Dodaj do ulubionych

Poród i szansa

24.05.11, 14:44
Moje życie odkąd na świecie jest moja córeczka wywróciło się do góry nogami
całkowicie. Najpierw nieoczekiwane przyjście Mai przed terminem, pięć dni.
Ale szok!!! To już!!!! Pięć dni po porodzie, gdy brałam w domu prysznic
wystąpił u mnie krwotok. Prawdopodobnie spowodowany przez fragment łożyska,
który pozostał w macicy. Straciłam wtedy zanim przyjechała karetka około litra
krwi. Ordynator oddziału ginekologicznego powiedział mi po zabiegu
"łyżeczkowanie", że gdyby opóźniła się akcja ratunkowa o 20 minut to bym nie
przeżyła. Pamiętam to jak dziś. Minęły już prawie rok, He. He. Tak długo???
He. He tak krótko???? Przy tak cudownym dziecku czas mija niesamowicie szybko,
a nawet bardzo szybko!!! W czasie ciąży ani razu nie pomyślałam, że to ja mogę
mieć komplikacje. Całą ciążę drżałam tylko o dziecko, które nosiłam w
brzuszku. A tu jedna noc a uraz pozostał głęboko w sercu. Tak bardzo chciałam
mieć komfort psychiczny, że rodziłam córkę w prywatnej klinice i właśnie to
był mój błąd. W takich prywatnych klinikach tylko pozornie wydaje się nam się,
że jest wszystko, ale bywa niestety i tak, że niestety często nie mają sprzętu
potrzebnego do intensywnej terapii dziecka, czy by dokładnie zaopiekować się
rodzącą. Zazwyczaj wypisują do domu po drugiej dobie. W szpitalu państwowym
jaki by to szpital nie był, zawsze są lekarze o różnych specjalizacjach, do
których można udać się na konsultację i niezbędny sprzęt do intensywnej
terapii noworodka. Dlatego moje drogie za nim zdecydujecie się na poród
prywatny sprawdźcie dokładnie jakie warunki opieki będziecie miały wy i wasze
kochane pociechy.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka