shemreolin
05.05.04, 17:14
Hej... witajcie ponownie! Tym razem wracam z nieciekawym problemem. Jakis
czas temu pisałam do Was o tym, że mam wspaniałego chłopaka i, że w
przyszłosci chciałabym założyc rodzinę. Złożyło sie tak, że sie pokłóciliśmy.
pokłócilismy sie bardzo i on powiedział wiele rzeczy, które mnie zabolały.
Powiedział, że jesli nie urodzę mu dziecka to mnie zostawi. Fakt, że ja
powiedizałam mu, że nie chcę rodzic mu dzieci. Wszystko wynikło z jego
biologicznej teorii o tym, że samiec zapładnia a kobieta ma rodzic. To bardzo
ogólnie powiedziane, bo jego teorie wysłuchiwałam ponad godzine. Grunt, że
sie pokłócilismy, a ja poczułam, że tak naprawdę boje sie ciaży i to bardzo.
Od razu powiem, że on mnie przeprosił za swoje zachowanie i wszystko sobie
wyjaśnilismy. Myślę nawet, że ta kłótnia nam bardzo pomogła. To nasz druga
kłótnia w ciagu prawie trzech lat jak jestesmy razem. Ale to nie ważne... Nie
o tym chciałam napisać....
Cała ta dyskusja o macierzyństwie skłoniła mnie do pomyslenia o sobie. I
oszłam do wniosków, że boje sie ciąży i rodzenia. Nie boje sie posiadania
dzieci, ale samego biologizmu rodzenia. Muszę przyznać się, że moja mama po
porodzie popadła w depresje, w nerwicę a potem na schizofrenię. Jest poważnie
chora, nienawidzi dzieci i na kazde moje wspomnienie o rodzinie reaguje
asgresywnie. W głębi duszy chciałabym mieć rodzine, ale boje się strasznie,
że moje dzieci mnie unieszczęsliwią. Moja mama była bardzo inteligentna
kobieta z trzema fakultetami, z perspektywami. Wpadła z moim ojcem, który jej
sie oświadczył. Potem urodziła sie jeszcze moja młodsza siostra i wtedy mame
trafiło dokumentnie. Od dzieciństwa mi wpajała (niezamierzenie, ale jednak),
że dziecko kobiete unieszcześliwia i psuje jej życie. Mój chłopak jest
rodzinny i chce mieć dzieci. Nie widzi w tym nic strasznego, ale ja czuje sie
niezrozumiana. On nie wie jak to jest leżeć tam i wyc z bólu, nie wie jak to
jest mieć wielki brzuch i nie móc jeść tego co sie chce, bo to szkodzi
dziecku. W sumie nie mogę mu miec tego za złe... Ja tez nie wiem jak to jest,
bo nie mam dzieci, ale po prostu boje się. Po prostu sie boję i jak o tym
myśle to zbiera mi sie na płacz...
Muszę pogadać z kimś, kto mnie przekona że jest inaczej... Chce pokochac
swoje dziecko i chce żeby nie było przeze mnie krzywdzone tak jak moja mama
krzywdziła mnie i moją siotrę.