nikola313
10.02.05, 16:58
Trzy mc.temu urodzilam zdrowiutka, ale martwa coreczke. Dlaczego...? Bog
jeden wie.Ciaza przebiegala prawidlowo, bez komplikacji,wyniki super,USG za
kazdym razem nie niepokojace-zawsze wszystko b.dobrze...ale...? Ale moja
coreczke zabila pepowina jeszcze w brzuchu i w 38 tyg. ciazy, tuz przed
terminem porodu, to byl SZOK!! Przez cale 9 mc. lekarz nie zauwazyl zadnego
zagrozenia(a chodzilam do dwoch lekarzy)dwoch robilo USG i zaden nic nie
widzial. Na pepowinie byl wezel, ktory sie zazwyczaj robi na poczatku ciazy i
on zabija dzieci(nie zawsze podobno), ale moja coreczke zabil na samym koncu-
tuz przed porodem!! Dziewczyny niech wasi lekarze patrza dobrze, nie powinni
przeoczyc tak waznych spraw- bo to jest zycie naszych dzieci!! Czy jest ktos,
kogo spotkala tez taka tragedia??