ichi51e2
11.03.12, 07:42
Nie jestem jakis "lesnym ludem" ale po przeczytaniu sporo na ten temat naprawde wydaje mi sie ze porod silami natury (bez przyspieszania (bo doktorowi sie dyzur koncy), bez znieczulenia, najlepiej w swietym spokoju i trwajacy tyle ile powinien - bez strasznia ze dziecko sie udusi jak nie wezme oksytocyny) jest naprawde dla mnie. Nie mam jakiegos bardzo wysokiego progu bolu (i nie chodzi mi o to zeby sie potem chwalic "rodzilam w mekach 60h") ale po prostu wydaje mi sie ze gdyby ten bol byl nie od wytrzymanie natura urzadzilaby to inaczej. Jakos wydaje mi sie ze w ten sposob latwiej mi bedzie "kontrolowac" (hahaha!) przebieg porodu... Sama sie troche z tego smieje... Dodam jeszcze ze planuje aktywne przygotowanie sie do porodu, trening miesni krocza, masaze, wiesiolka, liscie malin, hypnobirth i co tam jeszcze. Ciaza na razie przebiega bezobjawowo - ani jednego dnia nie rzygalam, cwicze jak przed ciaza (czyli pewnie dla wiekszosci ludzi ekstremalnie), waga wzrasta jak w ksiazce, mam lekka anemie. (pisze to wszystko bo strasznie duzo widze postow o jakis patologicznych ciazach a samej trudno mi cos znalezc na temat "ciaza bez komplikacji" a jak juz cos jest to 2 slowa (zaciazylam-urodzilam)- no wiec zaznaczam ze istniejemy. ;p
Zaznacze ze pisze o sobie - daleko mi do pouczania czy przymuszania innych mam do rodzenia w ten sposob. No ale (dochodzac do sendna sprawy) rozmawiam wczoraj z kolezankami (zadna jeszcze nie rodzila, jedna anestezjolog) i nagle okazuje sie ze jestem jedyna osoba ktora mysli ze bol porodowy ma sens. Patrzyly na mnie jak na wariatke i nawet ktos mruknal z usmieszkiem "jeszcze zobaczymy"... no odczulam ewidentny brak wsparcia i smiech z mojej naiwnosci. Smutne to - tym bardziej ze to one zaczely mnie wypytywac o ciaze, porod etc - daleko mi do zadreczania ludzi takimi glupotami - po co w ogole ludzie pytaja o takie rzeczy jak nic ich to nie obchodzi i nic na ten temat nie wiedza? Jakis specjalny tryb "rozmowa z ciezarna" sie wlacza?
Oczywiscie w pewnej czesci to pewnie tez ciazowa wrazliwosc przemawia - ale mam wrazenie ze gdybym powiedziala "twardo stoje przy CC" to spotkalabym sie z wiekszym zrozumieniem! I co ciekawe jak probuje sie wygooglac cos o porodzie w pelni naturalnym informacji malo (po za kobietami ktore opisuja rozkosze rodzenia w domu - troche jednak przegiecie w moim przekonaniu) a kobitki rodzace bez znieczulenia milcza (no po za tymi ktore klna ze chcialy ale lekarze zlosliwie nie dali) jak bylo - bol do wytrzymania czy nie? Chodzenie pomagalo czy nie? Porod w pozycji stojacej ktos odrabial? Ktos planuje? No i jeszcze jedno - jak sie najlepiej do tego przygotowac? Historie o pozytywnych porodach i opisy radzenia sobie z bolem porodowym tez mile widziane!