mamajaktalala
18.12.12, 10:33
dziewczyny, z om wychodzi mi dzis koniec 5tc. umowilam sie juz na wizyte do mojego magika w tym tygodniu, ale postanowilam wczesniej zrobic sobie badania. na razie mam jedną betę-z wczoraj - prawie 600, wiem to nic nie znaczy, zrobie jutro i bedzie wiadomo czy i jak przyrasta po 48 godzinach.
ale jestem załamana progesteronem... mam tylko 7 czyli jak w fazie lutealnej (norma tego laboratorium to dla fazy pęcherzykowej od 0.5 do 3, a dla fazy lutealnej od 2.5 do 27)
jestem przerażona...
napiszcie czy któraś z Was tak miała a mimo to poszło dobrze i ciąża się rozwijała?
na domiar złego jak mierzę temperaturę to mam linię podstawową na poziomie max. 36.4, po teście zaczęła rosnąć aż do 36.9 a potem 3 kolejne pomiary i każdego dnia o 1 kreskę mniej... dziś już nie mierzyłam w imię tego że i tak to nic nie pomoże a stresu nie chcę dodawać bo to najbardziej zaszkodzi... piersi mam nadal obolałe, wiec chyba jednak coś sie dzieje, ale martwię się. straszliwie.
napiszcie czy któraś tak miała z tym progesteronem i wogóle...