Dodaj do ulubionych

Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam?

24.09.04, 18:22
Chodzi mi o taką rodzinną pomoc, a nie wykorzystywanie smile
Trochę mi dziś smutno, bo zdałam sobie sprawę, że ja na pomoc swojej nie za
bardzo moge liczyć. To juz 33 tc i prawie 2 mies. odkąd leżę. Nie jest lekko,
wychodzę tylko raz na dwa dni na ławeczkę przed blok. Mąż pracuje do póżna. W
lipcu, kiedy byłam jeszcze na chodzie, kupiliśmy na kredyt pierwsze własne M.
Mąż sam je wyremontował, ale okien nie ma kto umyć. Myślałam, ze może mama
pomoże. Nic z tego sad Nie ma czasu (chociaż jest na emeryturze) pomóc mi w
zakupach wyprawki. A przydałaby się osoba, która mogłaby to za mnie zrobić,
bo ja nie mogę chodzic po sklepach. Nic z tego sad A ostatnio, gdy mnie
odwiedziła (mieszka 40 km dalej) na godzinkę to rozmawiając o tym, czy wrócę
po macierzyńskim do pracy powiedziała: "ale ja wnuka pilnowac nie będę".
Nawet jej o to nie prosiłam! Niczego nie sugerowałam i byłam bardzo
zaskoczona jej reakcją. Przykro mi się zrobiło.
A Wy, czy możecie liczyc na pomoc Waszych mam? Czy możecie liczyc na nie w
ciąży i po porodzie?

Pozdrawiam. Atlantis w 33tc4d
Obserwuj wątek
    • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:28
      Nie wiem sloneczko, czy Cie to pocieszy, ale moja mama mieszka 500 km ode mnie
      i ja jestem naprawde sama. Moj maz tez jest ciagle poza domem i tez jestem
      sama. Od dwoch lat mieszkam w zupelnie obcym miescie i musze dawac sobie rade.
      Moich rodzicow widze co 3 miesiace..nie wesolo, co??? Damy sobie rade!!!!
      Buziaczki. Ty juz niedlugo rodzisz, ja dopiero 28 marca...Pozdrawiam. Kasia
      • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 20:52
        Dziewczyny, głowa do góry. Fajnie jest mieć świadomość, że się dało radę bez
        pomocy. Julcię urodziłam w kwietniu ub. roku. Mąż całymi dniami w pracy, ja z
        Julcią w domu. Dałam radę, poradziłam sobie ze wszystkim z czym musiałam.
        Mieszkam w USA. Teściowa przyjechała obejrzeć wnuczkę we wrześniu, moja mama nie
        przyjechała. Teraz jestem w 39 tygodniu ciąży. Za tydzień przyjeżdża na urlop
        teściowa. Nie otrzymam pomocy, jak sądzę. No pewnie będzie się chciała bawić z
        Julcią czy poczytać jej książeczki, ale to tak bardziej rekreacyjnie. I poradzę
        sobie, choć czasem mam stracha. Zamierzam ułatwiać sobie życie. Nie prasuję,
        zastanawiam się, czy wogóle prasować ubranka maleństwa, gotowanie co kilka dni
        (najważniejsze, żeby Julcia zjadła, reszta towarzystwa ma rączki), zakupy robi
        mąż. Zamierzam skupić się na Julci, maluszku i własnym tyłku (w tej właśnie
        kolejności), a resztę olać. Sprzątać będę kiedy znajdę czas (nie cierpię
        bałaganu). Za pierwszym razem: gotowałam wieczorami (dla siebie co innego, dla
        męża co innego i dawałam mu do pracy), prasowałam nocami, sprzątałam na bieżąco,
        wieczorem szykowałam sobie nawet śniadanko. Prysznic nocą, albo wczesnym
        rankiem, po kilku tygodniach jak nauczyłam się karmić i nie leżałam z cysiającą
        Julcią po 8 godzin ciurkiem, obowiązkowo maseczki na włosy, maseczki na buzię,
        makijaż (nie zawsze, bo mieszkałam na Florydzie i upale spływał), zawsze czyste
        i uprasowane ubranie (teraz i tak głównie swetry i dżinsy, więc mogę sobie
        darować). W trakcie cysiania filmy, książki (teraz zabawa z Julcią raczej). I
        wiecie co? Czułam się z tym świetnie. Mimo zmęczenia, wiem, że nigdy nie
        usłyszę, że gdyby nie czyjaś pomoc, to nie dałaby, rady... Mogę i jestem z
        siebie dumna. Teraz też będę, bo jednocześnie przełamuję własne słabości
        (kłopoty z angielskim, strach przez prowadzeniem auta, zmęczenie, niechęć, lenia
        itp.).
        Wszystko będzie dobrze. W tej chwili mam tylko jedno zmartwienie, czy nie
        zaniedbam Julci i jak ona odbierze drugiego maluszka.
        Aha, jak skończy się połóg i kuper się zagoi zamierzam przynajmniej dwa razy w
        tygodniu chodzić na siłownię i basen (mam na osiedlu).
        Wy także dacie radę.
        Cytrynka, nieco sfrustrowana, bo chce na porodówke i przytulić okruszka
        • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 20:59
          P.S. Mam brudne okna niestety także...
        • poleczka2 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 22:56
          Cześć Cytrynko! Tak myślałam o Tobie i nawet chciałam umieścić zapytanie na
          Świecie czy już urodziłaś ale wyczytałam później, że nadal jesteś z brzuchem.
          Tak jak ja. A termin minął wczoraj sad.
          Napisałam ci wiadomość na priva po otrzymaniu Twojej wiadomości, mam nadzieję
          że doszedł.
          Jeżeli chodzi o temat to moja mama już chciała przyjeżdżać mi pomagać ale
          napisałam, że nie, że nie widzę większych problemów. Moja mama jest bardzo
          dominująca i wszystko by próbowała postawić na swoim co nie zawsze jst możliwe.
          Moi rodzice mieszkają w Polsce i przyjadą w połowie grudnia.
          Mogę liczyć natomiast na moją teściową która zawsze zajmie się Olkiem, na czas
          porodu i innych okazji.
          • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 18:58
            Hej Poleczka
            Jestem 2 w 1 ale już niedługo. Jestem umówiona na wywołanie, no chyba, że urodzę
            wcześniejsmile)) Za tydzień o tej porze będę tulić maluszka, a w niedzielę pewnie
            wrocimy do domciu (mam nadzieję). Mam również nadzieję, że Ty także wkrótce
            przytulisz kruszynkę. Serdecznie pozdrawiam i sprawdzam pocztęsmile))
            Cytrynka
        • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:02
          cytrynka3 napisała:

          > Zamierzam skupić się na Julci, maluszku i własnym tyłku (w tej właśnie
          > kolejności), a resztę olać... jak nie lezalam z cysiającą Julcią
          > po 8 godzin ciurkiem...

          Z takim podejsciem go zycia, nie ma sie co dziwic ze masz tak jak masz...
    • kasia64 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:33
      Wiesz naprawdę przykre.Gdzie mieszkasz?okien ci nie umyje bo sama zaczynam 9
      mc,ale wyprawkę to bym ci mogłakupić i wyprać.Co do okien to może jakas Pani do
      sprzatania- nie są takie koszmarnie drogie.To przykre tak siedzieć w domu z
      brudnymi oknami.Strasznie psuje humor, a teraz dobre samopoczucie najważniejsze.
      • eewa6 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:41
        Nie wiem skąd jesteś, ale moze spróbuj kupić wyprawkę przez internet.
        No faktycznie przykro mi sie zrobiło po przeczytaniu Twojego posta. Ja
        osobiście uważam ,że koleżanek można mieć na pęczki, ale tak naprawdę to tylko
        mama jets w stanie szczerze pomóc. Piszę ttak, ponieważ jka wyszłam za mąż i
        spodziewam sie dziecka to moje koleżanki niestety odsunęły sie ode mnie. Może
        tak lepiej, ponieważ okazały sie zazdrosne i nie szczędziły przykrych rzekomo w
        trosce o mnie uwag. Juz lepej tego nie słuchać. Ale jesli któraś ma szczerą i
        oddaną przyjacióółke to zazdroszcze i gartuluję takiego sukcesu, bo mi
        szczęście nie dopisało. Pozdrawiam i przepraszam za zmianę teamtu.
      • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:43
        kasia, to moze i ze mna pojdzieszkupic wyprawke, bo znajac mojego meza, bedzie
        straszliwie zajety, hi, hi??? pozdrawiam dobra duszyczke!
        • kasia64 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:50
          Pewnie,że mogę.Swoja kupowałam sama,albo z córką bo mój M. też czasu nie
          miał.ja mogłabym bez końca chodzic po takich sklepach.Mój M i córa odpadli -on
          za 1-szym razem ona za 3-cim.
          • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:55
            no tak, ale do Ostrowca ŚW. to raczej nie przyjedziesz...nic to, musze radzic
            sobie sama. A takwogole, to mam cudnego meza, ale strasznie zal, ze z mama moge
            gadac jedynie przez telefon. wczesniej jej nie docenialam, a teraz strasznie by
            sie przydala.
            • kasia64 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:57
              Przykro mi jestemz Wrocławia.Troche daleki spacer juz nie na mój stan 35tc.
              Pozdrowienia.
              • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 19:01
                o, a ja studiowalam we wroclawiu, a mieszkalam w jeleniej Gorze!!!
    • hannamay Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 18:58
      hey atlantis:

      smutne twoja opowiesc tak bardzo! i sama mialabym wielka ochote ci pomoc gdybym
      tylko byla blizej.
      ja tez nie moge liczyc na zadna pomoc rodzicow, siostr i rodziny, mieszkam pare
      tysiecy kilometrow od nich i nawet gdybym miala jakiekolwiek problemy to i tak
      nie moge sie poskarzyc i wyzalic przez telefon bo po coz ich denerwowac.
      widze ich zazwyczaj raz na 9 mcy, jak malenstwo sie urodzi to moze czesciej a
      moze rzadziej - kto wie co bedzie.
      dobrze przynajmniej, ze mma mile sasiadki, ktore wiedza co to ciaza i chetne sa
      pomoc gdyby trzeba bylo np. zabrac do szpitala gdyby byla taka potrzeba - moj
      maz tez do poznych godzin w pracy sad

      oj taki to nasz los ...

      pozdrawiam cie bardzo, bardzo serdecznie.
      _hannamay_
    • haika Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 19:18
      Hej! smile
      Ja na pomoc mamy mogę TEORETYCZNIE liczyć (tzn. tak myślę, gdybym
      poprosiła???), bo... mimo, iż mieszka blisko ( 10 min. piechotą) i właściwie
      przeprowadziła się do innego miasta także (rzekomo) z mojego powodu, to...
      ech.. . wołami nie można jej zaciągnąc do mnie, kiedy prosze aby przyszła "na
      kawę", to zawsze coś wymyśli do roboty, albo prosi abym to ja przyszła do niej.
      Zaczęła niedawno nowe życie ( = nowy facet) wiec nie dziwię się, że z nim chce
      spędzać najwięcej czasu, ale... W tej sytuacji nawet nie śmiem prosić aby
      przyszła mi pomóc, a jeśli chodzi o kupowanie wyprawki - już 2 miesiące temu
      (jestem teraz w 29 tc.) teściowa (wspaniała smile - zaciągnęla mnie i męża do
      sklepów z art, dziecięcymi i nakupowała mnóstwo rzeczy, aż nam głupio było, ale
      dzięki niej i kilku wyprawom z mężem mam prawie całą wyprawkę, bo moja mama
      kategorycznie twierdzi, że absolutnie NIE WOLNO kupowac czegokolwiek dla
      dziecka przed rozwiązaniem sad To ja się pytam - kiedy w takim razie? Nie
      rozumiem tego... Inna sprawa - co do mamy - to do niedawna uwazała, że ona
      nigdy babcią nie będzie, że jeszcze jest młoda itd. Dziwne, bo ja nastu lat nie
      mam, bliżej mi do 30 zdecydowanie, ale cóż... Także pocieszę Cię, że u mnie
      okna także nie umyte, mąż pracuje do wieczora, koleżanek żadnych nie mam,
      mieszkam w obcym mieście od roku i przesiaduję na forum bo tylko tutaj mogę się
      wyżalić smile No i się wyżaliłam smile
      Pozdrawiam ciepło!

      Karola i Misio 29 tc.
    • atlantis75 Dziękuję dziewczyny! 24.09.04, 19:44
      Rażniej mi się zrobiło, gdy przeczytałam Wasze posty.
      Czasami myślę sobie, że te 40 km odległości między mną a rodzicami, to prawie
      jak kilka tysięcy. Trochę to boli, ze mama jak przyjeżdża do mnie to
      zawsze "przy okazji", bo załątwia inne sprawy, wpada na 2-3 godzinki, pije kawę
      i wraca do mojego najmłodszego brata (22 lata). Jakiś czas temu, gdy naprawdę
      bardzo żle się czułam, miałam nasilające się skurcze i łapy mi się trzęsły po
      fenoterolu, nawet obiadu nie pomogła zrobic tylko... wyciągnęła 2 gorące kubki.
      Zaraz zresztą pobiegła na pociąg. Nie to, że chciałabym, żeby była moją
      kucharką, ale teraz czasami przydałaby mi sie pomoc.
      Za to teściową mam dobrą, bo chociaż mieszka 80 km dalej, to ostatnio
      przyjechała do nas z taką wałówką, że aż mnie wcięło (pozytywnie) z wrażenia.
      Nagotowała obiadów na cały tydzień, słoików przywiozła smile Złota kobieta!

      Pozdrawiam Was bardzo gorąco!!!
      Atlantis
      • mowi32 Re: Dziękuję dziewczyny! 24.09.04, 20:27
        Atlantis, to może poproś Teściową. Ja na mamę nie mogę liczyć, a raczej nie
        chcę, ale z innych powodów. Po prostu już nie jest młoda (mnie urodziła w wieku
        37 lat, a i ja też już po 30), a poza tym mieszka prawie 90 km ode mnie. Za to
        teściowa już sama zaoferowała, że pomoże mi przy dziecku jak wróce do pracy,
        żebym nie musiała niańki zatrudniać (mieszka 5 km od mojego domu).
    • roxi_hart Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 24.09.04, 20:58
      Przykro mi gdy to czytam. Ja na szczescie mam swoja mame pare minut dalej. Mieszka sama odkad zmarla babcia i ma tylko mnie. Wiem ze oddalaby wsyzstko gdyby przyszla taka potrzeba i zawsze bedzie pomocna. Kochana mamusiasmile
      Pozdrawiam
    • blachara Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 08:30
      no, nie wiem, chyba jestem z innej bajki wink
      szczerze mówiąc chciałabym żeby nikt za mnie nie robił zakupów dla pierwszego
      dziecka wink a tak muszę stanowczo odmawiać swojej mamie, która gdyby jej
      pozwolić chyba urodziłaby też za mnie, bo ja nie dam sobie rady... w tym roku
      skończyłam 30 lat, próbujemy z mężem różnych sposobów na rodziców wink ale oni
      cały czas uważają, że mamy po 11 lat i nie poradzimy sobie
      • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:44
        blachara napisała:

        > no, nie wiem, chyba jestem z innej bajki wink

        A musisz leżeć plackiem z zaleceniem wstawania wyłącznie do łazienki i raz w
        tyg. do lekarza? Też jestem niezależna i naprawdę, gdybym nie potrzebowała
        pomocy w tej trudnej dla mnie sytuacji, to bym o nią nie prosiła...

        Pozdrawiam smile Atlantis w 33tc5d



        > szczerze mówiąc chciałabym żeby nikt za mnie nie robił zakupów dla pierwszego
        > dziecka wink a tak muszę stanowczo odmawiać swojej mamie, która gdyby jej
        > pozwolić chyba urodziłaby też za mnie, bo ja nie dam sobie rady... w tym roku
        > skończyłam 30 lat, próbujemy z mężem różnych sposobów na rodziców wink ale oni
        > cały czas uważają, że mamy po 11 lat i nie poradzimy sobie
        • blachara Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 26.09.04, 08:14
          teraz już nie wink ale na początku blisko 3mce przeleżałam (wcześniej dwa
          poronienia)

          chodzi o to, że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"
          dodatkowo w każdej sytuacji jeśli tylko się chce, można znaleźć pozytywne
          strony wink np.1 dziadkowie teraz nie pomagają - w przyszłości nie będą wtrącali
          swoich uwag nt. wychowania dziecka, np.2 dziadkowie są nadopiekuńczy - w
          przyszłości będzie z kim zostawić dziecko
          oczywiście życie może wszystko odmienić wink


          pozdrawiam
    • verla Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 08:44
      nie mozemy ! ale dla mnie to nawet lepiej. Poradze sobie - nie ja jedna i nie
      ostatnia. Moja matka przez cala ciaze ma zawsze dwa pytania: " wszystko
      dobrze ? " i " ile przytylas ? ". Mieszka 350 km ode mnie wiec kontakt jest
      tylko telefoniczny. Ja zawsze mowie ze nie wiem ile przytylam bo nie wiem ile
      wazylam przed i ze wszystko dobrze. A czy jest dobrze to sie okaze: ja mam wade
      genetyczna, dziecko tez, ide do szpitala na Karowa na ponad miesiac przed
      porodem bo lekarz nie dopuszcza do mozliwosci przedwczesnego porodu ( mogloby
      to sie skonczyc dla mnie niestety bardzo zle), zlamalam w polowie ciazy nogi. A
      moja matka ma 2 te pytania. Nie zapytala o plec, gdzie rodze, kto jest moim
      lekarzem ani czy moze cos dla dziecka potrzebuje ( moze jej sie wydaje ze
      wyprawka spada z nieba ? ma w koncu 5 dzieci ). W tej sytuacji Dzieki Bogu ze
      jest daleko.

      DZIEWCZYNY - DAMY RADE !!!!!!!! NO BO KTO JAK NIE MY ?????

      Verla
    • monia1974 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 08:45
      powiedz w jakim mieście mieszkasz .Chętnie ci pomogę !!!!!!!!!!!moje gg
      2981640.Pozdrawiam i uszy do góry !!!!
      • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:48
        monia1974 napisała:

        > powiedz w jakim mieście mieszkasz .Chętnie ci pomogę !!!!!!!!!!!moje gg
        > 2981640.Pozdrawiam i uszy do góry !!!!


        Monia, dziekuję smile)) Mieszkam w Olsztynie. Jak czytam te posty, to mija mi dół
        z powodu braku jakiejkolwiek pomocy od mamy i wierzę, że sobie poradzę.
        Dobrze, że mąż laptopa pożyczył z pracy to mogę zaglądać na forum smile
        Pozdrowionka smile
    • rybka002 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 08:50
      Atlantis nic się nie martw. Też mi było smutno jak moja mama mieszkałam u nich
      po uodzeniu pierwszego dziecka , chyba w 5 miesiącu odmówiła mi pomocy. Miałam
      temperaturę i fatalne zapalenie jamy ustnej. Koszmar. Musiałam wstawać do małej
      3,4 razy w nocy. Mąż studiował , 100 km od nas. Przeżyłam i powiem Ci że to
      uodparnia. Nauczyło mni to i zresztą nie tylko to że najgorzej to się
      nastawiać pozytywnie na czyjeś reakcje, najlepiej przyjmować ludzi i sytuacje
      takie jakie są. Cieplutkie pozdrowionka
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:23
        rybka002 napisała:

        > Nauczyło mni to i zresztą nie tylko to że najgorzej to się
        > nastawiać pozytywnie na czyjeś reakcje, najlepiej przyjmować ludzi i sytuacje
        > takie jakie są.

        sluszna uwaga, przewaznie ludziska przyjmuja postawe roszczeniowa
        a potem niemile sa zdziwieni...
        • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:53
          zalotnica napisała:

          > sluszna uwaga, przewaznie ludziska przyjmuja postawe roszczeniowa
          > a potem niemile sa zdziwieni...

          Nigdy nie miałam postawy rozczeniowej wobec moich rodziców. Wybyłam z domu
          szybko, sama zarabiałam na studia, po studiach szczęśliwie znalazłam sobie
          pracę. Pomagałam im jak mogłam, głównie zajmowałam się młodszym bratem. I w
          takiej trudnej dla mnie sytuacji, bo naprawdę wolałabym sama umyć okna, sama
          wybrać się do sklepu w poszukiwaniu wyprawki (przecież to wielka radosć), ale
          nie mogę i poprosiłam o pomoc. Czasami ludzie po prostu nie chcą pomagać...
          • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:02
            atlantis75 napisała:


            > nie mogę i poprosiłam o pomoc. Czasami ludzie po prostu nie chcą pomagać...

            POPROS MEZA...

            Ps. czy zrobilas juz to...?
    • dominika8 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 09:13
      nawet nie wiesz jak mibliski jest ten problem!!!!!!!!!
      Jestem w 30 tyg,od poczatku ciazy moja matka udawala, ze nie wie o niej. Na
      poczatku tlumaczylam sobie, ze raz poronilam, i ona teraz sie boi zapeszyc. Ale
      mijaly tygodnie, z ciaza OK, a tu sie nic nie zmienilo. Nie powiedziala nikomu
      w rodzinie, zadnym znajomym. Bylo mi strasznie przykro, ze ANI RAZU nie spytala
      sie jak sie czuje, NIGDY nie zadzwonila sama z siebie po USG, zeby sie zapytac
      jak wyniki, a jak ja dzwonilam i mowilam, to sluchala jednym uchem. Doszlo do
      tego, ze gdy ostatnio wyladowalam na Izbie, bo wydawalo mi sie, ze czuje
      slabsze ruchy , to jej nawet nie powiedzialam, bo po co? Widac nie za bardzo ja
      to interesuje. Jak mialam pomysl, zeby po wykorzystaniu przez nas urlopow,
      zostala z mala choc 2 tygodnie ( ma zalegly 3 miesieczny urlop) to powiedziala,
      ze nie ma czasu i ewentualnie moze komus zaplacic, zeby zostal.Widze roznice w
      zachowaniu mojego Taty i tesciowej, a to przeciez w sumie obca kobieta. Moj
      kochany tata na pewno by mi pomogl, niestety jest niepelnosprawny od dawna.
      Ostatnio powiedzialam stanowcze NIE, na jej pomysl mojej podrozy na uroczystosc
      rodzinna w 8 mc ciazy 500 km w gory, skonczylo sie na rzuceniu sluchawka i nie
      odzywa sie do mnie od 3 tygodni.Trudno........
      Dodam tylko, ze jest lekarzem, pediatra, z ogromna rzesza pacjentow, z ktorymi
      ma fantastyczny kontakt. A moja ciaza to nie jakis powod do wstydu-mam 31 lat,
      pracuje i utrzymuje sie sama od dawna, mam kochanego meza, a to jej pierwsza
      wnuczka. Trudno mi to wszystko zrozumiec............Strasznie to przykre, bo
      jako kobieta i corka potrzebuje choc odrobiny wsparcia, ktorego od wlasnej
      matki nie dostaje. Ale stwierdzilam, ze przeciez jestem dorosla, co mnie nie
      zabije to wzmocni, a ona egzamin na razie oblala..........
      • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 09:39
        jej, Dominika, ale Ci musi byc strasznie przykro!!!Moja mama nie jest obok, bo
        mieszka 500 km, ale gdyby byla blizej i nie okazywala zaintersowania..az trudno
        jest mi sobie cos takiego wyobrazic. trzymaj sie cieplutko!!Widac musi czlowiek
        liczyc sama na siebie.Kasia
        • dominika8 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 09:48
          dzięki, wiem, wylalam juz nad tym morze lez, wiecej nie mam.......
          • constancja Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 27.09.04, 09:42
            Dominika... po przeczytaniu Twojego postu, jestem wstrząśnięta. Ja nie mogę
            liczyć na pomoc, rodziców ani teściów po porodzie, bo są daleko. Jednak na
            wsparcie psychiczne mogę zawsze. Kiedy czytam ile z Was nie będzie miało pomocy
            po porodzie, czuję się jakoś bardziej dzielna. Mąż weźmie tydzień urlopu i
            jakoś będiemy radzić. Ja będę miała cc więc jakakolwiek pomoc będzie mi
            niezbędna. Strasznie się tego wszystkiego boje ale jak powiedziałaś Dominiko co
            nas nie zabije to nas wzmocnismile
            Trzymam kciuki za nas wszystkie.
            Consta 22 t.c
      • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:57
        Dominika, trzymaj się ciepło smile
        Trzeba by porady jakiegoś dobrego psychologa, by zrozumiec dlaczego kontakty z
        naszymi mamami są takie i nie inne.
        Dobrze, że masz wsparcie w mężu i teściach.

        Pozdrawiam smile Atlantis
      • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 20:40
        Dominiko
        Bardzo mi przykro.
        Pozdrawiam
        Cytrynka
    • oluncia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 09:23
      Witam smile Ja chodz mam mame daleko 300 km., zawsze moge na nia liczyc i tak mi
      smutno jak czytam wasze posty, a moze dopiero teraz zdalam sobie sprawe z tego,
      ze ona wcale nie musiala kupowac calej wyprawki ( jejuuu jaka to kasa! bylam w
      szoku!!), wcale nie musi dzwonic codziennie i pytac dokladnie jak sie czuje,
      wspierac, dopingowac, zaplacic za polozna i zzo bo dlaczego mam sie tak meczyc.
      Wydawalo mi sie to takie naturalne, normalne.... ale chyba mam szczesciesmile
      Kocham Cie mamosmile
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:20
        oluncia napisała:

        >...(mama )zaplacic za polozna i zzo bo dlaczego mam sie tak meczyc.

        bardzo piekny gest ze strony Twojej mamy, ale czy nalezy rozumiec,
        ze maz nie zrobilby tego...?



        • oluncia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:17
          Zalotnico! Zrobilby, ale mama go uprzedzila w ten sposob mozemy te calkiem
          spora kwote przeznaczyc np., na remont pokoiku dla dziecka. Bardzo sie ciesze,
          ze pomyslala o tym i tym chcialam sie podzielicsmile
          Pozdrawiam Ola
      • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 20:45
        Hej Oluncia
        Jak miło czytać taki post jak Twój. Fajnie, że tak się Twoja mama Tobą interesuje.
        Wiesz, moja do mnie dzwoni (cieszę się), bardzo żałuję, że do mnie nie
        przyjedzie. Wylałam morze łez. Może faktycznie nie da rady.
        A tak chciałabym się pochwalić moimi dziećmi, tym jak sobie radzę, a przede
        wszystkim zobaczyć Ją i uściskać.
        Pozdrawiam
        Cytrynka
    • malaika7 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 10:06
      Czytam Wasze posty i nie wiem co gorsze: matka, na która można liczyć, czy
      taka, która się wtrąca zawsze i we wszystko. Moja mieszka 300 km ode mnie, ale
      jakby mogła, to przyjeżdżałaby co tydzień.Kupuje dla dziecka dużo i od dawna,
      pozbawiając mnie przy tym radości z wybierania rzeczy dla dzidzi. Ciągle gada,
      że to "jej" dziecko. Dzwoni prawie codziennie. Przy tym jest osobą...mówiąc
      łagodnie:dynamiczną i bardzo energiczną, wszędzie jej pełno, gada i gada,
      piszczy, krzyczy, a ja mam ciążę wysokiego ryzyka i potrzebuję spokoju.
      Wprowadza tak nerwową atmosferę, że się odechciewa. A jak na ironię jej życiową
      dewizą jest hasło "wszystko z umiarem"....
    • violka30 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 10:57
      przygnebily mnie te wasze posty;

      marnym pocieszeniem jest to, ze moja matka rowniez nie pali sie do
      jakiejkolwiek pomocy; jak dotad poprosilam ja jedynie o to, zeby na czas
      planowanego porodu (w okolicach swiat bozego narodzenia) zaopiekowala sie moja
      starsza corka, a ona mi na to, ze juz wziela caly urlop na ten rok, no, moze
      ewentualnie wezmie wolne... wiem, ze koniec koncow mi pomoze, ale wydaje mi
      sie, ze czerpie jakas sadystyczna przyjemnosc z tego, ze ja prosze a ona NIE
      MUSI sie zgodzic; tesciowa (i cale szczescie) traktuje mnie i moja ciaze jak
      powietrze
      jak dotad staralam sie o tym nie myslec, uwazalam, ze i tak jest niezle (biorac
      pod uwage dziecinstwo jakie mi zafundowala), ale to bardzo dobrz, ze tyle zalu
      sie wylalo, zrobie wszystko, zeby mojej corce nie przyszly do glowy podobne
      refleksje w doroslym zyciu
      • rybka002 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 12:21
        Violka30 Brawo to są refleksje, które też mi się nasuneły. Oby naszym dzieci
        nie wspominały nas tak kiedyś. Brrr
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:35
        violka30 napisała:

        >jak dotad poprosilam ja jedynie o to, zeby na czas
        >planowanego porodu (w okolicach swiat bozego narodzenia) zaopiekowala sie
        >moja starsza corka, a ona mi na to, ze juz wziela caly urlop na ten rok...

        nie rozumiem Ciebie...czy Ty z matka uzgadnialas jaki najlepszy bedzie
        dla NIEJ termin rozwiazania Twojej ciazy...? jesli nie, to skad sie
        wziely te Twoje pretensje ? nad tym, tak uwazam, nalezy sie zastanowic
        i jak najszybciej zmienic swoja roszczeniowa postawe...Powodzenia


    • magdulka26 Do Atlantis .... 25.09.04, 13:08
      A u mnie jest troszkę odwrotnie.Ja nie jestem w ciąży a moi rodzice szaleją już
      na punkcie wnuka/wnuczki.Tak bardzo chcieli by już kupować ciuszki itp.Wiem że
      będę mogła liczyć na pomoc moich kochanych i niezawodnych rodziców.Mieszkamy w
      tym samy mieście więc mama będzie zawsze ,jesli zajdzie taka potrzeba.Atlantis
      ja tak bardzo lubię myć okan ,szkoda że nie mieszkamy blizej.Umyłabym Ci z
      miłą chęcia i pomogła w sprzątniu.To jestjest moja pasja zyciowa ,uwielbiam
      sprzątnie ,pranie i gotowanie smile))Pozdrawiam Was dziewczynki trzymajcie się smile)


      Chcę zajść tak jak słoneczko
      • zalotnica Re: Do Atlantis .... 25.09.04, 13:39
        magdulka26 napisała:

        >To jest moja pasja zyciowa ,uwielbiam
        >sprzątnie ,pranie i gotowanie

        no to rzeczywiscie, same ciekawosci...
        (szkoda, ze nie mieszkasz blizej)

      • grochalcia Re: Do magdulki 25.09.04, 15:06
        ja też lubię gotowanie i dom, ale jestem w ciązy i coraz trudniej mi to robic.
        Jestem sama, bo rodzice o 500 km stad. dam rade, nie? a takimi typami jak
        zalotnica nie ma sie co przejmowac. Niech sobie pogada, ale widac, że
        inteligencja nie grzeszy.
        Skoro rodzice czekaja na wnuka, to sie przestań obijac moja droga, hi, hi!!!
        • magdulka26 Re: Do grochalci 25.09.04, 15:25
          Miło mi że napisałas domnie ,dopiero jakos teraz zobaczyła ten post.Ta
          zalotnica mi chyba oczy zamydliła sad(.
          A jesli chodzi o maleństwo to wiesz jak to czasem bywa w zyciu.Nie wszystko sie
          układa tak jak bysmy tego chcieli .Teraz uporałam sie z prolaktyną i mam
          nadzieję że październik będzie nasz smile))Testy owulacyjne już zakupione ,czekają
          cierpliwie na wykorzystanie.Wierzę mocno że w końcu nam sie uda i maleństwo
          zawita do nas ,tak bardzo czekamy na nie .Pozdrawiam Was cieplutko ,buziaki smile)


          Chcę zajść tak jak słoneczko


          • grochalcia Re: Do magdulki ponownie 25.09.04, 15:44
            Przepraszam, chyba sie wyglupilam z tymi wnukami dla twoich rodziców. Nie
            pomyslalam, ze moze ktos ma z tym klopoty. Bede trzymac kciuki, a Ty obiecaj,
            ze wszystkim nam oznajmisz, jak juz sie uda, dobrze?? Nam tak jakos wyszlo od
            razu, a nawet nic bym nie miala przeciwko, gdyby trwalo to dluzej. Teraz sie
            bardzo ciesze, ale na poczatku moj maz sie cieszyl, aja bylam potwornie
            przerazona. No, to do zobaczenia!!
            • magdulka26 Grochalciu :)) 25.09.04, 16:26
              Wcale sie nie wygłupiłaś z tymi wnukami.Skąd mozesz wiedzieć czy ktoś ma kłopot
              z zajściem w ciąże czy też nie.Ja jestem pełna optymizmu i dobry humor mnie nie
              opuszcza -jak narazie oczywiście.Mam taką cichą nadzieję że już niedługo
              zobaczę te upragnione II.To będzie najpiękniejszy dzień w moim
              zyciusmile).Obiecuję że jak tylko będę wiedzieć o maleńswie to napewno dam
              znać.Często tu bywam chodź mało sie udzielam .Jestem bywalczynią niepłodności i
              mam nadzieję że juz niedługo zamieszkam tu na forumsmile)))
              Pozdrawiam Was serdecznie .


              Chcę zajść tak jak słoneczko
              • atlantis75 Re: Grochalciu :)) 25.09.04, 16:29
                Powodzenia Magdulka! smile))
                Będziemy Cię wypatrywać wink

                • grochalcia Re: Atlantis!!!! 25.09.04, 16:33
                  Teraz Twoja kolej Atlantis...jak masz na imie, bo jakos tak glupio zwracac sie
                  do Ciebie po nicku? Kasia
                  • atlantis75 Re: Atlantis!!!! 25.09.04, 16:41
                    No to wirtualnego brudzia wipijmy: Magda smile
                    • grochalcia Re: do Madzi!!!! 25.09.04, 16:45
                      to tak jak moja siostra, ladnie. Od razu lepiej. na dzis koncze, ide jesc
                      pyszny torcik czekoladowy z toffi i orzechami. Moj maz konczy dzis....37 latek.
                      Choc duzo starszy ode mnie to i tak kazalam mu po polnocy swieczki dmuchac.
                      Zdziwil sie, bo nie robil tego od kilkudziesieciu lat, hi, hi!!!do nastepnej
                      rozmowy!!!Kasia
    • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:15
      a ja jestem bardzo ciekawa jakimi matkami Wy bedziecie...
      • malaika7 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:46
        a Ty co się tak czepiasz wszystkiego, czego możesz? Nie znasz dokładnie
        sytuacji żadnej z nas, a oceniasz. Jakie masz relacje z mamą? Wnioskuję, że
        IDEALNE.
        • herotilapia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:50
          Malaika daj spokój i traktuj TROLLA jak powietrze to zdechnie śmiercią
          naturalną.
          Ja już zauważyłam, że ktoś tu nie ma swojego życia i intensywnie kwitnie na
          forach.
          Trzymaj się cieplutko
          Karolina
          • malaika7 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:10
            Herotilapia, masz rację smile
          • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:02
            herotilapia napisała:
            > Malaika daj spokój i traktuj TROLLA jak powietrze to zdechnie śmiercią
            > naturalną.

            Słuszna uwaga smile pamiętam z zalotnicę z kilku innych forów, gdzie miała podobny
            sposób bycia...

            Pozdrawiam smile Atlantis

            • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:05
              atlantis75 napisała:

              > Słuszna uwaga smile pamiętam z zalotnicę z kilku innych forów, gdzie miała
              >podobny sposób bycia...

              tylko dlatego , ze mowi PRAWDE ktora Was bardzo szczypie w oczy...?
              • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:28
                zalotnica napisała:
                > tylko dlatego , ze mowi PRAWDE ktora Was bardzo szczypie w oczy...?

                Nie znasz definicji prawdy. Prawda to czysty obiektywizm, umiejętność
                uniesienia się ponad podziały i spojrzenia na problem z wielu perspektyw. Tylko
                taka jest prawda. Twoja "prawda" to kamuflaż za anonimowym nickiem, krytyczne
                uwagi nie poparte żadnym mądrym uzasadnieniem. Potrafisz tylko krytykować.
                Owszem, można nie zgadzać się z niektórymi poglądami, ale prawdziwa krytyka
                polega na umiejętności uzasadnienia swojego odmiennego zdania bez obrażania.
                Nie potrafisz tego. Zreszta nie musisz tego potrafić. Jesteś abstrakcyjna formą
                tego forum, formą za którą kryje się jakis tam niekoniecznie wrażliwy człowiek.
                • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:36
                  a co ja mam Ci tlumaczyc i tak nie jestes tego w stanie zrozumiec.
                  Mnie by przez usta nigdy nie przeszlo :
                  "Mamo, czy mozesz umyc mi okna..."
                  • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:44
                    zalotnica napisała:

                    > a co ja mam Ci tlumaczyc i tak nie jestes tego w stanie zrozumiec.
                    > Mnie by przez usta nigdy nie przeszlo :
                    > "Mamo, czy mozesz umyc mi okna..."

                    To mi nie tłumacz i zwolnij wątek. Po co się tak niepotrzebnie produkujesz?
                    • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:49
                      atlantis75 napisała:

                      > zalotnica napisała:
                      >
                      > > a co ja mam Ci tlumaczyc i tak nie jestes tego w stanie zrozumiec.
                      > > Mnie by przez usta nigdy nie przeszlo :
                      > > "Mamo, czy mozesz umyc mi okna..."
                      >
                      > To mi nie tłumacz i zwolnij wątek. Po co się tak niepotrzebnie produkujesz?

                      malym dzieciom sie tlumaczy, a dorosle osoby jakas wiedze zyciowa
                      powinny juz posiasc , tym bardziej jesli same sa lub beda rodzicami...
                • cytrynka3 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 22:54
                  Atlantis
                  Dobrze ujęłaś to, co mi się cisnęło na klawiaturę od jakiegoś czasu. Tak sobie
                  myślę, że nie warto odpisywać tego typu osobom, są ciekawsze na forum,
                  wrażliwsze i mądrzejsze.
                  Pozdrawiam ciepło
                  Cytrynka
        • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:08
          malaika7 napisała:

          > a Ty co się tak czepiasz wszystkiego, czego możesz? Nie znasz dokładnie
          > sytuacji żadnej z nas, a oceniasz. Jakie masz relacje z mamą? Wnioskuję, że
          > IDEALNE.

          bardzo przykre sa te wasze posty najezdzajace na kobiety (wlasne matki)
          a nimi, matkami, zamierzacie wlasnie zostac...
          Oczywiscie, ze moje relacje z mama byly chyba nawet wiecej niz IDEALNE,
          porozumienie bez slow, czy wiesz co to jest...?
          • violka30 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:50
            zalotnica napisała:


            > bardzo przykre sa te wasze posty najezdzajace na kobiety (wlasne matki)
            > a nimi, matkami, zamierzacie wlasnie zostac...
            > Oczywiscie, ze moje relacje z mama byly chyba nawet wiecej niz IDEALNE,
            > porozumienie bez slow, czy wiesz co to jest...?

            wiesz, to nie jest tak, ze funkcja matki daje jej pozycje swietej krowy w zyciu
            dziecka, zakichanym jej (matki) obowiazkiem (i macierzynstwo zaczyna sie
            wlasnie od obowiazkow a nie panegirykow, ktore dziecko powino piac na jej temat)
            jest zapewnienie godnego dziecinstwa, i ja na zaprzeczeniu modelu jaki
            prezentowala moja i wiele innych matek na swiecie mam zamiar budowac swoje
            wiezi ze swoimi dziecmi,

            to, ze krytykujemy postawy wlasnych matek (a nie je same) swiadczy o
            SWIADOMOSCI, to pozwala miec nadzieje na to, ze nie powielimy bledow naszych
            rodzicow;
            • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 16:02
              violka30 napisała:
              > to, ze krytykujemy postawy wlasnych matek (a nie je same) swiadczy o
              > SWIADOMOSCI, to pozwala miec nadzieje na to, ze nie powielimy bledow naszych
              > rodzicow;

              zycze Ci tego z calego serca...Powodzenia

              Ps. w moim srodowisku nie ma problemow o jakich czytam na forum...
    • herotilapia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 13:43
      Smutno się robi jak czytam wasze posty. Czasami to teściowa, obcy człowiek jest
      życzliwa i pomocna a nie WŁASNA MATKA. Szkoda na to słów.
      Ja narazie mieszkam z ojcem i siostrą a matka czasami wpada. Pomóc narazie nie
      pomaga, jak poprosiłam by coś mi ugotowała bo anemii dostałam to się wypieła.

      Moja ma zawsze jeden argument, że jej nikt nie pommogał w ciąży i przy mnie a
      miała tylko 20 lat, w sklepach pusto, w kraju kryzys i olbrzymie kolejki a ona
      sama dzwigała siaty. Ja jej na to: i dobrze, matka tobie nie pomogła więć Ty
      teraz nie utrzymujesz z nią kontaktu i staruszka wiecznie jest sama i
      ZAPAMIĘTAJ ŻE OD MAŁEGO POKAZYWAŁAŚ MI JAK TRAKTUJESZ MATKĘ JAKO DOROSŁA
      KOBIETA WIĘC NIE LICZ ŻE JA BĘDĘ INNA WOBEC CIEBIE BO DLA MNIE TEŻ TAKA JESTEŚ.
      Matka tobie nie pomogła, ty mi a ja nie pomogę tobie. I wiecie co , jak zawsze
      ma ripostę na wszystko tak po takiej wymianie zdań, milknie i wychodzi. Mam
      nadzieję, że się zreflektuje i coś w końcu do niej dotrze.
      Mam również nadzieję, że mi kiedyś nie odbije i potraktuje swojej córki tak
      samo.
      Pozdrawiam Karolina
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:00
        herotilapia napisała:

        > Mam również nadzieję, że mi kiedyś nie odbije i potraktuje swojej córki tak
        > samo.

        oczywiscie, ze nadzieje mozesz miec, ale mowia, ze nadzieja to matka glupich,
        wiec nie spodziewaj sie wielkich zmian bez swojego wkladu...Powodzenia
    • magdulka26 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:06
      Zalotnica masz jakieś "ale " do tego że ja lubię sprzątnie ,gotowanie
      itp.Modejrzewam że jest to lepsze zajęcie niż dogadywanie komuś na forum .Jak
      masz pisać bzdury to lepiej sobie daruj takie komentarze.


      Chcę zajść tak jak słoneczko
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:13
        zawsze powtarzam, ze podziwiam takie "gosposie"...
        tylko sie potem nie dziw i nie rozpaczaj jak Twojemu Panu
        jakas laska wpadnie w oko...Powodzenia
        • magdulka26 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:51
          A na jakiej podstawie możesz to stwierdzić że mojemu mężowi wpadnie jakaś laska
          w oko? Jesli sądzisz że jestem prawdziwą kurą domową która na codzień chodzi w
          papilotach i szlafroku to sie grubo mylisz.Jestem osobą zadbaną i nie mam sobie
          pod tym względem nic do zarzucenia.Każdy facet moze zrobić skok w bok czy
          odejść od swojej zony/partnerki bez względu na to czy lubi domowe porządki czy
          też ma gosposię która robi to za nią.Więc nie wiem czemu ma słuzyć Twój
          zarzut...A czy Ty jesteś pewna swojego patnera ,bo ja tak.Ufam jemu a on mi i
          to jest najważniejsze.

          Chcę zajść tak jak słoneczko
          • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 14:59

            nie znam czasow kiedy papiloty byly w modzie wiec Cie o to nie posadzalam,
            ale te zajecia ktorymi sie tak pasjonujesz sa bardzo CZASOCHLONNE a takze
            malo interesujace dla obydwu stron...Powodzenia
            • magdulka26 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:09
              Nie mam zamiaru Ci się tłumaczyć ile zajmują mi czasu moje prace domowe .Ale
              nie biegam cały dzień ze szmatką czy odkurzeczem.Pozatym ,robie to jak mój mąż
              jest w pracy i chyba nie ma u nas tego problemu.Jesli my się dogadujemy i nie
              ma miedzy nami konfliktów to chyba jest ok prawda? Sądzę że tak mi odpowiada.A
              po drugie nie mam dzieci więc nie ma kto mi brudzić w domkusmile))) Pozdrawiam.


              Chcę zajść tak jak słoneczko
              • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:15
                Magdulka, nie zwracaj na zolze uwagi!!!
          • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:09
            Magda, nie tłumacz się smile)) Twoja sprawa co lubisz i dlaczego.
            Zalotnica to postać ze świata "baśni" - to jest nick na dokopanie. Bez
            podzielenia się swoimi doświadczeniami, mądrymi propozycjami rozwiązania
            problemu. Prawdziwy nick tej pani jest zupełnie inny. Wystrczy wrzucic ją do
            wyszukiwarki, żeby sprawdzic ile razy i w jakiej sprawie pojawiła się na tym
            forum.

            • grochalcia Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:17
              własnie to samo Madzi pisałam, Atlantis. Chyba jest Ci troszke lzej, ze nie
              bedziesz jedyna osamotniona mamusia, nie??? A czasem sprawy ukladaja sie
              przeroznie i za kilka miesiecy Twoja mama moze byc cudowna babcia. Buziak
            • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:29
              Nie odpowiedzialas mi na pytanie, czy prosilas o TO MEZA...?
    • magdulka26 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:18
      Masz rację atlantis, ona chyba za bardzo sobie pozwala.Jak jest taka ciekawska
      to niech wsadzi nos do kawy smile).Kurcze żeby ktoś mi zarzucał, że mnie może mąż
      zostawić bo lubię to co robię.A jak będzie w domu syf to tym bardziej mnie
      kopnie w tyłek bo się pogubi w tym całym bałaganie smile)


      Chcę zajść tak jak słoneczko
    • mucha-lucha Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:22
      Atlantis, weź Ty się w garść i zmień nastawienie. Strasznie marudna jesteś.
      Podobno masz leżeć plackiem - napisałaś, że możesz wstawać tylko na siusiu i do
      lekarza. Ale piszesz też, że na ławeczkę wychodzisz. A i na forach Cię pełno.
      Jak masz leżeć, to znaczy LEŻEĆ, nie - siedzieć czy chodzić. Jesteś mądrzejsza
      nie tylko od położnej (wątek na szpitalach), ale i od lekarza, który zalecił Ci
      leżenie? Nie boisz się o dzieciaka? Ajeśli jednak możesz trochę chodzić, to co
      za problem zrobić sobie coś ciepłego? Nie możesz poprosić Męża, żeby Ci
      nakupował warzyw mrożonych, ryżu i np. piersi z kurczaka? Samo się robi. A jeśli
      masz leżeć plackiem, to niech Ci małżonek pogotuje wieczorami i pomrozi. Ja
      rozumiem, że po pracy jest zmęczony, ale jakoś się te parę razy przemęczy.
      A do okien wziąć panią. Naprawdę raz w życiu wydać 40 zł to się da przeżyć,
      zwłaszcza, że chodzi o _Twoje_dobre_samopoczucie_, a to teraz najważniejsze.
      A z Mamami to już tak jest, że nie mają obowiązku myć okien dzieciom, które już
      zarabiają na własne utrzymanie. Jeśli Ci tak bardzo zależy, żeby to jednak Mama
      umyła te nieszczęsne okna i ugotowała obiadki, to może wyraźnie poproś Ją o to?
      Niektórzy ludzie sami się domyślają, inni nie.
      Optymizmu życzę
      • magdulka26 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:29
        Ależ jesteś wredna mucho!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Daj spokój dziewczynie,nawet jesli
        siedzi przed komp.to nic złego nie robi.Ważne jest żeby nie dźwigała i nie
        przemęczała się .Więc sie odpierwiastkuj odniej poza nawias kwadratowy ok !


        Chcę zajść tak jak słoneczko
        • mucha-lucha Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:36
          Magdulko.
          Owszem, robi. Leżeć to znaczy leżeć. Przykro mi, ale Atlantis powinna się jednak
          nad tym zastanowić. I wcale nie miałam zamiaru być wredna, tym bardziej, że sama
          wiem, co to znaczy leżeć w ciąży - pójście do toalety staje się atrakcją wink To o
          dźwiganiu i przemęczaniu się dotyczy _każdej_ ciąży. Leżenie jest ordynowane
          tylko "wybranym". Nie zastanawia Cię to?
        • malaika7 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:37
          a wiesz mucha co to znaczy leżeć plackiem do końca ciąży?!! Ja też dostałam
          takie same zalecenia od lekarza, ale po dwóch tygodniach leżenia całkowitego
          nie mogłam usiąść na łóżku przez ból krzyża. Wiem, jakie to męczące. Męcząca
          jest już sama świadomość, że NIE MOŻNA robić tego, co zwykle. Oczywiście, ze
          każda z nas boi się o dziecko i chce jak najlepiej. Ale w takim stanie, po
          pobycie w szpitalu, w obliczu zagrożenia utrata dziecka, różne stany psychiczne
          człowieka nachodzą. I myślę, że świetnym rozwiązaniem jest usiąść przed
          monitorem,poczytac sobie forum i napisać kilka postów, żeby się wyżalic. TYM
          BARDZIEJ, jeśli nie można umówić się z koleżanką w mieście.
          • mucha-lucha Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:41
            malaika7 napisała:

            > a wiesz mucha co to znaczy leżeć plackiem do końca ciąży?!!

            Wiem.
            I wiem również co to znaczy wkurzać się z tego powodu, zwłaszcza jeśli jest się
            kobitą samoobsługową i ruchliwą.
            I wiem też, że siedzenie nie jest najlepszą pozycją dla ciężarnej, nawet
            zupełnie zdrowej.
            I wiem także, że czasem trzeba (niestety) przełknąć dumę i poprosić o pomoc, bo
            innym coś może nie wpaść do głowy (nie mówię złośliwie, stwierdzam fakt).
        • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:39
          magdulka26 napisała:

          >Ależ jesteś wredna mucho!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Daj spokój dziewczynie,nawet jesli
          > siedzi przed komp.to nic złego nie robi.Ważne jest żeby nie dźwigała i nie
          > przemęczała się .Więc sie odpierwiastkuj odniej poza nawias kwadratowy ok !

          Przed chwila takze umiescilas post, ze chcesz byc matka,
          juz wspolczuje temu malenstwu...
      • atlantis75 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:41
        mucha-lucha napisała:

        > Atlantis, weź Ty się w garść i zmień nastawienie. Strasznie marudna jesteś.
        > Podobno masz leżeć plackiem - napisałaś, że możesz wstawać tylko na siusiu i
        do
        > lekarza. Ale piszesz też, że na ławeczkę wychodzisz. A i na forach Cię pełno.

        Tak, pełno mnie aż na dwóch forach, to naprawdę rekord wink
        Nie jestem wcale marudna, rzuć w wyszukiwarkę mój nick, to może dowiesz się o
        mnie czegoś więcej... To mój pierwszy wątek, w którym opisałam tak osobistą
        sprawę. Myślisz, że mi łatwo? Nie. Trudno o tym pisać. Ale potrzebowałam
        wsparcia i wiesz co... dostałam je smile


        > Jak masz leżeć, to znaczy LEŻEĆ, nie - siedzieć czy chodzić. Jesteś mądrzejsza
        > nie tylko od położnej (wątek na szpitalach), ale i od lekarza, który zalecił
        Ci leżenie? Nie boisz się o dzieciaka?

        Oj, ty mnie musisz nie lubić smile Wracając do watku o położnej, to chyba
        doczytałaś, że znalazłam taką, która nie natnie mi standardowo krocza. I
        zupełnie nie uważa mnie za mądzrejszą od niej. Popatrz, popatrz... smile
        Leżę, leżę, ale co ty o tym możesz wiedzieć...


        Ajeśli jednak możesz trochę chodzić, to co
        > za problem zrobić sobie coś ciepłego? Nie możesz poprosić Męża, żeby Ci
        > nakupował warzyw mrożonych, ryżu i np. piersi z kurczaka? Samo się robi. A
        jeśl i masz leżeć plackiem, to niech Ci małżonek pogotuje wieczorami i pomrozi.
        rozumiem, że po pracy jest zmęczony, ale jakoś się te parę razy przemęczy.

        I tak sobie radzimy jak piszesz. Wspomniałam tylko jednej takiej trudnej dla
        mnie sytuacji.

        > A do okien wziąć panią. Naprawdę raz w życiu wydać 40 zł to się da przeżyć,
        > zwłaszcza, że chodzi o _Twoje_dobre_samopoczucie_, a to teraz najważniejsze.

        O moje samopoczucie się nie martw, bo jakoś w to nie wierzę. Jakoś sobie
        poradze.

        > A z Mamami to już tak jest, że nie mają obowiązku myć okien dzieciom, które
        już zarabiają na własne utrzymanie.

        A tym, które jeszcze nie zarabiają, mają obowiązek?


        Jeśli Ci tak bardzo zależy, żeby to jednak Mama
        > umyła te nieszczęsne okna i ugotowała obiadki, to może wyraźnie poproś Ją o
        to?
        > Niektórzy ludzie sami się domyślają, inni nie.

        A skąd wiesz, że jej o to nie poprosiłam? POPROSIŁAM. I otrzymałam jasną
        odpowiedz. I dlatego zrobiło mi się przykro. Ale na Boga, nie rozpaczam z tego
        powodu i nie będę rwała włosów z głowy.

        > Optymizmu życzę

        A ja więcej życzliwości w stosunku do ludzi.
        P.S.
        Możesz podpisywac się swoim prawdziwym nickiem? smile
        • grochalcia Re: do Atlantis 25.09.04, 15:49
          Sloneczko, piszesz Madzi, zeby sie nie przejmowala zalotnica, wiec Ty sie tez
          nie przejmuj zlosliwoscia ludzka. a bywanie na forum pomaga, prawda? Wiec
          czasem lepiej pogadac z kims, niz lezec i gapic sie w sufit. a poza tym to
          Twoja prywatna sprawa. I przykro mi, ze poruszylas bolesny watek, nie tylko dla
          Ciebie jak widac, a niektorzy robia z tego posmiewisko. Lepiej Ci troszke, ze
          nie jestes sama? Patrz ile dziewczyn jest bez pomocy...wlacznie ze mna. damy
          rade, uszy do gory i melduj sie!!!
          • atlantis75 Dziękuję Grochalcia :D 25.09.04, 15:52
            grochalcia napisała:
            >Lepiej Ci troszke, ze
            > nie jestes sama? Patrz ile dziewczyn jest bez pomocy...wlacznie ze mna. damy
            > rade, uszy do gory i melduj sie!!!

            Dziękuję wszystkim dziewczynom za wsparcie smile Naprawdę pomogło smile Lepiej się
            poczułam, a wczoraj było trochę gorzej. Ale tak to bywa. Damy radę! Poradzimy
            sobie ze wszystkim smile

            Pozdrawiam big_grin
            • grochalcia Re: hejka Atlantis 25.09.04, 16:12
              I usmiechnij sie. Nie wiem jak u Ciebie, ale tu w Ostrowcu Św. zaswieciło
              slonko, moj maz ma dzis urodziny a mi wyszedl naprawde pyszny torcik. Zjadlam
              pol tabliczki czekolady, choc obiecywalam sobie, ze juz nigdy, przenigdy
              zadnych slodyczy....A kubus to ladne imie dla dziecka. Ja chcialam corke nazwac
              Julka, jednakze w przeciwienstwie do Ciebie ugielam sie pod presja tysiaca
              Julek wokol. Szkoda, Kasia
            • luciam Re: Dziękuję Grochalcia :D 26.09.04, 15:31
              Atlantis, ja Cię rozumiem, ja też będę mamą w listopadzie, do tego synek 17
              mies i mama emerytka, która jak ją zapytałam dlaczego ma zielsko w ogrodzie, to
              powiedziała, że JA POWINNAM JEJ POMAGAĆ!
              Jak mam okna do mycia, albo muszę wyjść bez dziecka to wynajmuję panią, bo moja
              mama nie lubi obowiązków. Teściowa jest OK ale jeszcze pracuje.
              Fajnie, że poruszyłaś taki temat, bo myślałam, że tylko ja jestem w takiej
              chorej sytuacji
              Pozdrawiam
              Lucyna, Michałek i Tomek?
          • zalotnica Re: do Atlantis 25.09.04, 15:55
            grochalcia napisała:

            > damy rade...

            alez oczywiscie, wiec o co caly ten balagan...?

        • mucha-lucha Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 15:51
          atlantis75 napisała:

          > Tak, pełno mnie aż na dwóch forach, to naprawdę rekord wink

          Jak na osobę, która musi leżeć, to o dwa fora za dużo sad

          > Nie jestem wcale marudna, rzuć w wyszukiwarkę mój nick, to może dowiesz się o
          > mnie czegoś więcej... To mój pierwszy wątek, w którym opisałam tak osobistą
          > sprawę. Myślisz, że mi łatwo? Nie. Trudno o tym pisać. Ale potrzebowałam
          > wsparcia i wiesz co... dostałam je smile

          To dobrze. Cieszę się, że czujesz się lepiej.

          > Oj, ty mnie musisz nie lubić smile

          Dziwię się tylko. Lubienie nie ma nic do rzeczy, zwłaszcza, że nie znam Cię
          osobiście. Internet nie pozwala nam poznać ludzi _naprawdę_.

          Wracając do watku o położnej, to chyba
          > doczytałaś, że znalazłam taką, która nie natnie mi standardowo krocza. I
          > zupełnie nie uważa mnie za mądzrejszą od niej. Popatrz, popatrz... smile

          To bardzo dobrze. Najważniejsze, żebyś czuła się z nią bezpiecznie.

          > Leżę, leżę, ale co ty o tym możesz wiedzieć...

          Nie wiem i dlatego zakładam, że siedzisz. Jeśli leżysz, to dobrze smile

          > I tak sobie radzimy jak piszesz.

          No i super. To w czym problem i po co nerwy?

          > O moje samopoczucie się nie martw, bo jakoś w to nie wierzę.

          Nie musisz. Dobry nastrój ułatwia zycie wszystkim, zwłaszcza ciężarnym smile

          Jakoś sobie
          > poradze.

          No i piknie. To po co się tak denerwujesz pierdołami?

          > A tym, które jeszcze nie zarabiają, mają obowiązek?

          Też nie.

          > A skąd wiesz, że jej o to nie poprosiłam? POPROSIŁAM. I otrzymałam jasną
          > odpowiedz. I dlatego zrobiło mi się przykro. Ale na Boga, nie rozpaczam z tego
          > powodu i nie będę rwała włosów z głowy.

          A zastanowiłaś się, że może Mamie coś dolega, ale _wstydzi_się_ przyznać. Ludzie
          czasem działają irracjonalnie.

          > A ja więcej życzliwości w stosunku do ludzi.

          Zależy, jak chcesz odczytać post i czego oczekujesz. Rozumiem, że oczekujesz
          potwierdzenia, że Mama jest be?

          > Możesz podpisywac się swoim prawdziwym nickiem? smile

          ??? To znaczy jakim?
    • zalotnica Re: po raz trzeci... 25.09.04, 16:06
      pytam i nie rozumiem dlaczego nie chcesz odpowiedziec na takie proste pytanie:
      "czy prosilas MEZA o w/w pomoc...?"
    • monia767 Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 16:40
      Niestety, ja rowniez nie moge liczyc na taka pomoc z ich strony. Po pierwsze, i
      rodzice i tesciowie sa nadal czynni zawodowo, wiec luksus opieki nad dzieckiem
      przez jedna z mam po moim powrocie do pracy odpada. Po drugie, mieszkamy ok. 50
      km od moich rodzicow i 200 od tesciow, wiec raczej nie ma co liczyc na sensowna
      pomoc chociazby w weekendy. Musimy wiec liczyc wylacznie na siebie. Doceniam
      jednak, ze staraja sie nas wesprzec finansowo, choc szczerze mowiac, troche
      mnie to krepuje.
      Dlatego mamy juz zaplanowane, ze po urodzeniu sie dziecka, maz wezmie troche
      urlopu i pare dni opieki nade mna, dzieki czemu przez pierwsze 3-4 tyg. bedzie
      w domu. A pozniej ... jakos trzeba sie bedzie zorganizowac smile)
      Pozdrawiam,
      Monika & Agata (40tc.)
    • magdulka26 Na pewno do Was dołącze 25.09.04, 16:45
      To forum bardzo mi sie podoba.Chęć posiadania maleństwa też ,już niedługo będę
      pewnie Was gnębić swoimi problemami smile)Wiem że jesteście niezawodne i zawsze
      można na Was liczyć.To jest jak jedna wielka rodzinka smile) Pozdrawiam Magda.


      Chcę zajść tak jak słoneczko
      • grochalcia Re: do magdulki 25.09.04, 16:52
        Zapraszamy Madziu. Trzeba tylko miec nerwy do niektorych wrednych bab, ktore
        wtryniaja sie do rozmow, ale najlepiej je zignorowac. Powodzenia
        • zalotnica Re: do magdulki 25.09.04, 17:19
          grochalcia napisała:

          > Zapraszamy Madziu. Trzeba tylko miec nerwy do niektorych wrednych bab, ktore
          > wtryniaja sie do rozmow, ale najlepiej je zignorowac.

          przepraszam bardzo, ze tak nagle przerwalam mila pogawedke
          o wrednych matkach...
        • mama_debiutantka Re: do magdulki 25.09.04, 17:47
          grochalcia napisała:

          > Zapraszamy Madziu. Trzeba tylko miec nerwy do niektorych wrednych bab, ktore
          > wtryniaja sie do rozmow, ale najlepiej je zignorowac. Powodzenia

          nie przeczytałam całości, ale mam wrażenie, że laski z odmiennym zdaniem nie
          pasują do kółka wzajemnej adoracji wink no ale żeby im od razu ubliżać od wrednych
          bab... no nie wiem... sad
          • dominika8 Re: do magdulki 25.09.04, 17:53
            no to mysle, ze zanim napiszesz posta to przeczytaj uwaznie calosc, ja
            przesledzilam wszystkie od poczatku i uwagi zalotnicy byly nie na miejscu,
            zwlaszcza, ze nie zna sie calej sytuacji.
            Ojeku, juz sie boje, ona zaraz to przeczyta i jakos mi wrednie odpowie, hi, hiwink
            • zalotnica Re: do magdulki 25.09.04, 22:06

              szkoda, ze tyle czasu poswiecilas tylko na plotki, a nie zwrocilas
              uwagi na najistotniejsza sprawe...
              • dominika8 Re: do magdulki 26.09.04, 00:58
                czekalam na twoj komentarz winkwink
            • mama_debiutantka dominiko 26.09.04, 10:09
              przeczytałam z 70% (na więcej naprawdę nie mam siły i czasu) wszystkich postów i
              nie odczytuję wypowiedzi zalotnicy tak, jak Ty. zauważ, że inne laski też nie
              znają całej sytuacji, a z góry przyjęły, że mama atlantis jest wredną babą. no i
              ta postawa roszczeniowa ("myślałam, że coś kupią")... ja mam po prostu inne
              podejście do życia, więc nie mnie oceniać. uważam tylko, że słowa "wredne baby"
              były zbyt mocne.
              • mama_debiutantka i jeszcze 26.09.04, 10:11
                "stowarzyszenie córek wrednych matek", bo matki nie chcą (nie mogą) pomóc?
                ręce opadają
              • dominika8 do mamy_debiutantki 26.09.04, 10:26
                mamo-debiutantko;
                mi akurat caly ten watek bardzo pomogl ( post o mojej historii jest na
                poczatku), przynajmniej zobaczylam, ze nie tylko mnie spotkalo takie zachowanie
                ze strony matki, nie jestem sama, to troche krzepiace, choc oczywiscie smutne,
                ze nas tyle jest.
                kazdy ma inne podejscie, mi akurat nic poza wsparciem duchowym nie jest z jej
                strony potrzebne, a nie wydaje mi sie, ze to duzo. Obojetnosc mojej matki mnie
                przygnebia i doluje.
                komentarze zalotnicy np,,dno" czy jakos tam sa nie na miejscu. Jak mnie
                denerwuja jakies posty to nie czytam ich po prostu. Caly ten watek dotyczy
                bardzo drazliwej sprawy, kazda dziewczyna w gruncie rzeczy chcialaby miec matke
                blisko ( duchowo i fizycznie) w koncu to najblizsza dla nas kobieta, dlatego
                tak ogromna gorycz i roczarowanie w nas, gdy jest inaczejcrying
                pozdrawiam
              • constancja Re: dominiko 26.09.04, 10:56
                Wiecie co dziewczyny...ja też nie mogę liczyc na pomoc. Moi rodzice mieszkaja
                daleko, teściowie równiez, jestem w obcym mieście, sama bez przyjaciól i
                znajomych, oczywiście z mężem. To jest nasze pierwsze dziecko oboje jesteśmy
                zieloni... Ale nie boje się, dam sobie rade bo będę musiała. Zawsze życie
                rzucało mnie na głeboką wodę. I wierzę, że każda z nas sobie poradzi, bo nie
                mamy innego wyjścia. Trzymam za nas kciuki i wiem, że będzie dobrze!
                Pozdrawiam Consta 21t.c.
    • lidkasuper Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 18:39
      Ja też będę sama, mogę liczyć tylko na mojego męża i to żeweźmie po porodzie z
      tydzień urlopu a potem cały dzień sama z dzdiecvkiem. Moja mama mieszka 400 km
      ode mnie, w Warszawie amm tylko koleżanki z pracy, z którymi nie utrzymuję
      kontaktów poza pracą. Teściowa lezy w śpiączce po operacji raka mózgu, chociaż
      nawet jak by nie była chora nie mogłabym liczyć na jej pomoc. Myślałam że
      chociaż cośdziadkowie kuipią wnuczkowi, więc chociaż finansowo nam trochę
      pomogą, ale teraz nie mam już żadnych złudzeń. Ale jestem dobrej myślismile))
      musimy sobie poradzić, nie ma innego wyjścia.
      • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 22:09
        lidkasuper napisała:
        > Myślałam że chociaż coś dziadkowie kuipią wnuczkowi,
        > więc chociaż finansowo nam trochę pomogą, ale teraz nie mam już żadnych
        > złudzeń.

        nie rozumiem skad tyle roszczen w Waszych wypowiedziach...
        • lidkasuper Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 23:04
          Ależ to nie są żadne roszczenia, to chyba normalne że w normalnej sytuacji
          dziadj=kowie kupują cośdla wnuków, prawda. Takie jest moje zdanie i wyobrażenie
          o dziadkach. Ale w mojej sytuacji i w sytuacji mojego teścia nie mogę na to
          liczyć. Może byś już spać poszła , co?
          • zalotnica Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 25.09.04, 23:45
            lidkasuper napisała:

            > Ależ to nie są żadne roszczenia, to chyba normalne że w normalnej sytuacji
            > dziadj=kowie kupują coś dla wnuków, prawda. Takie jest moje zdanie i .
            >wyobrażenie o dziadkach. Ale w mojej sytuacji i w sytuacji mojego teścia nie
            > mogę na to liczyć.

            przeciez rece opadaja jak sie czyta takie posty, wyobrazenie
            o dziadkach masz wspaniale, ale wiesz co...? oni sami sa sobie winni...
            a Ty nie raz sie jeszcze w zyciu przeliczysz...
            • roxi_hart Re: Czy możecie liczyć na pomoc swoich mam? 26.09.04, 10:53
              zalotnica napisała:

              > przeciez rece opadaja jak sie czyta takie posty, wyobrazenie
              > o dziadkach masz wspaniale, ale wiesz co...? oni sami sa sobie winni...
              > a Ty nie raz sie jeszcze w zyciu przeliczysz...

              Rece opadaja jak czytam Twoje posty dziewczyno. Widac ze jestes niezle sfrustrowana-ale musisz wiedziec jedno wyzycie sie na tym forum niewiele Ci pomoze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka