Dodaj do ulubionych

Rodzoc zdrowe-martwe dziecko

10.02.05, 16:58
Trzy mc.temu urodzilam zdrowiutka, ale martwa coreczke. Dlaczego...? Bog
jeden wie.Ciaza przebiegala prawidlowo, bez komplikacji,wyniki super,USG za
kazdym razem nie niepokojace-zawsze wszystko b.dobrze...ale...? Ale moja
coreczke zabila pepowina jeszcze w brzuchu i w 38 tyg. ciazy, tuz przed
terminem porodu, to byl SZOK!! Przez cale 9 mc. lekarz nie zauwazyl zadnego
zagrozenia(a chodzilam do dwoch lekarzy)dwoch robilo USG i zaden nic nie
widzial. Na pepowinie byl wezel, ktory sie zazwyczaj robi na poczatku ciazy i
on zabija dzieci(nie zawsze podobno), ale moja coreczke zabil na samym koncu-
tuz przed porodem!! Dziewczyny niech wasi lekarze patrza dobrze, nie powinni
przeoczyc tak waznych spraw- bo to jest zycie naszych dzieci!! Czy jest ktos,
kogo spotkala tez taka tragedia??
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 17:02
      bardzo mi przykro!sad
      poszukaj bratnich dusz na forum "chore dziecko, strata dziecka"
    • mimi261 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 17:11
      naprawdę bardzo Ci współczuję....
      a widzisz, mój lekarz( dr n. med) powiedział mi ostatnio że nie da się zobaczyć na usg czy pępowina zagraża dziecku, czy się nie zaplątało...
      więc jak to sprawdzić?? też jestem w 8 miesiącu ...pozdrowienia
      • nikola313 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 17:29
        Moj lekarz powiedzial ze widac pepowine, tylko nie widac wezlow{dziwne).Ale
        powiedzial tez ze mozna wykryc taki przypadek,bo jest sprzet do badania
        przeplywu krwi pepowinowej i mozna to stwierdzic, tylko nie kazdy szpital go
        ma,ale warto to zrobic dla zycia dziecka.Nikomu nie zycze tak strasznej tragedi
        jak moja.Zycze szczesliwego rozwiazania i wierze ze bedziesz miala ogromna
        radosc z tego porodu!!
    • asia06 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 17:27
      Strasznie ci współczuję. Nie ma chyba słów na wyrażenie takiego bólu.
      • nikola313 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 17:33
        Wiem ze nikt nie jest wstanie pocieszyc nas, ale rozmowa jest potrzebna i
        trzeba o tym rozmawiac. dziekuje i pozdrawiam
        • asia06 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 20:24
          Wiesz, to jest straszna tragedia i tylko należy cię podziwiać, że dajesz sobie
          z tym radę. Każda strata dziecka jest bolesna. Ale jeszcze jak są to poronienia
          w I trymestrze, to nie ma się jeszcze takiej świadomości, dzidzia jest mała,
          nie czuje się jej. A tu przecież umarło już cąłkiem rozwinięte dziecko, dające
          znać o sobie przynajmniej od kilku miesięcy. I jeszcze, żebyś coś zaniedbała,
          nie chodiła na badanie, lekceważyła... Ale tak... Trzymaj się, a jak się do tej
          pory trzymasz, to jesteś bardzo dzielna.
        • magdek2 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 21:16
          <Wiem ze nikt nie jest wstanie pocieszyc nas, ale rozmowa jest potrzebna i
          trzeba o tym rozmawiac. dziekuje i pozdrawiam>

          i dobrze że potrafisz o tym mówić... bo lepiej wyrzucić to z siebie niż dusić w
          środku, a mogę tylko starać się zrozumieć co przezywasz, bo na pewno i tak do
          końca nie poczuje tego co ty...
    • matilda2003 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 20:47
      Witaj Nikola!
      Wejdź na forum "Strata dziecka, chore dziecko". Przeczytasz tam ,że nie jesteś
      sama ze swoim bólem. Niestety nie znałam tych stron, wtedy kiesdy potrzebowałam
      zrozumienia. 2,5 roku temu ja też straciłam syna. Aleks urodził sie w 38
      tygodniu ciąży, jako zdrowe ,duże , silne dziecko. Dostał 10 punktów Apgar.
      Wszyscy się nim zachwycali. Nigdy nie zapomnę jak na sale poprodową przyszli
      moi rodzice, a połozna która przyniosła Alexa, powiedziała do nich "Macie
      naprawde wspaniałego, ślicznego , silnego wnuka". Zdążyłam go kilka razy
      nakarmić , przytulić i pokochać najbardziej na świecie. Ale po 23 godzinach juz
      go nie było. Nikt nie wiedział co mu było. Lekarze twierdzili ,że to wina
      antybiotyków które jadłam w ciaży. Po sekcji okazało sie jednak że mój syn maj
      najcieższą wadę serca (HLHS). Wmawiali mi wtedy ,ze on i tak nie miała szans na
      życie, ze w Polsce sie tych wad nie operuje. Uwierzyłam. Teraz wiem , ze to nie
      była prawda. W Krakowie z powodzeniem operuje sie takie wady. Gdyby tylko ktos
      wczesniej zorintował się co było Aleksiowi. On nie miał połowy serca, a lekarze
      nie widzieli tego na USG!!!
      Dopiero w drugiej ciąży, byłam na specjalistycznym USG, ktore trwało 45 minut i
      gdzie lekarka mogła stwierdzić wszystkie nieprawidłowości. Na szczęście udało
      sie i teraz mam cudowną zdrowa córeczkę.
      Pozdrawiam.
      Jowita. Mama Aniołka Alexa i Małej Matyldzi
      • nikola313 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 11:55
        Dziekuje Tobie jak i wszystkim za cieple slowa... Wiem ze nie jestem teraz
        sama, ze mam was moje Kochane choc nie dokonca sie znamy, ale laczy nas ten sam
        bol i pustka po stracie najwspanialszej istoty, jaka jest dziecko!!! Wiesz
        matildo2003, ja probowalam sie w rozny sposob pocieszac sie zaraz po porodzie,
        wiem ze to glupie, ale kobieta w takim szoku mysli roznie, mowilam sobie-moze
        ma jakas wade serduszka, ktora byla ukryta, moze nie do uratowania, jak
        potwierdzili w twoim przypadku, ale za moment myslisz przeciez teraz jest tyle
        mozliwosci w medycynie dalo by sie napewno uratowac... Moja coreczka jak
        wwykazalo z sekcji byla zdrowiutka-nie miala zadnej wady i to ten bol ze zabila
        ja pepowina, ktora przez 38 tygodni utrzymywala ja przy zyciu. Dziekuje wam
        wszystkim wie ze nie jestem sama! Pozdrawiam goraco!
    • magdek2 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 20:51
      hmmm... nie wszystko chyba można przewidzieć niestety, ja na usg w 31 tygodniu
      miałam sprawdzany przepły w pępowinie, ale czy teraz cos sie nie zmieniło tego
      nie wiem, mała się kręci cały czas, musiałabym biegać co tydzień a koszt tego
      usg jest spory, bo szpital ma taki sprzet ze nic nie widać, wiec tylko
      prywatnie pozostaje pójść
      • nikola313 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 12:13
        Z tego co mi powiedzieli lekarze, to wezel na pepowinie robi sie na samym
        poczatku, jak dzidzius ma jeszcze duzo miejcsa ze moze sobie swobodnie
        plywac,puzniej ma problem zeby sie mogl ten wezel zrobic a tym bardziej w 31
        tyg. jak u Ciebie, bo dziecko juz jest duze i nie zatoczy juz petli i nie
        przeplynie przez nia- w ten sposob powstaje wezel. Zycze Ci szczesliwego
        rozwiazania i mam nadzieje ze sie pochwalisz malenstwem jak urodzisz! Ja tez
        sie nie poddam, chce miec jeszcze jedno dziecko jak i dla mnie tak i dla mojego
        6-letniego synka, ktory bardzo chce miec rodzenstwo- tak bardzo czekal na
        siostre...Bardzo sie boje, ale nie moge sie poddac, moj Aniolek Nikola bedzie
        czuwac nad nami, bo wie ze ja bardzo kochamy!!!!
    • olik128 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 10.02.05, 21:06
      Bardzo ci współczuję. Pamietam jak przyszlam do pracy i dowiedzialam się ze
      nasza koleżanka straciła dziecko a bylo to kilka dni przed Świetami Bożego
      Narodzenia. Nie wiem dokladnie co bylo przyczyną ale to tez byla dziewczynka i
      było to jej pierwsze dziecko. Bardzo to przezywałam. I dlatego jeszcze raz ci
      współczuję.
      • lula11 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 08:33
        Bardzo ci współczuję, przezywasz niewyobrażalny ból...
        Idę jutro na usg ( 7mc) i zapytam lekarza o pepowinę.

        Agata.
    • marva Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 10:20
      Nikola, bardzo Ci współczuję. Chyba nie da się w takim przypadku powiedziec nic
      pocieszającego.
      Podziwiam Cię za siłę, jaką w sobie masz, żeby móc teraz o tym rozmawiać.
      Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę mimo wszystko wszystkiego dobrego!
    • elza78 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 12:09
      nikola, swiatelko dla twojego maluszka (*) sad

      nie wiem, co ci napisac, bo na pewno nie jestem w stanie nawet w czesci
      wyobrazic sobie twojego bolu, podziwiam to ze w swoim wielkim nieszczesciu
      starasz sie zapobiec innym podobnym smutnym zdarzeniom, to jest wielkie.
      Okrutne jest jednak to, ze zdarza sie ze pomimo tego iz czlowiek robi wszystko
      co w jego mocy aby wszystko bylo dobrze los zsyla na niego podobne nieszczescia.

      mysle o tobie i twoim maluszku
      badz silna
      elka
    • 1paula Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 12:21
      pepowine mozna obejrzec na tzw. dopplerowskim usg (widac przeplywy krwi)- tylko
      co z tego? Robilam to badanie - pepowina ok, dziecko nie owiniete, wszystko w
      porzadku. A podczas porodu - ktory z powodu kilku czynnikow skonczyl sie
      cesarka - okazalo sie, ze synke i tak by sie nie urodzil normalnie, poniewaz
      byl 3 razy owiniety na szyi pepowina. Zrobilam dopplerowskie usg, ale synek i
      tak sie caly czas krecil, ruszal - w kazdej chwili moze sie dziecko okrecic,
      nawet w ostatnim momencie porodu.
      Kurcze, nie wszytko da sie przewidziec i przebadac na zapas.
      A bylam taka spokojna po tym usg.

      Nikola, bardzo Ci wspolczuje i pozdrawiam cie cieplosmile))
    • mamadasia5 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 14:33
      Mnie na szcęście ominęła tak wielka tragedia, jaką przeżyłaś, ale dziś wiem że
      byłam o krok od niej. Przez całą ciążę byłam pod opieką lekarską, robiłam USG,
      dodatkowo płaciłam za USG, byłam tez na USG specjalistycznym. Zawsze wszystko
      było ok. Dopiero przy samum porodzie, przy odcinaniu pępowiny położne zaóważyły
      że na pępowinie był zawiązany supełek. Wody wcześniej już były zielone. I dziś
      wiem że to że Adaś jest teraz ze mna to wielki cud. Jednocześnie współczuje
      Tobie, i nawet nie wiem jak wyrazić to, co czuję, bo wiem że żadne słowa tu nie
      pasują. Pomodlę sie, aby było Ci lżej. Agnieszka
      • elza78 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 14:58
        wlasnie okropne jest to ze jakby sie czlowiek nie staral to nie potrafi tego
        uniknac, bo pomimo tego calego specjalistycznego sprzetu i wszystkich badan
        wykonywanych w ciazy maluch jednak w brzuchu sie wierci i to ze godzine temu
        zrobione usg pokazywalo prawidlowy przeplyw krwi w pepowinie nie dale zadnych
        gwarancji ze na drugi dzien juz nie bedzie na niej wezlow bo maluch fikal za
        duzo...
    • ewelsia Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 18:26
      witam.
      ja także bardzo mocno Ci współczuję...
      jestem mamą 6,5 m-cznego synka, który miał węzeł na pępowinie. rodziłam przez
      nagłe cc , ( mój poród był nietypowy, nawet nie wiedziałam, że się zaczęło).
      podciekały mi wody, pojechałam do szpitala (zero bóli, tylko klasyczne
      twardnienia brzucha), położyli na łóżku porodowym, podłączyli ktg, badają,
      mierzą miednice tym przyrządem i nagle , gdy próbuję się przekręcić z pleców na
      bok tylko słyszę na ktg, jak tetno leci w dół i maszyna zaczyna wyć- pikać czy
      coś takiego. oczywiście akcja była nagła, decyzja o cc, parę chwil jestem na
      sali operacyjnej , podłączają mi ponownie ktg- tętno prawidłowe, wtedy jeszcze
      nikt nie wiedział, że jest supeł.okazało się to dopiero, po wyjęciu synka (
      urodził się zdrowy, 8apgar, tylko był zsiniały). węzeł był ok. pół metra od
      buzi dziecka.
      Droga Nikolo! miałam chyba z 10 razy robione usg, w tym dwa razy doppler
      (przepływy ok), w najlepszym szpitalu w regionie, chodziłam do naprawdę
      świetnego specjalisty , który zna się na robocie. co usłyszałam: węzła na
      pępowinie nie widać. więc chyba a nawet na pewno czuwała nad nami Opatrznośc,
      bo gdyby mój poród zaczął się bólem i gdybym zaczęła przeć, to nie byłoby z
      nami mojego dziecka. stąd jestem wielką zwolenniczką wykonywania cesarskiego
      cięcia, bo tylko w taki sposób można uratować życie maleństwa i jak dotąd żadne
      argumenty przeciw jego wykonywaniu do mnie nie przemawiają.
      myślę, że chciałabym mieć kiedyś jeszcze dzieci, ale miałam ciążę z problemami
      (kilka razy w szpitalu) i przez to, co się stało niewiem, czy dałabym radę
      psychicznie, ale trzeba walczyć.
      wiem,że żadne słowa nie są w stanie wyrazić Twojej tragedii, jeszcze raz bardzo
      Ci współczuję i życzę dużo siły.
      pozdrawiam, Ewelina.
      • nikola313 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 11.02.05, 23:09
        Wiesz ewelesiu, czesto mysle o mojej corci, ze moze za pozno zareagowalam, ze
        moze to moja wina- boze tylko z kad moglam wiedziec ze z moja coreczka cos sie
        dzieje...skoro dwa dni wczesniej mialam robione USG i bylo wszystko OK, zaden
        lekarz nie wezmie cie do szpitala przed terminem...Dlaczego nie dostalam
        zadnego znaku od boga, ze cos jest nie tak, zrobilabym wszystko zeby ja miec.
        Pozatym lekarze powiedzieli mi ze gdybym przyjechala po 10 min gdy nie czulam
        ruchow ,to i tak nie uratowali by dziecka, bo nie sa wstanie wywolac porodu ani
        zrobic cesarki- a zareagowalam dosc szybko, moze nie natychmiast, ale dziecko
        non stop nie kopie tez odpoczywa, wiec z kad mozemy wiedziec ze cos sie
        dzieje... To bylo moje 2 dziecko wiec mniej wiecej wiedzialam, ale jednak nie
        mozemy my same przewidziec wszystkiego.Pozdrawiam!!
        • ewelsia Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 12.02.05, 10:16
          ja rodziłam synka wieczorem, natomiast przez cały dzień prawie nie czułam
          ruchów... płakałam, bo wiedziałam ,że coś jest nie tak, niewiem skąd, ale tak
          czułam. po południu pojechaliśmy do mojego lekarza, zrobił usg, serduszko biło,
          wszystko było ok. skieował do szpitala ,no i ciąg dalszy już znasz.
          potem powiedział mi, że często jest tak, że całą ciąże wszystko jest bardzo
          dobrze, a dopiero na końcu coś zaczyna się dziać niedobrego i że w położnictwie
          tak właśnie jest, że niczego nie można przewidzieć i być pewnym do końca.
          myślę, że to mądre słowa, i kobiety w ciąży powinny po prostu być czujne, nie
          nakręcać się i nie wmawiać sobie i dziecku wszystkich chorób świata, ale po
          prostu reagować, gdy coś jest nie tak. Ty zareagowałaś, a że stała się
          tragedia...
          mimo, że ja mam dziecko, to wspomnienie porodu i tamtego dnia (miał być
          najpiekniejszy) jest dla mnie niemalże koszmarem...
          pozdrawiam serdecznie, Ewelina
          • iwcia75 Re: Rodzoc zdrowe-martwe dziecko 12.02.05, 11:20
            kochana, choc nie pojmujesz sensu tego,co sie stało, zaufaj Panu Bogu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka