gepart_czester
25.01.05, 17:20
Pisze troche roztrzesiona.
Wlasnie wrocilam ze spaceru ze swoim malutkim psem (pudel miniaturowy-
bardziej zabawka niz pies). Na spacerze szla jakas parka (wiek ok 20 lat) z
dwoma wielkimi bokserami. Psy lataly - samopas - bez smyczy, bez kaganca.
Podbigly do mojego, ktory byl na smyczy i jeden zaczal naskakiwac na mojego
psa. Moj pod tym duzym ciezarem wrecz "sie zlozyl" i zaczal szczekac. Pies -
bokser natychmiast rzucil sie na mojego psa. Chcialam mojego wziasc na rece,
ale nie dalam rady bo byl przycisniety a drugi bokser mnie blokowal-stal tak
blisko, ze nie moglam sie schylic. Wpadlam w histerie. Dopiero wtedy chloptas
ruszyl dupe i odciagnal to bydle. Paniena nie ruszyla sie. Spotkalo mnie to
juz drugi raz - dokladnie ten sam chloptas, ta sama paniena i te same
biegajace samopas bydlaki.
Nie wiem co mam zrobic. Dzis wieczorem jak wroci moj maz pojdziemy zglosic to
na policje. Ciekawe co mi powiedza. Ja sie cholernie wystraszylam. Jestem
ciekawa czy gdybym dostala krwotoku cokolwiek Ci ludzie by zrobili - pewnie
by mnie zostawili z krwotokiem pogryzionym psem i odeszli z glupimi
usmiechnietymi mordami. Przepraszam za slownik, ale naprawde jestem
roztrzesiona.
Jestem w piatym miesiacu ciazy.
Dziewczyny podpowiedzcie co byscie zrobily.