Pragnę pochwalic sie, iż 8.12 na 6 dni przed terminem urodziłam córeczkę.
Dalismy jej na imie Inga. Ważyła 3190g i ma 52cm. Miałam stosunkowo lekki
poród całość trwała 5h (1okres)i 50min (2 okres). Nacięli mi krocze czego
obawiałam sie przed porodem, ale nie ma czego człowiek naprawde myśli tylko o
tym aby jak najszybciej mieć to za sobą i utulić swoje maleństwo w ramionach.
Nie bolało - zrobili to na czycie skurczu i w znieczuleniu. Nie mogłam zrobić
siusiu więc założyli cewnik - też nic nie boli bo cewka ciężarnych jest
bardzo rozpulchniona. Po wszystkim kiedy to położyli mi ciepłą kluseczkę pod
koszule porodową pozszywali, a to naprwade nic nie boli bo znieczulą
Człowiek jest wtedy taki szczęśliwy że jego maleństwo jest przy nim, że jest
mu wszystko jedno. Grunt to pozytywne nastawienie. Trzymam za was kciuki
dziewczyny, które macie to jeszcze przed sobą. To są przepiękne chwile, które
zapamiętamy do końca. Czas nieprzyjemnych skurczów szybko mija a potem samo
szczęście. No może jeszce tylko kilka dni nawału pokarmu, ale wszystko da sie
przeżyć