p_apaja1
28.01.12, 17:49
Napisze od razu: za 2,5 miesiąca kończę 40 lat. Kilka dni temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Test wykonałam już wcześniej, jednak miałam nadzieję, że to może pomyłka (wiem, nadzieja złudna). Wizyta u ginekologa i badanie USG potwierdziły ciąże. Czyli test nie kłamał. Już prawie 9 tydzień. Ciąża zupełnie nieplanowana. Wiek napisałam, bo raczej ma tutaj niemałe znaczenie. Nie byłoby to moje pierwsze dziecko. Mam 7-letnią córkę. Nie spodziewałam się takiej ,,niespodzianki''. 40 lat to już nie jest pierwsza młodość. Im matka starsza, tym wzrasta ryzyko urodzenia dziecka niepełnosprawnego. Można powiedzieć, że życie mam raczej spokojne, ustabilizowane. Nie planowałam kolejnego dziecka. Raczej dziecko nie wchodziło i nie wchodzi w grę. Cieszyć się nie ciesze. Na gratulacje ginekologa nie zareagowałam żadnym ciepłym uczuciem. Ba, nawet nie zareagowałam uśmiechem. Urodzenia dziecka to teraz jak położenie się do piachu za życia. Wiadome, dziecko wywraca życie do góry nogami. Owszem, mogłabym sobie pozwolić na urlop macierzyński. Jednak to przerabianie materiału od nowa. Teraz starsza córka wymaga więcej mojej uwagi.
I strach, że to dziecko mogłoby się urodzić chore.
Mam świadomość, że mimo wieku zachowaliśmy się jak para nieodpowiedzialnych nastolatków.
Ale naprawdę nie potrafię pozytywnie myśleć o ciąży. Nie potrafię się nią cieszyć. Przeraża mnie wizja przyszłości, od nowa przerabianie etapu noworodka, niemowlęcia.
Zbyt duży szok na teraz.
Są tu też kobiety, w podobnym wieku, które nie potrafią się cieszyć z ciąży?