23.06.04, 08:35
jestem w drugim miesiacu ciazy. fizycznie, poza kaszlem i newrwobolami
zoładka,czuje sie dobrze,ale jestem w bardzo zlym stanie psychicznym. przede
wszystkim przestalam chcec dziecka,o ktore sie staralam. ojciec dziecka ma
klopoty finansowe,zostal tez bezrobotny i w dodatku nie ma go teraz przy
mnie. wczoraj nawet nie zadzwonil,a ja bylam bliska zalamania-moze odszedl
albo sam sie zabil. nie wiem,jak o tym powiedziec rodzicom,u ktorych
mieszkam. slub mielismy zaplanowany na sierpien juz wczesniej i przez
wrzesien mieszkac u mnie, a potem moi rodzice sie wyprowadzaja i zostawiaja
nam mieszkanie,ale teraz wszystko to czarno widze,nie umiem sobie bez niego
poradzic,nie mam z kim porozmawiac,musze udawac przed kolezankami,ze jest
wspaniale,zreszta staram sie ich unikac jak moge,zamknelam sie w domu,ale tu
z kolei jest mama,ktorej sie boje. chcialabym poronic, nie myslcie o mnie
zle,ale ja jednak nie jestem dojrzala do posiadania dziecka,jak myslalam.
mylilam sie. poradzcie cos.
Obserwuj wątek
    • nesla Re: depresja 23.06.04, 09:08
      Nic sie nie martw, w zyciu wiele rzeczy samo sie uklada i nawet jesli w danym
      momencie nie jest nam to na reke to potem sie okazuje, ze jednak dobrze, ze tak
      sie stalo a nie inaczej. Mnie w zyciu tez spotkalo pare zawodow, tragedii (tak
      mi sie wtedy wydawalo), a po latach stwierdzam, ze to bylo blogoslawienstwo, bo
      tylko dzieki temu teraz jestem super szczesliwa smile
      Z przyszlym ojcem dziecka usiadz i spokojnie porozmawiaj, on tez przezywa szok
      zwiazany ze zmiana sytuacji, niedlugo bedzie tata! Skoro mieszkanie zostawiaja
      wam rodzice to i tak jestes w lepszej sytuacji niz wiele innych mlodych
      malzenstw, ktore borykaja sie z problemami mieszkaniowymi. Pamietaj, ze
      najwazniejsze jest zdrowie, praca raz jest raz jej nie ma, sprawy materialne to
      kwestia nabyta, a to ze jestescie zdrowi, mlodzi i cale zycie przed wami to
      wasz najwiekszy skarb, wiec nie marnujcie go na samym wstepie tylko
      wykorzystajcie swoj czas na uszczesliwianie siebie nawzajem.
      Pamietaj, ze teraz przechodzisz burze hormonow i niewskazane jest abys
      kierowala sie w decyzjach zyciowych zbyt daleko idacymi emocjami. Przez glupia
      uwage, zle nastawienie, egoizm (ciaza nie zwalnia cie od empatii na problemy
      innych) moga zdeterminowac twoja przyszlosc.
      Polecilabym ci skupienie sie na twoim zwiazku i ciazy, bo to jest teraz
      najwazniejsze. Depresja minie, glowa do gory, usmiechnij sie, kobiety w ciazy
      promieniuja szczesciem, jak wejdziesz w drugi trymestr od razu inaczej sie
      poczujesz, zapewniam cie. Badz dobrej mysli i badz otwarta w kierunku partnera.
      Rodzice na pewno cie wespra, wiec tym sie nie przejmuj.
      Nie rob nic glupiego szczegolnie dotyczacego twojej ciazy!

      Pozdrawiam serdecznie
      Nesla
    • nowak.anka Re: depresja 23.06.04, 19:45
      Witam Cię cieplutko!!!
      Tez jestem w 2-gim miesiacu i muszE Ci powiedzieć że nie jesteś sama! Pomimo,
      że oboje z mężem bardzo staraliśmy się o dziecko, to teraz już zupełnie tego
      nie czuję. Też mam wrażenie, że do tego nie dorosłam (a mam 28l), więc myślę,
      że takie odczucia są najzupełniej normalne. Czasami mam wrażenie, że kończy się
      moja młodość, niemalże moje życie (co jest oczywiście głupotą, ale w tych
      chwilach tak właśnie myślę). Jestem osobą bardzo aktywną zawodowo, pracuję od
      rana do nocy, a teraz muszę leżeć (nie cały czas, ale i tak za wiele jak dla
      mnie). Ta sytuacja sprawia że czuje się do niczego, zupełnie bezużyteczna- a
      przecież właśnie teraz muszę zarabiać pieniądze i nie mogę zwalać tego
      wszystkiego na męża.
      Mam nadzieję, że to minie i zarówno Ty jak i ja oraz cała reszta będziemy w
      pełni doceniać i cieszyć się szczęściem jakim będą nasze dzieci.

      Pozdrawiam!!!- TRZYMAJ SIĘ I NIE DAJ SIĘ!!!
    • herotilapia Re: depresja 23.06.04, 21:11
      Witaj!
      Nie jesteś sama!
      Nie mam pracy (tylko dorywcze ale teraz...), mieszkania nie mam a u rodziców
      nie mogę zostać. Narzeczony nie chce podjąć roli ojca a ja dziecka też nie
      chciałam (wpadka mimo pigułek).
      Właśnie jestem po rozmowie z ojcem dziecka, wierz mi nie była przyjemna.
      Nie mogę się pozbierać i podjąć decyzji o rozstaniu momo tego, że wiem że on
      sie nie zmieni. Wiele rozpraw psychologicznych napisano na temat tego typu
      ludzi. Związałam się z nim, bo ... niewiem... myślałam że się zmieni i że ja
      się zmienie, że damy radę. Myliłam się i ciężko się przyznać przed sobą,
      rodziną i znajomymi. Też nie wiem jak im o tym powiedzieć.

      Wiem jedno, skoro się zdecydowałam (a mam 24l), że nie usunę to muszę dać radę
      i staram się nie poddawać! Odsuwam czarne myśli jak najdalej, robie plany na
      przyszłość, staram się je powoli realizować i Uśmiecham się smile !!!
      Liczę na to, że jak zobaczę swoje dziecko, jak minie babyblues to będę się
      cieszyła z niego, że da mi siłe do dalszej pracy i że będzie dobrze!

      Iwcia, wiem że dziewczyn takich jak my jest wiele i że jednak dają sobie radę,
      życie się układa smile Zawsze możesz do mnie napisać jak nie masz komu się
      wygadać na herotilapia@gazeta.pl
      Deprecha jest paskudna, ale nie wieczna, można ją zwalczyć.
      TRZYMAJ SIĘ CIEPŁO!!!
      pozdrawiam Karolina
      • iwcia75 Re: depresja 24.06.04, 16:48
        kochane dziewczyny, bardzo Wam dziekuje za Wasze odpowiedzi, podtrzymalyscie
        mnie na duchu.

        Herotilapia,chcialabym Cie wesprzec i pocieszyc,przezywasz jeszcze gorsze
        chwile ode mnie. pamietaj,ze nie ma tego złego(niby złego) co by na dobre nie
        wyszlo. trzymaj sie.

        ja w tej chwili czuje sie w miare dobrze psychicznie,ale bywa,ze wpadam w
        rozpacz. chcialabym tez,zeby moja mama juz o tym wiedziala i zeby narzeczony
        juz sie wprowadzil i przede wszystkim przestal mnie zawodzic. chcialam odwolac
        slub,zrezygnowac z tego zwiazku,ale on nie chce ustapic. juz jedna kobieta
        odeszla z jego dzieckiem do innego i dlatego on nie chce tego po raz drugi. ja
        to rozumiem,ale trace do niego zaufanie,bo on przegral pieniadze od swojej
        matki,zalega z oplatami itp ma problemy,ktore sam na siebie sprowadza. dodam,ze
        my chcielismy miec dziecko,ale moze to bylo zbyt nierozwazne,nieprzemyslane,nie
        czuje sie dojrzala na dziecko i to straszne,ale ja juz jestem stara,bo mam
        30lat prawie i mimo tego jestem tak niedojrzala!!
        gdy facet mnie najbardziej zawiodl,to myslalam o poronieniu,ale w glebi
        duszy ,gdzies w srodku ciesze sie z dziecka i wiem,ze je pokocham. czuje od
        poczatku,ze jest to chlopczyk.
        • agata.23 Re: depresja 24.06.04, 17:44
          Iwcia, musisz uwieżyć, że Twój lokator w brzuszku przyniesie Ci szczęście i
          wszystko się ułoży.
          Moje początki były również straszne.
          W zeszłym roku w lipcu zaszłam w ciążę i poroniłam, był to dla mnie i dla
          mojego (wówczwas) chłopaka straszny cios. Postanowiliśmy odczekać jakiś czas,
          pobrać się i znów za rok spróbować. Stało się jednak nieco inaczej, w grudniu
          zaszłam w ciążę (08.12) a dzień po tym mój chłopak - Adrian został zwolniony z
          pracy. Problem był tym większy, że miał podpisany na trzy lata zakaz
          konkurencji, czyli wykonywania swojego zawodu. Wyjechaliśmy na święta w góry do
          rodziców Adriana(jeszcze wtedy nie wiedziałam że jestem w ciąży) i mieliśmy 2
          wypadki samochodowe. Dodatkowe koszty przed nami a planowaliśmy zaręczyny. Po
          powrocie z gór okazało się, że jestem w ciąży ale zagrożonej i jeśli chcę ją
          utrzymać muszę zrezygnować z pracy. Oczywiście przed upływem trzech miesięcy
          pracodawca ma prawo mnie zwolnić i skorzystał z tego. Obydwoje bez pracy, z
          długami za samochód i bez perspektyw na dalsze życie. Ale poszliśmy do kościoła
          wybraliśmy datę ślubu no i poszliśmy do moich rodziców po błogosławieństwo. Nie
          byli zachwyceni no ale...
          Brak pienieniędzy, mnóstwo przygotowań przed ślubnych i moje złe samopoczucie
          bardzo źle się odbiło na naszy związku.
          Iwcia, mi również przychodziło do głowy, że nie chcę tego dziecka a jeszcze
          częściej, że nie chcę być z Adrianem. Wydawało mi się, że zrobię największą
          głupotę w swoim życiu. Na dodatek przed ślubem okazało się, że mój ukochany
          narobił długów na 12 tysięcy!!!
          Byłam załamana a rodzice Adriana stwierdzili, że mu nie pomogą i wogóle w dupie
          nas mają.
          Czekała nas straszna przyszłość - bez mieszkania, bez pracy i z długami no i
          oczywiście ciąża zagrożona.
          A jednak sytuacja zaczęła się zmieniać>
          Lekarz w 17 tc powiedział, że wszysto jest w porządku i dzidziuś się ładnie
          rozwija, ślub mieliśmy piękny (ale teściowie nie przyjechali), dostaliśmy
          troszkę pieniążków i część długów spłaciliśmy. Powoli rozkręcamy własną
          działalność, która z dnia na dzień przynosi coraz większe dochody. No i
          najważniejsze mamy szanse na własne mieszkanie (co prawda za dwa lata ale już
          się cieszę). W tej chwili tryskam energią i optymizmem, choć nie wszystko
          jeszce się ułożyło, bo teściowie mnie nie akceptują a tego, że będą dziadkami
          jeszce bardziej (dodam, że ja mam 23 a Adrian 28 lat więc chyba nie powinno to
          budzić zdziwienia, że spodziewmy się dziecka no ale...)

          Iwcia! W tej chwili wiem, że bardzo kocham moje dzieciątko w brzuszku i bardzo
          kocham mojego męża. Nie żałuję, że zdecydowałam się na ślub choć naprawdę były
          momenty , w których nie chciałam nawet na niego patrzeć. Myślę, że ten malutki
          szkrab w moim brzuszku jest dobrym czarodziejem, który odmienił nasz los.
          Postaraj się i Ty w to uwierzyć a wszystko się ułoży!
          Pozdrawiam i trzymam kciuki za waszą trójkę!!!

          Agata i 29 tc Kamil
          • herotilapia Re: depresja 24.06.04, 18:50
            I właśnie takie rozwiązania różnych historii napawają mnie optymizmem smile
            Powodzenia dziewczyny i trzymajcie się ciepło!
            Karolina
          • iwcia75 Re: depresja 25.06.04, 09:36
            dziekuje Agata. wiesz,jak czytalam Twoja historie,to poczatkowo sobie myslalam-
            no tak,ale te wszystkie nieszczescie nie byly z winy Twojego chlopaka. no ale
            jak napisalas o tych dlugach,to poczulam sie u siebie. ja nie moge zniesc
            obecnie swojego faceta nawet przez telefon,on tez wyczuwa,ze czuje do niego
            pogarde. przestalam czuc milosc. dodatkowo tez umiera moj wujek,czlowiek bardzo
            wierzacy i moja wara zupelnie upada.
            mam sprzecznosci co do narzeczonego-z jednej strony nim pogardzam,nie chce
            znac,a zdrugiej bardzo go potrzebuje,chcialabym,zeby byl przy mnie. ale ja mu
            juz nie ufam do tego stopnia,ze balabym sie zostawic pieniadze na wierzchu przy
            nim!
    • k_kiki Re: depresja 03.08.04, 14:37
      Czasami los decyduje za nas! Nie mamy na to wpływu! Trzeba sobie wytłumaczyć,
      że tak musiało być i starać sie dostrzegać pozytywne strony takiego obrotu
      spraw.
      Trzymaj się i bądź silna, a na pewno wszystko sie ułozy.
      Pozdrawiam
      K
    • estusia Re: depresja 05.08.04, 08:24
      Iwcia, większość kobiet tak ma. Ja też się tak czułam, nie chciało mi się żyć,
      wszystko widziałam na czarno, nie chciałam dziecka i nienawidziłam siebie,że jak
      własna matka może nie chciec własnego dziecka. Teraz jestem w 18 tc moje
      maleństwo od 2 tygodni daje o sobie znać, w tym tyg robi to bardzo silnie i
      umiem już rozpoznawać te ruchy. Jestem bardzo szczęśliwa, choć nie powiem,
      miewam jeszcze te złe chwile. Pamiętaj, że to nie twoja wina, tylko hormonów.
      Teraz one rządza twoim ciałem,a ty nie jesteśw stanie tego zatrzymać. Jak
      wszystko się unormuje, to zobaczysz, będzie wspaniale !!!
    • praxi Re: depresja 05.08.04, 10:02
      Iwcia, chcialam Ci napisac o mojej depresji. 2 lata temu poronilam. Ciaza byla
      nie planowana. Ja sie jednak ucieszylam. Maz na wiesc o ciazy postanowil rzucic
      prace i pojechac do Norwegii w poszukiwaniu innej, lepszej. Przede mna byla
      sesja na studiach. Mielismy mnostwo dlugow. Poronilam. Maz wrocil z Norwegii.
      Jakims cudem znalazl bardzo dobra prace i zarabial mnostwo kasy (jak na nas
      mnostwo!).
      Ale praca wymagala zaangazowania. Nie bylo go w domu, non-stop unikal kontaktow
      ze mna, a ja coraz bardziej dziczalam. Przestalam wychodzic z domu, myc sie,
      jesc...KATASTROFA.
      Po pol roku ciezkiej depresji postanowilam isc do psychiatry. Depresja i
      nerwica, psychoterapia przez 8 miesiecy.
      Po terapii zaczely wychodzic na swiatlo dzienne nasze klopoty malzenskie, ktore
      wczesniej ignorowalismy - nie klocilismy sie, nie rozmawialismy o trudnych i
      zlych uczuciach, pretensjach do siebie. Nazbieralo sie tego przez 6 lat
      znajomosci duzo! Wiec po terapii (ja zostalam zupelnie wyleczona) zaczely sie
      klotnie i budowanie zwiazku na nowo.
      I gdy juz zaczelismy sie dobrze rozumiec okazalo sie, ze jestem w ciazy.
      Obydwoje oczekujemy niecierpliwie dziecka i powiem ci, ze gdyby nie tamto
      poronienie, depresja i klotnie z mezem byloby teraz bardzo zle! Pewnie bysmy
      sie rozstali, albo ja bym popelnila samobojstwo...
      Tamten okres byl najgorsza rzecza, jaka przytrafila mi sie w zyciu. Wczesniej
      mialam rowniez mnostwo problemow (chociazby bardzo trudne dziecinstwo, rozwod
      rodzicow itp), ale dawalam sobie rade. Po stracie dziecka stalam sie bezwolna
      istota, ktora tepo wpatruje sie w sufit.

      Wiesz co, juz nie chce sobie przypominac tamtego okresu.
      Chcialm ci tylko napisac, ze jesli twoje problemy sa powazne, to zglos sie do
      lekarza. Ja zbyt dlugo zwlekalam i sie bardzo meczylam.
      Teraz postanowilam, ze jesli po porodzie zaczne sie czuc zle, to lece do mojego
      terapeuty. Juz nigdy nie zaniedbam swojej psychiki.
      Caluje
      • agahercz Re: depresja 05.08.04, 11:19
        Ja też mam dużo przeżyć na swoim koncie . Mam 35 lat, a za sobą 1 rozwód, 2
        śluby (teraz jestem szczęśliwą mężatką od 9 lat), 2 dzieci, oprócz nich
        półtoraroczne na cmentarzu, po czym totalną depresję. A teraz znowu jestem w
        ciąży ( strasznie sie boję o zdrowie dzidzi, choć wszystko narazie jest OK). To
        wszystko napisałam po to, abyś Iwcia pomyślała poważnie o mojej radzie. Jeżeli
        nie jesteś pewna Twojego faceta, to nie bierz ślubu. Moja rada - spróbuj z nim
        trochę pomieszkać, daj mu szansę, ale sobie też. Nabierz przekonania, że chcesz
        z nim być tak naprawdę. Ja też miałam przeczucie co do pierwszego mojego męża i
        szkoda,że nie kierowałam się moją kobiecą intuicją ( a może bez tych przeżyć
        życie moje byłoby teraz inne?) Wszystkie doświadczenia mają w życiu duże
        znaczenie. Tylko potem w razie ewentualnego niepowodzenia jest mniej stresu (o
        ten rozwód)- a uwierz nie należy do przyjemności takie przeżycie. TO MOJE
        PRYWATNE ZDANIE NA TEMAT "NIEZBYT FACETÓW". Trzymam za Ciebie kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka