10.01.05, 20:29
Swojego synka urodzila prawie 2 tyg temu, 29.12, o 16.05, w szpitalu
Wojewodzkim w Gdansku. Wiec pare refleksji dla tych jeszcze oczekujacych.Co
do bolu - po piewrsze, da sie go przezyc - to pocieszenie dla tych
spanikowanych.Nie nastawiajcie sie na porod bezbolesny i krotki, bo takie
bywaja niezwykle rzadko. Przygotujcie sie na to, ze boli i to raczej
solidnie winkPo drugie, ten bol idzie oswoic - mnie naprawde pomoglo
oddychanie przeponowe oraz wanna (pilka nie, bo na niej bardziej bolalo). Po
trzecie, ten bol naprawde natychmiast sie zapomina (przynajmnie ze mna tak
szczesliwie bylo)- w jednej chwili darlam sie jak opetana, chwile pozniej,
juz po wyskoczeniu malucha, wesolo rozmawialam w lekarka, ktora mnie zszywala.
A propos naciecia i szycia krocza - mysle, ze nie ma o co zgory kruszyc
kopii, ze to takie zle, niepotrzebne i okaleczanie. Jesli jest to zrobione
profesjonalnie (jak u mnie) to tematu "krocze" po prostu nie ma.Mnie nacieto
i zszyto bardzo dobrze, nie byle jak. Efekt? Codipar byl mi potrzebny tylko w
pierwszy wieczor po porodzie (potem prosilam, by juz mi nie dawali, bo lezy u
mnie w szufladzie i sie marnuje, personel robil wielkie oczy), kolko
poporodowe potrzebne bylo tez prze pierwsze 2 dni, potem siadalam juz
normalnie. W tej chwili wszystko mam juz zagojone i w ogole go nie czuje.Wiec
dowod na to, ze mozna wykonhac naciecie i nie okaleczyc kobiety.
A tak w ogole porod to dopiero pocztaek - poboli i przestanie. Potem zaczyna
sie jazda - niespanie, karmienie, obolale piersi, przewijanie etc. Porod przy
tym to naprawde pestka smile)))
Pozdrawiam wszystkie nierozdojone - bedzie dobrze.
hanyszka
Obserwuj wątek
    • lurien Re: Moj porod 10.01.05, 21:07
      dzięki za relacje, u mnie to już za kilka dni i ciągle się zastanawiam jak to będzie smile rozumiem, że poród to małe piwo i koszmar prawdziwy zacznie się w domku wink
      pozdrawiam Ciebie i maluszkasmile
      • ewa.zaspiewa Re: Moj porod 11.01.05, 09:00
        dzięki za relację. Gratuluję smile)

        Ewa i maluszek 10 tc
    • agalubian Re: Moj porod 11.01.05, 09:47
      Gratuluję! U mnie też dało się wytrzymać, chociaż też się darłam wink Niestety z
      szyciem już nie było tak wesoło, tzn. samo zszywanie OK, potem to też
      zrozumiałe, że jest nie za wygodnie, ale po tygodniu osiągnęłam taki stan, że
      nie mogłam siedzieć, tylko stać, klęczeć albo leżeć. Co gorsza, że to były
      wchłaniające się nici, to nie można było usunąć ani jednego szwu, żeby trochę
      ulżyło. Tak że musiałam przecierpieć to do końca. No i potem były tam
      miejsca, które bolały przy każdym dotknięciu jeszcze przez wiele miesięcy. Na
      szczęście z czasem i to mija.
      I masz całkowitą rację: jazda to się zaczyna dopiero potem. Rzut na głęboką
      wodę. No ale synuś ma już 4 lata, a teraz czekam na drugiego szkraba...
      • okulewiczu Re: Moj porod 11.01.05, 10:11
        GRATULACJE! To bardzo pocieszające, że są tu osoby, ktore tak wspominają poród.
        Ja jestem już blisko... Życzę zdrowia i wytrwałości
        Ula i Pawełek 41 tc + 2 dni
    • magda1975 Re: Moj porod 11.01.05, 13:30
      Hanyszka, dziękuję (na pewno nie tylko w swoim imieniu), że znalazłaś czas i
      napisałaś. Miło czytać takie optymistyczne postysmile
      Może znajdziesz jeszcze chwilę, aby odpowiedzieć na moje pytania/wątpliwości:
      Jakimi nićmi byłaś szyta - rozpuszczalnymi, czy normalnymi?
      Jak zaczął się u Ciebie poród - odejściem wód czy skurczami? Kiedy pojechałaś
      do szpitala?
      Co byś jeszcze radziła, o czym nie można zapomnieć, albo co przyniosło Tobie
      szczególną ulgę?

      Pozdrawiam
      Magda i 35 t.c +6 Adaśsmile
    • coronella Re: Moj porod 11.01.05, 13:57
      gratuluje !!
      I taka mala uwaga- nie starsz mamy tym, co bedzie potem. Bo jak kazdy porod
      jest inny, tak kazde dziecko jest inne.

      Ja, mama z 2 letnim stazem, nie wiem co to sa nieprzespane noce. Nigdy jeszcze
      nie bylam tak WYSPANA jak teraz!!
      Karmienie? Owszem, Dominika jadla co 3 godziny w dzien i 6 godzin w nocy
      (piers, nie butelke), najadała sie w 5 min i słodko usypiala.

      Obolałe piersi- dobry laktator i po problemie.

      Dla mnie porod byl koszmarem, a potem- bajka!!! Cudo, urok maciezynstwa!
      Zadnych kolpot, kolek, katarkow, zabki wyszly nie wiadmo kiedy-
      moze trudne do uwierzenia, ale sa takie dzieci!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka