Dodaj do ulubionych

holenderskie podejście do wczesnej ciąży

19.05.04, 15:49
właśnie byłam u lekarza (w Holandii) dowiedzieć się co mam dalej robić z moja kilkutygdniową ciążą i pani doktor poradziła mi żeby: nie pić alkoholu, nie palić (trawy też), nie czyścić kuwety kota, nie brać lekarstw, nie pić wina i nie jeść francuskich serów. poza tym można robić wszystko inne w pierwszych 3 miesiącach: skakać, jeździć na koniu, latać samolotem (o to sama się spytałam), opalać się itd. jeśli zarodek nie trzyma się dobrze w macicy albo ma wady genetyczne to zostanie wydalony i kropka, tak sobie radzi natura. i żadne cuda nie pomogą. mam się zgłosić tylko w przypadku gdyby miała duży krwotok. tutaj z położną widzi się dopiero w 12 tyg. nie zlecono mi też żadnych badań. to podejście wydaje się surowe ale zdroworozsądkowe. jestem bardzo ciekawa jakie wy macie opinię i informacje na ten temat od waszych lekarzy. pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:02
      To pewnie znaczy, że lekarze holenderscy nie biorą pod uwagę wspomagania ciąży
      progesteronem? Wiem, że są zazwyczaj dwa podejścia do tematu - "holenderskie"
      (co ma być, to będzie) i takie, że coś jednak można zrobić. A co z tymi
      wszystkimi dziewczynami po poronieniach i z niskim poziomem progesteronu (np
      ja), którym leki pomogły utrzymać i donosić ciążę?
    • beemka1 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:11
      Czyli tak jak w USA - ciąży do 12 tygodnia nie ratuje się, bo USA chce mieć
      samych zdrowych obywateli. I co Wy na to?
    • azzzi Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:19
      Takie samo podejście ma mój gin. Tzn że natura wie co robi.
      Choć co do skakania i konnej jazdy nie wyraża na to zbyt chętnie zgody. Lampka
      wina od czasu do czasu ponoć nie zaszkodzi.
      BTW dlaczego w ciąży zabraniają jedzenia francuskich serów??
      Pozdrowienia. A.
      • roxi_hart Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:26
        Moze natura wie co robi ale medycyna tak poszla do przodu ze czasem udaje sie ja przechytrzyc. To ratunek dla kobiet, ktore same w naturalny sposob ciazy nie moga donosic.
        Moj gin zabronil jazdy na rowerze i konno(wszelkie drgania i wstrzasy sa bezposrednio przenoszone na macice), bardzo dlugich spacerow (!), pozwolil na kieliszek wina raz w tyg. Ogolnie uwazany jest za dosyc surowego, takiego co wszystkiego zabraniasmile
    • carri Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:35
      Wiem, ze to trudny temat, zwlaszcza z puntku widzenia tych dziewczyn, ktore
      maja problemy z ciaza i musza brac leki, zeby ja donosic. Nie opowiadam sie po
      zadnej ze stron: kazda ma swoje racje. Slyszalam tylko taka opinie, ze kiedys
      bylo mniej uposledzen, bo wlasnie natura je regulowala. To czy lepiej, zeby
      dziecko sie nie urodzilo, czy zeby zylo uposledzone zostawiam kazdej z Was.
      • roxi_hart Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 16:43
        Uwazasz ze tylko taki wybor maja te kobiety? To chyba przesada sadzic ze leki na podtrzymanie=uposledzone dziecko. To po co Twoim zdaniem rozwija sie medycyna, po co te wszystkie badania?
        • myelegans Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 18:42
          To nie jest podejscie holenderskiej, czy amerykanskiej medycyny, ale
          nowoczesnej swiatowej medycyny. Przegrzebalam sie przez stosy literatury z
          medycznych baz danych, takich jak Pub Med czy literaturze Brithish Royal
          College of Obstetricians and Gynecologists , a takze opinie lekarzy z forum
          nasz bocian, i wszyscy sa zgodni, ze NIE MA LEKOW NA PODTRZYMANIE ciazy.
          Suplementy progesteronu ciazy nie podtrzymuja i to jest fakt, a nie opinia.
          Co do innych zalecen, to tez wiadomo, ze niewiele czynnikow zwiazanych z
          czynnosciami dnia codziennego zagraza ciazy. Zarodek jest jak maly pasozyt i
          mocno zagrzebuje sie w wysciolke macicy i nie mozna go stamtad wytrzasnac,
          jazda konna, na rowerze, aerobikiem, skakaniem na skakance, jazda na nartach,
          seksem, czy podnoszeniem rak do gory. To w pokoleniu naszych prababek kobiety
          skakaly z szafy zeby sie ciazy pozbyc i najczesciej tylko sie obtlukiwaly.
          Zdrowa ciaza sie utrzyma, a taka z wadami genetycznymi, ktore sa najczestszymi
          przyczynami poronien zostanie i tak i tak poroniona niezaleznie od tego ile
          bedziemy lezec i ile progesteronu brac.
          Sama mam za soba 2 poronienia, obecnie w 24 tygodniu ciazy, nie bralam
          suplementow progesteronowych w zadnej ciazy, prowadzilam normalny tryb zycia,
          zdrowo sie odzywialam, jadlam prenatalne witaminy i tyle. Jedynie bralam
          prewencyjnie baby aspirin, zeby zmiejszyc krzepliwosc krwi, zreszta biore ja od
          wielu lat zeby pomoc sercu i naczyniom kapilarnym.
          Mieszkam w USA i to nie prawda, ze tutaj nie ratuje sie ciaz bo chce sie miec
          zdrowych obywateli, uwierzcie mi to panstwo jest postawione na prawnikach i
          gdyby tylko istnial cien podjerzen o takie praktyki to prawnicy rzuciliby sie
          do gardel ginekologow i byloby duzo procesow, a o takich sie nie slyszy. Jest
          za to mnostwo artykulow i publikacji, innych niz ulotki firm farmaceutycznych,
          gdzie pacjentki moga sie zapoznac z literatura i najnowszymi badaniami. A z
          faktami naukawymi ja nie dyskutuje, bo dane mowia same za siebie. Tutaj jedynie
          suplementuje sie kobiety podczas zabiegow in vitro i to tylko do momentu
          stwierdzenia ciazy, pozniej sie odstawia. Gdyby istnial cien podejrzenia, ze
          jest to niewlasciwe, to firmy ubezpieczeniowe odmowilyby placenia za takie
          zabiegi, a nie odmawiaja.
          W mojej klinice, jednej z najlepszych klinik dla dzieci i kobiet, gdzie
          diagnostyka jest posunieta do najwyzszego poziomu i rutynowo wykonuje sie np
          zabiegi operacji serca jeszcze nienarodzonych dzieci, lekarze tez przyjmuja na
          pierwsza wizyte w 9-12 tygodniu ciazy.
          A unikanie serow francuskich to tych miekkich i plesniowych, ktore robi sie z
          niepasteryzowanego sera i ktore moga niesc zagrozenie infekcji bakteria, ktora
          nazywa sie LIsteria, nieszkodliwa normalnie, ale moze powodowac poronienia, tak
          jak swieze zakazenia T.gondii, ale takie poronienia najczesciej sa dopiero w II
          trymestrze.

          Nie martw sie, postepowanie holenderskiego lekarza jest jak najbardziej
          prawidlowe.
          Trzeba jeszcze pamietac, ze szacowane jest 40-60% poronien w I trymestrze i te
          cyfry, wcale nie wzrosly, zawsze takie byly, zmienila sie jedynie diagnostyka,
          teraz mozna ciaze wykryc niemalze od dnia poczecia.

          Powodzenia i ciesz sie ciaza, bo to wspanialy okres.
          • agablues Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 19:06
            myelegans napisała:

            >
            > Zdrowa ciaza sie utrzyma, a taka z wadami genetycznymi, ktore sa najczestszymi
            > przyczynami poronien zostanie i tak i tak poroniona niezaleznie od tego ile
            > bedziemy lezec i ile progesteronu brac.
            >

            Chyba nie do końca tak jest. Rózne są wady genetyczne, których natura "nie
            eliminuje" -przykładem są trisomie, dystrofie mięśniowe, hemofilie, rdzeniowe
            zaniki mięśni, mukowiscydoza....

            >
            > Nie martw sie, postepowanie holenderskiego lekarza jest jak najbardziej
            > prawidlowe.

            Co do podejścia Holendrów do róznych spraw....hmmm, legalizacja miękkich
            narkotyków, eutanazji, śluby homoseksualne ....

            Chyba wolę podejście nienowoczesne-jeżeli można ciążę ratować i wspomagać -
            wspomagajmy
            • elve Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 23:52
              agablues napisała:

              > myelegans napisała:
              >
              > >
              > > Zdrowa ciaza sie utrzyma, a taka z wadami genetycznymi, ktore sa najczests
              > zymi
              > > przyczynami poronien zostanie i tak i tak poroniona niezaleznie od tego il
              > e
              > > bedziemy lezec i ile progesteronu brac.
              > >
              >
              > Chyba nie do końca tak jest. Rózne są wady genetyczne, których natura "nie
              > eliminuje" -przykładem są trisomie, dystrofie mięśniowe, hemofilie, rdzeniowe
              > zaniki mięśni, mukowiscydoza....

              ale to co napisała Twoja poprzedniczka nie wyklucza przeżywania wadliwych ciąż.
              to co napisałaś jest nielogiczne.
              >
              > >
              > > Nie martw sie, postepowanie holenderskiego lekarza jest jak najbardziej
              > > prawidlowe.
              >
              > Co do podejścia Holendrów do róznych spraw....hmmm, legalizacja miękkich
              > narkotyków, eutanazji, śluby homoseksualne ....

              czyżby lekka sugestia, że holenderscy lekarze to palący trawkę homoseksi na
              boku uśmiercający staruszków? śmieszne.
              >
              > Chyba wolę podejście nienowoczesne-jeżeli można ciążę ratować i wspomagać -
              > wspomagajmy
              >
              sęk w tym, że nie ma żadnych DOWODÓW na to, że "środki podtrzymujące ciążę"
              faktycznie ją podtrzymują. ale ludzie wolą wierzyć w banialuki, dzięki nim mają
              nadzieję, czują się lepiej.
              • agablues Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 00:05
                nie wciągniesz mnie w potyczki słowne i czepianie się
                kto chciał, zrozumiał co miałam na myśli, a kto nie zrozumiał - cóż...


                elve napisała:


                > >
                > > Co do podejścia Holendrów do róznych spraw....hmmm, legalizacja miękkich
                > > narkotyków, eutanazji, śluby homoseksualne ....
                >
                > czyżby lekka sugestia, że holenderscy lekarze to palący trawkę homoseksi na
                > boku uśmiercający staruszków? śmieszne.


                to też jest czepianie się i popisywaniem się swoją elokwencją

                Czyżby kolejna osoba na tym forum szukająca zaczepki i prowokacji?
                • elve Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 10:22
                  Czyżby kolejna lekka sugestia? wink
                  Zwróciłam uwagę na sposób, w jaki chcesz zdyskredytować holenderskich lekarzy
                  (o których pewnie nie miasz pojęcia) - i nie podoba mi się taka manipulacja.
                  Twój argument ma się nijak do sprawy o której rozmawiamy. Może mi się takie coś
                  nie podobać?
                  Czy naprawdę osoba mająca inne zdanie musi się spotykać na tym jakże
                  tolerancyjnym forum z sugestiami, że szuka zaczepki? Ja się nie czepiam, ja
                  próbuję dyskutować. Ty nie chcesz - nie musisz. Tylko nie pisz, że jestem
                  prowokatorką, bo pomyślę, że nie wiesz, co to znaczy.
                  Życzę "holenderskiego podejścia" do sprawy wolności wypowiedzi.
          • gaadzina Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 08:04
            MYELEGANS,
            BRAVO ! ! ! BRAVO ! ! ! BRAVO ! ! !
            WRESZCIE JAKIS MADRY GLOS
            O TO PRZECIEZ CHODZI, ZEBY UMIEC SELEKCJONOWAC ZRODLA, Z KROTYCH CZERPIRMY
            INFORMACJE... I ZEBY W OGOLE KORZYSTAC ZE ZRODEL.

            pozdrawiam serdecznie

    • kinga_nl Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 18:36
      dzieki za info. jesli chodzi o franc. sery to podobno tak jak alkohol moga
      doprowadzic do poronien na poczatku. dlaczego nie wiadomo.
      • blige Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 18:45
        podobnie jest w wielkiej brytanii. O tym, ze planuje ciaze rozmawialam z
        pielegniarka, a nie z lekarzem. BAdania - owszem, zrobiono mi za darmo (krew,
        na rozyczke, toksoplazmoze itp) ale na moja prosbe. Pielagniarka z kolei bardzo
        konkretna: powiedziala co i jak, kiedy najlepiej, dala kilka adresow
        internetowych i kazala przyjsc z pozytywnym testem. Co potem: (jeszcze nie wiem
        z autopsji, bo zaczelismy dopiero teraz), ale pierwsze usg dopiero po 12
        tygodniu, wizyty u pielegniarki prowadzacej a u ginekologa w razie potrzeby.
        GEneralnie ciaze traktuja tutaj jako CIAZE od 12 tygodnia. Trudno mi powiedziec
        czy to dobrze czy zle, ale bedac na swieta w polsce przebadalam sie
        ginekologocznie i na wszelki wypadek mam dzwonic do mojego ginekologa.
      • myelegans Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 18:47
        To jeszcze ja. Picie alkoholu w ciazy to nie tyle ryzyko poronien, a Fetal
        Alkohol Syndrom u dzieci matek, ktore pily w ciazy alkohol.
        Dlatego, ze nie ma dokladnych badan jakie ilosci alkoholu powoduja ten syndrom
        (bylam ostatnio na seminarium na ten temat), zalezy to w duzej mierze od
        indywidualnych predyspozycji i u niektorych kobiet nawet bardzo male ilsoci
        alkohlu moga powodowac, mniejsze lub wieksze ryzyko, wiec w tej chwili zaleca
        sie kompletna abstynencje w ciazy.
        Pewnie mala lampka wina od czasu do czasu nie zaszkodzi, ale pytanie, czy warto
        ryzykowac, za tak niewielka przyjemnosc.
        Mnie od alkoholu odrzucilo w I trymestrze zupelnie i teraz tez nie tesknie.
        • bozena73 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 21:19
          Alezescie mnie przestraszyly tym postem..Mieszkam w Nowym Jorku i na poczatku
          ciazy mialam plamienie, doktor przepisal mi progesteron i po dwoch tygodniach
          plamienie ustalo.Teraz czuje sie dobrze, odpukac..ale gdy przeczytalam co
          napisalyscie zaczelam sie bac..czy to mozliwe ze te lekarstwa moga powodowac u
          dzieci jakies choroby????
          Pamietam ze jak zaczelam je przyjmowac na ulotce bylo napisane ze w ciazy
          raczej nie sa wskazane a przeciez moj ginekolog mi je przepisal..zadzwonilam do
          niego i spytalam sie czy mam je brac. Doktor prawie sie na mnie obrazil ze
          watpie w jego wiedze no i jednak wzielam te lekarstwa i pomoglo na plamienie.
          Zasialyscie we mnie ziarnko strachu..chyba spytam sie lekarza w sobote co on o
          tym mysli..
          ale tak na zdrowy rozsadek to zeby bylo takie podejrzenie to przeciez ktory
          lekarz by przepisal takie lekarstwa?? i to szczegolnie w Stanach gdzie sie tak
          latwo sadzi wszystkich za wszystko...
          Pozdrawiam Was serdecznie.
          Bozenka i 16 tygodniowe malenstwo smile
          • magdaaa73 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 12:15
            No i jak to sie ma do plamień? Skoro nie pomaga progresteron to dlaczego
            powoduje zniknięcie plamien? Ja miałam badany progresteron w cyklu, w którym
            zaszłam w ciążę,wynosił 9 czyli ryzyo poronienia 99%.Nie plamiłam,ale dostałam
            tabletki,żeby podnieśc progresteron do normy (są wyraźne normy progresteronu w
            ciąży).Czyli rozbieżnośc opini ma swoje podłoże.Kiedyś byłam przeciwna
            tabletkom, dopóki nie postawiono mnie przed wyborem.Starania o ciążę 1.5 roku
            nauczyły mnie trochę pokory.Myślę,że osobom ,którym ciąza łatwo przychodzi lub
            niepsodziewanie łatwiej zaakceptować samoistne poronienie.Osoby,które czekają
            na cud zrobią wszystko aby utrzymać ciązę, bo cud może się nie powtórzyć.
      • iwszonek Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 11:39
        Na Boga łatwiej zarazić się listerią w budce z hot-dogami niż jedząc francuskie
        sery, a kto kiedyś pasteryzował mleko? Prosto od krowy z nie zawsze domytych
        wymion. Zresztą wiele z tych serów jest pasteryzowanych, wiem coś o tym, bo
        mieszkałam jakis czas we Francji i tam kobiety aż tak nie przywiązuja do tego
        wagi
    • wieczna-gosia Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 18:55
      ejze dziewczyny....
      rozroznijmy.
      Na swiecie w miare powszechna praktyka jest ze ciazy sie nie podtrzymuje jesli
      nie ma co do tego wskazan.
      Natomiast takie forum:
      www.ovusoft.com/forum/tt.asp?appid=10
      jest raczej swiadectwem ze swiat zna instytucje "podtrzymywania ciazy"
    • walker22 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 19:30
      Ja właśnie miesiąc temu "uciekłam" z Holandii, żeby rodzić w Polsce, i te
      ostatnie miesiące (rodzę pod koniec maja) być już pod opieką lekarza polskiego.
      Co mi nie odpowiadało w Holandii: po pierwsze, USG robi się tam tylko raz w
      ciągu całej ciąży (chyba, że coś strasznego się dzieje...), nie robi się
      morfologii, tylko mocz (i też gdy coś strasznego się dzieje...), nikt nawet nie
      chciał słuchać o badaniu na cukier (po co??), zapomnieć można o badaniach
      wewnętrznych, wizytach u ginekologa (położna zajmuje się wszystkim...). Gdy
      miałam skurcze łydek nikt nie zalecił magnezu (aspargin to w ogóle po co??),
      wotaminy (np Prenatal, po co??), a w związku z tym, że nie robi się badań krwi
      nikt też nie powiedział mi, że muszę brać dodatkowo żelazo (co zostało od razu
      zalecone w Polsce)... Niestety nie widzę w tym podejściu nic nowoczesnego...
      Mój lekarz polski powiedział po prostu: no tak, w Holandii nie ma pieniędzy na
      zbędne badania... A jeszcze, poród oczywiście w domu...brrr... Pozdrawiam..
      • mkostki Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 01:02
        Ech, co kraj to obyczaj.
        Moje zdanie na temat całej sprawy jest takie:
        Fakt 1: my, Polacy ciągle jeszcze jesteśmy skłonni wierzyć w to, ze co
        Zachodnie - to lepsze
        Fakt 2: w Holandii kwestia wartości życia w ogóle jest trochę inaczej
        postawiona niż u nas - np. 80% holenderskich lekarzy dokonało w swojej karierze
        eutanazji BEZ WIEDZY I ZGODY PACJENTA (dane: Eurostat)- wg moich norm
        moralnych, to było morderstwo; ponadto ludzie, którzy mają upośledzone w
        widoczny sposób dziecko sa zaczep[iani przez obcych podczas spacerów z
        pytaniem, dlaczego niedokonali eutanazji - to z kolei z pewnego dokumantalnego
        filmu
        Fakt 3: moja osobista przyjaciółka, obecnie w Polsce, ale posiadająca
        obywatelstwo holenderskie, będąc tamże miała nowotwór szyjki. Wykryty tylko
        dzieki temu, że wymogła na lekarzu zrobienie cytologii, która w Holandii robi
        się max. raz na 5 lat (nie wiem, może ze względu na koszty.
        Sądzę, że powyższe powinno dać nam cos do myslenia. Nie twierdzę, że Holendrzy
        to konowały, a polska służba zdrowia jest super, ale myślę, że opieka jaką
        przewiduje się dla ciężarnej w Polsce po prostu bardziej odpowiada naszej
        mentalności i tyle.
        Zaś co do podtrzymywania ciązy: nie ma żadnych dowodów, że progesteron podawany
        sztucznie coś tu pomaga. Istnieje jednak ryzyko spowodowania wad układu
        rozrodczego u płodów płci żeńskiej (niedorozwój macicy). Myślę jednak, że w tym
        wypadku nadmierne niekiedy chęci polskich lekarzy do podawania pochodnych
        progesteronu, to jednak efekt uboczny dynamicznego rozwoju rynku
        farmacetycznego w Polsce... innymi słowy - efekt uboczny systemu wynagradzania
        lekarzy. Skoro jednak lekarze w USA też to robią - to może przyczyna jednak
        leży gdzie indziej...
        Przypomniało mi sie jeszcze, że ponoć w Australii (siostra jednej mojej
        przyjaciółki zamieszkała tam, aktualnie ciężarna, donosismile odradzają
        znieczulenie zewnątrzoponowe, które z kolei u nas jest ostatnio hitem i
        synonimem nowoczesnej medycyny.
        wydaje mi się, że u podstaw tego, jaką opiekę, leki, badania proponuje sie w
        ciązy w róznych krajach, leży taka masa przyczyn, że się w tym nie połapiemy.
        Ja jednak osobiście jestem zadowolona z tego, jak to wygląda w Polsce - mam na
        mysli te wszystkie badania itp. Fajnie by tylko było, żeby publiczna słuzba
        zdrowia była trochę lepiej wyposażona, a kadra - lepiej opłacana. Czego sobie i
        Wam -życzę.
        Pozdrawiam
        Magda
      • nesla do walker 20.05.04, 11:15
        walker,
        Mieszkam w Holandii, jestem w 16 tc i pierwsza wizyte u poloznej mialam w 9 tc,
        pierwsze usg w 10 tc a drugie usg w 14 tc, nic zlego sie nie dzieje ani ze mna
        ani z dzidziusiem, nie mam zadnych negatywnych objawow, mialam robione badania
        krwi i przepisano mi zelazo juz na pierwszej wizycie (czesc wynikow byla gotowa
        od reki), zmierzono cisnienie i zrobiono doglebny wywiad chorob w rodzinie
        (generalnie nie mamy powaznych chorow w rodzinie, wiec nie kwalifikuje sie do
        badan prenatalnych), na kazdej wizycie u poloznej jest sluchanie serca. W
        pierwszych tygodniach ciazy mialam poglady podobne do twoich, potem
        przeczytalam 3 ksiazki o ciazy: holenderska, amerykanska i polska i teraz
        jestem calkowicie spokojna i mam zamiar tu urodzic.

        Powodzenia
        Nesla
    • wieczna-gosia Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 20:53
      a wiesz walker ze ja z powodu tego minimum badan poloznej prowadzacej porod itp
      a w szczegolnosci porodu w domu chetnie bym tam uciakla, tzn w przeciwnym
      kierunku wink)
      Holandia ma mimo wszystko nizszy odsetek smiertelnosci okoloporodowej wink)
      A fakt ze Holandia nie ma na badania na ktore ma Polska ze sluzba zdrowia w
      stanie rozkladu daje mi do myslenia wink))
    • musztarda_ziolowa Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 21:04
      A mi sie podoba takie podejscie do ciazy.
      I z reka na sercu powiem, ze wolalabym urodzic dziecko zdrowe i silne, niz
      takie, ktore byloby "wylezane przez 9 miesiecy w lozku".
      Niestety, dojrzalam do tego dopiero teraz. Biore Duphaston od kilku tygodni. I
      boje sie przerwac branie leku, zeby nie "spowodowac" poronienia. Nie wiem jak
      sie taki lek odstawia...
      W kazdym razie, bardziej martwie sie teraz o to, czy te piguly i tablety brane
      przeze mnie w ciazy nie zaszkodza bardziej dziecku...
      • melka_x Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 22:08
        > I z reka na sercu powiem, ze wolalabym urodzic dziecko zdrowe i silne, niz
        > takie, ktore byloby "wylezane przez 9 miesiecy w lozku".

        Jesteś pewna z tą reką na sercu i tym co byś wolała?

        I jeśli tak to hmmm... nie chcę być nieuprzejma, ale czemu bierzesz
        podtrzymujący ciążę duphaston?

        O tym, że dzieci "wyleżane przez 9 miesięcy" często również rodzą się zdrowe i
        silne nie wspominam nawet.
        Pozdrawiam,
        Magda
      • agablues Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 23:15
        a ja znowu swoje, to nieprawda, że z ciąży niepodtrzymywanej rodzą się
        wyłącznie zdrowe dzieci! Moja ciąża była idealna, żadnych problemów i urodziłam
        dziecko z wadą genetyczną. Mnie akurat nie przeszkadza to, że nie miałam
        zleconego badania usg na przezierność karku, testu PAPPA i AFP - a wszystkie te
        proste badania mogły uwidocznić wadę. Ja i tak bym donosiła tę ciążę, ale może
        inna kobieta nie czułaby się na siłach i wolała przerwać...

      • malwes Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 23:33
        musztarda_ziolowa napisała:

        > > I z reka na sercu powiem, ze wolalabym urodzic dziecko zdrowe i silne, niz
        > takie, ktore byloby "wylezane przez 9 miesiecy w lozku".


        A ja właśnie 3,5 m-ca temu urodziłam takie "wyleżane przez 9 m-cy dziecko" - co
        do dnia. Bez chodzenia, siadania, z sikaniem na basen w szpitalu....i nie
        żałuję ani jednej chwili. Pamiętam głownie jak modliłam się, żebym tylko mogła
        urodzić to dziecko...nawet jakbym miała leżeć tak do końca świata. I
        wiedziałam, nawet kiedy starałam się o dziecko i nie zdawałam sobie sprawy jak
        będzie wygladać moja ciąża, że bez względu na to czy urodzę zdrowe czy chore,
        piękne czy brzydkie, głupie czy mądre...to będę kochać najmocniej na świecie. I
        mogłam to przekonanie zweryfikować w praktyce bo bo takich przejściach stan
        dziecka mógł być różny ale ja walczyłam jak lew mimo, iż kilkakrotnie wisiała
        nade mną groźba terminacji tej ciąży.

        Nie rozumiem jak można chcieć zostać matką jeśli z góry zakłada się, że wsystko
        będzie proste... macierzyństwo to przecież nie tylko trudy ciąży, trudy
        porodu...to głównie trudy mądrej miłości i mądrego wychowania...przez całe
        życie...a obawiam się, że w Twoim przypadku, z takim podejściem, (bez urazy) te
        ostatnie mogą być skazane na niepowodzenie...
        Gosia - mama zdrowego Szymusia.

        PS. Zapewne w Holandii mogłabym tylko pomarzyć o zostaniu matką.... i ciekawe
        jak to jest, że "progesteron nie podtrzymuje ciąży" skoro bez leków wyniki mi
        jechały w dół i planiłam a z lekami nie...pewnie "zbieg okoliczności"...
        Zostawiam takie teorie Holendrom i im podobnym...za nic w świecie nie
        chciałabym mieszkać w kraju, w którym nawet nie ruszono by palcem bym mogła
        zobaczyć uśmiech mojego synka. A "zasad selekcji naturalnej", dziękuję, nie
        chce testować na sobie.
        • ryza_malpa1 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 10:46
          malwes napisała:
          macierzyństwo to przecież nie tylko trudy ciąży, trudy
          > porodu...to głównie trudy mądrej miłości i mądrego wychowania...przez całe
          > życie...a obawiam się, że w Twoim przypadku, z takim podejściem, (bez urazy)
          te
          >
          > ostatnie mogą być skazane na niepowodzenie...
          > Gosia - mama zdrowego Szymusia.


          Z Twoim podejściem...współczuje zarówno Tobie trudnego życia i Twojemu
          dziecku " wrodzonego poczucia winy" .
          >
          >
        • musztarda_ziolowa Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 14:08
          Mawles, przestan sie kobito czepiac!
          Twoja sprawa jak to dziecko zrobilas, urodzilas i jak je wychowasz.
          Rozumiem twoja martyrologie i ideologie zyciowa.
          Ale na milosc boska, dajze ludziom sadzic co im sie podoba.
          Mowie o sobie, a nie o tobie. O SOBIE!!!
          I sorki, ale kazdy decyduje za siebie i ma prawo do swoich pogladow.
          Troche tolerancji.

          I jeszcze jedno! Wypraszam sobie jakiekolwiek uwagi czynione pod moim adresem.
          Nie znasz mnie, wiec skad taka latwosc w formulowaniu opinii na moj temat?
          I nie chrzan tesktow w stylu "bez urazy", bo nie przykryja one chamstwa twojej
          wypowiedzi.

          bez pozdrowien
        • cytrynka3 Re: holenderskie podejście do ...DO MALWES 26.05.04, 03:00
          Witaj
          Myślę, że jesteś wspaniałym człowiekiem, masz w sobie dużo miłości i cierpliwości.
          Życzę Tobie i Twojej rodzince dużo zdrowia.
          Przesyłam całuski dla szkraba.
          Cytrynka
    • lafonte Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 19.05.04, 22:24
      Poprzednią ciążę poroniłam w 16 tygodniu mimo duphastonu. Może to właśnie tabletki sprawiły, że poroniłam w 16, a nie w 8 tygodniu...
      W poprzedniej ciąży miałam max. badań - dziecku przestało bić serce dwa dni po usg, na kt. wszystko było OK.
      Teraz unikam badań, bo wiem, że i tak niewiele z nich wynika. A co do "przeczulenia" polskich lekarzy - podejrzewam tu nieczyste intencje, najpierw nastraszyć (co może być nie tak), potem wzbudzić zaufanie (że dzięki wsparciu pana doktorka x może jednak się uda), a potem juz tylko kasować za każdą wizytę od szczęśliwej pacjentki, która dodatkowo jest przekonana, że gdyby nie wydatek (wstawić kwotę), to z pewnością nie udało by się dziecka urodzić...
      A i jeszcze doktorek taaaki wielki, że zaczyna powoli funkcję Boga pełnić, jakby przed duphastonem, materną, usg, badaniami krwi i moczu dzieci się nie rodziły...
      Bardzo chętnie wyniosłabym się gdzieś, gdzie się a) nie straszy, b) nazywa sprawy po imieniu (bo w pierwszym trymestrze, to lekarz faktycznie ma niewiele do działania) c) funkcjonuje jedynie system ubezpieczeń, bo u nas nigdy nie wiadomo, co jest mówione i robione, żeby na prywatne wizyty naciągnąć i kasę od ciężarnej wyszarpać...
      W tej ciąży, moim podstawowym problemem jest nie dać się doktorkom zwariować. Ale niestety nie jest to proste. Sądzę, że dla dziecka ważniejszy jest spokój matki niż usg co dwa miesiące i związane z tym emocje....
      • bylinka Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 03:39
        Progesteron ciazy nie podtrzymuje, zadne lekarstwo zreszta nie podtrzymuje
        wczesnej ciazy. Plamienia czy krwawienia we wczesnej ciazy moga sie pojawic,
        ale lekarze powinni skupic sie nad ustaleniem ich zrodla, ktorych moze byc
        wiele, np podsluzowkowy krwiak, krwawienie z szyjki macicy czy z czesci
        endometrium poza rozwijajacym sie lozyskiem. Na to progesteron nie pomoze.
        Polecam te strone i jak juz wspomniala inna forumowiczka rowniez medyczna baze
        danych pubmed.
        www.womens-health.co.uk/prog.htm

        Inaczej sie sprawy maja w II trymestrze i pozniej, kiedy przyczyny zagrozenia
        ciazy sa raczej po stronie matki i stosunkowo latwo je zdiagnozowac, bo to
        najczesciej czynnik szyjkowy, wysokie cisnienie, cukrzyca czy toxemia i wtedy
        rzeczywiscie mozna zapobiec wczesnemu porodowi poprzez np zalozenie szwu, czy
        odciazenie szyjki poprzez lezenie i tego medycyna nie kwestionuje.
        Tutaj dyskusja zaczela sie od podejscia medycyny i lekarzy do wczesnej ciazy, i
        rzeczywiscie w ogromnej wiekszosci krajow poza USG zeby uspokoic kobiete,
        niewiele sie robi, bo tez i niewiele mozna zrobic, zeby zapobiec poronieniom,
        ktore nasza niebezbledna natura tak juz ustawila, ze co druga ciaza jest
        wczesnie poraniana i medycyna jest tutaj bezradna, bo i podzialy komorek na tym
        etapie obarczone sa ogromnymi bledami.
        A tak z drugiej strony to duzy "uklon" w strone firm farmaceutycznych. Czy
        wiecie, ze slynny Duphaston to wlasnie lek produkowany w Holandii, wiec
        dlaczego tam nie jest stosowany, a bije wszelkie rekordy w Polsce? Czyzby
        polscy lekarze wiedzieli wiecej niz holenderscy? Czy tez marketing i zdolnosci
        przekupywania trafily na bardziej poddatny grunt? Dlaczego przepisuje sie ten
        drogi lek znacznie czesciej niz polski znacznie tanszy odpowiednik luteine?
        Dlaczego dawkowanie jest najczesciej takie, ze wlasciwie daje efekt palcebo?
        Znam firmy farmaceutyczne od podszewki i wyglada to bardziej businessowo niz
        nam sie wszystkim wydaje, wszystko jest nastawione wylacznie na profit, a dobro
        pacjenta jest na szarym koncu, a apanaze i prezenty (wyjazdy, tony darmowych
        lekarstw, obiady w luksusowych restauracjach), ktore pobieraja lekarze sa dosyc
        pokazne. Pozostawiam bez komentarza.

      • nesla Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 11:19
        lafonte! Gratuluje podejscia, podoba mi sie, podpisuje sie obiema rekami!!!
        Pozdrawiam
        Nesla
        (NL)
    • jakasik Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 08:24
      Mój lekarz ma bardzo podobne podejście do sprawy.Swoją ciąże odkryłam w 3-4
      tygodniu. Poleciałam oczywiście do lekarza a on spokojnie wykonał usg,
      stwierdził, że faktycznie jest zadore, ale mam przyjść za 3 tygodnie! Gdy
      pojawiłam się po tym czasie pierwsze jego pytanie było o to czy nadal nie
      dostałam okresu! Myślałam, że go uduszę gołymi rękami!!!!!! Jak to? Przecież ja
      w ciązy jestem! Ja chcę dostać już kartę ciążową! Nie dostałam na tej wizycie.
      Dopiero gdy byłam w 10 tygodniu! Wtedy też miałam wykonane 1 badania i zaczął
      podchodzić do mnie jak do ciężarnej. Wtedy byłam na niego wściekła, chciałam
      zmienić lekarza! Teraz wiem o co chodziło smile. I dopiero teraz doceniam te jego
      zdrowe podejście do sprawy. Moja znajoma zaszła w ciąże 3 tygodnie przede mną.
      Kartę i wszystkie badania miała już w 6 tygodniu. W 10 już musiała zrezygnować
      z pracy. Teraz nie wiem co się z nią dzieje, bo nie mogę się z nią
      skontaktować. Mam nadzieję, że wszystko jest OK! Jak ja byłam wtedy zła, że ona
      już jest pełnoprawną ciężarówką a ja nie. A tak przy okazji, życzę jej
      wszystkiego dobrego!
      Pozdrawiam
      • luiza73 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 08:51
        a jakie jest podejście zachodnich lekarzy do picia kawy? Bo w Polsce różne.
        Filiżankę niezbyt mocnej kawy z mlekiem piję praktycznie codziennie. Mam niskie
        ciśnienie, często boli mnie głowa, być może ta filiżanka niewiele mi pomaga,
        ale ja psychicznie czuję się lepiej. Mój lekarz mi nie zabrania, ale chciałabym
        sie dowiedzieć jak to wygląda na zachodzie.
        pozdrawiam
        • ma.pi Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 14:51
          luiza73 napisała:

          > a jakie jest podejście zachodnich lekarzy do picia kawy? Bo w Polsce różne.
          > Filiżankę niezbyt mocnej kawy z mlekiem piję praktycznie codziennie. Mam
          niskie
          >
          > ciśnienie, często boli mnie głowa, być może ta filiżanka niewiele mi pomaga,
          > ale ja psychicznie czuję się lepiej. Mój lekarz mi nie zabrania, ale
          chciałabym
          >
          > sie dowiedzieć jak to wygląda na zachodzie.
          > pozdrawiam

          Nie zabraniaja picia kawy. Mozna pic w rozsadnych ilosciach tzn. do 3-4
          filizanek dziennie.
          Nawet po porodzie sami proponuja kawke.

          I w Kanadzie maja podobne podejscie do ciazy jak w Holandii.

          Pozdr.
    • judytak Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 10:29
      moje osobiste podejście jest takie same, jak Holendrów :o)
      co sądzą lekarze, nie wiem, nie pytałam :o)

      uważam też, że należy robić wyjątek dla matek z grup ryzyka, ale sądzę, że z
      tym w Holandii też nie jest inaczej...

      a dla tych, którzy lubią mieć wszelkie badania i lubią co tydzień odwiedzać
      lekarza, są przecież prywatne praktyki...

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      naturalna selekcja oczywiście działa statystycznie, czyli zawsze będą wyjątki,
      ale coż - człowiek nie komputer
      J.
      • monikaj1 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 10:45
        Mój lekarz też prezentuje podobne podejście - i mi ono odpowiada. Na pierwszą
        wizytę poszłam w 7 tygodniu, bo wiedziałam, że wcześniej i tak nie ma po co.
        Zrobił mi USG i "wstępnie pogratulował". Karty ciążowej oczywiście nie
        dostałam. Zlecił natomiast badania. Dopiero podczas następnej wizyty
        potraktował mnie jak ciężarnąsmile Wypytał szczegółowo o dolegliwości,
        samopoczucie, sposób odżywiania itp. A na moje pytanie odnośnie poronień
        odpowiedział, że w zasadzie do 14 tygodnia medycyna niewiele jest w stanie
        zrobić, bo natura jest mądrzejsza od najmądrzejszych lekarzy światasmile
        Pozdrawiam,
        Monika
    • szpiczak Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 11:00
      dobre i zdrowe podejscie!!!zero uzywek ale sport i rozrywka to byla moja dewiza!!
    • nesla DO KINGI_NL 20.05.04, 11:26
      Kinga,
      Jak bym slyszala siebie sprzed 3 miesiecy smile chociaz moze nie, bo ty jestes
      rozsadniejsza, ja spanikowalam smile Sprawa jest mi dosc bliska, ale juz sie tak
      nie przejmuje, tobie tez polecam spokoj, zobaczysz ze wszystko bedzie dobrze.
      Jesli znasz holenderski to pojdz do ksiegarni i kup sobie ksiazke pt "Zwanger
      met eerste baby" (albo cos w tym stylu, pisze z pamieci) - jest napisana przez
      polozne holenderskie i na zasadzie pytan i odpowiedzi posegregowanych wg
      trymestrow. Ksiazka jest idealna! Pomoze ci zrozumiec podejscie holenderskie do
      ciazy.
      Poza tym zapraszam na forum Dziecko - Swiat, tam mam watek pt Ciaza w NL,
      poczytaj co dziewczyny pisza.
      Pozdrawiam cieplo
      Nesla
      • nesla Re: DO KINGI_NL 20.05.04, 11:27
        aha , jeszcze jedno, tak w ogole to jestem zaskoczona, ze tu tyle dziewczyn
        myslacych w kategoriach zdrowo-rozsadkowych, wszystkie moje polskie kolezanki
        lapia sie za glowe jak im opowiadam o podejsciu Holendrow do ciazy smile))

        Pozdrawiam
        Nesla
        • kinga_nl Re: Do Nesli 24.05.04, 17:56
          wielkie dzieki za link do tego drugiego forum. juz sie tam pojawilam. troche nizej jest moj drugi list ktory troche wiecej wyjasnia czego obawiam sie w zwiazku z 'holenderskim podejsciem'. w ciagu 5 lat pobytu tutaj mialam kilka bardzo niepokojacych przykladow zwyklej ignorancji. znam tez troche od podszewki opieke w szpitalu uniwersyteckim i wiem ze nic co wydaje sie dobre ostatecznie takim jest. ale w dalszym ciagu mam zamiar korzystac z zycia poki co i nie wysiadywac u ginekologa. koniecznie odezwij sie! pozdrawiam
    • matizka Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 11:32
      Jeśli chodzi o pierwszy post to nie rozumiem jego intencji - skoro podzielasz
      takie zdanie to po co pytasz sie innych o zdanie, a odmienne uważasz za
      przesadzone.

      Natomiast co do podtrzymywania wczesnej ciąży. Moja mama ponad 30 lat temu
      poroniła swoje dziecko - gdzieś w 3 miesiącu; pracowała fizycznie; dojeżdżała
      do pracy 4 km rowerem i jeszcze wczoraj z bólem mi o tym opowiadała. A
      słyszałam to juz tyle razy i tak się cieszy, że ma mnie.

      Ja myślę, że chyba warto by wejść na forum poronienia i poczytać jak czują
      dziewczyny w takich sytuacjach. I ja choćby po to, by po 30 latach nie myślec
      czy czegoś nie zaniedbałam (dziś mama mówi wtedy nikt mi nic nie mówił)
      chciałam zrobic wszystko dla dobra mojego dziecka.

      Jesli ktoś ma siłę przechodzić przez traumę poronienia (może nie najwyższej
      jakości mat. genetycznego) to proszę bardzo; ja wiem, że przeżyłabym to nadto.

      A sportsmenkom też się rodzą dzieci z wadami genetycznymi; czego nikomu
      oczywiście nie życzę.

      M.
      • misiabella Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 15:11
        Zgadzam się z przedmówczynią. Od siebie dodam,że jestem na luteinie, po dwóch
        poronieniach staram się o dziecko.Przedtem miałam podobne podejście jak lekarze
        z Holandii,nie zrobiłam badań po pierwszym p., bo lekarze nie widzieli
        potrzeby. Zachrowałam na toksoplazmozę, która była prawdopodobnie przyczyną
        drugiego poronienia. Gdybym zrobiła badania, pewnie najpierw wyleczyłabym się,
        a potem dopiero myslała o dziecku. Niestety...
        Luteina nie podtrzyma ciąży, ale polepszy warunki w macicy,macica jest bardziej
        ukrwiona i przygotowana na przyjęcie zarodka. Biorę też kwas foliowy, bo jest
        naukowo udowodnione,że przeciwdziała wadom cewy nerwowej. Gdybym musiała leżeć
        to poleżę,i nie wyobrażam sobie,bym mogła pomyśleć tutaj o selekcji naturalnej.
        Te czasy, w których człowiek czerpał witaminy i mikroelementy z pożywienia
        dawno minęły. Większość ludzi ma niedobory, np.powyższego kwasu. Dlatego w
        takich dajmy na to Stanach witamina ta dodawana jest do chleba.
        W Holandii podejście do człowieka jest takie,że nikt nawet nie ma dylematu, czy
        oddać matkę, czy ojca do domu starców(owszem,eleganckiego,świetnie wyposażonego
        itp.),bo jest to po prostu norma.
        Może rzeczywiście większość ciąż jest na początku przegranych, ale idąc dalej
        tropem entuzjastów naturalnego podejścia do życia powróćmy do czasów Sparty.
        Pozostawiajmy chore dzieci na łasce matki natury, wyrzućmy ze szpitali
        inkubatory,rodźmy po łąkach,lasach. W trosce o to, by rodziły się i żyły tylko
        najbardziej wartościowe,najstaranniej wyselekcjonowane egzemplarze.

    • triss_merigold6 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 14:44
      Cóż, sama o tym nie wiedząc zaprezentowałam podejście holenderskie.
      Duphaston miałam przepisany i nie brałam wychodząc z założenia, że jak mam
      poronić to lepiej w 7 tygodniu niż 18.
      Konno jeździłam i nadal mam zamiar mimo huralnych protestów całej rodziny - nic
      sie nie stało, wyniki badań świetne, usg też wskazuje, że wszystko jest ok.
      Mała kawa z mlekiem - jak najbardziej, słabe piwo raz na tydzień również.
      Jak ciąża jest zdrowa i kobieta również to nie tak łatwo poronić vide przykłady
      kobiet z pokolenia babć i prababć którym na ogół nie udawało się pozbyć
      niechcianej ciązy.
      • misiabella Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 15:17
        triss_merigold6 napisała:

        > Cóż, sama o tym nie wiedząc zaprezentowałam podejście holenderskie.
        > Duphaston miałam przepisany i nie brałam wychodząc z założenia, że jak mam
        > poronić to lepiej w 7 tygodniu niż 18.
        > Konno jeździłam i nadal mam zamiar mimo huralnych protestów całej rodziny -
        nic
        >
        Tak,ale nie "huralnych",lecz "chóralnych" (od słowa "chór"). Tak mi się
        przynajmniej wydaje.
        • misiabella Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 15:21
          Proszę o odpowiedź osoby mające "holenderskie podejście". Czy rodzić chcecie
          też po holendersku,czyli w domu i bez znieczulenia?
          • nesla Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 16:26
            misiabella, nie unos sie tak, bo ci moze zaszkodzic.. smile
            Ja na poczatku bylam clakowicie przeciwna podejsciu holenderskiemu (o ile mozna
            o takim mowic), ale z czasem sie przekonalam ze jest w nim wiele racji, poza
            tym skontaktowalam sie z mnostwem kobiet w ciazy i z matkami (rozniez Polkami
            ktore ciaze przechodzily i rodzily w Holandii) i sie uspokoilam, teraz
            twierdze, ze jest w tym sporo racji. Niemniej byc moze inaczej bym patrzyla na
            sprawe po kilku poronieniach.. wiec calkowicie rozumiem wszelkie kroki jakie
            podejmuja przyszle mamusie w celach podtrzymania ciaz, nawet jesli nie zawsze
            musza byc to logiczne wskazania czy przeciwskazania. Sama zrezygnowalam z
            roweru i spinningu, moja polozna twierdzi, ze jesli chodzi o sport to nie
            trzeba rezygnowac, ale zamienic na cos bardziej stabilnego i ZAWSZE robic
            przerwy przy zmeczeniu, nie dopuszczac do zadyszki!
            Misiabella, nie kieruj sie jednym postem, bo w Holandii tez podobnie jak w
            Polsce rozni lekarze maja rozne podejscie, choc faktycznie co do stosowania
            lekow i ogolnych zapatrywac na ciaze generalnie jest troche inaczej niz w
            Polsce.
            A co do porodu to kazdej kobiecie pozostaje wolny wybor, mnie pytano juz na
            pierwsze wizycie gdzie chce rodzic, od razu wiedzialam ze w szpitalu, nikt mnie
            nie probowal ani namawiac na porod domowy ani przekonywac co jest lepsze.

            Pozdrawiam
            nesla
          • triss_merigold6 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 16:42
            Rodzić będę w szpitalu i ze znieczuleniem. Nie mam zamiaru męczyć się bez
            sensu. Jednak dostrzegam różnice między w miarę bezpiecznym porodem w warunkach
            szpitalnych a podejściem do wczesnej ciąży.
          • ma.pi Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 19:12
            misiabella napisała:

            > Proszę o odpowiedź osoby mające "holenderskie podejście". Czy rodzić chcecie
            > też po holendersku,czyli w domu i bez znieczulenia?

            Nie wiem czy moje podejscie do ciazy jest holenderskie, ale pewnie bliskie
            temu, nawet to jak poronilam nie zmienilo mojego podejscia do tematu.
            Rodzilam dzieci bez znieczulenia, mimo, ze moglam je miec na zyczenie, bez
            zadnej oplaty. Tutaj gdzie mieszkam znieczulenie porodu jest norma, no chyba ze
            taka pacjentka jak ja sobie go niezyczy.
            A w domu nikt mi nie zaproponowal rodzenia, bo pewnie bym skorzystala.

            Pozdr.
          • elve Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 19:57
            bardzo bym chciała. na razie nie znalazłam chętnej położnej. chyba musiałabym
            poszukać w Holandii.
          • judytak Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 25.05.04, 10:13
            misiabella napisała:

            > Proszę o odpowiedź osoby mające "holenderskie podejście". Czy rodzić chcecie
            > też po holendersku,czyli w domu i bez znieczulenia?

            bez znieczulenia, jak najbardziej
            ale wolę w szpitalu, komu by się chciało tyle sprzątać w domu ;o)
            nie mówiąc o tym, że musiałabym w trakcie porodu zająć się również starszymi
            dziećmi ;o)
            (piszę o moich porodach, jakie miałam, na razie nowego nie planuję ;o))

            pozdrawiam
            Judyta
        • triss_merigold6 Ups, jasne, że chóralnych n/tx. 20.05.04, 16:39
    • antola Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 16:23
      Odnośnie sportu i aktywności fizycznej.Zdaje się, że po prostu nie należy
      zmieniać trybu życia. Trenując jakąś dyscyplinę sportu (w moim przypadku
      jeździectwo) przez wiele lat przyzwyczajamy organizm do pewnej porcji
      codziennego wysiłku, mamy odpowiednio wypracowane potrzebne grupy mięśni, cały
      nasz organizm przyzwyczajony jest do takiego trybu życia. Nagłe zmiany też nie
      są najbezpieczniejsze- wycofywanie się z wyczynowego treningu MUSI NASTĘPOWAĆ
      STOPNIOWO
      Nie każda z nas "trenuje" dlatego uażam, że to, co nam wolno, a czego nie,
      jeżeli chodzi o aktywność fizyczną, to indywidualna sprawa.
      Mój pierwczy gin. (zmieniłam go pózniej- ale nie z tego powodu)od razu
      zabronił mi wszelkiej aktywności nie pytając mnie o to jaki tryb życia prowadzę-
      argumentem było to, że widział już za dużo poronień. Drugi gin. wręcz
      przeciwnie- namawiał do ruchu (w granicach zdrowego rozsądku), jeżeli tylko
      czuję się dobrze.
      Myślę, że najważniejsze jest to, żebyśmy słuchały swojego organizmu (a więc i
      pośrednio dzidziusia). Ja przez pierwsze tygodnie nie mogłam jeździć konno,
      mimo, że dotychczas jeździłam codziennie po kilka godzin- nagle nie miałam dość
      sił, żeby się w ogóle na konia wdrapać. Kiedy wróciłam do normy trochę
      wsiadałam ale przy pierwszych oznakach zmęczenia rezygnowałam z dalszego
      treningu (oczywiście ze względu na dzidziusia nie było mowy o skokach, jazdach
      na młodych koniach, czy pracy kondycyjnej). Powoli wycofywałam się z jazd, by
      ok. 17 tyg. ciąży stać się tylko "uziemionym" trenerem.
      Wydaje mi się, że głupotą jest kładzenie się plackiem (oczywiście jeżeli
      wszystko jest ok)tak na wszelki wypadek- z drugiej strony równie
      nieodpowiedzialne jest zmuszanie się do wysiłku fiz. ,gdy organizm mówi nie.
      Jeżeli wcześniej się nie pływało lub pływa się kiepsko- to nie forsujmy się na
      basenie, bo "w ciąży zaleca się pływanie"

      Pozdrawiam
      Antola+ 27tyg. rozrabiaka
      • misiabella Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 20.05.04, 19:46
        Tak to już jest,że kobieta aktywna nie jest w stanie wyobrazić sobie nagłego
        braku sportu,czy innego hobby.Ja w pierwszej ciąży chodziłam na areobik i
        jeździłam motocyklem(oczywiście jako kierowca smile ) i na rowerze.Dlatego,choć
        mój post był może trochę krytyczny,dobrze Was rozumiem.
        Teraz jednak na pewno nie zrobię nic,co mogłoby choć odrobinę zagrozić mojemu
        przyszłemu dziecku.
        Pozdrawiam i życzę bezbolesnych porodów!
        • melka_x Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 24.05.04, 16:41
          No to ja jeszcze o progesteronie(duphaston, kaprogest i inne)
          Jedna osoba pisze, że ten cały progesteron to banialuki. Inna, że w Stanach nie
          podaje się progesteronu (nieprawda - podaje się go rzadziej, w konkretnych
          przypadkach, niekoniecznie przez tyle tygodni, ale podaje się - rzecz do
          sprawdzenia na jakimkolwiek amerykańskim portalu medycznym).

          Sprawa wygląda tak: żadna dawka progesteronu nie utrzyma ciąży, jeśli organizm
          z powodu poważnych wad (czy to genetycznych czy rozwojowych) decyduje się ciąże
          odrzucić. I w przypadku podręcznikowych ciąż u zdrowych kobiet z nieobciążonym
          wywiadem nie tylko progesteron jest zbędny, ale i wiele wykonywanych niemal
          rutynowo w Polsce badań, stałe, regularne wizyty u ginekologa i wiele innych
          rzeczy. Wtedy rzeczywiście wystarcza monitorowanie ciąży przez położną, a i
          poród w domu pod opieką doświadczonej położnej, która potrafi dostatecznie
          wcześnie wykryć choćby minimalne ryzyko powikłań i zamówić karetkę do szpitala
          nie niesie większego ryzyka, niż poród w szpitalu.

          Wracając do progesteronu. W przypadku krwawienia wynikającego nie ze słabości
          zarodka czy płodu, ale krwiaka lub odklejania kosmówki, co nie musi być
          związane z żadną wadą zarodka/płodu progesteron może pomóc. Istnieje takie
          pojęcie w medycynie jak poronienia nawykowe (3 lub więcej). W około 80%
          poronień nawykowych badania zarodku czy płodu nie wykazują żadnych cech
          patalogicznych, ta korelacja w przypadku pojedyńczych, sporadycznych poronień
          jest niemal odwrotna.
          I ja jestem takim przypadkiem, który bez progesteronu nie utrzyma ciąży. Moje
          ciąże nie wykazują żadnych cech patologicznych. Koło 12 tygodnia, kiedy ciałko
          żółte przestaje pracować, a jego funkcje przejmuje łożysko, mój
          organizm "zacina się" i pojawia się coś w rodzaju przejściowej niedomogi
          hormonalnej. Jednym "zacina się" organizm przy owulacji czy momencie
          zagnieżdżania się zapłodnionego jaja, wskutek czego nie zajdą w ciąże bez
          wspomagania, innym w momencie porodu (bez wywołania nie rozpoczną się właściwe
          skurcze, albo owszem rozpoczną się, ale nie rozszerzy się szyjka, w skrajnych
          przypadkach jedynym rozwiązaniem takiej ciąży będzie cc), jeszcze innym -jak
          mnie- na przełomie I i II trymstestru. Ciałko żółte pracuje coraz słabiej,
          łożysko jeszcze nie na pełnych obrotach. Efekt - za mało hormonów, krwawienia i
          poronienie zagrażające. Kaprogest (progesteron w zastrzykach, lepiej
          przyswajalny i silniej działający niż duphaston) zatrzymuje u mnie krawienie, a
          ciąża nadal rozwija się prawidłowo. Potwierdzi to Wam każda kobiet (a jest ich
          całkiem sporo), które mimo krwawień czy wręcz krwotoków urodziły zupełnie
          zdrowe dzieci. I które najprawdopodbniej bez podtrzymywania ciąż nie miałyby
          szans na macierzyństwo.
          O takich przypadkach jak leżenie przez kilka miesięcy z powodu łożyska
          przodującego, lub nieprawidłowej budowy macicy (co nie ma żadnego związku ze
          stanem płodu) ledwo tylko wspominam. Więc zanim odrzucicie możliwości
          podtrzymania zagrożonej ciąży dobrze się zastanówcie, bo naprawdę punkt
          widzenia zależy od punktu siedzenia.
          Pozdrawiam,
          Magda
          p.s. a ataku na Malwes, jedną z najbardziej kulturalnych i wyważonych
          forumowiczek w ogóle nie rozumiemsad. Napisała, że cieszy się, że "wyleżała"
          sobie zdrowego synka, ktoraś z Was na jej miejscu napisałaby coś innego? Któraś
          z Was uważa, że nie warto było?
          • marzek2 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 24.05.04, 17:20
            Baaradzo Ci dziękuję za ten post, trochę odetchnęłam, bo w końcu ktoś
            przystępnie (szkoda że nie mój ginekolog sad( wyjaśnił mi, co się ze mną dzieje.
            Ja też jestem na Kaprogeście i Duphastonie razem, choć to dopiero 12 t.c. były
            już dwa plamienia , ale jednorazowe, potem tylko brudzenie, więc mnie "zacięło
            się" jeszcze wcześniej niż Tobie. Poprzednie ciąże też takie były, pomimo tego,
            że na usg wszystko było w porządku i urodziłam zdrowe dzieci. Teraz też na usg
            jest wszystko w normie i ok, nie ma nic co mogłoby powodować plamienia (sprawy,
            o których wspominałaś).
            Mam prośbę, czy mogłabym napisać do Ciebie parę pytanek na pirv, bo nie chcę
            zmieniać tematu na tym wątku?
            Jeszcze raz dzięki, miałam już parę kryzysów w powodu moich "dopalaczy" teraz
            mam jakieś sensowne wyjaśnienie.

            marzek
            • melka_x do marzek2 24.05.04, 17:33
              Oczywiście napiszsmile, aczkolwiek pamiętaj, że nie jestem lekarzem, jakoś tam
              zawodowo tkwię w branży farmaceutycznej i usług medycznych, no i z racji
              własnych doświadczeń trochę na ten temat wiem, ale to tylko trochęsmile i
              najlepiej byłoby jednak znaleźć położnika, który ma czas i chęć, żeby wyjaśnić
              wszystkie wątpliwości (co bynajmniej nie znaczy, że zniechęcam Cię do
              pisaniasmile))
              Pozdrawiam,
              Magda
    • kinga_nl Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 24.05.04, 17:22
      bardzo dziekuje za wszystkie listy. szczegolnie za info o watku ciaza w NL. na pewno skorzystam. jesli chodzi o moj stosunek do 'holenderskiego podejscia' to jest ambiwalentny. mialam do czynienia wielokrotnie ze zwyklym dyletanctwem holenderskiej sluzby zdrowia. cytologie faktycznie robia co 5 lat. kiedy rozmawialam z mlodymi holenderkami studentkami! to bylam powalona brakiem elementarnej wiedzy na temat. one mysla ze rak szyjki macicy rozwija sie z 10 lat i to dopiero jesli wspolzyja z wieloma partnerami. kiedy zlamalam palca musialam poklocic sie z calym ostrym dyzurem aby zrobiono mi zdjecie rentg. moja znajoma, tez cudzoziemka, niestety nie miala tyle szczescia i teraz czeka az 'natura' wyleczy jej zlamane kolano. wiadomo ze na operacje jedzie sie do niemiec a na cesarke do szwajcarii. wiec jest ta druga bardzo niepokojaca strona holenderskiego podejscia. niestety profilaktyka nie figuruje w holenderskim slownictwie medycznym. u mnie w rodzinie panuje przekonanie ze jesli ma sie pieniadze zeby kupic drogie ciuchy i kosmetyki to powinno sie tez miec na jedna wizyte lekarska i badania kontrolne raz w roku. brak dbalosci o zdrowie jest takim samym zaniedbaniem jak niemycie zebow powiedzmy. moja kuzynka walczy teraz z rakiem piersi i choc jest pielegniarka nigdy nie robila badan kontrolnych... rozwazam w tej chwili cesarskie ciecie (oczywiscie w polsce) i zastanawia sie czy robie dobrze. jak to w zyciu bywa pewnie dopiero po fakcie okaze sie czy moja decyzja byla sluszna.
      pozdrawiam wszystkie was bardzo serdecznie
      kinga
      • paraplucha Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 25.05.04, 09:20
        "u mnie w rodzinie panuje przekonanie ze
        jesli ma sie pieniadze zeby kupic drogie ciuchy i kosmetyki to powinno sie tez
        miec na jedna wizyte lekarska i badania
        kontrolne raz w roku"

        istotnie, kinga, jezeli masz pieniadze na drogie ciuchy i kosmetyki, to rownie
        dobrze mozesz w holandii ZAPLACIC zarowno za cytologie, kontrolne usg w ciazy,
        badania krwi itd. ZADEN lekarz w holandii nie odmowi ci zadnego z tych badan,
        jezeli jestes gotowa zaplacic za nie z wlasnej kieszeni.
        istotnie, lekarze holenderscy sa znacznie mniej zapobiegliwi, niz lekarze
        polscy, ale ja osobiscie, mimu kilku przeporwadzek i zwiazanych z tym zmianami
        lekarza domowego, nigdy nie mialam problemow. na moja prosbe mialam wykonana
        cytologie (nawiasem mowiac, zaplacona z ubezpieczenia), przy drobnej wzmiance o
        bolu piersi lekarz od razu zasugerowal mammografie (mimo, ze jestem jeszcze
        przed trzydziestka) itd. jezeli jestes np. na proszkach anty, to lekarz na
        twoja prosbe ma OBOWIAZEK wykonac ci badania krwi. czyli chyba mialas troche
        pecha, kinga.
        nesla, czy moglabys mi napisac w jakim miescie mieszkasz i chodzisz do
        poloznej? z gory dziekuje.
        • nesla Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 25.05.04, 22:10
          paraplucha, mieszkam w Doetinchem (kolo Arnhem) a praktyka poloznych nazywa sie
          Vita Nova (5 poloznych), a dlaczego pytasz?
    • aniao3 Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 25.05.04, 21:26
      Witajcie!
      czytajac niektore posty - jakbym siebie slyszala z czasow gdy o ciazy
      wiedzialam nieco mniej. Moj pierwszy lekarz tez uwazal, ze jak sie ciaza ma
      przyjac - to bedzie, ciaza nie choroba, tak, tak, tez tak myslalam.
      Pierwsze dziecko stracilam banalnie - niedobor progesteronu. Dzis mialoby
      poltora roku, ale wtedy nie wiedzialam ze ten cholerny progesteron jest taki
      wazny. W miedzyczasie poglady mi sie zmienily. W najblizszej rodzinie mam dowod
      na to, ze dzieki pomocy medycyny mozna miec fantastyczne, zdrowe dziecko. Z
      ciazy zagrozonej od 3-4 tyg. Ot po prostu organizm matki ta ciaze odrzucal.
      Mozna bylo to zostawic naturze. Nie byloby dzis czteroletniej dziewczynki,
      ktora zareczam wam - jest do bolu normalna.
      Moja druga ciaza: fantastyczna. Zadnych problemow. Test Pappa - rewelacyjny.
      USG polowkowe - jest swietnie. No ale swietnie nie bylo. Coreczke stracilam w
      29 tc, bo gdy juz wiadomo bylo ze nie przezyje, zdecydowalam sie na
      wczesniejszy porod. W takiej Holandii wykryto by to pewnie w ostatnim USG przed
      porodem. Moze zylaby dluzej. Nie sadze ze tego bym chciala ale kochalabym ja i
      tak.
      Zabawne, ze tytul tego postu jest o holenderskim podejsciu...
      My o sobie - mamach z forum Chore dziecko, strata dziecka - mowimy mamy z
      Holandii...
      Jesli chcecie wiedziec dlaczego - przeczytajcie:

      " Jestem często proszona o to, aby opisać przeżycia związane z
      wychowywaniem niepełnosprawnego dziecka - aby moc wyobrazić sobie, jakie są to
      uczucia. To jest tak:

      Kiedy planuje się mieć dziecko, to jest tak jakby się planowało wspaniale
      wakacje do Włoch. Po miesiącach oczekiwania ten dzień nadchodzi. Samolot
      ląduje. Stewardesa przychodzi i mówi:

      "Witamy w Holandii."

      "W Holandii?" - pytasz.

      "Jak to w Holandii? Ja miałam lecieć do Włoch! Ja powinnam być we
      Włoszech! Cale życie marzyłam o wyjeździe do Włoch!"

      Ale była zmiana planu lotu. Samolot wylądował w Holandii i tu musisz
      zostać. Najważniejsze, ze nie zabrano cię do jakiegoś okropnego, brudnego
      miejsca, pełnego zaraz, głodu i chorób. To jest po prostu inne miejsce. Musisz
      kupić nowy przewodnik. Musisz nauczyć się nowego języka. I spotkasz wiele
      osób, których gdzie indziej byś nie spotkała.

      To jest po prostu inne miejsce. Jest powolniejsze. Mniej rzucające się w
      oczy niż Włochy. Po jakimś czasie, kiedy złapiesz oddech i rozejrzysz się
      dookoła, zauważysz ze Holandia ma piękne wiatraki, Holandia ma tulipany.
      Holandia ma nawet Rembrandty.

      Ale każdy, kogo znasz, jest "zajęty" wyjazdami do Włoch, i wszyscy chwalą
      się, jak wspaniale spędzili czas we Włoszech. I do końca życia Ty będziesz
      mówić: "tak, ja tam miałam pojechać; ja tak planowałam."

      Ale jeżeli spędzisz cale swoje życie, użalając się od tego, ze nie
      pojechałaś do Włoch, nie będziesz mieć czasu, aby docenić piękno i osobliwość
      Holandii."
      Emily Pearl Kingsley
      • bee_bee Re: holenderskie podejście do wczesnej ciąży 26.05.04, 07:46
        Aniao3 - przepiękne i bardzo mądre.
    • aniao3 i jeszcze jedno... 25.05.04, 21:29
      Nie atakujmy sie za odmienne poglady.
      To wolne forum w wolnym kraju. Jesli ktos chce jezdzic na koniu w ciazy a
      lekarz mu tego wyraznie nie zabrania to czemu nie? Jesli nie chce sie lezec w
      ciazy zagrozonej - nie ma przymusu.
      To nie jest tak ze wszyscy musimy tak samo chciec miec dzieci i miec takie samo
      podejscie do ciazy, siebie i dziecka. Tyko warto wczesniej wiedziec jakie
      naszych zachowan moga byc konsekwencje.
      Ale nie atakujmy sie. I pozwolmy sobie na tolerancje wobec naszej roznorodnosci.
      A takze pomagajmy sobie - gdy tego potrzebujemy.
      Bo przeciez tez i po to jest to forum...
      pozdrawiam
      anka
      • nesla Re: i jeszcze jedno... 25.05.04, 22:04
        ania, pieknie napisane, to o "Holandii" rowniez smile
        Pozdrawiam
        Nesla

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka