Czy są na forum jakieś studentki? Powiedzcie, jak sobie radzicie na uczelni
będąc w ciąży? Jak Was traktują wykładowcy?
Ja studiuję na dziennych (4.rok) i ogólnie nie miałam większych
nieprzyjemności. Dostałam pozwolenie od dziekana na zaliczenie sesji do końca
kwietnia, ale niestety nie wszyscy wykładowcy sie na to zgodzili i kazali
przyjść we wrześniu

Pozaliczałam co się dało, ale wkurzył mnie jeden
profesorek, który umówił się ze mna na termin egzaminu, po czym jak
przyszlam, powiedział, ze nie przygotował pytan i zebym przyszla za 2
tygodnie. Na co ja jemu, ze raczej nie bede juz mogla (termin porodu), a on
mi na to "A czemu?". No i co Wy na to? Niedomyslny taki, czy po prostu nie
chial pojsc troche na reke?
Pozdrawiam,
Magda i Staś (38 tc) jeszcze w brzuszku