inspektor00 21.03.13, 00:22 macie? miałyście? synek ma 7 tyg. Jak/czy/gdzie można z kimś porozmawiać? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cieciorkazworka Re: depresja? 21.03.13, 13:11 Tutaj masz test pastylka.pl/choroby/depresja-poporodowa Podejdz do lekarza rodzinnego i popros o pomoc i skierowanie do psychologa. Powodzenia! Bedzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
cieciorkazworka Re: depresja? 21.03.13, 13:15 Ten test lepszy www.depresja-poporodowa.pl/edynburska-skala-depresji-poporodowej.php Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 13:25 ja bym zaczela od rozmowy z mezem/partnerem, masz jego wsparcie? Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 21.03.13, 13:38 Jeżeli masz depresję poporodową, to mąż/partner/przyjaciółka etc. Cię nie wyleczy! od tego są specjaliści. Depresja to taka sama choroba jak każda inna i tak samo trzeba poszukać pomocy u lekarza. Z anginą albo zapaleniem stawów nie zgłaszasz się do męża, prawda? No, chyba że jest lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 13:40 nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie wsparcie meza jest bardzo wazne. I jest pierwszym krokiem do wyleczenia. Bo najlepszemu specjaliscie ciezko bedzie pomoc, kiedy kobieta w domu jest ze wszystkim sama Odpowiedz Link Zgłoś
woda_gazowana Re: depresja? 21.03.13, 14:19 Temat ze znakiem zapytania, więc to może chwilowy spadek nastroju. Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 14:31 woda_gazowana napisała: > Temat ze znakiem zapytania, więc to może chwilowy spadek nastroju. mozliwe, tylko swiadomosc spoleczna odnosnie depresji jest bardzo niska i niestety czesto najblizsi zamiast wesprzec i pomoc bardziej doluja, a wtedy o depresje nie trudno Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 21.03.13, 17:43 Albo bawią się w znachorów opóźniając skorzystanie z profesjonalnej pomocy. Żeby nie było - tak, uważam, że człowiek zawsze powinien mieć oparcie w swoich najbliższych, zarówno kiedy jest chory, jak i kiedy jest w najlepszej formie. Po to jest rodzina i przyjaciele, prawda? Więc tak, oczywiście - wsparcie ze strony współmałżonka, rodziców, rodzeństwa, przyjaciół etc. może mieć ogromne znaczenie dla zdrowia psychicznego. Ale w przypadku choroby, a depresja jest chorobą, konieczne jest skorzystanie z pomocy specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 21.03.13, 18:00 Pierwszym krokiem do wyleczenia jest uznanie, że jest się chorym i wizyta u lekarza. Jeżeli będzie potrzebna farmakoterapia, nie pomoże najlepszy mąż. Oczywiście, wsparcie rodziny to bardzo ważna rzecz. Ale ludzie leczą się i zdrowieją także, kiedy go nie mają. I jeżeli nawet czyjś mąż/rodzice/ogólnie pojęci bliscy nie wykazują należytego zrozumienia dla choroby, jeszcze nie jest się spisanym na straty. Samemu (przy pomocy profesjonalistów) też można się pozbierać. Piszę to, bo pracuję z takimi ludźmi. I nie chciałabym, żeby chorzy, którzy nie znajdują oparcia w swoich rodzinach czuli się pozostawieni samym sobie, pozbawieni nadziei na wyleczenie, niezrozumiani. Będzie im na pewno trudniej - ale to nie znaczy, że nie może być dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 20:27 ale gdzie ja napisalam ze olac lekarza? jestem jak najbardziej za, sama korzystalam z pomocy specjalisty przy depresji ja tylko napisalam ze ja zaczelabym od rozmowy z mezem/partnerem/kims bliskim - zauwaz ze autorka nic nam nie pisze, tytul jest ze znakiem zapytania wiec moze to wcale nie depresja tylko chwilowy dol, czasem zwykla szczera rozmowa, wygadanie sie moze pomoc, a jesli nie, jesli to cos wiecej to trzeba szukac pomocy specjalisty - i tu rowniez - latwiej jest chociazby sie zebrac i isc gdy ma sie w kims oparcie - takie moje doswiadczenie Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 21.03.13, 21:26 No ba, to jest jasne, że o takich sprawach mąż powinien się dowiedzieć pierwszy, choćby na zasadzie "wiesz, podejrzewam u siebie depresję poporodową, to, co się ze mną dzieje jest chyba objawem - pójdę do specjalisty, bo coś z tym trzeba zrobić". I tak, masz w poście powyżej całkowitą rację, świadomość społeczna na temat depresji jest ciągle za niska. I zdarzają się naprawdę beznadziejne reakcje rodziny. Na szczęście zdarzają się też świetne. Ale my tu rozmawiamy teoretycznie. Autorka wątku może po prostu mieć rozciągnięty w czasie baby blues, który zwyczajnie minie, ale tego też lepiej, żeby się dowiedziała od lekarza czy psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 22:01 no i wlasnie o to mi chodzi, na zwyklego dola dobry maz pomoze, przy wiekszym problemie zmobilizuje zeby isc szukac pomocy dalej - dlatego pytanie czy autorka ma wsparcie w mezu ja przy depresji dostalam duze wsparcie ze strony meza (depresja po poronieniu) a od matki uslyszalam zem histeryczke, no comment Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 21.03.13, 22:14 Ano, różnie bywa. Ja akurat na własnej skórze przerobiłam depresję poporodową, miałam oparcie w rodzinie i wszyscy stawali na głowie, żeby mi pomóc - ale nie mogli! Jedyne, co w danym momencie mogło przerwać błędne koło, to odpowiednia dawka leków: przeciwlękowych, przeciwdepresyjnych i nasennych. Dlatego często strasznie ważne bywa, żeby do lekarza iść już, teraz, natychmiast i nie zwlekając. Ale, jak powiadam, rozmawiamy teoretycznie. Na miejscu Autorki wątku poszłabym do lekarza, choćby prywatnie, ale zaraz - na wszelki wypadek. Choćby po to, żeby się upewnić, że objawy nie wskazują na nic, co by wymagało interwencji prochami... Odpowiedz Link Zgłoś
inspektor00 Re: depresja? 21.03.13, 22:45 khem, tu autorka no czytam, czytam i analizuję. Wielkie dzięki za odzew, to miłe. Z psychologiem to problem taki, że ja nie wierzę jakoś w ich moc. No nijak nie wierzę, że pójdę, powiem coś, on coś powie i będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 23:33 > Z psychologiem to problem taki, że ja nie wierzę jakoś w ich moc. No nijak nie > wierzę, że pójdę, powiem coś, on coś powie i będzie dobrze. w takie cuda to i ja nie wierze Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 22.03.13, 12:25 inspektor00 napisała: > Z psychologiem to problem taki, że ja nie wierzę jakoś w ich moc. No nijak nie > wierzę, że pójdę, powiem coś, on coś powie i będzie dobrze. Dlatego radzę raczej lekarza. Odpowiedz Link Zgłoś
lunia_fox Re: depresja? 21.03.13, 22:48 Mialam, zaczelo sie tydzien po wyjsciu ze szpitala. Chcialam sie zabic, potem chcialam uciec z domu i nie wracac. Z niczym sobie nie radzilam, syn malo spal, byl wiecznie glodny, ja bylam totalnie nie wyspana i zmeczona, glodna ciagla dieta. Nie ogarnialam sytuacji w domu, jadlam zimne posilki bo bylam na kazde jego zawolanie, balam sie isc do wc bo synek ciagle kwilil. Krocze goilo mi sie piec tygodni, tyle nie moglam siedziec. Karmilam na lezaco, jadlam na kolanach. Bol krocza w nocy nie pozwalal mi spac, odkrylam ze mozna brac paracetamol, ktory troche usmierzal bol. Maz o 2 w nocy jechal do apteki bo nie dawalam rady z bolu. Krwawiace sutki tez nie poprawialy sytuacji. Jeden wielki koszmar. Pomagaly mi samotne wyjscia na godzine z domu. Nakarmilam malego, przebralam i zostawialam z ojcem. Wychodzilam pospacerowac, na zakupy, to odrywalo mnie od rzeczywistosci. Wracalam z innym ,lepszym nastawieniem. Chcialo mi sie zyc, Syna szybko przestawilam na butelke i dopiero wtedy zaczal spac jak prawdziwy ,ksiazkowy niemowlak. Ja tez odetchnelam, zaczelam dluzej sypiac, jesc cieple obiady i normalnie zalatwiac sie na spokojnie w toalecie. To byl straszny okres w moim zyciu, nigdy nie bylam tak bezsilna. Z czasem zaczelo byc lepiej, nastawienie to polowa sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
inspektor00 Re: depresja? 21.03.13, 22:55 jak słodko być mamą... taaaaaaaaaaaa Lunia przerąbane, współczuję bardzo. Ja po cc jestem. To początek mego "dramatu". bo chciałam inaczej, bo chciałam słyszęc pierwszy krzyk, a wyszło gó.... Odpowiedz Link Zgłoś
turmalinka Re: depresja? 21.03.13, 23:27 Kochana... ja taki pikny plan porodu mialam, birth centre cudo, spa sie chowa, full natura i te sprawy, a sprawdzilo mi sie tylko brak naciecia krocza - bo sie nikt przez nie nie przeciskal cc mialam na szybko, choc sie zapieralam recoma i nogami ze nigdy w zyciu ale dziecko jest, zdrowe, fajne, czego chciec wiecej... Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 22.03.13, 12:24 No więc właśnie - to nie zawody w gimnastyce artystycznej, nie ma punktów za styl. Liczy się obecność na mecie, a medal to się człowiekowi sam na szyi wiesza... za jakiś czas Odpowiedz Link Zgłoś
inspektor00 Re: depresja? 22.03.13, 15:05 taaa a ja se oglądam na TLC ten program o porodach i wiem, ze można znacznie więcej Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 23.03.13, 21:29 Perfekcjonizm jest strasznie szkodliwy. Jeżeli człowiek musi mieć wszystko naj, to prędzej czy później wyląduje u psychiatry. Odpowiedz Link Zgłoś
inspektor00 Re: depresja? 23.03.13, 23:15 pewnie tak. Nie jestem perfekcjonistką, co widać w mym domu i zyciu. Ale to akurat tak boli. Akurat to. I świadomość, że nigdy nie doznam tego uczucia. I w sumie nie wiadomo dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: depresja? 27.03.13, 00:32 Też mnie cięli - ale byłam bardzo szczęśliwa, że nie doznaję uczuć związanych z naturalnym porodem. Odpowiedz Link Zgłoś
babyaggie Ja miałam 24.03.13, 11:11 Ja doświadczyłam depresji, ale.. przedporodowej. Akurat wtedy współpracowałam z pewną terapeutką w kwestii radzenia sobie z bólem porodowym przez hipnozę. I dobrze, że byłyśmy w kontakcie bo chyba odbiłoby mi totalnie. Pomogła i to bardzo. Pomoc psychoterapeuty nie polega na jego cudownych mocach, tylko na umiejętnym wydobyciu ich z Ciebie. Nie ma tu niczego, w co trzeba wierzyć Maszeruj po poradę. Może też być psychiatra, ale ten raczej przepisze Ci leki, a może one w cale nie sa Tobie w tej chwili potrzebne? Powodzenia i trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
inspektor00 Re: Ja miałam 26.03.13, 23:11 a ja tam bym chciała leki. Nawet bym je sobie skombinowała, ale karmię. I tu problem. Odpowiedz Link Zgłoś
cieciorkazworka Re: Ja miałam 27.03.13, 13:53 Inspektor, ty chcesz sobie pomoc czy nie, tutaj musisz zawierzyc komus kto sie na tym zna, mozliwe, ze odrazu do psychiatry trafisz, skoro w kompetencje psychologa nie wierzysz. Zreszta ja bym na Twoim miejscu od rodzinnego zaczela idz i daj sobie pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś