Dziewczyny poradźcie bo zaczynam powoli myśleć o tym wszystkim.
Zaczynam zaraz 5 miesiąc, czas się zastanowić nad porodem.
Strasznie boję się bólu, tego, ze coś może pójść nie tak, nacinania i popękania, wrednych położnych podczas wielogodzinnych mąk... Gdybym mogła rodzić ze znieczuleniem, może bym się zdecydowała... gdyby nie jeden problem. Mam sporą wadę wzroku -7 i -5. Moją kuzynkę (pomimo wskazania do CC) zmuszono do porodu SN (jej wada to było -4 i -4.5), bo "pewnie i tak nic jej nie będzie". Po porodzie wada wzrosła do -11 i -10... Nie chcę tego samego, bo niby dlaczego? Teraz ledwie widzę, a co będzie, jeśli wzrośnie mi wada?
Opowiedzcie, jak to jest z cesarkami, jak dochodzi się do siebie? Z jednej strony podobno szybciej dochodzi się do siebie po naturalnym porodzie, a z drugiej, boję się komplikacji ze wzrokiem.
Niech ktoś za mnie urodzi...