Odkąd 3 dni temu dowiedziałam się na badaniu usg że Nt wynosi 4,6mm i co to oznacza,załamałam się

To było straszne,brzmiało jak wyrok ale od tego czasu przeglądam codziennie różne fora i artykuły i dzięki nim odzyskałam promyk nadziei,że wszystko u mnie zakończy się dobrze,że jest na to szansa...ale od początku.Mieszkam w Anglii,to moja druga ciąża (nieplanowana ale kochana)Mam już 2,5 letnią córeczkę która jest moim szczęściem!Mam 29 lat.We wtorek byłam na badaniu usg(pierwsze robiłam w Polsce jak byłam na urlopie w 9 tygodniu ciąży i wszystko było ok) Według polskiego lekarza wychodzi na dzień dzisiejszy 12 tyg i 5 dni po badaniu w Anglii wyszło że +5 dni czyli 13 i 3 dni,wszystkie pomiary podobno dobrze,kość nosowa widoczna tylko to Nt 4,6

oczywiście zaproponowali mi badanie biopsji kosmówki bądź za dwa tygodnie amnio ale ostatecznie się nie zgodziłam na żadne(nie chcę ryzykować stratą dzieciątka),poprosiłam tylko o test papp-a i 2 września badanie usg ze specjalistą(lekarzem) dziś idziemy też prywatnie do polskiego ginekologa,zobaczę co on powie(szczerze to mam nadzieję że nic nie znajdzie i że to wysokie NT okaże się pomyłką!) Czy miała któraś z Was podobny przypadek albo słyszała o takim??Jak to się skończyło?!Tak bardzo się boję!!