Dodaj do ulubionych

Ciąża, połóg a pies w domu?

05.08.04, 12:38
Witam. Bardziej chodzi mi o organizacje po porodzie, ale w tytule doodałam
ciaza,żeby od razu nie wywaliliwinkMam trzyletnia suczke dalmatyńczyka. Jest
bardzo zazdrosna, troche wredna ( ostatnio coraz bardziej), ale tylko dla
obcych. No i jest spora, a do tego jak wszystkie dalmatyńczyki niesamowicie
zywiołowa. Jak mamy, które miały podobny problem sobie z tym poradziły?
chodzi mi o własciwe zachowanie w stosunku do psa, kiedy dziecko już bedzie w
domu.Słyszałam,że najlepiej jużprzyniesc psu do powachania jakas rzecz
dziecka ze szpitala. Dac psu dziecko do powąchania itp. To wszystko bardzo
logiczne, ale co np. z wyprowadzaniem psa ( na siusiu, nie spacery) kiedy
zastane sama w domu. Dodam,że zadne odanie ani nic w tym stylu nie wchodzi w
grę. Nasza sunia ,to domownik, którą "adoptowalismy" trzy lata temu.
Pozdrawiam wszystkie "psiary"
Magda i 30tyg.maleństwo...no i sunia
Obserwuj wątek
    • monikaj1 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 12:59
      Też się czasami nad tym zastanawiamsmile Mam seterkę irlandzką - nie dość, że
      duża, to jeszcze w dodatku wielki żywioł no i oczywiście okrutnie
      rozpuszczonasmile))) Na szczęście jest przyzwyczajona do długich przerw między
      spacerami, więc rano będzie ją wyprowadzał mąż, a popołudniami mam nadzieję, że
      ja się wyrwę, bo bardzo to lubię. No i jej podstawowa zaleta - uwielbia dzieci:
      mam nadzieję zatem, że "swoje prywatne" też pokochasmile
      Koleżanka ma labradora i urodziła niedawno córeczkę. Pies na początku wyraźnie
      sprawiał wrażenie takiego, co to chce przeczekać nowy kaprys państwa i pozbyć
      się z domu zbędnego balastuwink Demonstracyjnie wychodził, kiedy mała zaczynała
      płakać, w nocy był obrażony, kiedy go budziła itp. Po mniej więcej trzech
      tygodniach stwierdził, że nie ma sznas na poprawę sytuacji i po prostu ją
      zaakceptował. Teraz na spacerach nie pozwala obcym na zbytnie zbliżanie się do
      wózka, przybiega kiedy mała zaczyna płakać, sygnalizuje pełną pieluchę itp.
      Spacery rzeczywiście wymagały na początku dobrej organizacji - w miarę
      możliwości, mąż Ani urywał się z pracy i wyprowadzał psa. Teraz chodzą już
      razem. Mam nadzieję, że i u nas tak będzie, czego Tobie i sobie życzęsmile
      Pozdrawiam,
      Monika
      • elasz4 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:14
        Ja mieszkam w bloku, więc jak wspólnie wychodziliśmy na dwór to rzeczywiście
        potzrebna była dobra organizacja, ale ja robiłam tak, ze najpierw leciałam z
        psem do piwnicy i wyciągałam wózek, przypinałam psa do wózka i biegusiem z
        powrotem po małego. Teraz już jest dobrze bo dzieciaczka można wziąść na jedną
        rękę, a piesek na smyczy w drugiej.
        • catalina1 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 10:52
          elasz4 napisała:

          > Teraz już jest dobrze bo dzieciaczka można wziąść na jedną
          > rękę, a piesek na smyczy w drugiej.

          Ja się pocieszam tym, że moja sunia zasadniczo chodzi bez smyczy - będę miała
          dwie ręce wolne.
          • elasz4 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 11:11
            catalina1 napisała:

            > elasz4 napisała:
            >
            > > Teraz już jest dobrze bo dzieciaczka można wziąść na jedną
            > > rękę, a piesek na smyczy w drugiej.
            >
            > Ja się pocieszam tym, że moja sunia zasadniczo chodzi bez smyczy - będę miała
            > dwie ręce wolne.
            >


            Mój Maks też chodzi bez smyczy, ale jakoś tak na klatce (mieszkam w bloku, ale
            już chyba o tym wspominałam) staram się go prowadzić na smyczy bo wiesz ktoś
            może się wystraszyć, tak też jest na podwórku, Maksa spuszczam jak przechodzimy
            na drugą stonę ulicy, a tam już tylko pola i las i Maksik może szaleć.
            • catalina1 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 11:22
              elasz4 napisała:

              > Mój Maks też chodzi bez smyczy, ale jakoś tak na klatce (mieszkam w bloku,
              ale
              > już chyba o tym wspominałam) staram się go prowadzić na smyczy bo wiesz ktoś
              > może się wystraszyć, tak też jest na podwórku,

              No ja też mieszkam w bloku, ale piesia jest mała i nikt się jej nie boi a
              przede wszysstkim jest bardzo posłuszna.
      • klusunia Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 08.08.04, 00:04
        mam 9 miesięcznego małego mixa Edzia, oboje z narzeczonym bardzo go kochamy,a
        niektórzy uważali nawet,że za bardzo i że na niego spływają moje zapędy
        macieżyńskie (31 lat i nie mam dzieci) ale jak go przygarnęliśmy (zostawił go
        ktoś na klatce jak miał 3 tyg), to były komentarze :ciekawe co zrobimy jak tam
        kiedyś pojawi się dziecko, szczególnie teściowa zabierała głos w tej sprawie.
        Edzio jest tak kochany,że moi rodzice go okochali od razu i traktowali jak się
        sami o nim wyrażali -wnuczusia. No i jak ta teściowa tak narzekała, to
        pomyślałam sobie,że na ten trudny czas zostawię go u moich rodziców bo mają
        swój dom i ogródek i będzie Edziowi tam dobrze i oczywiście zabiorę go z
        powrotem jak już będę mogła. Okazało się jednak,że czas ciązy nadszedł szybciej
        niż mogliśmy przypuszczać jestem w 7 tc i nie wyobrażam sobie nawet minuty bez
        Edzia, zwłaszcza,że nie pracuję i do ok 18, o której wraca narzeczony, jesteśmy
        tylko ja i Edzio w domu. Nie najlepiej się czuję i psychicznie i fizycznie i
        powtarzałam juz to chyba ze sto razy i jeszcze raz powtórzę,że gdyby nie Edzio
        zapłakałabym się chyba, a tak, taka śliczna uśmiechnięta mordka leży przy mnie
        jak sie budze na dobre, bo wskakuje od razu jak pan wstaje i zajmuje jego
        miejsce do momentu aż wstanę, potem spacery, szykowanie jedzonka, a jest tak
        wybredny,że nie życzę nikomu i ciągłe przymilania się do mnie i zabawy,nawt
        tylko jego widok, jak sobie smacznie śpi, to wszysko przyczynia się do lepszego
        mojego samopoczucia, poprostu serce roście jak się na Edzia patrzy i od razu
        jest lepiej i dlatego zadecydowałam,że nawet na dzień przed porodem nie
        pojedzie do rodziców, po prostu potrzebuję go teraz bardziej niż wcześniej i
        byłoby nie fair porzucać go na parę choćby dni. Mam tylko problem bo przed
        ciążą nie zdążyłam pójść na szkolenie, a że Edzio ma teraz 9 miesięcy więc
        hormony buzują i Edzio szaleje na spacerkach, chodzi tylko na smyczy, więc
        często zdarza się,że mnie pociągnie za mocno, boję się,że potem to może być
        groźne, może kolczatka wystarczy, pozdrawiam wszystkie mamy, które oczekują
        narodzin dzieci z przyjacielem psem
    • rendziak Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 13:02
      tareczko
      mam ten sam jakby go nie nazwać problem
      mamy bokserka kochanego - jest bardzo opiekuńczy do dzieci
      ale właśnie nurtuje mnie problem wychodzenia z nim podczas nieobecność mojego
      męża........tzn jestem w tej dobrej sytuacji że mąż ma biuro w domu i często
      jest obecny ale zdarzają się też delegacje, z których wraca b, późno wieczorem -
      i cóż wtedy
      i tak jak TY nie wyobrażam sobie rozstania z moim psiakiem.......
      może jakimś pomysłem byłaby prośba o pomoc sąsiada?
      • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 13:09
        Z sasiadem to bedzie trudno. Na dłuzsze spacery na pewno moze liczyc ze
        strony "dziadka". Mój tesc jest w niej po prostu zakochany, a ostatnio
        przeszedł na emeryturęsmile Rano tez będzie w yprowadzał ja maz,ale w poludnie to
        nie bedzie mozliwe. Pomyślala, że jak dziecko dędzie troche wieksze, to sprawię
        sobie nosidełko i bedziemy wyhcodzic razem. A tak na marginesie, czy my nie
        powinnysmy lezeć zamiast siedziec przy kompie smile)) Pozdrawiam serdecznie
        • rendziak Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 13:14
          hihihi
          po części masz racje - aczkolwiek ja jeszcze jestem w pracysmile
          ostatnie dni przed zwolnieniem.........i leniuchowaniemsmile
          • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 13:33
            To miłego wypoczynku życzę :} Ja dzisiaj mam wizyte u gina, mama nadziaje
            (cichutką), że moze bedę mogła wrócic choc rtrochę do normalnego zycia.
            Pozdrawiam raz jeszcze. Podrap swojego pieska za uchem ode mnie smile)
    • miska77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 14:07
      pisalam to dzisiaj na forum NIEMOWLE
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=14657954&a=14686272
      pozdrawiam,
      Ewa
      • mkostki Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 14:46
        WItam
        A ja mam w domu sunię pinczerkę i 13-dniowego szkraba. Na razie jest ok.
        Nasze najwieksze obawy dotyczyły niesamowitej energii suni, która potrafi
        znienacka z odległości 2 metrów wskoczyć na wersalkę całym swoim ciężarem nie
        patrząc co sie tam znajduje- ale widząc, że Antos tam lezy jakoś się na
        szczęście (o, dziwo) opanowuje. Druga sprawa to jejn bardzo głosne anonsowanie
        gości - na razie gosci niewielu i suka jakoś podstepem daje sie okiełznać, a
        Antoś nie zwraca na jej szczekanie uwagi, ale boję się że to się może zmienić,
        bo podobno w pierwszym miesiącu niemowleta nie reagują na dzwieki, a potem to
        sie zmienia.
        Aha, na czas naszego pobytu w szpitalu suka była u teściów i została
        przywieziona jak mały juz był w domu. Oczywiście dostała go do obwąchania itd.,
        nie przejawiała żadnych morderczych zamiarów, ale na dwa-trzy dni popadła w
        straszną apatię. Zdaje się, ze zrozumiała, że funkcja naczelnego pieszczocha
        państwa została utraconasmile
        Pozdrawiamy wszystkie przyszłe mamy z pieskami - będzie dobrze.
        Magda, Antoś i Kika
        • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:13
          Podobno dzieciaczki jezscze w brzuchu u mamy przyzwyczajają sie do szczekania i
          na nie po porodzie nie reagują. Tę teze potwierdza tzrymiesięczy synek mojego
          szwagra. Maja niewielka suczke ( niewielkie sa przewaznie b.hałasliwe)i mały
          kompletnie nie reaguje na szczekanie. Moja sunia nie szczeka zbyt czesto, ala
          jak zacznie to słyszy ja chyba połowa osiedla wink)
        • agata.23 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:15
          No to ja mam nieco większy problem z psem.
          Pies jest mojego męża i jest to Amstaff - dość groźny, nie miałam wpływu na
          wybór psa, bo był jeszcze przed naszy poznaniem się. Max(bo tak sie wabi) jest
          bardzo zazdrosny, zaborczy i rozpuszczony ale najgorsze jest to,że bardzo rzuca
          się na psy. Nie mogę z nim wychodzić teraz, bo boimy się że mnie szarpnie,
          pociąnie i źle to się skończy dla mojego brzucha, no i jak się urodzi dziecko
          tym bardziej nie dam rady, bo z wózkiem i z nim sobie nieporadzę. Mój mąż
          wychodzi z nim rano i jak wraca z pracy ale już kilka razy zdarzyło się tak że
          mąż musiał zostać pogodzinach i miałam ogromny problem.
          Ale nie tego boję się najbardziej.
          Mieszkamy w bardzo małym mieszkanku - jeden pokój, kuchnia i duży korytarz.
          Pytałam się pediatry o kontakt psa z noworodkiem i powiedział, że pies przynosi
          bakterie z podwórka i przez kilka tygodni a najlepiej miesięcy nie pozwalac psu
          wchodzic do pokoju, z tym że max jest tego nienauczony i przy zamknietych
          drzwiach wariuje, ja go nie mogę tego nauczyć bo mnie się niesłucha a mąż jak
          wraca z pracy jest na tyle zmęczony i zakochany w tym psie, że nie wyobraża
          sobie ograniczać mu kontakt z nami - dodam, że z trudem wymusiłam aby pies nie
          spał w łóżku.
          To straszne ale coraz większa nienawiśc czuję do tego psa i boję się że on to
          wyczuje.
          Naprawdę nie wiem co robić.

          Pozdrawiam - Agata i 35 tc Kamil
          • elasz4 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:21
            agata.23 napisała:



            > Pytałam się pediatry o kontakt psa z noworodkiem i powiedział, że pies
            przynosi
            >
            > bakterie z podwórka i przez kilka tygodni a najlepiej miesięcy nie pozwalac
            psu
            >
            > wchodzic do pokoju, z tym że max jest tego nienauczony i przy zamknietych
            > drzwiach wariuje,

            Wiesz co ja bym zmieniła pediatrę, jeśli lekarz opowiada takie głupoty to
            porażka.
            Ja znałam przypadek, ze ginekolog powiedział dziewczynie, ze nie moze mieć
            dzieci bo mają psa, oni się pozbyli oczywiście psa, ale nadal laska nie mogła
            zajść w ciążę. Nie wiem czy ginekolog czy oni byli głupsi.
          • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:28
            Moja suczka tez rzuca się na inne psy, dlatego nie wyobrazam sobie spaceru z
            nia i wózkiem ! A co do Twojego psa myslę, że on wyczuwa to ze go nie lubisz i
            moze zachowywac sie agresywnie, byc zazdrosny. Jeśli masz czas to znajdz jakies
            szkolenie lub pogadaj zjakims kompetentnym kynologiem jak "oswoić "psa. Ja
            niestety nigdy nie potrafiłam wychowac zadnego psa, tylko ,ze ona nigdy nie
            były agresywne. No chyba,że wspomne pinczerka mojej mamy ,ale tego psa nie da
            sie wychować. Zjednej strony Cie liże, a jka cos jaj nie pasuje to sie rzuca.
            Tylko ,że swoimi 3kg.psa krzywdy nie zrobi (dorosłemu oczywiście ) U moich
            rodziców jest jeszcze nowofunland ( 8 letnia sunia), z która mieszkałam pzrez 5
            lat,więc traktuje mnie jak swoja. To jest wspaniała rasa do wychowywania się z
            nią dziecka. Jakieś 70 kg. czystej miłości . Opiekuncza, kochana, nie sposób
            jej rozzłościc smile)
          • miska77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:28
            pokochaj psa...
            ja jak bylam w ciazy zakladalam suce kaganiec i teraz jak wychodze z nia i z
            wozkiem robie to samo bo idzie jak osoil... nienawidzi kaganca i dzieki temu nie
            rzuca sie na swoich wrogow (ma ich 5).
            Jezeli nie chcesz miec kryzysu w malzenstwie zaakceptuj psa, zawolaj go czasami,
            poprzytulaj, popiesc sie z nim, porzucaj pileczke, daj smakolyka. AST nie moze
            czuc sie niekochany tym bardziej izolowany. Jezeli bedzie izolowany od ciebie a
            potem maluszka moze sie zemscic...
            Pamietaj wszystko miloscia....

            Poczytaj co wczesniej napisalam.
            Znam to z autopsji.

            Pozdrawiam,
            Ewa
            (jak chcesz pogadac to napisz na Sigma24@interia.pl)
            • agata.23 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 15:40
              Max chodzi w kagańcu od momentu kiedy odgryzł jamnikowi ucho, poza tym
              nieokazuję psu nienawiści, bo to nie jest tak do końca. Ja maxa bardzo lubiłam
              przed ciążą, teraz się poprostu boję o siebie i o dziecko. W weekendy
              wychodzimy razem na spacery, ja daje psu jeśc i jak mnie nie ma długo w domu to
              bardzo sie cieszy na mój widok. Chodzi o to że nie daję sobie z nim rady a
              jeśli chodzi o bezpośredni kontakt z dzieckiem, to nie jest to dobry pomysł, bo
              jak przychodzi ze spaceru to obślinia wszystko co ma na swojej drodze, a
              szczególnie łóżko. Poza tym ja jestem alergiczką, również na jego sierść i
              między innymi dlatego pediatra zwrócił uwagę na izolowanie psa.
              • miska77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 16:14
                ja tez jestem alergiczka ale uodpornilam sie na siersc mojego psa i kota.
                Lekarz, ktory powiedzial Ci, ze nalezy separowac psa od dziecka ma chyba
                przestarzale poglady - im wiecej zwierzat w domu tym dziecko bedzie mialo
                mniejsze sklonnosci do allergii. Idealnym ukladem jest pies i kot - tak nam
                powiedzieli na szkole rodzenia i kilu pediatrow podtrzymalo te informacje.
                Moja suczka tez slini - to mastiff neapolitanski wiec flegmy sa wszedzie - nawet
                na suficie - trzeba sie do tego przyzwyczaic. U nas w kazym pokoju leza
                reczniki, zeby mozna bylo wytrzec Sigmie buzke.

                Poczytaj sobie troche w necie na temat AST i zapisz sie na forum www.molosy.pl
                albo www.dogomania.pl Tam na forum mozesz sie dokladnie dowiedziec jak musisz
                postepowac z AST, napewno pierwsza rada jaka dostaniesz bedzie KONSEKWENCJA.

                Ja tez sie balam, moj mąż bał się pewnie bardziej bo nigdy nie mial psa. Jak
                razem zamieszkalismy to Sigma miala 3,5 roku. Na poczatku sie jej bal, ona go
                olewala ale dzieki konsekwencji wypracowal sobie swoje miejsce i naprawde sie go
                slucha i czasami jestem zazdrosna, ze woli sie do niego "polansowac" niz do mnie.
                Teraz sie boje co to bedzie jak Grzesiek zacznie raczkowac...

                Pozdrawiam,
                Ewa

                PS.
                Moze dodawac mu do karmy troche bromu albo melisy ?
                • anuteczek Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 07.08.04, 13:48
                  Ewa, Ewa,
                  Zaglądam na forum - bo teraz już to też moje forumsmile, ale ciiii jeszcze nikt
                  nie wie i widzę sąsiadkę z bloku smile, zgadnij kogo?
                  ściskam
                  andzia
                  • miska77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 08.08.04, 10:23
                    od Miszy smile
              • martka_k Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 16:26
                Wyslij meza z psem na szkolenie PT... To najprostsza rada.
    • elasz4 Wyprowadzanie psa 05.08.04, 15:11
      Ja robiłam to w ten sposób, mój mąż przed wyjściem do pracy około 5 rano
      wyprowadzał Maksa, a później ja jak wstałam nakarmiłam małego, pakowałam go do
      wózka i szliśmy na długi spacer.
      W przypadku brzydkiej pogody, czekałam aż mały zaśnie i szybko wylatywałam z
      psem na dwór. Wiem, ze wiele matek się obruszy na to, bo jak można zostawić
      małe dziecko same w domu, ale ja podchodziłąm do tego dość racjonalnie i
      dlatego nie bałam się zostawić małego w domu. W sumie w takiej sytuacji Pawełek
      tylko raz się zbudził jak mnie nie było. Więc uważam, ze sposób okazał się
      dobry.
    • esseana Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 16:39
      Witaj,

      Też mam psa dalmatyńczyka w domu, ma już 7 lat jest z niego ogromny egoista i
      narcyz, jest jak pepek świata. I wiem ze bedzie bardzo zazdrosny, osobiście
      rozmawiałam z pania z zwiazku kynologicznego, bardzo rozwiało to moje
      watpliwosci chodz realia beda w grudniu.
      Pani poradzila aby nie odtracac psa, nie krzyczec a w zadnym wypadku nie karcic
      za to ze chce powachac dziecko, byc naturalnym i nie odtracac psa!!!!!!!!!

      Mnie osobiscie denerwuje jak ludzie sie pytaja co zrobimy z psem jak bedzie
      dziecko????
      A co mamy zrobić, zostawić w lesie?

      Pozdrawiamy.
      esseana&Mikołaj 23tc




      tarka77 napisała:

      > Witam. Bardziej chodzi mi o organizacje po porodzie, ale w tytule doodałam
      > ciaza,żeby od razu nie wywaliliwinkMam trzyletnia suczke dalmatyńczyka. Jest
      > bardzo zazdrosna, troche wredna ( ostatnio coraz bardziej), ale tylko dla
      > obcych. No i jest spora, a do tego jak wszystkie dalmatyńczyki niesamowicie
      > zywiołowa. Jak mamy, które miały podobny problem sobie z tym poradziły?
      > chodzi mi o własciwe zachowanie w stosunku do psa, kiedy dziecko już bedzie w
      > domu.Słyszałam,że najlepiej jużprzyniesc psu do powachania jakas rzecz
      > dziecka ze szpitala. Dac psu dziecko do powąchania itp. To wszystko bardzo
      > logiczne, ale co np. z wyprowadzaniem psa ( na siusiu, nie spacery) kiedy
      > zastane sama w domu. Dodam,że zadne odanie ani nic w tym stylu nie wchodzi w
      > grę. Nasza sunia ,to domownik, którą "adoptowalismy" trzy lata temu.
      > Pozdrawiam wszystkie "psiary"
      > Magda i 30tyg.maleństwo...no i sunia
      • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 17:30
        A jak radzisz sobie z wszędobylską sierścią???
        • praxi Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 17:38
          Kochane, ja mam 2 pieski w mieszkaniu. To malenstwa, waza po 4 kg, ale jest ich
          wszedzie pelno. Kocham je nad zycie (a jakze!) i nie wyobrazam sobie, ze
          moglyby cokolwiek stracic na powiekszeniu sie naszej rodziny.
          Planuje robic tak: poranny spacer-maz. Potem ja, na 5 minut pod blokiem, zeby
          tylko siknęły. Potem razem z dzidzia. A potem znow maz.
          Grudzien pokaze.
          Co do rodzinki: moja mama uparcie twierdzi, ze mam oddac gdzies psy, najlepiej
          do tesciow!!! Tak mnie tym wyprowadza z rownowagi, ze ostatnio na nia
          nawrzeszczalam i sie pobeczalam z wscieklosci.
          Pozdrawiam mamy-psiary

          Co do siersci - ciagle odkurzam. Juz nawyklam do tego.
          • tarka77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 05.08.04, 17:46
            Tez odkurzam, ale dalmatynczyki maja dosyc specyficzna siersci tzn.potwornie ja
            gubia i ona sie we wszystko wbija i zwykłym odkurzaniem sie jej nie
            wyciagnie wink))
            ps.moja sunia rozgryzła wczoraj małą puchowa poduszke i pokój był cały w
            pierzu wink)
      • elasz4 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 08:02
        esseana napisała:

        >
        > Mnie osobiscie denerwuje jak ludzie sie pytaja co zrobimy z psem jak bedzie
        > dziecko????
        > A co mamy zrobić, zostawić w lesie?
        >
        No ja też dostaję "białej goraczki" jak słyszałam takie pytanie, ale było ono
        tylko od osób dla których pies jest po prostu nieekonomiczny, trzeba go karmić
        a nie ma z niego żadnego pożytku.
        Ja takich ludzi omijam z daleka a ich głupie teksty puszczam mimo uszu.

        >
        >
        >
        >
        > tarka77 napisała:
        >
        > > Witam. Bardziej chodzi mi o organizacje po porodzie, ale w tytule doodała
        > m
        > > ciaza,żeby od razu nie wywaliliwinkMam trzyletnia suczke dalmatyńczyka. Jes
        > t
        > > bardzo zazdrosna, troche wredna ( ostatnio coraz bardziej), ale tylko dla
        >
        > > obcych. No i jest spora, a do tego jak wszystkie dalmatyńczyki niesamowic
        > ie
        > > zywiołowa. Jak mamy, które miały podobny problem sobie z tym poradziły?
        > > chodzi mi o własciwe zachowanie w stosunku do psa, kiedy dziecko już bedz
        > ie w
        > > domu.Słyszałam,że najlepiej jużprzyniesc psu do powachania jakas rzecz
        > > dziecka ze szpitala. Dac psu dziecko do powąchania itp. To wszystko bardz
        > o
        > > logiczne, ale co np. z wyprowadzaniem psa ( na siusiu, nie spacery) kiedy
        >
        > > zastane sama w domu. Dodam,że zadne odanie ani nic w tym stylu nie wchodz
        > i w
        > > grę. Nasza sunia ,to domownik, którą "adoptowalismy" trzy lata temu.
        > > Pozdrawiam wszystkie "psiary"
        > > Magda i 30tyg.maleństwo...no i sunia
        • nieszkasob Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 09:02
          Hej dziewczyny .... Moj pies na szczescie juz mieszka na dworzu (ma bude na
          podworku)... to 7- miesieczny owczarek niemiecki .... Ale spacerki musowo muszą
          byc bo inaczej demoluje podworko smile Jezeli chodzi o "ciągnięcie" to polecam
          kolczatke. Moj pies nosi ja na spacerach i juz nie jestem ciagana po okolicy
          jak zobaczy jakiegos innego psa tylko leciutko pociagnie widzi ze to nie
          przelewki i wraca. Dlugo zwlekalam zeby kupic kolczakte bo to takie
          niehumanitarne ale wkoncu maz mnie przekonal i naprawde moj pies na spacerkach
          jest jak aniolek ....pomimo prawie 30 kg wagi
          Pozdrawiam
          • elasz4 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 09:06
            nieszkasob napisała:

            > Hej dziewczyny .... Moj pies na szczescie juz mieszka na dworzu (ma bude na
            > podworku)... to 7- miesieczny owczarek niemiecki .... Ale spacerki musowo
            muszą
            >
            > byc bo inaczej demoluje podworko smile Jezeli chodzi o "ciągnięcie" to polecam
            > kolczatke. Moj pies nosi ja na spacerach i juz nie jestem ciagana po okolicy
            > jak zobaczy jakiegos innego psa tylko leciutko pociagnie widzi ze to nie
            > przelewki i wraca. Dlugo zwlekalam zeby kupic kolczakte bo to takie
            > niehumanitarne ale wkoncu maz mnie przekonal i naprawde moj pies na
            spacerkach
            > jest jak aniolek ....pomimo prawie 30 kg wagi
            > Pozdrawiam

            Racja z tą kolczatka, jak mój mąż, który muszę powiedzieć, że nigdy nie miał
            psa, dopiero nasz Maks jest jego pierwszym psem to jak zaproponował kolcztkę,
            top też uważałam, ze jak można przecież to takie niehumanitarne. Ale nic
            błędnego, ona jest tak skonstruowana, że po prostu jesteśmy w stanie przywołać
            psa do porządku, nie robiąć mu przy tym żadnej krzywdy. Dlatego ja też polecam
            kolczatkę.
    • olcia1 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 09:58
      My mamy mlodego sznaucerka miniature. Tez nie bylo mowy, ze go oddamy; zreszta
      nikt z rodziny nawet nie poruszal tego tematu. Zwierzaka uwielbiamy. Z rana z
      psem zawsze wychodzi maz, kolejne wyjscie dopiero po przyjsciu z pracy, wiec o
      spacery sie nie boje - jakos sie zorganizuje. Jedyny problem jaki widze to to,
      ze zwierzak jest nieprzyzwyczajony do malych dzieci i sie ich po prostu boi.
      Efektem jest przerazliwe szczekanie, skakanie wokol dziecka, postawiona siersc
      na grzbiecie i drzacy caly zwierzak smile. Ale agresywny nie jest, krzywdy
      dzieciom nie robi, nie gryzie, nie rzuca sie, jak juz takiego malca pozna to
      nawet ladnie sie bawia. Mam nadzieje, ze jak podrosnie (teraz niecale 1.5 roku)
      to zmadrzeje, oswoi sie z nieznanymi zjawiskami i nie bedzie problemu.
      No moze jest jeszcze drugi problem - zywiolowosc zwierzaka ale tez mu powinno
      przejsc z biegiem lat smile Troche tez zaluje, ze zwierzak nam wyrosnie i za
      bardzo spowaznieje przez te pare lat zanim dzidzia pojawi sie na swiecie i
      podrosnie na tyle zeby sie mogli bawic. Trafil nam sie prawdziwy 'egzemplarz
      dziecinny' smile - chetny do rozrabiania, lagodny i do tego bardzo wytrzymaly -
      ciagniecie za uszyska, za siersc, przewracanie, meczenie zupelnie go nie
      wzrusza i uwaza to za swietna zabawe smile
      • pimienta Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 10:45
        Witam grono oczekujących mamuś z psami smile. Ja, podobnie jak tarka mam
        dalmatynkę. Ma 6 lat i jest to też taki wrednawy egzemparz. No nie da sie
        ukryć, że nie jest to idealna rasa dla dzieci. Mam 4 i pół letnia córeczkę, a
        teraz jestem w 31 tyg. i czekam na druga córcię. Gdy urodziła się nasza starsza
        i wróciliśmy ze szpitala do domu, Mida (nasza suka) spokojnie mogła ją obwąchać
        i "zbadać". Była strasznie zdziwiona, a gdy mała zaczynała płakać, to suka na
        ugietych nogach oddalała się do innego pomieszczenie. Zachowywaliśmy sie
        zwyczajnie, pozwalaliśmy jej asystować przy wszystkich czynnościach. Problemów
        nie było, dopóki mała nie zaczęła raczkować. Wtedy Mida poczuła, że intruz
        wtargnął na jej terytorium (podłogę) i zaczęła na córcię powarkiwać. Została za
        to ostro skarcona. Od tej pory ich wzajemne relacje są poprawne. Do obowiązków
        córci nalezy karmienie psa, czasami zabawiają się razem w rzucanie piłeczki,
        zabawy typu "siad", "leżeć", ciąganie poduszki. Mida zachowuje jednak pewien
        dystans w sotosunku do dziecka, schodzi jej z drogi. Uczymy też córkę, że nigdy
        nie można straszyć śpiącego psa, ciągnąć za ogon itp. Mała wie więc, że musi w
        zabawach z Midą być ostrożna. Myślę, że obie w tych relacjach uczą się czegoś
        nowego. A w zeszłym roku nasza suka miała szczeniaki. To dopiero była zabawa,
        ale to już inna historia smile)) Pozdrawiam serdecznie
        • pimienta Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 10:50
          Acha, jeśli chodzi o szczekanie, to córka nigdy się przy tym nie budziła, ani
          nie niepokoiła. Tak jak napisała któraś z was, dziecko juz w łonie matki
          przyzwyczaja się do takich dźwięków i nie są one dla niego czymś niepokojącym.
          Nigdy też nie pojawił się u nas problem alergii na sierść. Miałam też obawy
          dotyczące bakterii, które pies na łapach wnosi do domu. Szczególnie, gdy
          dziecko raczkuje, rodzice zaczynają nad tym intensywnie myśleć. Chyba sprawdza
          się teoria, że dziecko po prostu uodparnia się na te wszystkie bakterie, bo u
          nas nie było z tym kłopotów.
          • miska77 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 11:10
            prawda jest taka, ze lepiej jak dzidzi zje wlosy kota czy psa niz wylize srodek
            do dyzynfekcji podlogi...
    • wieczna-gosia Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 06.08.04, 21:32
      U nas w domu psa nie bylo natomiast u tesciow gdzie bywamy raz na tydzien do
      zeszlego roku byl pies. Stary ogrromniasty ilczur, ktory z dziecmi nigdy nie
      mial do czynienia- ale- zaznacze byl szkolony i to dobrze wink)
      Teoretycznie wiec nie bylo problemu bo pies dostal rozkaz ze dzieci sie nie
      rusza i dochodzilo do takich absurdow ze dzieci- jak to dzieci psu dawaly ostro
      w kosc a on tylko piszczal wink))
      Ale swoja droge sie facet na starosc zakochal w dzieciach wink) nawet jak byl
      bardzo chory(wysiadl mu tylni odcinek kregoslupa i przestal chodzic zostal
      uspieny) i ledwo chodzil do nas przychodzil zawsze wink jak byl mlodszy- lecial
      do wozkow sprawdzac czy tam nie ma "jego" dziecka odkad spotkal nas przypadkowo
      na spacerze (Nek zawsze chodzilmw kagancu i na smyczy ale matki i tak sie lekko
      strosowaly jak wielgachny pies, bo byl duzy nawet jak na owczarka, ciagnal do
      wozka wink))
      teraz troche szczegolow techniczych wink
      mieszkanie bylo czyszczone 3 razy w tygosniu a i tak spioszki byly czarne po
      wizycie wink dzieci wkladaly psu lapy do buzi, oczywiscie pilnioawalismy zeby
      byly myte, ale kto je tam wie wink) i NIC absolutnie NIC sie nie stalo wink)))
      a kiedy tesciowie wychodzili ja wychodzilam z wozkiem i psem. Wynosilam wozek.
      Wynosilam psa wiazalam obok wozka. Wynosilam dziecko. 4 pietro bez windy wink)
    • kornelcia75 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 07.08.04, 22:25
      witam,ja mam 2,5 letnia suczkę bokserke,jest wesoła i towarzyska.
      Zakochana w nas bez pamieci,zastanawiałam sie jaka bedzie do dzieci,przekonałam
      sie kiedy moja przyjaciółka urodziła córe,jak była malusienka Bona wachała
      ja ,ogladała i merdała ogonkiem.Teraz Ola ma roczek i jak przyjezdzaja bona
      pilnuje jej ,bawi się z nia czasem jestesmy w szoku bo Olka potrafi byc
      złosliwa,a Bona nic tylko lata za nią.Jestem w 33 tyg.I własciwie martwi mnie
      tylko to ze Bona spi z nami w łózku,no a karmiac dziecko to jakos nie widzę 30
      kg kolosa z nami.Niewiem czy nie powinnam za wczasu ja oduczac zeby potem nie
      czuła sie odepchnieta.Ale jak to zrobic.Kiedy smutno patrzy mi w oczy?Ech
      Pozdrawiam ja i Maks(33 tydz)
    • dominika8 Re: Ciąża, połóg a pies w domu? 09.08.04, 09:21
      hej, fajny wątek
      my mamy 2 jamniki, oczywiście jak to jamniki są bardzo szczekliwe. Przeczytałam
      kiedyś, że dziecko w brzuchu przyzwyczaja się do szczekania psa i potem już nie
      reaguje. mam nadzieję, że u nas też tak będzie.
      Ja też nie wyobrażam sobie, że moje psy miałabym gdzieś oddać, kocham je
      strasznie, to moi wierni przyjaciele, a przyjaciół się nie zdradza, oni byli ze
      mną i w złych momentach mojego życia i mnie nie opuścili!
      Jestem bardzo ciekawa ich reakcji na dziecko. Jeden z jamników jest przybłędą,
      jak tylko u mnie zamieszkała, zaobserwowałam śmieszną sytuację-jak w tv był
      film, i jakieś niemowlę (właśnie niemowlę, a nie starsze dziecko) zapłakało,
      podbiegała natychmiast do ekranu i go lizała, domyślam się więc, że wcześniej
      była u ludzi, gdzie było małe dziecko.
      Drugi jamnior z kolei, coś chyba czuje, często się kładzie tak obok mnie, że
      trzyma pysk na brzuchu właśnie,choć wcześniej tak nie robił.
      A co do organizacji, to jak czytałam powyżej-dla chcącego nic trudnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka