie ma co się martwić. Ale ja chcę mieć
        chociaż mozliwość wybrania zzo. Czy coś jednak mogę zrobić, by nie spadały?

        A tak apropos szaleję na punkcie wagi i tego, że przytyłam 12 kg (36 tydzień) -
        czy myślisz, że zbiżam się do tych niebezpiecznych 15 kg? Myslałam, że 15 to
        jeszcze w zasadzie norma?


        Pozdrawiam,

        M.
        • swkrzemien Re: do matizki 06.05.04, 12:13
          Liczba płytek krwi powinna być ~100tys. Proszę sie nie obawiać jesli spadna
          nawet do 95. Niekiedy jest błąd laboratoryjny. Ja znieczulam przy takich
          wartościach. Peoszę sie nie objadać i nie szaleć z niepokoju o wagę - szkodzi
          ten niepokój pani i dziecku.15 kg jest uznawane za bezpieczną granice przybytku
          wagi.Pozdrawiam. Aha, ponoć nieduże porcje czekolady zmniejszają niepokój matki
          i dziecka.
      • swkrzemien Re: igła w kręgosłup do Judyty 06.05.04, 13:08
        Oczywiscie nalezy szanować postawę, przemyślenia i poglądy każdego z nas. Ale
        to nie znaczy, że należy sie z tym zgadzać.Forum jest chyba jedna z lepszych
        form wymiany pogladów oczywiscie jesli one sa podparte rzetelną wiedzą.
        • judytak Re: igła w kręgosłup do Judyty 07.05.04, 09:17
          swkrzemien napisała:

          > Oczywiscie nalezy szanować postawę, przemyślenia i poglądy każdego z nas. Ale
          > to nie znaczy, że należy sie z tym zgadzać.Forum jest chyba jedna z lepszych
          > form wymiany pogladów oczywiscie jesli one sa podparte rzetelną wiedzą.

          a mogłabyś powiedzieć, z czym się w moim poście nie zgadzasz?

          pozdrawiam
          Judyta
    • letniwiatr Re: igła w kręgosłup czyli zzo 06.05.04, 12:14
      przepraszam, co oznacza skrot cc?
      • swkrzemien Re: do letni wiatr 06.05.04, 12:28
        cc- cięcie cesarski
        zzo i zo - znieczulenie zewnątrzoponowe
        pp - znieczulenie podpajęczynówkowe
        zzo i pp - znieczulenia przewodowe lub regionalne
        Pozdrawiam
        • mamulka13 do jola.wie i do swkrzemien 06.05.04, 23:36
          Nigdzie w moim poście nie napisałam, że niedotlenienie mojego dziecka było
          wynikiem zzo. Niedotlenienie jednak było, a padały tu teorie jakoby zzo miało
          niedotlenieniom zapobiec. Uważam to za daleko idący wniosek, bo na pewno nie
          można traktować zzo jako remedium. Wyobrażam sobie potem wyrzuty kobiet
          rodzących dzieci z niedotlenieniem "gdybym tylko skorzystała z zzo".
          A tak osobiście do swkrzemien: nigdy nie chciałabym trafić do Ciebie, jako
          lekarki. Wykorzystałaś to forum jako możliwość stworzenia sobie grona fanek, bo
          błysnęłaś wiedzą medyczną, fachową, słówkami których żadna z nas nie zna. Na
          mnie osobiście nigdy nie robili wrażenia ludzie, którzy starali mi się
          udowodnić że są ode mnie dużo mądrzejsi. Zresztą nie ja pierwsza twierdzę, że o
          wielkości człowieka świadczy to, jak wykorzystuje fakt swojego wykształcenia
          (bo bynajmniej nie mówimy tu o mądrości. Powiem Ci szczerze, że dużo mądrzej
          brzmiała dla mnie historyjka opowiedziana przez Panią psycholog w mojej szkole
          rodzenia - dodam, że szkoła rodzenia przy jednym z lepszych warszawskich
          szpitali, chętnie korzystających z zzo. Otóż owa Pani opowiadała kiedyś, że co
          roku spędza ferie u pewnych górali, starsza góralka, taka babunia, spytała jej
          kiedyś, czym się zajmuje w tej warszawie. Gdy sie dowiedziała, że pracuje w
          szkole rodzenia, zaniosła się gromkim śmiechem i powiedziała "i one za to
          płacą?!!!!" Cóż, babcia urodziła ośmioro dzieci, przy żadnym widać jak mucha
          nie pomarła, a i znieczulenia nie miała. NIe chcę wyjść na przeciwniczkę szkół
          rodzenia itp. jestem jak najbardziej za prawie wszystkimi zdobyczami medycyny
          itp. w obszarze rodzenia dzieci. Nie jestem tylko przekonana co do cudowności
          zzo. Ale cieszę się, że trafiam mimo wszystko na lekarzy którzy słuchają co się
          do nich mówi, a nie wytaczają mądrości encyklopedyczne i wytrącają (tzn. chcą)
          argumenty, machając przed nosem swoim 30 letnim doświadczeniem. Moja mama jest
          pielęgniarką i zawsze uważałam że służba zdrowia to jest powołanie, bo wiele
          można spieprzyć, zanim się nawet wypisze receptę. Vide pani doktor swkrzemien.
          A w ciąży przytyłam wszystkiego 13 kilo. Zawsze byłam chudzielcem, a teraz waże
          50kg, przy prawie 170. Żadna z "paninych" pani doktor teorii w moim przypadku
          się nie sprawdza. I radzę uważać, bo będąc takim orędownikiem tej moim zdaniem
          mimo wszystko krótko znanej metody (czy pierwsze pacjentki już są na
          emeryturze, czy jeszcze im trochę zostało, abyśmy się przekonały o wszystkich
          aspektach sprawy?), w każdym razie gdy tak Pani zachwala, niemal jak przekupka
          na bazarze "komu zzo, komu komu" to dziewczyny naprawdę biorą to za pewność.
          Być może podejmą na tej podstawie decyzję. Czy na pewno, pani doktor jest Pani
          gotowa wziąć odpowiedzialność za tę gromadnie wygłoszoną reklamę zzo?
          A zwrot "żegnam Panią" itp. raczej nie licuje z Pani wykształceniem, a fe. To
          zwroty przekupki, jak bum bum. Dlatego ja tak nie napiszę. Choć moje odczucia
          do Pani są podobne. Ja odpowiedziałam na post dziewczyny która go rozpoczęła.
          Pani się czepnęła mojego postu. Tak więc to Pani raczy się ode mnie
          odkrochmalić.
          • swkrzemien Re: do jola.wie i do swkrzemien 07.05.04, 08:17
            Jeśli się sforuje kogoś "a fe" to nastepnie nie używa sie paninych słów
            pożegnania.To niestety świadczy tylko o Pani poziomie i nie powinna Pani
            pouczać innych jakimi powinny być. Za mną stoi wiedza, doswiadczenie i setki
            uratowanych ludzi w tym kobiet rodzących i ich dzieci.Lubię pacjentki i lubię
            dzieci, bo inaczaj nie pracowała bym na położnictwie.I mam wrażenie, że
            pacjentki lubią mnie - wyrażaja to słowami a nie giftami, bo takowych nie
            przyjmuje Ale ma Pani rację, dla wielu bajania starych góralek są ważniejsze od
            rzetelnej wiedzy.Po za tym nikt nigdy nie mówił i nie pisał, ze zo jest
            panaceum na wszystko, natomiast hektolitry oksytocyny napewno nie.Stare góralki
            oksytocyny nie znały.
            • jola.wie obrona ;-)) 07.05.04, 10:08
              1. ceńmy sobie udział anestezjologa położniczego w tym wątku, bo same wiecie,
              że udział specjalisty to rzadkość!
              2. swkrzemień prezentuje fachową wiedzę, a nie swoje wlasne prywatne poglądy,
              chylmy głowę, bo dotarcie do tej wiedzy na własną rękę zajęło by nam z
              pewnością dużo czasu (o ile byśmy wiedziały, gdzie jej szukać)
              3. osobiście jestem zaskoczona (skoro już zaznajomiłam się z tematem, tu i
              gdzie indziej) taka a nie inną sytuacją anestezjologów w naszym kraju. Jako że
              nie korzystam z usług służby zdrowia, a z hospitalizacji i operacji (tfu, tfu)
              w ogóle - nie miałam o tym pojęcia!
              4. w związku z powyższym uważam, że swkrzemien dobrze robi uświadamiając nam to
              wszystko, wcale nie odbieram tego jako straganu "komu komu zzo!", bo oni walczą
              pewnie nie od dziś, ale nie są w stanie zrobić nic bez "ciśnienia oddolnego"
              generowanego przez nas, pacjentów - niestety tylko popyt wymusza podaż! Nie
              sądzę, zebyśmy akurat my tę rewolucję przeprowadziły, ale bądźmy chociaż tym
              ogniwem łańcucha!

              Ja tam bym się bez namysłu oddała w ręce swkrzemien gdyby zaszła potrzeba
              skorzystania z zzo. Jeżeli coś robię, przykładam się całym sercem, takiej też
              jakości wymagam od "usług" innych, tymczasem (cytuję znajomego
              gin.poł): "badania na krzepliwość? no coś ty! przychodzą, zakładają, nie
              przejmują się badaniami!", "siedzą przy pacjencie? a skąd! założą, pójdą, chyba
              że to cesarka", "no, w nocy to niechętnie przychodzą, w ogóle to niechętnie
              przychodzą, jak zapłacisz, pewnie będzie inaczej", "spotkać się chcesz
              wcześniej? a po co? skąd wiesz, kto będzie na dyżurze?", "zanim ktoś przyjdzie,
              pewnie już nie będzie potrzebne". Zalatuje mi to silnie BYLE-JAKOŚCIĄ, chyba,
              że to pomówienia (może jest jakiś antagonizm między anestezjologami a "resztą"?
              coś a`la "nauczyciele języków zachodnich kontra inni nauczyciele" - nie wiem).
              Tak więc moje ambitne starania, zeby się do ew. znieczulenia przygotować, chyba
              nie znajdą spełnienia. Będę sie modlic do Boga, zeby mi się udalo i zeby
              wszystko się udało i żeby trafić na kogoś doświadczonego i odpowiedzialnego,a
              najlepiej żeby przetrwac poród bez zzo? Na to wygląda... Pomyślałam też
              o "sprowadzeniu" anastezjologa, ale nie mam pojęcia, czy jest to możliwe, żeby
              mógł to byc ktoś z zewnątrz, czy to musi być ktoś z tego szpitala, jaki jest
              koszt aż takiej prywaty - generalnie wszystko robi się szalenie
              problematyczne....
              Ale z drugiej strony nikt nie mówił, że będzie łatwo...wink
              pozdrawiam
              jola
              • bourgeonek Re: obrona ;-)) 07.05.04, 10:54
                Wtrace moje 3 grosze. Przy pierwszym porodzie mialam ZZO i jestem z tego
                b.zadowolona - bylam przytomna i wspolpracujaca przez caly porod. Bopl nie
                przeslonil mi percepcji tego, co dzieje sie na sali (wyklocalam sie z lekarzem
                na temat kleszcy, ktorych chcial uzyc!).
                Bol przy wkuwaniu? Zaden problem. Jak juz jestescie po kilku godzinach
                skurczow, to na prawde pikus, zwlaszcza, ze robi sie to w znieczuleniu
                miejscowym (chyba czyms zamrazaja). A parte i tak sie czuje (ptrzynajmniej tak
                bylo w moim przypadku).
                Teraz zamierzam tez rozic z ZZO.

                Pozdrawiam,

                Bourgeonek
    • reni_ferek Dorzucę trzy grosze 08.05.04, 23:17
      Nie rozumiem niepotrzebnego rzucania się do oczu przeciwników i zwolenników zzo.
      Skończyłam niedawno zajecia w szkole rodzenia i byłam pod duzym wrażeniem
      wykładu anestezjologa. Dzięki temu wiem, że zzo jest jedynym znieczuleniem,
      które:
      - nie działa na dziecko
      - ma stosunkowo niewiele efektów ubocznych (efekt kaca w przypadku przebicia
      opony).
      Wiem również, że istotny jest wywiad - czyli od podanych przez nas informacji
      zależy, czy anestezjolog podejmie dobrą decyzję.

      Po tym wykładzie podjęłam decyzję - rodzic bedę w szpitalu, w którym nie bedzie
      problemu ze zzo. Jeśli poród będzie sprawny, może obejdzie się bez
      znieczulenia, ale jeśli będzie długo i/lub bardzo boleśnie chciałabym mieć
      mozliwość złagodzenia bólu.

      Nie wiem czy pani dr to potwierdzi, ale anestezjolog ze szkoły rodzenia
      twierdziła, że prowadzenie porodu przy zzo jest dla położnika trudniejsze i
      dlatego czasem z braku wiedzy, czasem z wygody połoznicy nie pozwalaja
      pacjentce na zzo?
      • aniutek zzo i ja 09.05.04, 00:25
        witajcie drogie Dziewczyny,
        jestem mama 12 latka, ktorego urodzilam z zzo - bez bolesnie, bez problemowo, ciaze i porod
        wspomniam super. rodzilam w NYC, gdzie opieka byla wspaniala, zzo powszechnie uznawane za
        norme- po co sie meczyc, po co cierpiec skoro mozna nie? aplikacja znieczulenia nie bolala wszytsko
        minelo szybko, milo i bez skutkow ubocznych.
        jednak jeszcze kilka tygodni temu myslac i szykujac sie do drugiego porodu nie chcialam znieczulenia,
        myslalam sobie - wytrzymam, chce zobaczyc jak to boli, nie moze byc takie straszne, mocna jestem
        etc.
        Teraz 40 Tc, termin minal 3 dni temu, ja 35 letnia od 2 tygodni zle sypiam - wlasciwie wcale, skurcze
        mam bolesne ale nie regularne, mecza mnie i nie moge doczekac sie upragnionego porodu i.... wiem,
        ze pierwsze co powiem lekarzowi po zgloszeniu sie do szpitala bedzie : rodze ze znieczuleniem - choc
        na dzien dzisiejszy jestem umowiona na porod naturalny ( lekarz zaznaczyl, ze w kazdej chwili moge
        zmienic zdanie i zzo dostane natychmiast). Jakie sa moje motywy? - po co sie meczyc kiedy mozna
        nie? po prostu.
        Wiem jak to boli wiem, ze moze nie bolec, ze czlowiek przytomnie moze uczestniczyc w porodzie
        wlasnego dziecka, bez zlosci, cierpienia, meczarni.
        Pamietam po pierwszym porodzie, moj syn moze mial 10 minut ja siedzialam usmiechnieta, szczesliwa
        pilam wode z dzbanka gryzac kostki lodu, kiedy przez szybe zobaczyla mnie szwagierka.... byla
        oszolomiona " Ty przed chwila urodzilas dziecko i sama pijesz, masz sile usiasc i ten
        usmiech...niesamowite" ona, ktora wymeczono w warszawskim "na szaserow" dwoma dniami
        wywolywania porodu 2 tygodnie po terminie a wyczerpanej do cna zrobiono CC nie mogla uwierzyc, ze
        mozna rodzic tak. Obie do dzis to wspominamy, ona jako cud amerykanskiej medycyny, ja jako
        wspanialy dzien z mojego zycia.
        wiele sie z tej dyskusji dowiedzialam, fajnie, ze trafil nam sie tu na forum expert smile dzieki smile
      • swkrzemien Re: reni_ferek 09.05.04, 09:52
        Co do postawy położników - to one są różne. Na pewno w 1 okresie porodu
        prowadzenie nie nastręcza im wiekszych kłopotów - pacjentka jest uśmiechnięta,
        nie krzyczy, można bez następstw " słuchowych" podłączyć oksytocynę.Problem
        jest rylko u pacjentek po przebytym cieciu cesarskiem - tutej nadzór położniczy
        musi być bardzo skrupulatny - łatwiejszym jest dla nich prowadzenie porodu bez
        zo a tylko w analgezji dolantyną. Natomiast w 2 okresie porodu -jedni potrafią
        nie wezwać anestezjologa mimo iz pacjentkę boli, twierdząc, że znieczulenie
        jest niekorzystne i musi boleć ( jest to błędne rozumowanie i w niektórych
        zachodnich standardach uznawane jest za błąd w sztuca - w Polsce -nie, a
        szkoda), inni nie ingerują i dobrze współpracują z anestezjologiem.Na pewno
        znieczulenie zo przedłuża 2 okres porodu - tzn od pełnego rozwarcia do
        urodzenia dziecka- ale zwykle jest to w granicach czasowych, dopuszczalnych
        przez położników.Jeśli położnik i położna zadadzą sobie trochę trudu i poszerzą
        wiedzę o znieczuleniach porodu, o prowadzeniu znieczulenia i porodu w
        znieczuleniu, to wtedy nie było by żadnych nieporozumień i nie cierpiały by na
        tym pacjentki.
        • borunia2 Re: do swkrzemien 09.05.04, 13:19
          Napisałam do Pani na prywatne konto, ale jest więcej mam zainteresowanych moim
          pytaniem - tzn. czy przebyte w przeszlości operacje kręgoslupa(skolioza), są
          przeciwskazaniem do wykonania zzo. Czy muszę robić jakieś dodatkowe badania?
          Bardzo zależy mi na odpowiedzi, bo termin porodu mam na początek sierpnia i
          jeśli tylko będę miała możliwość to napewno skorzystam z tego cudownego
          wynalazku. Bólu po pierwszym porodzie który trwal ponad 12 godzin jakoś nie
          potrafię zapomnieć. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
          • swkrzemien Re: do borunia 2 09.05.04, 17:45
            Wszystko zależy od tego jakiego rodzaju operacje Pani przeszła i który
            dokładnie odcinek był operowany(od którego do którego kręgu).Radzę zabrać
            naświeższe zdjęcia rtg kręgosłupa, odnaleźć karty informacyjne i zgłosić sie do
            anestezjologów w szpitalu w którym Pani zamierza rodzić.Warto mieć skierowanie
            od prowadzącego ginekologa. U wielu pacjentek po operacjach kregosłupa
            wykonywaliśmy znieczulenia, ale musimy mieć wcześniejsze rozeznanie co było
            robione i czy możemy się podjąć takiego znieczulenia.Pozdrowienia i powodzenia.
    • werata o ruchu podczas porodu z zoo 09.05.04, 13:44
      W szkole rodzenia szefowa anestezjologów (z jednego ze szpitali poznańskich)
      powiedziała, ze nie ma możliwosci poruszania się po zzo, ponieważ jest stały
      monitoring KTG i mozna ew. poruszać sie na tyle, na ile pozwalają "kabelki".
      To jest dla mnie argumenent PRZECIWKO zoo, bo nie chcę być cały czas
      unieruchomiona na łóżku. Czytam jednak w postach naszego eksperta, ze można się
      poruszać. To już nie wiem, jak jest naprawdę????


      • swkrzemien Re: o ruchu podczas porodu z zoo- do ewraty 09.05.04, 17:51
        Czy będzie Pani znieczulana czy nie to i tak monitoring będzie prowadzony. I w
        tej sytuacji zo nie zmienia istoty ważnej dla Pani sprawy. My, jeśli nie
        p/wskazań położniczych, pozwalamy na pewien czas odłączyć pacjentki od
        kardiotokografu i poruszać się po sali, wejść na piłkę, jeśli chce, i
        t.p.Najlepszym byłby nowoczesny monitoring typu radiowego, ale nie wiem czy w
        Polsce gdzieś takowy jest. Poznań czy inne miasto - problem wszędzie ten sam.
    • arnikaarnika Moja żona to Twardzielka 09.05.04, 14:11
      Zawsze lecz żeby u dentysty bez znieczulenia,generalnie nie boi się bólu. Była
      więc przekonana że urodzi bez znieczulenia ...TO przekonanie znikneło gdzieś
      około 2 cmm rozwarcia - w jednej chwili zmieniła zdanie. W ciągu następnej
      chwili ja musiałem przekonać anesteziologa żeby zrezygnował z imprezy
      noworocznej (był 31 XII ) i natychmiast przyjechał .
      Udało się i żona urodziła ze znieczuleniem i co najważniejsze z uśmiechem na
      ustach. Mogła od razu zająć się dzieckiem ,jedyne utrudnienie to fakt że nie
      mogła przez 6 godzin wstawać.
      I najważniejsze dziecko urodziło się z hipotrofią było bardzo małe i słabe -
      Profesor opiekujący się żoną powiedział nam potem że gdyby żona rodziła bez
      znieczulenia poród potrawał by napewno z godzinę dłużej co dla dziecka
      oznaczało by dużo mniejsze szanse.

      A teraz moje zdanie Mężowie czy Faceci nie zapewniający swojej żonie
      możliwości do znieczulenia to egoistyczne dupki. Kobieta niech sama decyduje
      czy chce ze znieczuleniem czy bez ale niech zawsze będzi miała szanse zmienić
      zdanie . Więc PRZYGOTUJ SOBIE MOŻLIWOŚĆ RODZENIA ZE ZNIECZULENIEM ,JEŚLI W
      CZASIE PORODU UZNASZ ŻE DASZ RADĘ ,JESTEŚ MASOCHISTKĄ LUB CHCESZ DOZNAĆ
      MISTERIUM BÓLU - ZAWSZE BĘDZIESZ MOGŁA ZREZYGNOWAC .

      I nie słuchajcie nawiedzonych lekarzy - wiecie dlaczego odradzają poród ze
      znieczuleniem bo dla szpitala to wydatek około 500 zł.

      Pozdrawiam:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka