Dodaj do ulubionych

poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy

25.01.05, 17:20
Pisze troche roztrzesiona.
Wlasnie wrocilam ze spaceru ze swoim malutkim psem (pudel miniaturowy-
bardziej zabawka niz pies). Na spacerze szla jakas parka (wiek ok 20 lat) z
dwoma wielkimi bokserami. Psy lataly - samopas - bez smyczy, bez kaganca.
Podbigly do mojego, ktory byl na smyczy i jeden zaczal naskakiwac na mojego
psa. Moj pod tym duzym ciezarem wrecz "sie zlozyl" i zaczal szczekac. Pies -
bokser natychmiast rzucil sie na mojego psa. Chcialam mojego wziasc na rece,
ale nie dalam rady bo byl przycisniety a drugi bokser mnie blokowal-stal tak
blisko, ze nie moglam sie schylic. Wpadlam w histerie. Dopiero wtedy chloptas
ruszyl dupe i odciagnal to bydle. Paniena nie ruszyla sie. Spotkalo mnie to
juz drugi raz - dokladnie ten sam chloptas, ta sama paniena i te same
biegajace samopas bydlaki.
Nie wiem co mam zrobic. Dzis wieczorem jak wroci moj maz pojdziemy zglosic to
na policje. Ciekawe co mi powiedza. Ja sie cholernie wystraszylam. Jestem
ciekawa czy gdybym dostala krwotoku cokolwiek Ci ludzie by zrobili - pewnie
by mnie zostawili z krwotokiem pogryzionym psem i odeszli z glupimi
usmiechnietymi mordami. Przepraszam za slownik, ale naprawde jestem
roztrzesiona.
Jestem w piatym miesiacu ciazy.
Dziewczyny podpowiedzcie co byscie zrobily.
Obserwuj wątek
    • zonka9 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 17:35
      Ja rowniez zrobilabym to samo, tylko nie czekalabym na meza, a ta parke
      podpatrzylabym dokladnie gdzie mieszka...A jesliby cos sie stalo, nie wiem,
      chyba bym im cos sama zrobila, nie psom - wlascicielom, bo to oni sa
      nienormalni, puszczajac dwa duze psy samopas, mimo, ze boksery nie sa
      agresywne, to jednak zwierze i nie wiadomo co mu strzeli do glowki.

      Tez mam psa - suczke, malego jamnika miniaturke wiec wiem co znaczy duzy ,
      biegajacy samopas psiak.

      Pozdrawiam, Emi i Macius
    • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 17:42
      odpowiadalam juz na forum czerwcowek, jestem zbulwersowana, ludzka
      bezmyslonscia przede wszystkim, odbiegajac nieco od tematu, to nie raz w lecie
      idac sobie deptakiem w sopocie widzi sie obrazek bardzo obszernego pana z
      psem "swiniakiem" oczywiscie bez kaganca, nic dodac nic ujac, bo na "monciaku"
      w sezonie duzo jest tez dzieci puszczonych "samopas" ale pod kontrola rodzicow,
      niech dziecko zaczepi takiego swiniaka, przeciez takie kundlisko to reke mu
      odgryzie i nawet nie poczuje... taki debilizm ludzki powinien byc tak surowo
      karany ze ludzie moze by zrozumieli jak nalezy sie obchodzic z niebezpiecznym
      zwierzeciem, aby ono nikomu krzywdy nie zrobilo, w ogole przed kupnem psa
      powinni ludziom testy robic psychologiczne, bo jak ktos ma mozg jak orzeszek
      laskowy to czego sie spodziewac...

      pozdrowka
      elka
    • pelegrino Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 17:48
      Koniecznie to zgłoście i to jak najszybciej! Przeciez mogły Cie te psy pogryźć. najlepiej zgłosic to Straży Miejskiej, bo to ich "działka", ale spróbujcie też na policji. Nie daj sie zbyć jeśli będą i mówili, że nie warto składac skargi. Przeciez chodzi o zycie Twojego dziecka. A tamci złamali prawo: pies musi być w kagańcu lub na smyczy!!!! Najlepiej złóz na policji dokładne oświadczenie(na piśmie), gdzie opiszesz całe zdarzenie. Powodzenia!!! Jestem szczerze zbulwersowana tym, co Cie spotkało i bardzo Ci współczuję, bo musiałaś się strasznie zdenerwować i wcale Ci sie nie dziwię!!!
    • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 17:55
      Opsalam swoje zdarzenie na emamie, czerwcowkach i tutaj - szulam rad.
      Dziewczyny bardzo Wam dzieuje za slowa. To tak wiele znaczy, gdy dzije sie cos
      niedobrego. Dzieki Waszym radom jestem juz madrzejsza: zawsze komorka przy
      sobie i od razu bede dzwonic. Nie pomyslalam rowniez o strazy miejskiej, skarge
      zloze rowniez i tam. Jeszcze raz dziejue za kazde slowko.
    • atlantis75 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 18:03
      Co za chamstwo! Jeżeli spotykasz ich gdzieś na swoim osiedlu to można zgłosic
      to straży miejskiej. Skutkuje. Wiem, bo znajoma tak zrobiła wink Takie psy
      powinny miec kagańce. Dostaną mandacik, to pomyślą zanim wyjda na spacerek.
    • martyna122 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 18:25
      Muszę się trochę wstawić za właścicielami psów dużych ras.
      Mam dwa psy cane corso (większe od bokserów), jeśli wychodzimy z nimi na spacer
      nigdy nie zakładamy kagańców, przeważnie idą na smyczy, ale jeśli nie ma małych
      dzieci (nie dlatego, że mogą ugryźć, tylko w zabawie mogą niechcący małe
      dziecko przewrócić) to je puszczamy luzem. Psy te są bardzo spokojne, nikogo
      nigdy nie ugryzły i na nikogo nie warknęły, więc uważam że nie ma powodu żeby
      chodziły ze skrępowanym pyskiem.
      Szczerze mówiąc boje się psów, ale jak widzę psa puszczonego luzem bez kagańca
      to wierzę, że właściciel wie, ze ten pies nic mi nie zrobi.
      • letsgostarted Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 18:37
        Wlasciciele czesto nie maja wyobrazni. Czasem nie wiadomo czego mozna
        spodziewac sie po czlowieku, a co dopiero po zwierzaku. Uwazam, ze duze psy
        luzem, w miejscach publicznych zawsze powinny miec kaganiec. Zaznaczam, ze sama
        jestem psiara, do niedawna wlascicielka duzej mieszanej (wspanialej) suki (juz
        uspiona sad , ale rozumiem, tych co sie duzych psów boja.
        Teraz tez mam psa (i kota), ale nieduzego.
        Pozdrawiam
      • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 18:42
        to lekkomyslne zachowanie, bo na ile jestes w stanie przewidziec co wymysli
        nawet spokojny pies w niespodziewanej sytuacji, to tylko zwierze, nie bez
        potrzeby wprowadzono przepis nakazujacy wlascicielom psow zakladanie im
        kagancow.
      • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 18:55
        Rozumiem Cie. Jesli pies jest dobrze ulozony - nie ma problemu. Mam sasiadow,
        ktorzy maja wielkiego psa, moj maly uwielbia sie z nim bawic. Pies sasiadow
        natopmiast jest bardzo karny i posluszny - wystarczy gwizd, czy przywolanie i
        pies siedzi przy nodze. To ja musze sie wstydzic za mojego rozbrykanego pudla,
        ze nie chce wrocic tylko sie jeszcze bawic.
        Jednak w tym wypadku bylo inaczejsad((. Psy tylko w momencie gdy nas
        spostrzegly pedem rzucily sie w nasza strone. Jeden wrecz oparl sie o mnie gdy
        inny probowal naskakiwac mojego przerazonego, uwiezionego na smyczy psa. Jak
        pisalam - moj pies sie "wrecz zlozyl" pod tym ciezarem (moj wazy ok 4 kg a taki
        bokser ze 40 ???) i zaczal szczekac. W tym momencie bokser sie na niego rzucil.
        Widzialam tylko obrazek jak bokser probuje zlapac mojego Gizma za gardlo choc
        maly sie odpychal lapkami. Dostalam histerii i probowalam podniesc psa. Nie
        moglamsad((((( Przeszkadzam mi brzuch i tamten drugi bydlkak opierajacy sie o
        mnie. NIE BYLO REAKCJI WLASCICIELI AZ DO TEJ PORY! Wtedy ten chloptas zaczal
        wolac ale pies nie sluchal tylko mial go w dupie. Wowczas spokojnie NIE
        SPIESZAC SIE podszedl-wzial psa za obroze i odciagna. Wowczas odszedl rowniez
        ten drugi. Paniena stala - nie ruszajac dupy z miejsca.
        Moj maz bedzie lada chwila i az nie moge sie doczekac jak pojdziemy na policje.
        Mam rowniez nadzije, ze w niedlugim czasie razem z mezem spotkamy tych debili -
        wowczas szanse beda bardziej wyrownane a nie jak w przypadku ciezarnej kobiety:
        (((
        • jch6 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 19:01
          Tydzień temu zabraliśmy z mężem naszą córcię na górę na narty. Podkreślam, że
          jest to góra z wyciągiem, gdzie nie ma miejsca na psy. Mała próbuje swoich sił
          a w jej stronę pędzi jakiś wielki pies. Nie widziałam właściciela, krzyknęłam
          do męża. Mąż zasłonił sobą corcię i rozdarł się na cały regulator, żeby zabrać
          tego psa. Dopiero wtedy wytoczyła się jakaś jejmość tłumacząc, że piesek jest
          niegroźny. Może i niegroźny, ale jak takie wielkie bydle pędzi na moje dziecko
          to mogę się spodziewać najgorszego. Mój mąż jeśli chodzi o psy jest bardzo
          porywczy i tylko czekałam jak zacznie go lać, chociaż z natury jest stoikiem i
          lubi zwierzęta. Rozumiem Cię doskonale i trzymam kciuki, żeby Wasza interwencja
          odniosła skutek.
          • justinewal Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 19:20

            Bardziej chyba powinien lać właścicielkę. To nie wina psa, że ma głupiego Pana.
            I prosze nie piszcie o karaniu psów i biciu zwierząt - to nie ich wina. One
            zachowują się tak, jak zostały wychowane lub jak podpowiada im instynkt (z
            reguły właśnie instynkt. Oczywiście Twój mąż powinien osłoni dziecko, bo ono
            jest najważniejsze i ważniejsze od psa, ale bicie psa nic nie pomoże a tylko
            może wywołać niepotrzebną agresję. Może ta paniusia wychowała go tak, żeby
            bronił się przed biciem i narobicie sobie tylko kłopotu, bo pies będzie chciał
            się bronić......

      • koleandra Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 20:15
        martyna122 napisała:
        > Szczerze mówiąc boje się psów, ale jak widzę psa puszczonego luzem bez
        kagańca
        > to wierzę, że właściciel wie, ze ten pies nic mi nie zrobi.

        Tobie moze i nie zrobi ale spróbuj prowadzic ze soba maleńkiego pieska - ogryza
        mu łebek razem ze smycza i Twoja ręką. Taka psia natura....
        • martyna122 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 22:39
          Nie każda psia natura jest taka sama, tak jak
          nie każda ludzka natura. Nie zakładajmy, że każdy duży pies to morderca.
          Moi rodzice mają foksterierka (jest to niewielki piesek) i jest wredny
          niesamowicie.
    • justinewal Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 19:13

      Mam 3 psy, z czego 2 bardzo duże. Szanuję ludzi, którzy mogą się ich bać i psy
      biegają bez smyczy tylko w moim ogrodzie i w miejscach do tego przeznaczonych.
      Moja rada -zgłoś takie zachowanie - szybko można sprawdzić, czy za psy płacone
      są podatki. Jeśli nie, zapłacą karę.
    • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 20:10
      Własnie wrocilismy z komisariatu.
      Mlody policjant przyjął i spisał moje zgłoszenie. Wiem, ze nie moze nic zrobic,
      ale chciał pomoc najbardziej jak mogl. Powiedzial, ze chyba kojarzy tego
      kolesia - wiec mysle, ze przypilnuje palanta i odpowiednio wylegitymuje. Ma
      rowniez zglosic to dzielnicowemu - zrobia patrole. Ja uzyskalam od tego
      policjanta rowniez numer telefonu, bezposrednio do naszego komisariatu. Poza
      tym jesli zdarzy sie jeszcze jedna taka skarga - sprawa trafi do sadu
      grodzkiego. Narazie zdziałałam tyle. Wiem, ze to nie za duzo - bo ani nie znam
      nazwiska chloptasia anie nie wiem gdzie dokladnie mieszka, jednak czuje sie
      niec lepiej i bardziej bezpieczna. Poza tym jak tylko przyfiluje kolesia, ze
      lazi z tym bydlakiem samopas to juz wiem gdzie dzwonic.
      • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 20:21
        cale szczescie ze nic sie nie stalo zlego ani tobie ani dzidziusiowi, mam
        nadzieje ze twoj piesek tez tylko sie najadl strachu i nic poza tym, dobrze ze
        sie szczesliwie skonczylo wszystko, mam nadzieje ze znajda tych debili...
        wiesz, kiedys takie kundlisko tez pogryzlo mojego psa, moj byl w kagancu, i nie
        mial zadnych szans sie bronic... (tez mielismy pudelka, tylko olbrzymiego, juz
        niestety dozyl swoich lat i nas opuscil) i to wlasnie tak jest ze jak ktos
        mysli i dba o bezpieczenstwo innych to traci on i jego zwierzak tez...
      • sierpniowka Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 20:25
        hej..
        w takim razie koniecznie popros o pomoc sasiadow. prwdopodobnie nie tylko ty
        masz taki problem. na twoim osiedlu z pewnoscia sa dzieci... wkrotce bedzie
        rowniez twoje smile namierz ludzi i bez nerwow, ale zdecydowanie dzialaj. i
        koniecznie zaangazuj w to sasiadow - ich tez to dotyczy.
        powodzenia i trzymajcie sie zdala do takich ludzi, bo to nie o psy tutaj chdzi smile
      • martyna122 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 22:43
        Przyznaje, że powinno się tempić takich właścicieli.
        Szkoda tylko piesków.
        Pozdrawiam
    • iwka901 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 25.01.05, 21:35
      To naprawdę oburzające jaka jest bezmyślność niektórych właścicieli psów. Tej
      parce "typków" należy się nauczka i dobrze, że chcecie tego dopilnować.
      Ciesze się , że nic się Tobie nie stało... no oczywiście pomijając ogromny
      stres.
    • pelegrino Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 00:46
      Super, ze juz jestes po rozmowie z policją! Będziesz spokojniejszasmile Myślę, że niezależnie od policji warto zgłosić to tez jak najszybciej strazy miejskiej, niech sie przejda pare razy koło Twojego bloku. Niestety, niektórych ludzi trzeba wychowywać! Mam nadzieję, że predzej, czy póxniej sprawa otrze się o sąd grodzkiuncertain jak zapłacą, to może ich to czegoś nauczy. Powodzenia!
    • aba001 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 08:05
      To dość nieopowiedzialne puszczać samopas psa jeśli w okolicy jest ktoś inny. I
      chodzi mi zarówno o psa dużej rasy jak i małego. Bo prawda jest taka, że
      nigdzie nie jest zapisane, że tylko duże psy powinny być wyprowadzane na
      smyczy. Przepisy dotyczą też mniejszych osobników a ludzie często o tym
      zapominają i uważają, że wszelkich jamników, foksterierów i innych pudelków
      przepisy nie uwzględniają. Tymczasem prędzej ugryzie czy pogoni mały zwierzak
      niż wielki.

      I mała uwaga do Geparta czestera: po co próbowałaś brać swojego pieska na
      ręce??? To było dość nieodpowiedzialne. Rozumiem, że działałaś intuicyjnie ale
      nawet gdybyś wzięła zwierzaka na ręce to nie obroniłabyś go przed bokserem
      który prawdopodobnie zacząłby skakać na ciebie. Żeby obejżeć to co trzymasz. To
      częsty błąd właścicieli małych psów.
      • jogaj Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 09:33
        Dokladnie sie z Toba zgadzam,jak psy maja chodzic w kogancu czy na smyczy to
        wszystkie,niezaleznie od wielkosci,bo co to za roznica,wlasnie czesciej atakuja
        male psy.
        Nie bronie wcale tej parki,ale gdyby te psy chcialy cos zrobic Twojemu pieskowi
        to by zdazyly to zrobic,rozumiem,ze sie zdenerwowalas,nikt nie powinien narazac
        innych ludzi na takie stresy.
        Pozdrawiam-Jola
        • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 10:31
          Dziwi mnie Twoje podejscie. w sumie to mniej mi chodzi o mojego psa. glownie
          wkurzylam sie tym, ze gdybym przez taki stres dostala krwotoku i upadla na
          ziemie z bolem brzucha to kto by mi pomogl? Kto bylby odpowiedzialny za
          ewentualne poronienie? Wszystkie "ciezarowki" intuicyjnie staraja unikac sie
          wszelkich niebezpieczenstw. Czy specjalnie chodzis zpo drabinie albo narazasz
          sie na jakies mocne stresy? Pewnie nie - wiec dla czego Ci ludzie narazili mnie
          na to 9 mnie jak mnie ale moje jeszcze nie narodzone dziecko). Wiesz jak o tym
          mysle, to az w gardle mi sie sciska - nie wiem co bym zrobila gdybym stracila
          to dzieckosad(((((. Poza tym jakis miesiac wczesniej mialam rowniez konfrontacje
          z tym kolesiem i jego bydlakiem. Wyszlam z domu z psem na smyczy, pies kolesia
          cos wachal w smietniku, nagle podlecial. Szybko podnioslam mojego psa ale ten
          pies skoczyl na mnie, brudzac mi kurtke i popychajac tak, ze o malo sie nie
          przewrocilam. Koles nie zareagowal!!!!!!!!!!!!!! Wowczas to olalam - jestem
          psiara, postanowilam olac sprawe, opieprzylam tylko chloptasia. Tym razem nie
          moge sie juz narazac na takie stresy.
          • aba001 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 10:53
            Szybko podnioslam mojego psa ale ten
            > pies skoczyl na mnie, brudzac mi kurtke i popychajac tak, ze o malo sie nie
            > przewrocilam.
            Właśnie o tym wcześniej pisałam. Nie ma sensu podnosić pieska. Bo każdy pies (
            nawet najłagodniejszy) zainteresuje się wtedy tym co chowasz nie mając
            prawdopodobnie złych zamiarów.
            Ja nie próbuje bronić tego kolesia. Powinien pilnować psa, nie dopuszczać do
            takich sytuacji a jeśli już do czegoś takiego doszło chłopak mógł przynajmniej
            przeprosić cię bo faktycznie miałaś prawo się wystraszyć.
            Myślę jednak ten pies nie chcial zrobić krzywdy ani tobie ani twojemu
            zwierzakowi- gdyby chciał to od razu by go ugryzł.


            Mam dwa owczarki niemieckie i kiedy się bawią między sobą często podbiegają do
            siebie warcząc i szczeząc zęby, jeden drugiego przewraca, gonią się ale w ten
            sposób bawią się mimo, że ktoś obcy pomyślałby pewnie, że zaraz się pozabijają.
            • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 11:13
              Aba,
              ja podnioslam mojego psa, ale to bylo ok miesiaca wczesniej - za pierwszym
              razem. Tym razem nie zdarzylam go podniesc. Pies zaczal robic mu krzywde -
              najpierw naskakiwac (juz nie chcialam pisac, ze to byl pies pedal bo moj to tez
              pies a nie sunia) i gdy moj sie "zlozyl pod jego ciezarem i zaczal szczekac z
              bolu i strachu tamten sie na niego OD RAZU RZUCIL! nie patrzyl czy rzuca sie na
              psa na smyczy. Smycz krotka - wowczas chcialam go podniesc i nie moglam! reszte
              opisywalam wyzej.
              • aba001 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 11:22
                Jakby "się rzucił" to chyba by go ugryzl.
                • gepart_czester Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 11:40
                  no wiec ogryzl - zlapal i to kilka razy.
                  jesli chodzi Ci o to, cz rozszarpal mojego psa - nie nie rozszarpal, nie bylo
                  krwi. moj pies byl tylko posliniony.
                  • aba001 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 11:43
                    rozumiem. Faktycznie nie ciekawa sytuacja. Dobrze, że to zgłosiłaś bo takie
                    bezmyślne, notorycznie powtarzające się, zachowanie powinno być ukarane.
    • mama75 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 26.01.05, 09:47
      zdecydowanie powiadom o tym policje lub straz miejska. Ja sama mam duzego psa -
      golden retriver. Jest to bardzo lagodna rasa, ale i tak chodze z nim na smyczy.
      Policja prawdopodobnie bedzie od Ciebie wymagac, zebys podala adres lub
      nazwisko tej parki, a to chyba bedzie trudne do ustalenia. Mimo wszystko zglos
      to na policji, jesli ktos inny zglosi podobny przybadek to jest szansa, ze
      policja sie tym w koncu zajmie. Sprobuj tez popytac sasiadow, moze ktos zna
      tych ludzi. Moze uda Ci sie do nich dotrzec i porozmawiac z nimi, ze jesli nie
      zaczna stosowac sie do obowiazku wyprowadzania psow na smyczy i w kagancu, to
      zawiadamiasz policje. Moze sie wystrasza.
    • koolpix Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 21:44
      Chciałabym również wziać udział w tej dyskusji.Otóż również jestem w ciaży i to
      w 7 miesiacu i mam dwa "BYDLAKI - boksery" jak to pani określa. Zacznę moze od
      tego, że przesadza pani grubo. Bo to najczęściej jest tak, przynajmniej w
      naszym przypadku, że choć idę z psami na smyczy, to właśnie nie moje psy się
      rzucają, ale takie małe, rozwydrzone psy jak pani pudel. Obszczekują moje psy,
      mimo, ze te są większe!!! I wcale się nie dziwię, że tamte mogły się wnerwić. I
      wcale pani nie napadły te psy, tylko pani pieska, zapewne szczekacza, który
      wszczął wszytko!!! Więc po cóż tyle nienawiści??? Czy napisała pani całą
      prawdę? Jakoś moje "BYDLAKI" jak to pani określa nie rzucają się ani na
      malutkie pieski, ani na większe nawet jesli są spuszczone luzem. Tylko na
      takie, co im żyć nie dają. Własnie pudelki i jamniczki, bo jakoś inne rasy tak
      nie ujadają na wielkie "BYDLAKI". Takie małe - wychodzą na spacer - z daleka
      szczekają, przechodzą obok - niemało sie urwą ze smyczy!!! I zawsze winny jest
      ten, co ma duze psy, a własnie to te małe często gryzą i to ich bałabym się
      najbardziej, bo nie chciałabym mieć zjedzonej łydki!!! Sama niech pani przyzna
      jak było naprawdę. I grubo pani przesadza, ze w piatym miesiacu nie mozna sie
      schylić!!! A tak poza tym może trochę kultury obowiazywałoby pisząc publicznie
      na forum??? Nie wiem czemu tak wielu ludzi używa pojęcia "debilizm" ??? Czy to
      słowo jest wam bliskie??? Czy choć orientujecie się co ono znaczy???
      Postudiujcie trochę i nie piszcie czegoś co mogłoby obrażać innych. Byc może
      pani piesek wcale nie był taki niewinny??? może nie był na smyczy tylko latał i
      obszczekiwał te "bydlaki" jak to pani określa??? Trochę kultury droga pani!!!
      Jestem oburzona, że tak wielu ludzi nie zna prawdy a się wypowiada. I
      wypowiadne przez panią słowa "dupa", "bydlaki", "debilizm". Jak to o pani
      świadczy??? Drodzy Państwo!!! Bez obrazy, ale M E D A L zawsze ma dwie
      strony!!!
      • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 22:27
        fakt faktem, ze pies powinien byc zawsze w kagancu, i tego nie moze pani
        podwazyc, bo tak mowi polskie prawo, debilizm - wiem doskonale co oznacza to
        slowo i niestety inaczej nie da sie okreslic ludzi, ktorzy psy groznych ras
        prowadzaja nawet na smyczach, lecz bez kagancow w miejscach gdzie sa male
        dzieci...
        tez mielismy duzego psa - bo o ile mnie pamiec nie myli pudel olbrzymi jest
        nawet na liscie groznych ras i nie bylo momentu zeby ktokolwiek wyszedl z nim
        bez kaganca, bo na prawde niewiele wyobrazni trzeba miec zeby sie domyslec ze
        pies nawet na smyczy ale bez kaganca potrafi kogos ugryzc
        rozstrzyganie o winie tej czy innej w tym wypadku na poziomie psow, czy ktorys
        jest winny czy nie, jest conajmniej smieszne, bo pies to tylko zwierze, ma tyle
        odpowiedzialnosci i rozumu co wlasciciel ktory go wyprowadza...
        gdyby te psy zrobily krzywde kolezance ktora zaczela ten watek, to co
        powiedziala by pani ze jej piesek szczekal i ze to jego wina, bo jest malym
        zlosliwym czyms tam... pies chyba nie ma tak rozwinietego mozgu jak czlowiek i
        czasem trzeba myslec za niego, szkoda ze sa ludzie, ktorzy tego jeszcze nie
        pojmuja i dzieki lekkomyslnosci ktorych co chwile slyszy sie ze jakis spokojny
        i lagodny piesek pogryzl dziecko, lub jak pare miesiecy temu kiedy to spokojny
        lagodny rotweiler zagryzl niemowle - wina wcale nie byla psa, tylko matki ktora
        dziecko z nim zostawila...
        Pani post mial chyba na celu wywolanie kolejnej fali agresji na forum, tak
        wnosze, bo nawet nie byl zwiazany z tematem, w ogole jak mozna powiedziec ze
        ktos przesadza kiedy opadly go dwa wielkie psy bez kagancow i to przesadza bo
        jego pies szczekal i sam sobie jest winien.... to smieszne....
        poza tym na komisariacie z tego co pisala kolezanka powiedzieli ze sprawa sie
        zajma, a nie ze sama sobie winna bo jej maly piesek szczekal...
    • volkin Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 22:02
      Sam jestem posiadaczem dwóch bydlaków i zawsze to te małe jazgoty dają nam w
      kość obszczekując nas zanim wyjdziemy z klatki schodowej. I zawsze, właśnie -
      zawsze winni są posiadacze ras duzych. Czy aby naprawdę nie boimy się małych
      jazgotów? Ja wolałbym podejść do dużego niegroźnego psa niż małego ujadającego.
      Ktoś wspominał o kagańcach. Jesli posiadacze małych ras będą zakładać swoim
      pociechom kagańce, my będziemy zakładać dużym. Bo moim zdaniem bardziej
      prawdopodobne jest, ze ugryzie nas ten mały szczekający i odgryzie kawałek
      mięska, niż taki co biega luzem i chce się bawić, a nie napadać. Moze własnie
      te dwa "bydlaki" jak nieładnie pani określa żywe stworzenia chciały się pobawić
      z pani pieskiem? A nie go od razu zjeść? Może pani troszkę przesadza? Moze to
      pani piesek zaczął prowokować te bydlaki? Na to pytanie zna odpowiedź tylko
      pani smile)) I ci młodzi ludzie, którzy nie mają możliwości wypowiedzenia się na
      obecnym tutaj forum i przez to nie znamy drugiej strony MEDALU jak to ujął
      rozmówca koolpix.
      • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 22:32
        i teraz bedzie caly temat.... co myslal pies.... czy poczul sie urazony gdy
        tamten maly szczekal... jak to sie odbije na jego pszychice...

        luuuudzie przeciez nie o to chodzi

        najwazniejszym i niepodwazalnym faktem jest to ze te psy (nie wazne czy duze
        czy male czy srednie) jesli byly luzem puszczone to powinny byc w kagancu
        gdyby ktos mial bron, to wedle polskiego prawa moglby je odstrzelic...
        poza tym ignorancja wlascicieli...
        • gobel23 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 22:55
          Ja też miałem takie bydle w domu i uszom nie wierze.
          Przede wszystkim znamy tylko wersję tej pani, nie znamy wersji drugiej strony,
          więc ta dyskusja od początku do końca jest śmieszna.
          A poza tym jestem pewniejszy mojego psa niż większości ludzi (psy nie kłamią,
          nie sa obłudne - w przeciwieństwie do ludzi).
          Ale nawet z pani wersji wynika, że psy chciały sie bawić - gdyby chciały
          rozszarpac pani pieska to przykro mi ale juz by go między nami nie było (jak
          pani może mówić, że został pogryziony, jeżeli nie było krwi).
          W ogóle to ja rozumiem, że można się psów bać i że prawo jest takie a nie inne,
          ale nie trzeba się przy tym wszystkim podpierać wybujałą fantazją.
          • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:07
            przede wszystkim to nie mnie napadly pieski smile
            a wybujala fantazja to by nie byla dopiero wtedy kiedy pies autorki zostalby
            zagryziony, albo stalaby sie komus krzywda...
        • baster30 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:11
          może ty znasz jakieś inne prawo, jesteś z Marsa?
          • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:17
            z odstrzalem to moze przesada, ale jest cos takiego ze np mysliwy posiadajacy
            bron moze odstrzelic bezpanskiego psa lub kota... dosc to kontrowersyjne i z
            tym sie nie zgadzam, ale psy powinny wychodzic w kagancach bo niestety nikt nie
            jest w stanie odpowiadac w 100% za to co wymysli jego pupil, a potem tego ze
            ktos bedzie cierpial przez czyjas ignorancje i bezmyslnosc nie da sie
            wynagrodzic w zaden sposob, wiec czasem warto skorzystac z rozumu...

            a z marsa nie jestem smile, myslalas pewnie ze z twojej okolicy co wink ?? big_grin ...
            niestety
            • baster30 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 08:30
              W mojej okolicy, z Twoimi poglądami przytrafilby Ci się odstrzał (toważyski).
      • emka1974 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 22:44
        Sama b. lubie psy (zwłaszcza duże), mam owczarka niemieckiego, ale on za dziecmi
        nie przepada i szczeka czasem na nie. Nigdy nie ugryzł, ale nie będę sprawdzać,
        co będzie, jak pogoni uciekające i krzyczące dziecko (nawet, jak normalnie idzie
        spokojnie przy nodze) i do głowy by mi nie przyszło, iść z nim bez smyczy lub
        kagańca.
        Mam 3-letnie dziecko. Mój pies uwielbie je, ze wzajemnością. Nigdy nie był w
        stosunku do mojego dziecka agresywny. Ale nikt nie wie, co zrobi, jak mu córka
        wsadzi ołówek pod ogon (próbowała!), pociagnie n-ty raz za ucho lub wykona inną
        dzieciecą pieszczotę. Dzieci są nieprzewidywalne, psy również.
        Pomimo całej mojej sympatii do psów, nie znoszę, jak obcy pies (nieważne, jakiej
        wielkości) zbliża się do mojego dziecka. Nie wychowuję go w duchu histerii w
        stosunku do psów, nie drę się na właściciela, tłumaczę dziecku, że obcego psa
        nie zaczepiamy. Ale nawet, jesli pies jest b. łagodny, to może dziecko, które ma
        twarz na wysokości jego pyska, przewrócić (chcąc się bawić), wylizać bądź - po
        prostu - wystarszyć.
        Ja staram sie traktować psy z szacunkiem: nie pozwolę dziecku ich zaczepiać i
        prowokować. Ale oczekuję odrobiny szacunku wobec mnie i dziecka: jak właściciel
        widzi dziecko, to mógłby przynajmniej złapać psa na tą chwilę, zanim się
        miniemy. A na publicznym deptaku i tak każdy pies powinien byc na smyczy.
    • dorotakb Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:22
      Mam podobny problem. Tez tocze walke z podwórkowymi gó..arzami którzy chodzą z
      bydlakami typu: bokser i pti bule bez smyczy. Najlepiej zgłosic taka sprawę
      dzielnicowemu - jeżeli wiesz co to za ludzie i gdzie mieszkają - bo w chwili
      obecnej jest nakaz prawny aby wszytskie psy - te duże i te małe- te wychowywane
      niby nie agresywnie tez - CHODZIŁY NA SMYCZY. Też mam małego psa a po podwórku
      latają bydlaki bez smyczy. Niestety my jako naród nie jestesmy sobie zbyt
      życzliwi i zadne prośby nie pomagają. Najlepiej sprawę zgłosić do dzielnicowego
      a on musi interwniować raz drugi trzeci az w końcu poskutkuje. NIE DAJMY SIE
      ZASTRASZYĆ!!! Powodzenia
      • anastazja999 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:01
        I jeszcze jedna mala uwaga i prosba do co niektorych-
        bokser(jak zaden pies) to nie bydle...Bydle to potoczna nazwa
        cielaka/jalowki/byka, wiec prosze o nie uzywanie tego zwrotu, chyba ze celowo
        ktos chce wywolac zadyme swoim wulgaryzmem-to swiadczy tylko o nim samym...
        pozdrawiam
      • dapi8 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:12
        Zacznijmy od tego że tytuł jest z leksza minięty bo psy, czy jak to autorka
        raczyła życzliwie określić "bydlaki" nie zaatakowały pani tylko jej psa a to
        jest różnica i to spora. Poza tym, dlaczego mowa jest o zastraszaniu i robiona
        jest nagonka na duże psy, zwłaszcza boksery. Nikt jakoś nie widzi właścicieli
        podwóżowych burków czy innych małych jazgoczących i atakujących psów. No tak,
        łatwiej powielać stereotyp- duże psy są groźne i niebezpiecznie, nie dajmy się
        zastraszyć!!Za wychowanie psa odpowiedzialny jest człowiek i to nie podlega
        dyskusji, ale nie można wymagać od psa anielskiej cirpliwości, każdy pies bez
        względu na rasę czy wielkość sprowokowany zaatakuje. Tylko że niektórzy nie
        potrafią zrozumiec że nie dotyczy to tylko ras groźnych.
    • anastazja999 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:53
      Witam
      Na poczatek chcialam napisac, ze bardzo wspolczuje zajscia-nic przyjemniego dla
      kazdego-tym bardziej dla kobiety w ciazy.

      Teraz przejde do kilku wyjasnien, bo czytajac niektore wypowiedzi, odnosze wrecz
      nieodparte wrazenie, ze osoby je piszace nie maja KOMPLETNIE ZADNEJ, nawet
      MINIMALNEJ wiedzy z zakresu psich zachowan.
      Zaznaczam, ze w gole nie zamierzam bronic tego pajaca, ktory nie dopilnowal
      wlasnych psow, bo jesli faktycznie bylo jak opowiada gepart, to trzeba goscia
      scigac na wszelkie mozliwe sposoby, ale nie moge tez przemilczec kilku spraw,
      ktore zostaly poruszone i zle zinterpretowane.

      Pierwsza sprawa-sam "atak"
      Mam boksery od urodzenia-wychowalam sie wsrod nich, miala je moja rodzina od
      pokolen.Kazdy kto mial boksera doskonale wie, ze gdyby faktycznie na powaznie
      zaatakowal, niestety wiele z owego pudelka by nie zostalo-przykre, ale
      prawdziwe.To byla tylko i wylacznie proba uciszenia i zdominowania-nic poza
      tym.Moze jeszcze nieco zbyt brutalna zabawa "ofiara", ale bez uzycia
      zebow-boksery do delikatnych nie naleza (jesli sie bawia, najczesciej uzywaja do
      tego przednich lap)a to byl maly piesek.
      Nie byla to wiec chec mordu koniecznego, bo inaczej pies juz by nie zyl.

      Druga-boksery na ogol maja w glebokim powazaniu mniejsze psy-chyba, ze zostana
      SPROWOKOWANE (i zeby ktos mnie o nic nie posadzal-nie odnosze to do tej
      sytuacji, bo jej nie widzialam, podobnie jak zadne z Was poza gepart).
      Wtedy wlasnie, jesli przeciwnik jest mniejszy, przygniataja go do ziemi.

      Trzecia sprawa-" zachowania niby homoseksualne"
      Gdyby ktos sie troche potrudzil i poczytal o jezyku psiego ciala (a zakladam
      utopijnie, ze kazdy wlasciciel powinien), wiedzialby, ze wskakiwanie samca na
      samca (lub suki na suke!) to okazanie mu wyzszosci i bliskawiczne ustalenie(lub
      dobitne podkreslenie) hierarchii.

      Czwarta rzecz-branie psa na rece
      cale szczescie, ze gepart nie wziela swojego pudla, bo na bank mialaby boksera
      na sobie sad Przykre, ale wiekszosc psow (a boksery szczegolnie) automatycznie w
      takiej sytuacji skoczylaby w gore (a to mogloby sie naprawde zle skonczyc).

      Piata sprawa-kaganiec
      naprawde nie chce myslec, co by bylo, gdyby te biegajace luzem, niewychowane psy
      zrobilyby pudlowi, gdyby ich pysk "zdobil" metalowy kaganiec...Zapewne na
      przetraconym kregoslupie by sie skonczylo.
      Mialam z takowym "ptzyjemnosc" kilka razy-w dwoch przypadkach byla to proba
      zdjecia kaganca o moje nogi (psy byly przyjaznie nastawione-mialy kagance po to,
      aby nie zbierac smieci), w jednym atak w kagancu duzego psa.Po wszystkich tych
      zdarzeniach mam blizny na nogach i to wcale nie male-w kazdym razie walniecie
      lbem o jakakolwiek miekka czesc ciala podowuje siniaki czy rany na dluzej.
      Nie wiem wiec, czy jest to az tak dobry pomysl-uwazam, ze sama smycz ( i
      rozsadek)wystarczy w zupelnosci.

      Szosta sprawa-to kieruje szczegolnie do elzy
      trafnie zauwazylas, ze Twoj pies byl w kagancu i nie mogl sie bronic, kiedy was
      napadl jakis "kundel".
      Wlasnie dlatego jestem przeciwna noszeniu kagancow, pod warunkiem ze pies jest
      na smyczy i nie jest psychopata.
      Dodatkowo nie wyobrazam sobie LATEM BOKSERA w kagancu-chyba ze chcialabym go
      usmiecic.

      Siodma rzecz-rowniez szczegolnie do elzy
      BOKSER, podobnie jak PUDEL nie jest psem uwazanym za groznego (cokolwiek to by
      mialo znaczyc...).
      To "nieco" dziwne, ze osoba posiadajaca jakiegokolwiek psa tego nie wie.
      Tym dziwniejsze, ze opowiada to z takim przekananiem na publicznym forum, samemu
      wywolujac niepotrzebna nagonke i napinajac atmosfere oraz podsycajac niezdrowe
      myslenie.
      Jeszcze slowko o rocie, ktory zagryzl dziewczynke-tak, byla to calkowicie wina
      matki pijaczki, ktora miala gleboko w powazaniu, co robi jej dziecko-rownie
      dobrze coreczka mogla sie spalic w domu, czy wyskoczyc z okna-czyja to bylaby
      wtedy wina...? Sasiadow moze?
      Strasznie mnie mierzi jak ktos bedacy laikiem jesli chodzi o psi behawior w
      ogole autorytatywnie ( i z oburzeniem) zabiera glos.

      Na koniec uwazam, ze psy w miejscach publicznych, gdzie jest duzo ludzi,
      bezwzglednie powinny chodzic na smyczy a w miejsca gdzie moze byc duza liczba
      dzieci po prostu nie powinno sie wchodzic.Niedopuszczalnym tez dla mnie jest,
      aby moj pies bezkarnie napadal na inne (dlatego stosuje srodki zapobiegawcze i
      zawsze mam na uwadze to, ze ludzie moga sie bac psow) czy na ludzi!!!
      Gdybym sama miala podobny przypadek-na pewno dopilnowalabym, zeby gosc zapinal
      swoje psy, uprzykrzajac mu zycie ciaglym wolaniem strazy miejskiej czy
      policji-ale zaznaczam, gdyby psy faktycznie byly agresywne tak w stosunku do
      mnie czy do mojego psa.
      Sama przezylam atak dwoch suk na mojego (wowczas 5 miesiecznego boksera)-pies
      byl poraniony, na szczescie nie mocno dzieki mojej obronie i szelkom, ktore
      zabezpieczyly klatke piersiowa.Suki wybiegly z otawrtej na osciez
      posesji.Natychmiast zglosilam zajscie, baba dostala kolegium i od tej pory juz
      sie pilnowala.
      Dodam rowniez za poprzednikami, ze to wlasnie my jestesmy najczesciej
      terroryzowani przez male psy i ich kompletnie beztroskich, bezmyslnych i jakze
      czesto agresywnych i wulgarnych wlascicieli, tak wiec kazdy medal ma dwie strony.
      Tyle ode mnie.
      • elza78 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:28
        zgadzam sie z tym co napisalas, ja tu niczego nie podsycam, cala ta dyskusja
        spowodowana jest ludzka bezmyslnoscia najzwyczajniej w swiecie, bo gdyby pies
        byl na smyczy zdarzenie takie nie mialoby miejsca w ogole, co do mojego psa w
        kagancu kiedys tam napadnietego ... chodzi o to zeby nie dochodzilo rowniez do
        takich sytuacji, kiedy to osoba stosujaca sie do jakichs tam nakazow prawnych i
        dbajaca o dobro innych i myslaca rowniez za swojego psa tylko na tym traci,
        chocby pieniadze, ktore potem przeznacza na leczenie swojego pupila z ran
        odniesionych w nierownej walce...
        poza tym nie kazdy musi znac zasady wedle ktorych postepuja psy, mysle ze z
        pewnoscia niejednokrotnie ich zachowania sa pomimo wszystko dosc zaskakujace
        trzeba takze to brac pod uwage
        no i na koniec...najwiecej na tym calym ambarasie "dobrego imienia" traca psy
        okreslonych ras (w tym przypadku boksery), ktore potem uznawane sa za niezwykle
        grozne itp, a wszystko jest wina nieodpowiedzialnych wlascicieli... jaki pan,
        taki kram i o to tu chodzi, zeby bezmyslny "koles" zastanowil sie czy aby na
        pewno puszczanie luzem psa na osiedlowym trawniku jest takie "ok"
        • anastazja999 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:50
          elza-naprawde milo bylo to przeczytac smile
          to jest wlasnie sedno sprawy!!!
          Ludzka glupota, niewiedza, zadufanie powoduja nieporozumienia i niebezpieczne
          sytuacje!
          Dlatego uwazam, ze kazdy wlasciciel psa MA OBOWIAZEK wyszkolic go i prowadzic
          tak, aby nie stwarzal on zagrodzenia dla innych!
          Tak, psy potrafia byc nieprzewidywalne, dlatego to JA, wlasciciel jestem za
          niego odpowiedzialna i to na mnie wlasnie spoczywa obowiazek jak najlepszego
          poznania jego jezyka, abym to JA wlasciciel nie byla przyczyna niemilych wypadkow.
          Szkoda tylko, ze utopia jest marzenie, ze kazdy przyszly wlasciciel zada sobie
          choc troche trudu na poznanie tegoz jezyka sad

          I dokladnie jest tez tak, ze najwiecej batow zbieraja ludzie, ktorzy naprawde
          dbaja o bezpieczenstwo tak swoje, jak i otoczenia (a ich psy przy okazji, kiedy
          to kolejny bezmyslny bez glowy nie dopilnuje swojego psa a nasz nie ma jak sie
          bronic) sad
          Tak wiec pietnujmy nieodpowiedzialnosc, ale robmy to z glowa i nie popadajmy w
          paranoje-nie kazdy pudelek z zalozenia jest "slodki i kochany" jak i nie kazdy
          "brytan" krwiozerczy.
          Zycze milej nocy smile Czas wyjsc ze swoim brytanem, ktory chadza grzecznie na
          smyczy smile
    • anastazja999 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 28.01.05, 23:59
      I jeszcze jedna mala uwaga i prosba do co niektorych-
      bokser(jak zaden pies) to nie bydle...Bydle to potoczna nazwa
      cielaka/jalowki/byka, wiec prosze o nie uzywanie tego zwrotu, chyba ze celowo
      ktos chce wywolac zadyme swoim wulgaryzmem.
      pozdrawiam
    • yskaka Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:07
      problem polega na tym że pies nie musi zaatakować, ale wystarczy że podbiegnie
      to może wystraszyć, zwłaszcza kobiete w ciąży. a te psy teraz może nie ugryzły
      ale co bedzie jak podbiegna nastepnym razem?
      • anastazja999 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 00:36
        dlatego napisalam, ze wystarczy zdrowy rozsadek, smycz (+odpowiednie
        wychowanie-tak psow, jak i samego spoleczenstwa!) i nie pchanie sie miedzy duze
        skupiska ludzi aby problemu nie bylo.
        zupelnie nie pochwalam samowolki w tym zdarzeniu i sama bym niezle gosciowi
        wygarnela i scigala za takie zachowanie (bo to niedopuszczalne), ale odezwaly
        sie tu glosy co najmniej niesmaczne-a ja stoje po tej drugiej stronie i troche o
        psach (a szczegolnie bokserach) moge powiedziec.
        Ja rowniez nie lubie, jak podbiega do mnie znienacka obcy pies, dlatego rozumiem
        po czesci oburzenie, ale agresja rodzi agresje i tym sie nic nie osiagnie.Do
        tego dodajmy niewiedze obu stron i nieszczescie gotowe.
        • martyna122 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 10:23
          A ja się przyznaję, że wychodząc przed blok w Warszawie puszczałam mojego cane
          corso bez smyczy i bez kagańca i wyobraźcie sobie, że żaden piesek mały albo
          duży nie miał żadnego problemu z tego powodu, a tym bardziej jego właściciel,
          chociaż czasami zdarzały się sytuacje, gdy mały piesek w zabawie z moim
          ucierpiał np.mój "bydlak" za bardzo się do niego przytulił i żaden właściciel
          nie wołał policji. Ale widzę, że tylko ja miałam takie szczęście i spotykałam
          prawdziwych psiarzy, bo najgorzej jest jak ktoś kupi sobie pieska i lubi tylko
          jego, a inne by unicestwił.
          • mamaanieli Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 11:04
            Na policję poszłabym natychmiast!!! nie darowałabym szczeniakom (nie obrażając
            psów, oczywiście). Pozdrawiam.
            • xxara Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 29.01.05, 18:23
              Ja tez jestem w ciazy i mam podobny problem, gdy wychodze z moim owczarkiem
              napadaja na nas male jazgoczace i w ogole nie wychowane pieski i jako ze nie
              mam zamiaru sie szarpac z moim psem, ktory w normalny sposob reaguje na atak,
              po prostu puszczam smycz. I wtedy zaczyna sie komedia...

              Jesli ktos boi sie duzego biegnacego psa, zamiast histerycznie krzyczec lub
              zabierac swojego pupilka na rece, powinien rzucic kluczami w strone te
              biegnacego, albo jakims dzwieczacym przedmiotem, zeby odwrocic jego uwage.
              Czasem wystarczy rzucic patyk. Nie warto walczyc z zadnym psem.
              Zaden "wyksztalcony w prowadzeniu psa" wlasciciel by sie tak nie zachowal.

              A kobiety w ciazy faktycznie sa przewrazliwione. Nie szkoda pradu, zeby na
              policje. To od razu do ksiedza i prezydenta! "Upadlabym zakrwawiona i
              poronila" - kobieto wyluzuj.
          • pelegrino Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 30.01.05, 15:59
            Martyno. "Prawdziwy psiarz" to osoba, która zna nie tylko prawa, ale i obowiązki właściciela psa. A jednym z nich jest wyprowadzanie psa na smyczy i/lub w kagańcu. I to niezależnie od rasy!
    • cruk zalezy.. 29.01.05, 18:17
      policja raczej nic nie wskora, raczej zglos strazy miejskiej. Chociaz to i tak
      zalezy od tych wlascicieli bokserow, czy jakiekolwiek upomnienia czy madaty cos
      dadza.

      U mnie na podworku pewna kobietka :nianczy" swoim doroslym (mami)synkom 2 suki
      amstaffki. Wczesniej biegaly luzem, bez kagancow i mimo ze wykazywaly sie
      agresja w stosunku do innych psow, zadne upomnienia nie pomagaly. A straz
      miejska ..spala. Suki raz rzucily sie na mnie i moja suke (mam bullterrierke,
      ale niekonfliktowa, chodze z nia wylacznie na smyczy i suka skonczyla 2
      szkolenia PsaTowarzyszacego - moge wiec powiedziec ze jest ulozona), na
      szczescie nie doszlo do wiekszej tragedii, a pozniej jedna z nich ugryzla w
      reke moja siostre (mijajac ja w bramie rzucila sie) a nastepnie mnie -
      identyczna sytuacja, nie moglam nawet zareagowac, bo nioslam cos w rekach i na
      szczescie bo mialam ja na wysokosci twarzy. Roznica jest taka ze kobieta raczy
      je brac na smycz, ale nadal chodza bez kaganca.

      Doprawdy nie wiem, jakie jeszcze uruchomic "procedury", bo kobieta nad swoimi
      psami kompletnie nie panuje a sa psychiczne.

      Natomiast na pocieszenie dodam, ze chlopak ktory rowniez ma amstaffa, ale
      przyjaznego, dostal upomnienie od strazy miejskiej za prowadzenie psa na smyczy
      bez kaganca i od tego czasu pies obowiazkowo w nim chodzi na spacery.

      1. porozmawiaj z wlascicielami, a skoro pogryzl jeden z psow Twojego, masz
      prawo zazyczyc sobie aktualnej ksiazeczki szczepien od nich
      2. straz miejska raczej niz policja - ale warto znac jakiekolwiek dane tych
      ludzi, samo - chodza do tego i tego parku na spacer, nie wystarczy
      3. jak nie pomoze 1 i 2 zmien trase spacerow
    • xxara Chyba bym sie zesikala ze strachu 29.01.05, 18:38
      Zesikalabym sie normalnie, a potem powiedzialabym mezowi, zeby wyjal
      kalasznikowa z szafy i ich pozabijal
      • martyna122 Re: Chyba bym sie zesikala ze strachu 29.01.05, 18:47
        xara- Kogo, przepraszam?
        • xxara Re: Chyba bym sie zesikala ze strachu 29.01.05, 18:50
          Wlascicieli tych psow i samych psow tez. Mozna tez wynajac ruskich
          • martyna122 Re: Chyba bym sie zesikala ze strachu 29.01.05, 19:10
            Zastanów się chociaż przez momencik, chociaż przez chwilkę co piszesz.
            Czegoś takiego to jeszcze tu nie widziałam
            • xxara Re: Mozna tez wynajac ruskich 29.01.05, 19:24
              albo Rutkowski patrol, przeciez policja niewiele moze zrobic. Te wstretne psy...
              • aiz99 wykroczenie 29.01.05, 20:24
                Takie zachowanie właścicieli psów (brak smyczy i kagańca) jest wykroczeniem.
                Sąd Grodzki może ukarać za nie grzywną, a to jest przykre. Nie bardzo rozumiem
                po co policjant ma czekać do następnego razu. Już teraz należy złożyć wniosek.
                Może musisz się przy tym uprzeć.
                Kocham zwierzęta, mam kilka psów, ale uważam, że nigdy nie wiadomo,czy nawet
                najmilszy zwierzak nie zachowa sie nieoczekiwanie.
                pozdrawiam
                • dapi8 Re: wykroczenie 30.01.05, 01:49
                  przez pewnien czas śledziłam tą dyskusję z niesłabnącym zainetersowaniem, po
                  części z tego względu że sama jestem właścicielem boksera. Ale nietety teksty
                  na temat strzelania do psów i właścicieli- przepraszam poniżej przeciętnej.
                  Może autora tego tekstu też trzeba odstrzelić?
                  • xxara Re:apeluje o zdrowy rozsadek 30.01.05, 13:19
                    Ironia, kochana, to ironia. W pierwszej odpowiedzi napisalam na powaznie, co o
                    tym sadze. Jestem ciezarna wlascicielka duzego psa, ktorego z kolei prowokuja te
                    mniejsze i wiem, jak trudno dogadac sie z ludzmi, ktorzy nie maja doswiadczenia
                    w wychowywaniu zwierzat (bo malych pieskow sie czesto nie wychowuje - sa
                    przeciez niegrozne). Dlatego pozwolilam sobie zazartowac, bo histeria i bieganie
                    na Policje tylko dlatego, ze duzy pies podbiegl do malego i go przestraszyl a to
                    moglo sie skonczyc "poronieniem, upadkiem i kaluza krwi" wydaje mi sie po prostu
                    smieszne.

                    Jeszcze raz odpowiadam, co zrobic gdy boimy sie biegnacego duzego psa. Rzucmy w
                    jego kierunku, tuz pod lapy klucze, smycz lub inny dzwieczacy przedmiot. Taki
                    niespodziewany łoskot powinien go na chwile zatrzymac, a wtedy pewnie "uslyszy"
                    wolajacego wlasciciela. Nie chodzi o to, bu go uderzyc, tylko by zdezorientowac
                    bodzcem dzwiekowym. Czesto wystarcza rzucenia patyka, ale w tym kierunku, w
                    ktorym biegnie pies, albo w bok (nie do tylu). Wiele psów się na to łapie.
                    Histeryczne wrzaski zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt. Nie ma sensu się szarpać
                    z psami. To są podstawowe wiadomości, które powinien wiedzieć każdy właściciel
                    psa. Także małego.

                    A w sądzie moja droga, trzeba udowodnić, że pies pogryzł - obdukcja itd.,
                    hiosterykom zazwyczaj ordynuje sie terapię.
    • rzepka8 Re: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy 30.01.05, 16:41
      ja bym pojechała na policję , choć nie wiem czy to coś pomożę ale nic innego
      się nie da z robić. mnie też to kiedyś spotkało i od tego czasu panicznie
      boję się spacerów z psem , zwłasza teraz , kiedy jest dzidziuś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka