Dodaj do ulubionych

Zwierzaki w domu

07.02.12, 19:21
Do osób mających jakieś zwierzaki w domu, czy w jakiś szczególny sposób przygotowujecie się/je do zamieszkania w domu nowego członka rodziny/stada wink? Nie pytam tu o wielokrotnie poruszany już temat toksoplazmozy i innych pasożytów/patogenów, które na takim zwierzaku aż się roją. Jako, że my jesteśmy posiadaczami psa dużej rasy i jednego kota to czeka nas nieco przeorganizowania wszystkiego, przy czym mam wrażenie że prawdziwa szkoła przetrwania zacznie się jak dziecko stanie się bardziej mobilne i będzie trzeba upilnować podziału zabawek, miski, etc wink. Jedno jest pewne, o sterylnym wychowaniu dziecka mogę zapomnieć wink.
Obserwuj wątek
    • e-milia1 my mamy kota 07.02.12, 19:28
      jakos ceregieli nie robilam i nigdy nie marzylam o sterylnym wychowywaniu dziecka bo i nie jestem zwolenniczka tego typu wychowywania. u nas nie bylo problemu, kot nie lubil zbytnio malej, na poczatku mial nawet problemy psychiczne, ale jak zaczelism go znow po staremu traktowac (jak przed porodem) to wrocilo wszystko do normy. pamietaj zeb po porodzie i zwierzetam poswiecac duzo uwagi. nasz kot corce pozwalal sie lapac dopiero po ok. 5 latach bo wczesniej ona go szarpala, teraz wie, ze nie wolno go meczyc. mala do miski kota ani do kuwety nigdy sie nie pchala. czasami tylko szla wode z miski wylac. siostra miala psa jak sie jej corka urodzila, musiala ciagle uwazac bo ta wyjadala psu zarcie z miski. zaczeli wiec miske chowac po tym jak pies sie najadl i mieli swiety spokoj. braca mojej przyjaciolki ciagle wyjadali psu z miski, spali nawet u niegow budzie. chlopaki zdrowe jak rydz i alergii nie maja wogole smile
    • jotka_k Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 19:53
      mam dużego psa, nie robiliśmy żadnych specjalnych przygotowań, no oprócz częstszego odrobaczania psa wink nigdy nie odganialismy psa od córki, żyją w niezłej symbiozie wink młoda nie jeden raz skonsumowała psią karmę wink
      • kasiak37 Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 19:58
        mam 4 koty.Dziecko zdrowe,bez alergii i ma sie dobrze.A toxo zarazisz sie od surowego miesa czy niemytych warzyw i owocow.
    • klubgogo Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 20:22
      A w czym masz problem? Dziecka i tak nie wychowasz sterylnie, a kontakt ze zwierzęciem szybicje pomoże mu się uodpornić, na te różne, jak nazywasz pasożyty. Dobrze wychowane dziecko od początku wie, że miska psa czy kota to jego miska i ruszać nie należy. Poza tym pamiętaj, że kot o wiele rzadziej jest nosicielem toksoplazmozy niż na przykład mięso, które kroisz na obiad.
      • nie-matka Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 22:12
        Nie mam problemu z niczym smile. To jest wątek taki bardziej zapoznawczy z innymi opiniami, a nie radzący się jak rozwiązać konkretny problem. Ot tyle. Ja jestem psiarą do szpiku kości i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać jak będę mogła obserwować, a jednocześnie kształtować więź między dzieckiem i psem. Jak do tej pory mam już ułożony plan szkolenia (taka moja pasja i hobby) pod kątem przyszłego dziecka, z kilku rzeczy musiałam zrezygnować, a na kilku będę musiała się skupić. Ale na pewno nie rozpatruję tego jako problemu. A dobrze wychowane dziecko, ekhm, raczkujące i biorące wszystko do buzi dziecko to dobrze wychowane, czy nie wink?
        • beniusia79 Re: Zwierzaki w domu 08.02.12, 08:07
          zwierze dla dziecka to super sprawa, nauczy sie nim opiekowac (jak bedzie starsze) a przede wszystkim ma male szanse na alergie. ja jestem jak najbardziej za TAK. przygotujcie zwierzaki na przyksie dziecka. wiem, ze wiele osob przywozi psom do powachania pampersy ze szpitala by pies mogl sie przyzwyczaic od poczatku do nowego domownika.
      • beniusia79 jeszcze jedno, odrobaczylismy kota 08.02.12, 08:05
        profilaktycznie i odpchlili przed porodem. mysle, ze to tez wazna rzecz by zwierzaki byly w miare zdrowe nim pojawi sie dziecko...
    • ollasja Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 20:35
      Mamy niedużego psa (suczkę). Kiedy urodził się pierwszy synek, mąż zabrał ze szpitala jakieś używane ubranko, czy pieluszkę tetrową, aby pies mógł zaznajomić się z nowym zapachem. Poza tym, po przyjeździe ze szpitala zadbaliśmy o to, aby pies był w tym samym czasie na spacerze i wrócił do domu, w którym już jest dziecko (tak wyczytaliśmy w jakiejś mądrej książce o szkoleniu psów). W każdym razie pies zaakceptował dziecko w 99% (nie pozwala sobie tylko grzebać w misce, kiedy sam je - no, niestety musimy pilnować, bo ostrzegawczo powarkuje). Ale przez te dwa lata też swoje od młodego i zyskał i wycierpiał. Nie raz został pociągnięty za włosy, uderzony autkiem, czy nawet... ugryziony, ale dla równowagi jest też notorycznie dokarmiany i przytulany oczywiście. Odrobaczamy naszą suczkę raz na 3-4 m-ce, chodzi tylko na smyczy, nie pozwalamy jej też spać na fotelach czy kanapie. Inna sprawa, ilu sytuacji nie zauważyliśmy (pocałunki, jedzenie na spółkę itp. itd, pewnie wiedzą to tylko nasz synek i pies... Ale jakoś wszyscy zdrowi i szczęśliwi.
      A tak poza ty, dzieci wychowywane ze zwierzętami podobno rzadziej mają alergie i astmę smile więc same plusy!
      • nati-5588 Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 21:46
        a my psa oddalismy szwgierce bo mimo ze nie jestem za sterylym wychowywaniem dziecka to psy mi sie brzydza. Moze nie wszystkie, ale ten mi sie brzydzil wyjatkowo, smierdzial nawet po wykapaniu a jego siersc byla doslownie wszedzie, mimo odkurzania (pies z dluga sierscia). Nie moglam zniesc malego ubranek i zabawek oblepionych sierscia. Ale to nie byla glowna przyczyna oddania. Niestety ten pies byl bardzo agresywny nawet w stosunku do wlasciciela, bardzo nie lubi dzieci na sam widok jakiegos dziecka zblizajacego sie do niego szczeka i warczy, wiec balam sie o mojego malego. No i maly wpadal w histerie jak pies zaszczekal swoim donosnym glosem. Ze spaniem tez bylo ciezko bo budzil sie jak pies szczekal i pozniej potrafil plakac ze zmeczenia i nie mogl ponownie zasnac. Takze u nas nie bylo mowy o psie - o tym akurat psie bo nie mowie ze kazdy pies taki jest.
        • ollasja Re: Zwierzaki w domu 07.02.12, 23:04
          No faktycznie pechowo. Pies to zawsze "tylko" pies. Nie można mieć do niego 100% zaufania. Chociaż kocham zwierzęta, kiedy tylko pies stanowiłby faktyczne zagrożenie dla dziecka (np. ugryzłby), na pewno starałabym się oddać komuś to zwierzę.
          Mamy spanielkę (jasne, dłuższe, miękkie włosy), więc w zadafdie sprzątać mogłabym na okrągło, a i tak wokół pełno sierści. Trzeba było przywyknąć wink
          A co do szczekania - synek (obecnie 2 latka) nie budzi się na szczekanie psa w ogóle wink I absolutnie się hałasu robionego przez naszego zwierza nigdy nie bał.
          Co do więzi dziecka z psem... Imię naszej suczki było pierwszym słowem wymówionym po słowie "mama", a teraz jest jednym z niewielu słów wymawianych prawidłowo (nasz dwulatek jeszcze słabo mówi wink. Argumenty "na psa" zachęcające np. do wstawania rano z łóżka, wchodzenia po schodach do mieszkania (III p. bez windy), powrotu do domu z bardzo interesującego spaceru etc. są zawsze najskuteczniejsze... Nie wspomnę już o tęsknocie za psem np. podczas wakacyjnego wyjazdu, czy oglądaniu się na ulicy za każdym spanielem i uporczywym nawoływaniu go imieniem naszego psa big_grin
          • e-milia1 pierwszym slowem naszej corki bylo KOT 08.02.12, 08:10
            miala wtedy jakies 10 miesiecy, pozniej dopiero MAMA smile
            • gosbi [...] 08.02.12, 08:31
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • eraz-lilipop Re: pierwszym slowem naszej corki bylo KOT 08.02.12, 12:29
                > Pamietam jak moj pierwszy syn mial-ja wiem-moze ze 2 latka i chrupal paluszki.
                > Oczywiscie pies nie odstepowal go na krok, skoro mial okazje cos podjescwink A ze
                > malemu sie podobalo karmienie psa to wygladalo to tak: jeden gryz paluszka Ada
                > s, jeden pies, jeden Adas, jeden pies.

                u nas bylo tak z flipsami , ciasteczkami........ , cora zdrowa alergii nie posiada.Czesto tez nasza sunia dzielila sie sucha karma z corka, corka nigdy nie odmawiala smile
    • aaaniula Re: Zwierzaki w domu 08.02.12, 08:59
      Mam kota, niewychodzącego. Regularnie szczepiony i odrobaczany, więc nie sądzę, aby mógł coś przenieść na dzidzię. No i będę wyczekiwać pierwszych reakcji, nie sądzę aby zachowywał się agresywnie bo ma już swoje lata i prowadzi bardzo leżeący tryb życia. Ma w bardzo głębokim poważaniu gości i ludzi kręcących się po domu.
      Jedyne na co trzeba tak naprawdę uważać z kotem to na to, aby się nie władował bobasowi do łóżka. Oczywiście nie dlatego, że może podgryźć krtań, albo włożyć ogon do buzi i udusić jak to niektórzy twierdzą. Chodzi o to, że kot waży 4 kilogramy, dzidzia też coś koło tego. Kot chcący sie przytulić może dzieciątko przygnieść. Ponoć dobrą metodą jest nauczyć zwierzaka, aby się do łóżeczka nie pakował. Najlepszym sosobem jest postawienie łóżeczka jeszcze przed pojawieniem dziecka i wyłożenie materacyka bardzo szeleszczącą folią. Koty tego nie lubią. Ja zamierzam tak właśnie postąpić. No i mam nadzieję, że kocuowir faktycznie odechce się leżenia w tym miejscu.
      Poza tym nie zamierzam nic więcej robić. Chyba, że na bieżąco pojawi się jakiś problem z brakiem akceptacji, ale to będę obmyślać w razie potrzeby. Ale tak jak ktoś już wspomniał- bardzo ważne jest, aby zwierzęciu poświęcać tyle samo uwagi po urodzeniu maleństwa, jak i wcześniej. Pewnie będzie to na początku trudne do wykonania, ale myślę, że zapobiegnie problemom z akceptacją nowego członka rodziny.
      Co do psa nic nie podpowiem, bo nie posiadam.
      • asiaimaja Re: Zwierzaki w domu 08.02.12, 09:22
        my mamy suczkę golden retriever, od początku chodzimy z nią na szkolenie, a i pomimo tego jest bardzo spokojnym psem, w ogóle nie szczeka w domu; a szkolenie bardzo duzo nam dało- jest super ułozona.
        Jak nasza mała sie urodziła to mąż przyniósł do domu pieluche zsikaną -to dla psiny było szalenie interesujące, potem trenerka nam powiedziała,że jak bedziemy już wracac ze szpitala do domu, to ja mam wejsc pierwsza i witac się z psem, a mąż za mną z dzieckiem-podobno tak lepiej dla psa. ale pies zauwazył dziecko, dopiero jak zapłakało i wyglądał na zdziwionego co to.przy wózku chodziła super pięknie, jak przy nodze.
        między psem a córką była tylko jedna kłotnia"-o papierek po wafelku- bo był złoty i błyszczący-córka miała około roku i zabrała psu ten papierek(nasza wina,że go nie wyrzucilismy), a pies ją lekko "chapnął" (to była próba ustalenia hierachii na rzecz psa)za rączkę-było więcej paniki niż rzeczywistej krzywdy-wtedy karą dla psa była natychmiastowa agresywnie przeprowadzona izolacja w łazience(ale bez bicia)-od tamtej pory nic złego się nigdy nie wydarzyło, obie córka i psica lubią się, a córka od kiedy skonczyła 2 lata, wydaje psu przerózne komendy i aktywnie uczesticzy w szkoleniu psasmile.
        • 2szklana.pogoda Re: Zwierzaki w domu 08.02.12, 13:21
          My mamy dwa koty niewychodzące, szczepione okazajonalnie, odrobaczane również jak nam się przypomni. Żadnej toxoplazmozy się nie obawiałam, bo mam przeciwciała a poza tym skąd kot żyjący w domu miałby ją mieć? Cieszę się, że nasz synek będzie się wychowywał ze zwierzakami, bo oprócz korzyści emocjonalnych mam nadzieję na korzyści właśnie zdrowotne, o czym już któraś z dziewczyn pisała : mniejsze ryzyko alergii, astmy i innych taich gadów. Sterylnemu wychowaniu dziecka mówię stanowczo NIE! smile
    • shipa Podrozowanie 08.02.12, 13:48
      Warto sprawdzic, czy zmiescicie sie z dzieckiem w foteliku i zwierzakiem w posiadany samochod, jesli takowy posiadacie.

      U nas to okazalo sie problemem, zaczynamy myslec o jakim busiesmile, bo leonbergera nie da sie juz przewiezc na tylnym siedzeniu z zamontowanym tam fotelikiem (znaczy, pies musialby wlazic na dziecko w foteliku, wiec odpada), plus kontener z kotami to gdzie? pietrowo?

      Zwierzaki zostaly dodatkowo (profilaktycznie) odrobaczone i odpchlone.
      • nie-matka Re: Podrozowanie 08.02.12, 13:54
        Też właśnie o tym pomyślałam, i obecnie nosimy się ze zmianą samochodu na kombi smile.
        • 4lasica Re: Podrozowanie 08.02.12, 17:49
          ja mialam dwa psy, jednego duzego, drugiego malego i jakos specjalnie sie tez nie przygotowywalam,ale jak przynioslam mala do domu to obojgu obowiazkowo smile dalam ja obwachac trzymajac na swoich rekach i tak co jakis czas raz dziennie lub dwa,zalezy czy mi sie przypomnialo, dawalam powachac mala,a potem jak zaczela raczkami ruszac i chwytac co popadnie, to bralam jej raczke i glaskalam nia psiaki,a gdy czasem ktoregos pociagnela to tlumaczylam ze nie wolno. U nas jakos gladko poszlo i psom i malej smile
          • 4lasica Re: Podrozowanie 08.02.12, 17:55
            a jesli chodzi o sterylne wychowanie, to to akurat nie moja bajka... czysto-TAK sterylnie-NIE moze i wiekszosc mam mnie tu by teraz zaatakowala, ale ja nie widze nic zlego w tym ze jak dziecku spadnie grzechotka na ziemie to ja ja po prostu podnosze a nie biegne najpierw jej wyparzyc... owszem jak spadal smoczek czy gryzak to ze wzgledu wlasnie na pieski szlam oplukac pod bierzaca woda, ale tez nie wyparzalam. Rzadnej bakterii corka nigdy z tego powodu nie miala smile
    • yuppiki Re: Zwierzaki w domu 08.02.12, 20:26
      mam whippeta i nie kastrowanego wychodzacego kocura. w moim przypadku nic nie robilam a gdy przyníoslam nowo narodzonego syna kot przestal wchodzic na lozko w salonie gdy lezal tam syn.kładł sie z psem na dywanie.pies omija dziecko szerokim łukiem.
    • eve_26 Re: Zwierzaki w domu 09.02.12, 08:10

      No to ja może trochę nie do końca na temat, ale wczoraj po prostu usłyszałam taki tekst, że do tej pory nie mogę dojść do siebie smile Od sześciu lat mam w domu dwa koty, kastrowane, niewychodzące. Sa to po prostu domownicy i nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby pozbyć się ich z domu po urodzeniu dziecka (jednak w przypadku jakichś problemów np. agresji, nie wykluczam oddania ich do rodziców - którzy już na nie czekają smile). Wczoraj koleżanka z pracy, kobieta po studiach, na odpowiedzialnym stanowisku, wiek ok. 45 lat, wydawałoby się rozsądna, pyta mnie, co będzię z kotami jak się dziecko urodzi? Ja zdziwko, no bo niby co ma być? "Jak to, przecież jak się dziecko urodzi to się trzeba kotów pozbyć, bo wie pani, dziecko będzie bezpłodne potem" Szczęka zjechała mi do samej ziemi, zbieram ją do dzisiaj i nie mogę wyjść z podziwu, jak można coś takiego wymyśleć smile))
      • e-milia1 slyszalam podobne teksty 09.02.12, 09:35
        nieraz wlasnie od tzw. ludzi inteligentnych, po studiach. swiadczy to o glupocie ludzkiej. mysmy znalezli kota krotko po slubie i wzielismy go do siebie. slyszelismy potem glupie zarty, ze teraz to jeszcze tylko pieska bo pewnie jak decydujemy sie na zwierzeta to nie bedziemy chcieli miec dzieci. jak zaszlam w ciazeto slyszalam co chwile rozne dziwne oponie, o dzieciach, ktore rodza sie chore bo kto byl w domu, o toxoplazmozie (ktora i tak zarazilam sie duzo wszesniej w dziecinstwie), o tym jak koty dusza niemowlaki kladac sie w nocy na nich. masakra.....
      • aaaniula Re: Zwierzaki w domu 09.02.12, 09:44
        tak, to jest standard. Ja jestem na początku ciąży a już kilkukrotnie usłyszałam pytanie co zrobimy z kotem. Raz nie wytrzymałam i powiedziałam, że połamiemy mu nogi i wyrzucimy przez balkon. Po czym zapytałam ów zadających pytanie czy kiedyś słyszeli np we wiadomościach, że kot coś zrobił dziecku? Bo ja nie słyszałam nigdy. Za to psy niejednokrotnie zagryzały dzieci, jednak nikt nie zadaje pytań o los psa, w którym ma się pojawić nowy członek rodziny. Ja nie wiem czy ludzie są tak bardzo mało myślący? Czy posiadanie kota, urodzenie trzeciej córki lub pozwalanie dziecku brania do buzi smoczka, który upadł na podłogę jest takim odchyłem od normy, że niektórzy ludzie aż gęby ze zdziwienia otwierają? W ciąży trzeba się uzbroić w cierpliwość. Posiadając dziecko już też bo świat jest pełen ludzi nie mających nic innego do roboty, jak wtykanie nosa w czyjeś sprawy i weryfikowanie wszystkich zachowań.
        • tynia023 Re: Zwierzaki w domu 09.02.12, 15:46
          Ja mam kota (19 miesięcy) również wykastrowany nie wychodzący, i pierwsza reakcja rodziny mojego męża po tym jak się dowiedzieli że jestem w ciąży "o kot pójdzie na wieś" a mnie jak by ktoś w mordę szczelił- przecież on oczy dziecku wydrapie, krtań rozgryzie, podrapie, udusi itp.
          Nie wiem z kąt tacy ludzie się biorą nie wiedziałam co mam powiedzieć bo ich głupota mnie zabiła i tak przez osiem miesięcy słuchanie-nie komentowałam tego bo szkoda moich słów. Ale kiedyś na imprezie rodzinnej jak mój tato (wielbiciel zwierząt) usłyszał pytanie z cyklu "co zrobimy z kotem jak się dziecko urodził"czy się nie boimy?to nie wytrzymał i powiedział co myśli o tym bez sensownym myśleniu i to tak że się wszyscy zamknęli i mam spokójsmile
          A jedyne co robię to uczę żeby kot nie wchodził do łóżeczka które już stoi puste na szczęście nie mamy z tym na razie problemów bo on w ogóle nie wchodzi na żadne meble.
    • lola_lu81 Re: Zwierzaki w domu 10.02.12, 12:31
      A ja mam problem ze swoim psem. Pewnie mnie zlinczujecie za to co powiem, ale najchętniej bym się go pozbyła (do rodziców) - mąż się nie zgadza.

      Pies to suka boksera. Ma 9 lat (czyli od 2 lat zawyża średnią życia tej rasy). Kupiłam ją z rodzicami, a właściwie to oni mi ją kupili gdy byłam młoda, głupia, niepełnoletnia i z nimi mieszkałam.

      Gdy się wyprowadziłam poprosili żebym zabrała psa i tak zrobiłam biorąc na siebie całą za niego odpowiedzialność.

      Pies oprócz tego, że potwornie śmierdzi - leczymy ją od dawna to powoduje, że mieszkanie wygląda jak obora - na ścianach zacieki od śliny i ziemi, wszędzie sierść itd. Sprzątamy często, czeszemy psa, kąpiemy, dajemy drogą karmę dla wrażliwych żołądków - nic nie pomaga.

      Najgorsze jednak jest to, że pies rzuca się na dzieci i wózki. To kompletna bzdura, że boksery "kochają dzieci". Mojego psa nigdy żadne dziecko nie uderzyło - nie ma złych skojarzeń. Wychowywała się z dziećmi bo mam dużą rodzinę - tylko te toleruje.

      Owszem rzuca się bez gryzienia - dopada do dziecka i biega warcząc i szczekając.

      Szkolenia nie pomagają - nie mamy na to już siły.

      Można liczyć na to, że akurat nasze dziecko zaakceptuje - a co jeżeli nie? sad(

      Wiem, że w takich sytuacjach najczęstszym komentarzem jest - kretynko, po co kupowałaś psa?!?! Niestety prawie 10 lat temu nie wiedziałam jak będzie wyglądało moje życie obecnie. Do tego wszystkie poprzednie psy tej rasy jakie miałam, żyły znacznie krócej co normalne dla bokserów (wiem, że to brzmi strasznie ale taka prawda...)
      • aaaniula Re: Zwierzaki w domu 10.02.12, 13:02
        no niestety, bokser to nie jest dobra rasa do mieszkań. Pies duży, śliniący się. Mnie się brzydziły zawsze mimio tego, że zwierzęta traktuje jak równe ludziom. Ale takiego wyboru dokonała Twoja rodzina, Ty jak pisałaś wzięłaś odpowiedzialność za psa biorąc go ze sobą.
        Jeśli ja mogę się wypowiedzieć, to podobnie jak Twój mąż, psa bym nie oddała. Jednak musicie zrobić coś z tą jego agresją. Aktualnie jest już bardzo duży dostęp do behawiorystów dla zwierząt- powinniście się go poradzić, aby stwierdzić jaki problem ma Wasz pies i jak się go pozbyć.
        Ślini się rozumiem- taka rasa. Ale dlaczego śmierdzi jeśli jest często kąpany? Co mu dolega?
        Licząc na to, że niedługo psina zakończy swój żywot możesz się zdziwić- pies moich rodziców żył 19 lat mimo słabego serca i fatalnego stanu żołądka.
        Zastanawiam się tylko czy faktycznie warto abyś go zatrzymywała skoro najzwyczajniej w świecie go nie chcesz. Rodzice są chętni, aby go przygarnąć czy podobnie jak Ty wezmą go w oczekiwaniu na śmierć?
    • sygitka21 Re: Zwierzaki w domu 10.02.12, 17:19
      Nie wiem, czy mi wolno wstawić link, ale zapytałam o tą sprawę na kocim forum forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=135794
      Sama ma 3 koty.
      • mama_weornisi Re: Zwierzaki w domu 10.02.12, 21:29
        O Matko!
        Zaraz mnie zlinczujecie. Obecnie "na stanie" córka - prawie 4 lata, gdy się urodziła banda czterołapnych liczyła: kotka - wychodząca,cztery psy dorosłe (duże) - w tym jedna sunia po szczeniakach, jedno szczenię w wieku ok.3 mcy, które zostawiłam sobie, z pewnych względów. Oczywiście całe stado w domu, na pokojach, itp. Fakt - pełna kultura - bo dorosłe po szkoleniach (to psy pracujące w dogoterpii - więc z dziećmi), no ale nałożył się na to okres bardzo intensywnej socjalizacji i szkolenia najmłodszej suni, no i noworodek w domu. Akceptacja 100% nawet szczeniaka niezbyt trzeba było pilnować - zachowywał się bez zarzutu, kotka dzieckiem w ogóle się nie interesowała. Córka zdrowa i ma alergię tylko i wyłącznie na kurz! Tak było 4 lata temu, gdy urodziłam córkę.
        Stan obecny:
        "stado czterołapnych" - 2 sunie w słusznym wieku - emerytki, jeden pies pracujący w wieku przedemerytalnym, młoda sunia 2 - latka - pracująca, i sunia w wieku lat 4 - obecnie w ciąży (więc ma przerwę w pracy). Termin jej porodu - 9 marca. A ja obecnie36 tydzień ciąży - czekam na synka - mój termin 13 marca. Kotki, niestety już nie mamy, ale przed Bozym Narodzeniem pojawił się u nas śnieżnobiały kocur - maine coon - wymarzony kot mojej córki. Tak obecnie wygląda nasza wielka rodzinka.
        Pozdrawiam!
        • aaaniula Re: Zwierzaki w domu 11.02.12, 06:54
          a dlaczego mamy Cię zlinczować? Mój dom pewnie wyglądałby podobnie gdybym nie miała alergii. I tak ludzie się dziwią, że nie pozbyłam się swojegu futra mimo dość silnego uczulenia. Ale to zależy od człowieka, jakie ma podejście do zwierząt. Jeśli chce się je mieć to i sposób się znajdzie, aby takie duże stadko pogodzić z życiem rodzinnym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka