Dodaj do ulubionych

Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne

24.02.05, 13:40
Zwracam się do kobiet, które już rodziły. Całą ciążę przechodziłam
zdrowo.Kilka miesięcy temu urodziłam dziecko i przed i podczas porodu bardzo
cierpiałam.Oczywiście, jestem bardzo szczęśliwa, że mam dziecko i bardzo je
kocham, chodzi mi o to, że mam jakiś uraz przez ten ból porodowy. Ten uraz
nie pozwala mi podjąć współżycia ponownie. Chcielibyśmy z mężem mieć drugie
dziecko, ale ja panicznie boję się tego, co może mnie czekać podczas porodu.
Ten strach mnie wręcz paraliżuje. Wspominałam mężowi, że następnym razem
chciałabym rodzić ze znieczuleniem. Czytałam, że są takie, które nie wpływają
negatywnie na dziecko, ale lekarze, gdzie rodziłam powiedzieli mężowi, że
znieczulenie jest zawsze niebezpieczne, a to, że kobieta cierpi jest
naturalne. Chciałabym mieć drugie dziecko, ale jak ten strach przed porodem
paraliżuje mnie na tyle, że nie mam ochoty na współżycie, co mam zrobić. jak
przekonać męża i lekarzy? Co sądzicie o znieczuleniach podczas porodu? Czy
któraś z Was była w podobnej sytuacji?
Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • aaaska Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 14:04
      Ja byłam w podobnej sytuacji. 9 lat temu urodziłam córeczkę i tego cholernego
      porodu nigdy nie zapomnę, tego bólu i cierpienia. Po porodzie tez bardzo długo
      nie podejmowałam współżycia ze względu na ból i strach (pomogły dopiero
      nawilżacze). Też zastanawiałam sie długo nad drugim dzieckiem. I 10 m-cy temu
      urodziłam synka. Ale jak.... Wzięłam znieczulenie zewnątrzoponowe. Boże!
      Zupełnie bez porównania. Dwa porody- niebo a ziemia (a nawet chyba pieklo).To
      znieczulenie wcale nie jest niebezpieczne dla dziecka, a zupełną bzdurą jest to
      ze kobiece cierpienie jest "naturalne". Tak mówią ludzie, którzy na pewno tak
      nie cierpieli.
      Z pierwszego porodu nie pamietam nic oprócz bólu; bylam w takim szoku, ze nie
      pamietam momentu zobaczenia córeczki. Drugi poród przeżyłam świadomie, wszystko
      pamiętam, pamietam jak połozyli mi na brzuszku ciepłego i wilgotnego synka, jak
      był malutki i kochany- nigdy tego nie zapomnę!!!!!!!!!!
      A wracając do znieczulenia to jego dawka zwiekszana jest podczas szycia krocza
      co jest bardzo ważne.
      Jesli masz jakies szczegółowe pytania odnosnie znieczulenia to pisz
      pa aska
      • majka311 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 14:25
        Dziękuję za odpowiedż. Też sądzę, że temu cierpieniu możne zaradzić, ale tylko
        Ci, którzy nie rodzili nie wiedzą co to jest! Porozmawiam o tym z mężem ;był
        przy porodzie, ale dla niego opinia lekarza jest ważniejsza. Następnym razem
        chciałabym znależc szpital, gdzie obiecają mi na piśmie, że dostanę
        znieczulenie jeśli będę chciała. Tylko w ten sposób zdecyduję się na drugie
        dziecko. Niestety, nie rodziłam w kraju, a tam gdzie rodziłam właśnie takie
        podejście do znieczuleń jest chyba powszechne. Niełatwo było też znależć
        szpital z wolnymi miejscami, choć to jeden z najbogatszych krajów na świecie.
        Interesuje mnie znieczulenie zewnątrz oponowe. Jeśli naprawdę nie działa ono na
        dziecko to wspaniale. Ciekawa jestem czy ta metoda znana jest tylko w Polsce?
        W jakim stadium porodu dostaje sie je? Czy można po nim opiekować się
        dzieckiem, jak długo po porodzie dochodzi się do siebie po tym znieczuleniu?

        10 miesięcy temu rodziłaś, więc mamy synków z tego samego roku. Życzę dużo
        zdrowia i pozdrawiam.
        • lillika Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 14:44
          majka311 napisała:

          Porozmawiam o tym z mężem ;był
          > przy porodzie, ale dla niego opinia lekarza jest ważniejsza.
          przepraszam, że zapytam, to będzie rodzić Twój mąż czy Ty?
      • graszka25 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 15:36
        tak się składa ze w przypadku znieczulenia zewnątzroponowego często zanikają
        skurcze porodowe i trzeba wyciągać dziecko za pomocą kleszczy a wiadomo ze to
        wiąże sie z ryzykiem uszkodzenia dziecka.znam kilka takich przypadków. ja też
        miałam bardzo ciżęki poród-tzw krzyżowy, ale uważam że warto było przejść przez
        to piekło by mieć moją córcie, zdrową. cieszę sie ze nie wzięłam znieczulenia i
        2 raz też nie wezmę.
        każde znieczulenie MOŻE ale nie musi mieć skutki uboczne dla dziecka. ja wolę
        nie ryzykować. ale każdy ma wybór.pozdrawiam
        • darekjedrasiak Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 21:03
          tak się składa ze w przypadku znieczulenia zewnątzroponowego często zanikają
          skurcze porodowe i trzeba wyciągać dziecko za pomocą kleszczy a wiadomo ze to
          wiąże sie z ryzykiem uszkodzenia dziecka.znam kilka takich przypadków

          Graszka - litości, nie opowiadaj głupstw. Dariusz Jędrasiak
          • graszka25 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 21:15
            nie opowiadam. tak się składa że w gdańsku w przedszkolu dla dzieci
            upośledzonych i innych chorych jest kilka dzieci które doznały urazu w wyniku
            zastosowania kleszczy podczas porodu.to są fakty nie głupstwa.
            niech każdy sobie robi co chce, przecież nikomu nie bronię brać znieczulenia.
            nie twierdzę również że zawsze jest źle, prawdopodobieństwo nie jest wielkie,
            ale dla mnie jeśli jest choćby 1 szansa na miliard ze coś moze się stać mojemu
            dziecku, nie jest to dobre. zbyt wiele w swojej pracy naoglądałam się dzieci,
            które w brzuchu mamy były zdrowe, ale poród to zmienił z róznych przyczyn,
            również znieczulenia.
            pozdrawiam
            • darekjedrasiak Ad Graszkam 25 25.02.05, 22:32
              Ja nie bagatelizuję takich spraw. Przeciwnie, narażam się i tu i w innych
              miejscach po to, żeby na tyle, na ile to leży w zakresie moich możliwości,
              zwracać uwagę na niedoceniane niebezpieczeństwa podczas porodu. Nie chcę Cię
              wciągać w rozmowy dokładniejsze, bo prawdopodobnie nie dysponujesz pełną wiedzą
              na temat przebiegu tych porodów, a nawet gdyby to i tak są to dane objęte
              tajemnicą, więc i tak nie moglibyśmy ich wykorzystać.
              Piszesz „ze w przypadku znieczulenia zewnątzroponowego często zanikają
              skurcze porodowe i trzeba wyciągać dziecko za pomocą kleszczy a wiadomo ze to
              wiąże sie z ryzykiem uszkodzenia dziecka” Swiat już dawno udowodnił, że
              znieczulenie porodu nie osłabia czynności skurczowej macicy ani nie zwiększa
              częstości instrumentalnego zakończenia porodów. Nie gniewaj się, ale jesteś
              kolejną osobą, która powtarza banialuki sprzed wielu lat może i w niezamierzony
              sposób strasząc dziewczyny, które zaglądają na forum. Twierdzisz, że w trosce o
              dziecko gotowa jesteś wszystko, nawet unikać czegoś, co według Ciebie może
              wystąpić z prawdopodobieństwem 1 na miliard porodów. No to znów jestem pewien,
              że posługując się taką proporcją nie bardzo wiesz, o czym piszesz. Nie wiem,
              czy mogłaś skorzystać ze znieczulenia gdy rodziłaś. Ale mając tak ciężki poród
              Twoje dziecko z pewnością było narażone na niedotlenienie w stopniu znacznie
              przewyżającym podaną przez Ciebie proporcję. Pamiętaj też, że przebieg porodu
              zależy między innymi od budowy anatomicznej matki, wielkości płodu i w bardzo
              dużym stopniu od jakości opieki położniczej. A kleszcze wprowadzono do praktyki
              klinicznej dziesiątki lat przed erą znieczuleń porodu i wskazania, do ich
              stosowania są obecnie w znacznej części inne niż te, ktore przyjmowano kiedyś.
              Ja widziałem kilka razy zakładane kleszcze i widziałem dzieci z takich porodów.
              I były one w bardzo dobrym stanie. Piszesz też, że „każde znieczulenie MOŻE
              ale nie musi mieć skutki uboczne dla dziecka. ja wolę
              nie ryzykować.” No po prostu trudno mi to już spokojnie czytać. Jakie to
              znieczulenie może mieć skutki uboczne dla dziecka ? A czy potrafisz sobie
              wyobrazić, jakie skutki ma dla płodu np. jego mózgu zmniejszenie ilości tlenu
              w jego krwi od 25 % nawet do 50 % wartości prawidłowych podczas bolesnego
              porodu ? Moim zdaniem taką postawą jednak ryzykujesz, co w warunkach
              klinicznych już dawno wykazano, ale każdy ma wybór. Reasumując, pozostanę przy
              swojej opinii. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
              • monee.1 Re: Ad Graszkam 25 07.03.05, 18:25
                Witam Panie Darku,
                naczytałam się trochę Pana postów i postanowiłam "osobiście" Panu tutaj
                podziękować za wyważone, rozsądne odpowiedzi.
                Dzięki nim podjęłam parę trafnych (tak sądzę) decyzji i zmieniłam trochę
                zacofany z powodu braku wiedzy sposób patrzenia na ten ważny dla mnie czas -
                oczekiwania i przyjścia na świat mojego maleństwa.
                Pozdrawiam
    • lillika Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 14:38
      Witam,
      Aaaska już wspomniała o znieczuleniu zewnątrzoponowym. Dopisze tylko, żebyś w
      wyszukiwarce wrzuciła hasło "zzo", otrzymasz wiele odpowiedzi na nurtujące Cię
      pytania, gdyż temat ten był tu wiele razy wałkowany.
      Pozwól też że od siebie dopisze co myśle o "naturalnym cierpieniu kobiety".
      Lekarz ma zasr...y obowiazek ulżyć w cieprieniu a nie pierd...lić o
      naturalności cierpienia. Znieczulenie jest niebezpieczne? A potworny ból który
      doprowadza do omdleń i uniemożliwia prawidłowe odychanie a tym samym
      dotlenienie dziecka, nie jest niebezpieczny dla dziecka? Ciekawe jak
      zachowaliby się ci lekarze, gdyby to oni dostawali obłędu z bólu. Ci psychopaci
      się nadawaja do kopania rowów a nie do pseudopomocy cierpiącej kobiecie. Wybacz
      moje trochę ostre słowa, ale denerwują mnie takie pseudofilozofie. Tym
      bardziej, ze wychowałam się na takich koszmarnych wspomnieniach jak Twoje,
      które wszczepiły mi do głowy, że "dziecko=koszmar". Boże, całe życie swoje
      męczę się z cudzymi wspomnieniami. Za jakie grzechy?
      pozdrawiam
      • majka311 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 14:49
        Dzieki za porade z wyszukiwarka. Mnie tez oburza zachowanie lekarzy, to, ze
        twierdza, ze kazda cierpi i kazda blaga o znieczulenie, a to jest normalne. Nie
        chce do tego wracac. Musze sobie jakos poradzic z tym urazem. Chcialabym, zeby
        maz mnie zrozumial i jakos pomogl pokonac ten strach. POZDRAWIAM I jeszcze raz
        dziekuje.
        • lillika Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 15:11
          majka311 napisała:

          > Dzieki za porade z wyszukiwarka. Mnie tez oburza zachowanie lekarzy, to, ze
          > twierdza, ze kazda cierpi i kazda blaga o znieczulenie, a to jest normalne.
          Nie
          >
          > chce do tego wracac. Musze sobie jakos poradzic z tym urazem. Chcialabym,
          zeby
          > maz mnie zrozumial i jakos pomogl pokonac ten strach. POZDRAWIAM I jeszcze
          raz
          > dziekuje.
          po tym co napisałaś o tym błaganiu, to się zastanawiam czy ci lekarze nie mają
          jakiejś satysfakcji z tego, że mogą odmówić błagającym o pomoc. Chyba sumień
          nie mają. Boże, mam nadzieje, że to margines.
          I jeszcze - proszę nie gniewaj się na mnie po tym co napiszę, ale nie bardzo
          rozumiem postawę męża - czy on chce decydować czy pozwolić łaskawie na
          znieczulenie cierpiącej żony?
          pozdrawiam i życze, by wszystko się jak najlepiej ułożyło
          • kura17 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 15:36
            lillika napisała:


            > I jeszcze - proszę nie gniewaj się na mnie po tym co napiszę, ale nie bardzo
            > rozumiem postawę męża - czy on chce decydować czy pozwolić łaskawie na
            > znieczulenie cierpiącej żony?

            nie odwolujcie tak od razu jej meza od czci i wiary. przeciez wielu, bardzo
            wielu z nas jednak UFA lekarzom... maz tez zaufal. a ze zaufal zlemu lekarzowi .
            nie wina meza.
            w jakim to kraju tak sie odzegnuja od zzo?
            mysle, ze maz ma na uwadze jej dobro, ale tez mysli o zdrowiu dziecka. dlaczego
            tak sie na niego gniewac? najlepiej bedzie, jak poszukacie w internecie lub
            gdzeikolwiek indziej dobrej informacji o zzo i poczytacie razem. trzeba pokazac
            mezowi, ze lekarz jest starej daty i jego poglady nie sa raczej "tredowe" w
            nowoczesnej medycynie...
            no chyba, ze maz sam uwaza, ze kobieta "powinna cierpliec", a lekarzem tylko sie
            podpiera... wtedy, no coz...

            wiesz, wiadomo, ze zzo to wielka ulga dla rodzacej. ale, jak chyba KAZDA
            interwencja w organizm, nie pozostaje bez skutkow ubocznych. i kazdy musi sam
            zdecydowac, czy te skutki sa dla niego wazne, czy nie i na ile. tylko trzeba
            dobrze poznac wlasnie to znieczulenie - z fachowych, nowoczesnych informacji.
            widzisz, ja bede rodzic w szpitalu, gdzie nie ma problemu z dostaniem zzo, lub
            innych srodkow przeciwbolowych (jakis "narkotykow"). daja, jesli tylko sie
            poprosi, bez doplat czy cudow (i komentarzy o cierplieniu...). i wiem, ze mam
            zawsze mozliwosc poprosic o te srodki. na poczatku bylam zdecydowana, ze
            poprosze o nie najwczesniej, jak mozna... troche poczytalam, posluchalam
            poloznej, pomyslalam, jak bym chciala urodzic...
            i wiem, ze na pewno poprosze, gdy bol bedzie mi przeszkadzal w rodzeniu, gdy
            bedzie ciezki do zniesienia - nie jestem meczennica. ale wiem tez, ze wolalabym,
            aby nie bylo interwencji w moj (i dziecka jednoczesnie) organizm, wiec na
            poczatku poczekam, jesli bol da sie zniesc bez szkody dla mojego samopoczucia,
            to nie bede sie wyrywac i "szprycowac" wink taka jest MOJA decyzja, ale kazdy musi
            podjac swoja wlasna i, wydaje mi sie, maz powinien wspierac Twoja decyzje
            powodzenia zycze smile
          • misialski Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 26.02.05, 11:37
            I jeszcze - proszę nie gniewaj się na mnie po tym co napiszę, ale nie bardzo
            > rozumiem postawę męża - czy on chce decydować czy pozwolić łaskawie na
            > znieczulenie cierpiącej żony?


            Lillika masz racje. U nas na szkole rodzenia położna zaznaczyła głośno i
            wyrażnie że żaden z ojców nie ma żadnego prawa decyzji w kwestii znieczulenia
            żony. To tylko i wyłącznie decyzja rodzącej. jak bym miała tak zacofanego męża
            to bym go wysłała na wykład do anestezjologa, a jakby nie pomogło to napewno
            nie wzięła bym go na poród - tylko by mi przeszkadzał w zrealizowaniu moich
            planów.
            • majka311 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 27.02.05, 07:53
              misialski napisała:

              > I jeszcze - proszę nie gniewaj się na mnie po tym co napiszę, ale nie bardzo
              > > rozumiem postawę męża - czy on chce decydować czy pozwolić łaskawie na
              > > znieczulenie cierpiącej żony?
              >
              >
              > Lillika masz racje. U nas na szkole rodzenia położna zaznaczyła głośno i
              > wyrażnie że żaden z ojców nie ma żadnego prawa decyzji w kwestii znieczulenia
              > żony. To tylko i wyłącznie decyzja rodzącej. jak bym miała tak zacofanego
              męża
              > to bym go wysłała na wykład do anestezjologa, a jakby nie pomogło to napewno
              > nie wzięła bym go na poród - tylko by mi przeszkadzał w zrealizowaniu moich
              > planów.


              Łatwo tak mówić o zacofaniu czyjegoś męża. Wiem, że mój mąż chciał jak
              najlepiej dla mnie i rodzącego się dziecka, zawołał lekarza prowadzącego moją
              ciąże, gdy wyłam z bólu, ale ten wyjaśnił, że nic mi nie będzie, że
              znieczulenie mogłoby zaszkodzić dziecku, więc mąż zaufał lekarzowi. Pewnie,
              gdyby sam rodził byłoby inaczej. Prz porodzie miałam męża przy sobie i to mi
              trochę pomogło, bo miałam na kim zaciskać szczęki. Póżniej mąż pokazywał mi
              ślady po nich na jego ramionach, ale przynajmniej mówił mi czy jest już widać
              główkę dziecka i ile mam przeć. Bo to, co mówiły położnie do mnie nie
              docierało. Dodam jeszcze, że był jedynym mężczyzną, który przychodził z żona do
              szkoły rodzenia. O szkole nie będę się wypowiadała, bo pewnie nawet w 1% nie
              przypominała szkół w Polsce czy w innych cywilizowanych krajach. Tutaj wszystko
              jest skomputeryzowane i nowoczesne, ale cywilizacja inna i inne myślenie.
              Dlatego drugie dziecko chce urodzic w innym kraju. Położna stwierdziła, że
              poród boli i już. W innych szpitalach to samo; dowiadywałam się.
              Zanim użyjesz mocnych słów zastanów się czy to dobre.

    • sylka75 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 15:29
      Wlasciwie wszystko juz zostalo powiedziane, ale poniewaz temat ten bardzo zywo
      mnie interesuje, dodam jeszcze swoje trzy grosze. Ja tak naprawde nie rozumiem
      kobiet, ktore CHCA rodzic bez znieczulenia. Wedlug mnie jest to spowodowane
      albo niewiedza na temat dostepnych znieczulen (i wcale sie nie dziwie, bo gdyby
      nie to forum, to pewnie tez nie mialabym szansy sie dowiedziec, ze cos takiego
      istnieje) albo skrajny masochizm. Twierdzenie, ze kobiety zawsze cierpialy przy
      porodach i jest to naturalne? To absurd! Kiedys nie znieczulano przy wyrywaniu
      zebow, a teraz? Czy znacie kogos, kto dal sobie wyrwac zeba bez znieczulenia? U
      dentysty nawet do zwyklego kilkuminutowego borowania zeba daja znieczulenie, i
      nikt nie uwaza, ze to nienaturalne... Swiat idzie do przodu - dlaczego mamy
      rodzic jak 100 lat temu??
      A co do dochodzenia do siebie po zzo - juz kiedys o to pytalam na forum. I
      dziewczyny, ktore mialy zzo twierdza, ze wstaje sie normalnie, po dwoch
      godzinach, i normalnie wychodzi do domu po dwoch dniach - jak przy naturalnym
      porodzie.
      Ja rodze w lipcu - i niech tylko ktos mi powie, ze mam rodzic bez zzo, bo tak
      chce natura...
      • kura17 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 15:43
        sylka75 napisała:

        > Ja tak naprawde nie rozumiem
        > kobiet, ktore CHCA rodzic bez znieczulenia.

        mysle, ze nie zadajesz sobie nawet trudu, aby starac sie je zrozumiec...
        moze byc wiele powodow, chcocby najprostszy. owszem, zzo nie jest moze szkodliwe
        ani dla mamy, ani dla dziecka, ALE jest to ingerencja w organizm. i ktos moze
        jej sobie nie zyczyc. i trzeba to uszanowac. dlaczego, jesli porod jest krotki,
        malo bolesny, mama dobrze przygotowana do walki z bolem (a owszem, sa inne,
        naturalne metody radzenia sobie z bolem), to chcesz ja szprycowac chemia?
        oczywiscie, ze porod moze byc traumatyczny, kazdy ma PRAWO do znieczulenia, ale
        prawo to NIE obowiazek, nie dajmy sie zwariowac...
        nie kazmy kazdej kobiecie rodzic naturalnie...
        ... ale i nie wyzywajmy tych, ktore chca od masochistek...
        nie robmy z prawa obowiazku, nie tedy droga!
        pewnie tak bylo na poczatku z rutynowym nacinaniem - twierdzono, ze to TYLKO dla
        dobra kobiet (zeby szybciej rodzily i nie pekaly po odbyt...) i z dobrodziejstwa
        zrobiono oboawiazek...

        troche wiecej tolerancji smile
        • darekjedrasiak Do Kury 24.02.05, 16:34
          Witam A jakie naturalne metody radzenia sobie z bólem masz na myśli ? Dariusz
          Jędrasiak
          PS Ciekawe, czy ten zamożny kraj o którym w tym wątku wspomniano to przypadkiem
          nie Szwecja.
          • kura17 Re: Do Kury 24.02.05, 16:55
            darekjedrasiak napisał:

            > Witam A jakie naturalne metody radzenia sobie z bólem masz na myśli ?

            oczwiscie, ze bolu nie da sie calkowicie zlikwidowac. ale mozna go sprobowac
            "przyblokowac". przez techniki relaksacyjne, oddechowe, przez techniki
            "rozpraszajace", rozluzniajace, w wodzie. mozna probowac zmniejszyc sam bol tam,
            gdzie powstaje (rozluznianie miesni), lub jego recepcje - w rdzeniu (chyba?) i w
            mozgu (przez dostarczanie innych bodzcow - masaz, skupianie sie na czyms innym,
            sluchanie muzyki). nie twierdze, ze z kazdym bolem da sie tak walczyc i ze kazda
            kobieta moze/umie/powninna. jedynie, ze, jesli ma ochote - dlaczego nazywac ja
            masochistka?
            przeciez porod moze byc krotki i malo bolesny - czy wtedy tez zaleca sie brac zzo?
            nie mam generalnie nic przeciwko zzo, sama mam zamiar poprosic, jesli sytuacja
            mnie przerosnie. ale nie mam zamiaru prosic "bez wzgledu na wzglad". chialabym
            zaufac sobie i lekarzom/poloznym w czasie porodu.
            slyszalam, ze w czasie porodu (bez zzo) wytwarzaja sie naturalnie endorfiny
            (ktorych jest mniej/nie ma przy zzo), ktore pozwalaja walczyc kobiecie z bolem.
            a jednoczesnie pomagaja dziecku w czasie porodu. i ze dziecko pozbawione tych
            endorfin w czasie porodu moze potrzebowac wiecej czulosci/milosci/przytulania
            potem - jest jakby mniej szczesliwe w czasie porodu, co trzeba wynagradzac pozniej.

            > PS Ciekawe, czy ten zamożny kraj o którym w tym wątku wspomniano to
            > przypadkiem nie Szwecja.

            a dlaczego tam sie tak walczy z tym zzo? maja jakies nowe wyniki badan? bo
            przeciez tam to chyba nie o kase chodzi? no i przy takim sfeminizowaniu, to
            chyba tez nie o "kobieta musi cierpliec"?...
            • darekjedrasiak Re: Do Kury 24.02.05, 20:41
              Nie wdając się w rozważania metodologiczne przyznam, że to co Pani wymieniła to
              sposoby, które dają iluzję działania przeciwbólowego. Skutecznym działaniem
              przeciwbólowym jest działanie, które znosi wielokierunkowe szkodliwe skutki
              bólu. Oszczędzę sobie opisywanie ich kolejny raz na tym forum. Taką
              skutecznością dysponuje jedynie znieczulenie przewodowe, czy to zewnątrzoponowe
              czy podpajęczynówkowe. Działania "przyblokowujące", "rozpraszające",
              dostarczające innego rodzaju bodźce z natury rzeczy nie mogą uporać się z tym
              szkodliwym oddziaływaniem bólu na matkę i dziecko.

              "Slyszalam, ze w czasie porodu (bez zzo) wytwarzaja sie naturalnie endorfiny
              (ktorych jest mniej/nie ma przy zzo), ktore pozwalaja walczyc kobiecie z bolem.
              a jednoczesnie pomagaja dziecku w czasie porodu. i ze dziecko pozbawione tych
              endorfin w czasie porodu moze potrzebowac wiecej czulosci/milosci/przytulania
              potem - jest jakby mniej szczesliwe w czasie porodu, co trzeba wynagradzac pozn
              iej." Po pierwsze tych endorfin nie jest jednak tyle, żeby koszmar bolesnych
              porodów przestał istnieć. Od tysiącleci jest to bardzo poważny problem
              położnictwa. Po drugie - a co się dzieje, gdy kobieta nie odczuwa bólu albo
              jest on minimalny no i nie ma tych czarodziejskich endorfin albo ma ich bardzo
              mało ? Czy wtedy dziecko jest jakby mniej szczęśliwe ? A po trzecie to dzieciom
              nie ma co ograniczać czułości, miłości i przytulania, niezależnie od tego jak
              przebiegały ich narodziny. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak

              P.S.Ze Szwecją sprawa jest o tyle inna (zaznaczam, że tylko o tym słyszałem,
              choć od anestezjologa, który pracował tam od wielu lat), że tam
              nieporównywalnie większą rolę w porodzie odgrywają położne. To z góry określa
              ich podejście do znieczulenia.
              • zzz12 Szwecja 24.02.05, 22:23
                Pytalam niedawno swojej poloznej o znieczulenia podczas porodu- sa dostepne
                bezplatnie i na zyczenie rodzacej. Nie wiem, jak z czestoscia ich wykonywania,
                jak wiele kobiet zyczy sobie i jest znieczulanych do porodu, bo to fakt, ze
                opieke nad ciezarna i rodzaca sprawuje przede wszystkim polozna, lekarz zjawia
                sie wylacznie w razie koniecznosci. Jesli mi sie uda spotkac tutaj
                anestezjologa, spytam dodatkowo dla wyjasnienia watpliwosci.
                pzdr. ze Szwecji
                • zzz12 Re: Szwecja-uzupelnienie 03.03.05, 14:23
                  Uzupelniam o znieczuleniach. Rzeczywiscie zzo to rzadkosc w Szwecji
                  (przynajmniej w moim miescie), moze ze wzgledu na rzadka obecnosc lekarza przy
                  porodzie (standard to obecnosc 1 poloznej i 1 pielegniarki, a
                  wlasciwie "podpielegniarki"). Do dyspozycji bez ograniczen jest podtlenek azotu
                  (gaz rozweselajacy), ewentualnie morfina, zzo mozliwe, ale rzadko (bo wymaga
                  konsultacji i obecnosci lekarza). No i kobieta wybiera sama pozycje podczas
                  porodu, co ma miec znaczenie w odczuwaniu bolu (tere fere). Tyle z linii
                  frontu.. Pozdrawiam!
            • a1ngela Re: Do Kury 25.02.05, 16:02
              Życze Ci żebyś rodziła tak ja mówisz o tym. Też tak myslałam przed...Tym
              bardziej że moja siora, jak mówi "wypluła" dziecko. Jej znieczulenie na pewno
              nie było potrzebne. Ale pomyliłam sie co do siebie....w ramach znieczulenia
              chcialam sobie w łeb strzelic. "Rodzilam" 13 godzin. I to byla kwintesencja
              bólu. Wedlug mnie wiekszego bólu nie ma (fizycznego). Myślałam że mnie rozerwie
              na pół. Nie pamętam jak mi dali córcię na brzuch...nie wiedziałam co
              pielęgniarka ode mnie chce jak kazała sprawdzić czy dobrze na pasku na rączkę
              napisała... Chcialabym miec drugiego szkrabka, ale mam jakąś blokadę i nie mogę
              zajść. Ale znieczulenie wezmę na 100% następnym razem, albo umrę z bólu. Szycie
              po tym to dla mnie gilgotanie...(masowanie szyjki macicy jeszcze jest straszne,
              albo to ta doktor...)

              "i ze dziecko pozbawione tych
              > endorfin w czasie porodu moze potrzebowac wiecej czulosci/milosci/przytulania
              > potem - jest jakby mniej szczesliwe w czasie porodu, co trzeba wynagradzac
              pozn
              > iej."

              hehe
              jakbym miala dać wiecej tego mojemu dziecku to musiałabym ją zjeść
              (jest taka przypowieść chińska, czy jakaś...)( szczesliwe w czasie porodu???/)
              >



              Pozdr.
            • mama_debiutantka kuro 07.03.05, 16:16
              jeśli sama chcesz prosić o zzo, to daj sobie spokój z "technikami
              relaksacyjnymi" itp. oraz silną wiarą, że poród może być krótki i bezbolesny.
              pewnie, że może, ale rzadko. ja rodziłam 4 h (licząc od 4 cm), po trzech
              godzinach udało mi się wymóc znieczulenie i spokojnie urodziłam córę. a co do
              oddychania, masażu, wody i innych pierdów, to u mnie tylko wzmagały bądź ból,
              bądź irytację. nie mówię, że wszystkie panie muszą mieć tak samo, ale weź to
              pod uwagę. ja sprawdziłam na własnym organizmie - oddychanie wyćwiczone w
              szkole rodzenia i zalecane w trakcie porodu przez położną to pic na wodę
      • ellap Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 17:20
        sylka75 napisała:
        Ja tak naprawde nie rozumiem
        > kobiet, ktore CHCA rodzic bez znieczulenia. Wedlug mnie jest to spowodowane
        > albo niewiedza na temat dostepnych znieczulen (i wcale sie nie dziwie, bo
        gdyby
        >
        > nie to forum, to pewnie tez nie mialabym szansy sie dowiedziec, ze cos
        takiego
        > istnieje) albo skrajny masochizm.

        A nie przyszło Ci do głowy że nie każda kobieta potrzebuje znieczulenia? Tak
        jak nie każdy chce znieczulenie do plombowania zęba. Tak po prostu.
        Poród miałam łatwy, szybki i no bez przesady.. przyjemny to on nie był. Ale
        zaraz traumatyczny? Bardziej bolały mnie miesiączki.
        Wiec dlaczego w Twojej opinii jestem masochistką? A o znieczuleniu wiem co
        nieco. Przynajmniej "teoretycznie" Jestem farmaceutą.
        Uważam jednak że każda kobieta ma prawo zo znieczulenia jeśli go potrzebuje.
        Prawo nie obowiązek
        • darekjedrasiak Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 21:22
          Wrodzona skłonność do prowokowania dyskusji nie pozwala mi stracić takiej
          okazji. Pani Elu - problemem wielu rozmów na temat znieczulenia jest między
          innymi i to, że kobiety widzą ten problem poprzez pryzmat własnych doświadczeń
          nie dostrzegając tego, że może przeżywać poród tak bardzo inaczej niż one. To
          oczywiście jest zrozumiałe, dopóki nie starają się formułować ogólnych
          wniosków. Cóż dla innych kobiet wynika z tego, że Pani miała poród łatwy i
          szybki ? Niewiele, niestety. Nadal jest tak, że ponad 60 % kobiet rodzących
          pierwszy raz będzie ból wspominać jako bardzo silny lub nie do wytrzymania.
          Pamiętam wiele kobiet, które przychodziły uśmiechnięte do porodu i pełne
          nadziei a w trakcie porodu chciały zastrzelić partnera, że je tak urządził. No
          i nie wiem, czy to wszystkie miały wtedy nastrój do żartów. Dla pozostałych 30
          % będzie to ból umiarkowany, a tylko 10 % będzie się cieszyć z porodu
          bezbolesnego. Czy gdyby teoretycznie rozważać Pani poród, to co Pani by wybrała
          mając dwie możliwości - z takim bólem z jakim był lub bez niego ? Podejście do
          znieczulenia porodu uległoby w Polsce radykalnej zmianie, gdyby ono było
          swobodnie dostępne i rzetelnie przedstawiane przez personel. Niestety, z
          różnych względów żaden z tych warunków nie jest powszechnie spełniony.
          Wezmę jeszcze w obronę sylkę75 - o ile dobrze zrozumiałem jej niezrozumienie
          adresowane było wobec kobiet, które odczuwając ból nie decydują się na jego
          skuteczne zniesienie. Trochę tak, jakby nie chcieć operacji w przypadku
          zapalenia wyrostka robaczkowego. I znów - żeby intencje moje były dobrze
          zrozumiane, posłużę się przykładem sytuacji idealnej, w której nie ma
          ograniczeń w dostępie do rzetelnej informacji o znieczuleniu i nie ma barier
          finansowych ani żadnych innych w skorzystaniu z niego. Jeśli więc w takiej
          sytuacji rodzice czy przyszła matka, wiedząc o szkodliwości bólu na przebieg
          porodu i stan dziecka, świadomie rezygnują ze znieczulenia, to dla mnie jest to
          najdelikatniej mówiąc niezrozumiałe. Działa wobec siebie na szkodę - więc jest
          to działanie o cechach masochistycznych. I działa - świadomie - na szkodę
          dziecka. A to już jest działaniem, które ma inną, choć podobnie brzmiącą nazwę.
          Weźmy pod uwagę inną sytuację - dziecko na nartach łamie nogę. Przyjeżdża
          pogotowie i lekarz, mając w planie dłuższy transport, chce podać środek
          przeciwbólowy. Czy ktokolwiek wyobraża sobie rodziców odmawiających dziecku
          leka przeciwbólowego ? Jakby ich nazwał ? Inna sytuacja - latem dziecko wpadło
          do wody i podtopiło się. Gdy przyjechał zespół pogotowia ratunkowego dziecko
          jest półprzytomne i sine. Brakuje mu tlenu we krwi. Czy ktokolwiek wyobraża
          sobie rodziców zakazujących lekarzowi podanie mu tlenu ? Jakby ich nazwał ? A
          to wcale nie są sytuacje tak bardzo odległe klinicznie od tych, jakie spotyka
          się podczas porodu. Jak zwykle proszę, żeby mojej wypowiedzi nie traktować jako
          ataku na kogokolwiek. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
          • ellap Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 10:22
            Panie Darku
            Tak jak Pan nie widzę powodu aby uogólniać problem "brać czy nie brać
            znieczulenia"
            Sylka napisała takie właśnie uogólnienie. Powiedziała że wszystkie kobiety
            które rodziły bez znieczulenia majac do niego dostep to albo niedouczone
            ignorantki albo masochistki. Ani masochistką ani ignorantką sie nie czuje.
            Ja nikomu znieczulenia nie odmawiam. Jego/Jej prawo i chciałabym aby było
            dostępne wszystkim rodzącym. Rozumiem że dla niektórych kobiet jest potrzebne.
            Ale tak jak nie zawsze potrzebuje znieczulenia do plombowania zeba, bo nie
            lubie uczucia zdrętwienia tak nie potrzebowałam znieczulenia mojego porodu,
            choć byłam nastawiona że bez znieczulenia nie rodzę. Teraz jestem w drugiej
            ciaży i myśle ze poproszę o znieczulenie jak bedzie mi ono potrzebne.
            Proszę nie przeginajmy w drugą strone. Kiedyś pokutowało stwierdzenia że
            kobietę musi boleć jak rodzi bo to kara za grzechy Ewy. Teraz czuje presję
            znieczulania porodów które nie bolą. Inaczej jestem niedouczoną ignorantką lub
            masochistka i co wiecej sadystka bo nie dbam o konfort swojego dziecka.
            PS. Panie Darku w chwile po porodzie powiedziałam położnej że tak to moge
            rodzić dzieci co miesiac. Wole poród niż pobieranie cytologii, a nikt nie
            proponuje znieczulenia przy tym zabiegu.
            • darekjedrasiak Do Pani Eli 25.02.05, 15:15
              Pani Elu
              Nadal będę bronić stanowiska Sylki - niemożliwym jest dla mnie wyobrażenie, że
              mogła odnosić swój komentarz do tych kobiet, które nie odczuwały bólu lub
              odczuwały go w stopniu niewielkim.
              Wyczuwam, że po obu stronach sporu mogą pojawiać się, w sposób zamierzony lub
              nie, sformułowania co nieco emocjonalne. Jednak jako ludzie opanowani,
              odrzućmy te drobne nieporozumienia, nie mające znaczenia dla meritum sprawy.
              Nikomu nie jest potrzebna jakakolwiek etykieta. Te kobiety, które rodzą jak
              Pani nie potrzebują zachęt do stosowania zzo. Te, które mówią w czasie porodu,
              że np. chcą zastrzelić męża albo nigdy więcej ciąży, nie będą słuchać
              jakichkolwiek informacji o skutkach ubocznych znieczulenia, jakiekolwiek by one
              były. Jestem pewien, że gdyby pierwsze i drugie miały właściwą informację - nie
              jednostkową opinię lekarza prowadzącego czy położnej, którym może się coś
              podobać lub nie - ale rzetelną wiedzę o znieczuleniu porodu i przebiegu porodu,
              mniej byłoby nerwowości w rozmowach o tych ważnych sprawach. No i ciągle proszę
              o zrozumienie, że nie staram się na siłę zachwalać znieczulenia a tym bardziej
              kogoś do niego zmuszać, ale że staram się przekazać informację i ewentualnie
              wskazać całkowicie nieracjonalne opinie, które czasem się pojawiają na forum.
              Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak P.S. Znieczulenie do plombowania zęba nie jest
              porównywalną działalnością.
              • ellap Re: Do Pani Eli 25.02.05, 15:34
                Panie Darku
                Bardzo cenie sobie Pana dzałalność na tym forum i sama uzyskałam od Pana
                informacje za które dziękujesmile Temat znieczuleń wywołuje faktycznie za dużo
                emocji, mam wrażenie że czasami fanatyzmu (to absolutnie nie do Pana)
                Być moze źle zrozumiałam Sylke, ale wszelki przymus wywołuje mój gwałtowny
                sprzeciw. Jeśli tak to przepraszam.
                Pozdrawiam
                Ela
          • sylka75 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 26.02.05, 11:56
            Panie Darku, dziekuje za slowa w mojej obronie! Dziewczyny, ktore urazilam -
            przepraszam. Piszac o masochistkach, oczywiscie nie mialam na mysli kobiet
            ktore rodza nieomal bezbolesnie, lecz jedynie takie, ktore trca nieomal
            przytomnosc rodzac po kilkanascie godzin, ale DLA DOBRA DZIECKA zniosa
            wszystko. W Polsce jednak chyba znacznie wiekszy problem mamy z brakiem wiedzy
            na temat znieczulen. Ten brak wiedzy dotyczy takze wyksztalconych kobiet - moja
            kolezanka rodzila 4 lata temu - cierpiala, ale bala sie znieczulenia, bo
            powiedziano jej ze wprowadza sie cewnik do kregoslupa! Dzis planuje drugie
            drugie dziecko i juz wie, ze cewnika nie wprowadza sie do kregoslupa, a sam
            cewnik to cieniutka zylka, a nie jakas rura! I z pewnoscia skorzysta z zzo.
            A co do naturalnych metod walki z bolem - wszystkie dziewczyny, ktore na to
            licza - powodzenia! Obyscie tylko zachowaly na tyle trzezwy uzmysl, aby te
            metody stosowac! Bo slyszalam o wielu przypadkach dziewczyn po swietnych
            szkolach rodzenia, a nawet poloznych, ktore doskonale WIEDZIALY co powiiny
            robic, aby ulzyc sobie w bolu... Co z tego, skoro z tego bolu nie byly wstanie
            tego zrobic?
          • pipsztok Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 06.03.05, 23:10
            Panie Darku, z całym szacunkiem, ale zaczynam sie zastanawiac, czy Pana
            wypowiedzi nie sa głównie podyktowane, jak Pan to ujął:"wrodzona skłonnościa do
            prowokowania dyskusji"? Mam wrazenie, ze jest Pan typem pieniacza, o czym
            świadczy dalszy ciąg zdania:"...nie pozwala mi stracić takiej okazji". To, ze
            tak bardzo obstaje pan przy swoim zdaniu na temat zzo jest w pełni uzasadnione
            specjalizacja, ktora Pan posiada- to zrozumiałe. Ale sa inne specjalizacje
            medyczne, ktorych przedstawiciele nie gloryfikują zzo tak bardzo jak
            anestezjolodzy. Przepraszam najmocniej, ale mnie nasuwa sie wniosek, ze nie bez
            przyczyny pozostaje tu fakt, ze pacjetka musi za taki porod słono zapłacic (w
            wiekszosci przypadków)własnie anestezjologowi.
            Zupełnie nie na miejscu wydaje mi sie porównanie porodu z zzo do operacji
            wyrostka robaczkowego,gdzie w prawie 100% jest to stan OSTRY wymagający
            interwencji chirurgicznej, a jej zaniechanie prowadzi do okropnego w skutkach
            zapalenia otrzewnej i niestety do zgonu!Wielce absurdalne jest równiez
            porownanie braku zzo w trakcie porodu do nie podania podtopionemu dziecku
            tlenu (nie skomentuje tego typu braku interwencji)!Bedac lekarzem-uwaza Pan, ze
            mozna komus umierającemu odmowic wykonania operacji lub podania tlenu w stanie
            zagrozenia zycia, tudziez w innych traumatycznych przypadkach? Wolalabym, aby
            powiedział Pan, ze NIE! Wiec, skąd to srednio madre porownanie? Tak sie składa,
            ze zzo mozna podac lub nie, a ww. zabiegów medycznych po prostu nie mozna nie
            wykonac! No chyba, ze ktos nie wie kim był Hipokrates, a studia medyczne
            skonczył tylko dla rodziców lub w celach zarobkowych.Oby takowych nie bylo.
            Z gory uprzedzam, ze moj post nie mial na celu obrazic Pana, ani kogokolwiek
            innego.Chciałabym tylko zrozumiec, dlaczego tak zawziecie i wrecz kłótliwie
            broni Pan swojego zdania? Nie tylko z czystej ciekawosci, bo sama lada dzien
            tez rodze. Sama rozwazalam opcje zzo, ale poki co mam nadzieje, ze uda mi sie
            tego uniknac, bo nie jest tak jak Pan pisze- zzo to nie tylko same zalety i
            cudowny porod, ale rowniez wiele skutkow ubocznych (o, ktorych w wiekszosci
            przypadkow wspominaly dziewczyny z forum, a nie jest to wiedza wyssana z
            palca).
            Gwoli scisłosc- ja tez skonczyłam studia medyczne i jakies pojecie na ten temat
            mam, nie widze jednak powodu, aby o tym krzyczec.
            Pozdrawiam- Asia Zakrzewska
            • pipsztok Post PIPSZTOKA do PANA DARKA J. 06.03.05, 23:11
            • swkrzemien Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 07.03.05, 11:55
              "Sama rozwazalam opcje zzo, ale poki co mam nadzieje, ze uda mi sie
              > tego uniknac, bo nie jest tak jak Pan pisze- zzo to nie tylko same zalety i
              > cudowny porod, ale rowniez wiele skutkow ubocznych (o, ktorych w wiekszosci
              > przypadkow wspominaly dziewczyny z forum, a nie jest to wiedza wyssana z
              > palca).
              > Gwoli scisłosc- ja tez skonczyłam studia medyczne i jakies pojecie na ten
              temat mam"

              - Gdyby znieczulenie regionalne porodu miało aż tak wiele skutków ubocznych
              liczba tych znieczuleń nie wynosiła by w USA > 66% u rodzacych ( dane z 2000r)
              czyli > 2,5 mln kobiet rocznie ma wykonywane znieczulenie regionalne, głownie
              zewnątrzoponowe.Dzieje się to w kraju, ktory ma najwięcej sądowych procesów
              roszczeniowych.W W.Brytanii ponad 25% pacjentek ma znieczulenie zo.W Polsce
              liczba znieczulen < 5% (!?) .Pisze Pani,że anestezjologowi należy słono
              płacić.Tak bo anestezjologów jest za mało .Ale i tak ta suma nie jest równa
              wycenie europejskiej, gdzie znieczulenie przewodowe porodu jest wyżej
              punktowane, niż opieka położnika, to samo w USA.Oczywiście, każda procedura
              medyczna jest obarczona pewna liczbą powikłań - ale poród i ciąża jest
              obarczony jeszcze większą liczbą powikłan zdrowotnych ( "my" - anestezjolodzy
              jesteśmy dopiero na 6 miejscu wśrod przyczyn zachorowalności).Tym nie mniej
              żadna z nas, oczekując dziecka, nie myśli o powikłaniach i słusznie.Nie
              straszmy więc pozostałych ciężarnych " licznymi" powikłaniami.Nawet stanowisko
              Towarzystwa Położników Amerykanskich jest zdefinjowane bardzo pięknie ( podaje
              sens), że nikogo nie należy narażać na ból i stres, jeśli mozliwa jest fachowa
              bezpieczna procedura niwelująca ten niepotrzebny czynnik dla rodzącej kobiety.
              Opinia P.dr DJ na temat podtopionego dziecka jest przesadzona.Gdy dziecko "jest
              podtopione" wykonuje się cięcie cesarskie z powodu zagrażajacej zamartwicy a
              nie znieczula sie poródu.Nalezy pacjentkę znieczulić do procedury operacyjnej.
              Sądzę,że każda rodząca powinna zdać się na opinię anestezjologa w kwestii
              znieczulenia a nie położnika lub położnej- nasze opinie i interpretacje w
              Polsce się róznią - nie chce tego komentować. Pozdrawiam
              • darekjedrasiak Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 07.03.05, 14:28
                "Opinia P.dr DJ na temat podtopionego dziecka jest przesadzona.Gdy
                dziecko "jest
                podtopione" wykonuje się cięcie cesarskie z powodu zagrażajacej zamartwicy a
                nie znieczula sie poródu.Nalezy pacjentkę znieczulić do procedury operacyjnej."

                Pani doktor z pewnością wie, że stwierdzenie zielonych wód płodowych, wcale nie
                takie rzadkie na sali porodowej - czyli potwierdzenie epizodu niedotlenienia
                płodu - nie jest jednoznaczne z podjęciem decyzji o cięciu cesarskim. A może
                Pani doktor chce powiedzieć, że w czasie bolesnego porodu nie dochodzi do
                niedotlenienia płodu ? No to byłoby swego rodzaju novum. Proszę też zwrócić
                uwagę na fakt, iż opisana przez mnie sytuacja była hipotetyczna, choć
                wyobrażalna. Chodziło o to, aby uzmysłowić mało wytłumaczalną różnicę zachowań
                w zbliżonych co do jakości zagrożenia sytuacjach. Dariusz Jędrasiak
              • pipsztok Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 07.03.05, 15:49
                Bardzo dziekuje za kompetentna i pozbawiona stronniczosci wypowiedz. Az milo
                sie czyta watek z ktorego nie bije przemadrzałosc i skrajny subiektywizm.
                Pozdrawiam- ASIA
            • darekjedrasiak Do Pani Joanny "Pipsztok" 07.03.05, 17:14
              Pani Joanno
              Bardzo sobie cenię to, że zechciała się Pani podpisać z imienia i nazwiska. To
              niezrozumiale rzadkie zachowanie na forum. Żałuję tylko, że wypowiedź Pani jest
              nazbyt emocjonalna a za mało merytoryczna. Dała się Pani złapać na haczyk nieco
              żartobliwego w tonie początku postu i nawet nie to mnie zdziwiło, ale to, że to
              jedno zdanie niejako "ustawiło" Pani punkt widzenia wobec spraw daleko bardziej
              poważnych zawartych nieco dalej. Pominę zarzut pieniactwa. Wydawało mi się że
              wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie starałem się jak mogłem, aby to co
              piszę, było możliwie zrozumiałe dla osób odwiedzających to forum. Bezlitośnie
              rozpracowała Pani miałkość moich przemyśleń i wykazała, że jedyne na co mnie
              było stać to niestety porównania "nie na miejscu", "wielce absurdalne" lub
              łagodniej "średnio mądre".
              Co do zdania innych specjalizacji na temat znieczulenia porodu - Pani Joanno,
              każdego dnia współpracuję z chirurgami, patrzę na to samo co oni, jestem tuż
              obok nich, a jednak żadną miarą nie uważam, że mógłbym mieć coś wiążącego do
              powiedzenia w zakresie ich specjalności osobom, które oni leczą. Spotykam się
              również, konsultując pacjentów oddziału chorób wewnętrznych, z internistami.
              Rozmawiamy o tych samych chorych, a jednak nasz uzgodniony punkt widzenia
              wymaga nierzadko wzajemnych uzgodnień. Najbliżej znieczulających na sali
              porodowej anestezjologów są położnicy a innych specjalistów podczas porodu tam
              się nie spotyka (pediatrzy lub neonatolodzy zajmują się innymi sprawami i co
              najwyżej obserwują finał porodu), a jednak z dużym prawdopodobieństwem można
              określić ich średnią wiedzę na temat znieczuleń porodu przynajmniej jako
              niewystarczającą, a w wielu przypadkach zwyczajnie nieaktualną. Jak więc można
              brać pod uwagę takie opinie ? Ja oczywiście rozumiem, że jak się chce, to pod
              uwagę można wziąć dowolną opinię. W końcu nie tak dawno Janusz Weiss z radia
              Zet (o ile mnie pamięć nie myli) dzwoniąc do jakiejś pani i informując ją,
              że 'okazało się, iż Ziemia jednak jest płaska' usłyszał radosny i szczery
              okrzyk - A NIE MÓWIŁAM !!
              Gdyby czytając moją wypowiedź zechciała Pani na chwilę przyjąć inny niż swój
              punkt widzenia, to porównanie z operacją wyrostka robaczkowego (której
              zaniechanie powoduje dobrze mi znane skutki) nie wydałoby się tak zupełnie nie
              na miejscu. Zaniechanie działań w obu sytuacjach prowadzi do szkód. Również nie
              byłoby absurdalnym porównanie z podtopionym dzieckiem, ponieważ w obu tych
              sytuacjach problem jest ten sam - z różnych co prawda przyczyn, ale niewątpliwy
              brak tlenu. W czasie porodu bolesnego porodu zmiany patofizjologiczne prowadzą
              do niedotlenienia. W każdej z tych sytuacji jakieś ono jest. To tak samo
              oczywiste jak wschód Słońca. Jakiego stopnia niedotlenienie byłaby Pani w
              stanie zaakceptować ? 5, 10, 15, 20, 25, 30, 40, 50, 60, 70 % ? Więcej ?
              Problem polega na tym, że w warunkach typowej sali porodowej nie jest to
              parametr dający się łatwo zmierzyć jak na przykład wzrost czy ciężar ciała. To,
              co Pani określa jako absurdalne, dla komórki nerwowej już takie nie będzie, bo
              jej funkcjonowanie nie zależy od opinii czy podejścia do porodu naturalnego.
              Ono zależy w krytycznym stopniu między innymi od tlenu. To co pozostaje, to
              zapobieganie sytuacjom odwracalnym. Np. podawanie tlenu do oddychania, ułożenie
              rodzącej na lewym boku i - czy się to komuś podoba czy nie - również
              znieczulenie (zzo). Każda z kobiet ma prawo wybierać jak rodzi. Nigdy nie
              twierdziłem, że jest inaczej. Skąd miałbym mieć takie prawo ? Tylko niech
              wie, co w trakcie porodu dzieje się z nią i ich dzieckiem i jakie są tego
              skutki na przyszłość. Ja nie bronię kłótliwie swojego zdania. Jeśli już mam
              czegokolwiek bronić, to właśnie z nakazu Hipokratesa, którego choć go Pani
              przywołuje to jednak mało rozumie, bronię rzetelnej wiedzy - sprawdzalnej i
              udowodnionej. A tak BTW, wie Pani, jakie było zdanie Hipokratesa na temat
              wynagradzania lekarza za jego pracę ?
              Na koniec używając Pani temperamentu, jako wielce absurdalny wniosek uznać
              muszę określanie mojej aktywności na forum jako gloryfikowania znieczulenia
              porodu i wiązanie ją ze słonymi opłatami na rzecz właśnie anestezjologów. Ani
              ja go nie gloryfikuję - jeśli jest inaczej, proszę wskazać takie moje
              wypowiedzi, ani też nie jestem w jakikolwiek sposób związany z opłatami za
              cokolwiek, w tym znieczulenie porodu.

              Zechciałaby Pani zdradzić jakie studia medyczne Pani skończyla i czy Pani
              pracuje w zawodzie ?

              Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
              • pipsztok Re: Do Pana Darka J. 07.03.05, 19:04
                Podpisywanie sie imieniem i nazwiskiem pod wypowiedzia osoby, ktora ujawnia
                swoja tozsamosc nie jest niczym niezwykłym- to kwestia kultury osobistej. To,
                co zamierzałam, zdradziłam Panu, nie widze potrzeby zagłębiania sie w temat,
                gdyz Pan jest tak przeswiadczony o swojej racji, ze jakakolwiek polemika z
                Panem nie ma dla mnie wiekszego sensu, nic juz nie wniesie do mojego zycia, ani
                nie zmieni postanowien. Ma Pan niespotykany dla mezczyzn słowotok i z całym
                szacunkiem, ale strasznie ciezko czyta sie takie posty. Jesli chce Pan
                zainteresowac potencjalnego czytelnika i nie zanudzic go na smierc, radziłabym
                skracac wypowiedzi do niezbednego minimum merytorycznego, a Pana wypowiedzi to
                sa słowa, słowa... Pragne zauwazyc, ze Pan równiez bardzo emocjonalnie
                podchodzi zarowno do tematu, jak i do odpowiedzi na poszczegolne posty.Nie jest
                Pan od tego wolny, niestety. Od lekarza oczekuje sie wiekszego obiektywizmu i
                tego, iz bedzie robił cos wiecej niz tylko łapał na haczyk mniej lub bardziej
                zartobliwym tonem.Ma Pan czas na takie wykłócanie sie? To dziwne. Znam wielu
                lekarzy i sa oni bardzo zajetymi ludzmi. Ten zawod do czegos zobowiazuje. Do
                pokory rowniez i do dystansu do wlasnych pogladow takze. Zupelnie nie
                interesuje mnie równiez Pana interpretacja moich zarzutów, gdyz mam wrażenie,
                ze probuje sie Pan (zupełnie niepotrzebnie )tłumaczyc, poza tym nie odpowiada
                mi Pana sposob wypowiadania sie w stosunku do wiekszosci osob na forum.
                A czemu pomija Pan zarzut pieniactwa? Mam wrazenie, ze to główny powod Pana
                czestego bywania na tym forum- potrzeba wykazania sie swoja niezwykła wiedza
                przed ludzmi nie zwiazanymi ze swiadkiem medycznym. Jesli sie myle i na prawde
                bywa Pan tu po to, aby podzielic sie swoja wiedza z rzesza nieuswiadomionych-
                zwracam honor i jednoczesnie zwracam Panu uwage na sposob, forme i tresc
                wypowiedzi. Mniej emocji, pieniactwa, a wiecej dystansu do własnej osoby i
                samych meytorycznie bogatych wypowiedzi. Tego Panu i sobie zycze.
                A propos- nie uwazam, aby moje, jak Pan to ujął :"bezlitosne rozpracowanie"
                bylo faktycznie tak bezlitosne,jest zupełnie adekwatne do faktów. Mysle
                równiez, ze jak najbardziej mam prawo uzywac sformułowan typu "nie na miejscu",
                czy tez "wielce absurdalne", gdyz tak własnie myslę i nadal twierdze, ze to
                nietrafne porównania.Czesciowo z moja opinia zgodziła sie rowniez Pani dr,
                ktora stwierdziła, ze Pana porównanie do takowych nalezy.I nie jest ono
                odosobnione.
                Prosze róniez nie ironizowac, gdyz zasiegajac opini nie brałam pod uwage
                dowolnej, przypadkowej osoby, przeciwnie- rozmawiam na ten temat z lekarzami i
                to nie tylko z tytułem lek.med.Zdziwilby sie Pan jak wile osob ma bardzo duze
                pojecie na ten temat(niejeden specjalista oburzylby sie, gdyby przeczytal, co
                Pan tu wypisuje podwarzajac ich kompetencje! To tak, gdyby ktos stwierdził, ze
                Pan ma pojecie tylko o znieczaniu)Uwazam taka uwage za bardzo niegrzeczna.
                To, ze powinien Pan znac skutki powikłan po perforacji do jamy otrzewnej, jest
                tak oczywiste, ze az dziwi mnie panskie zapewnienie o tym.
                Pyta mnie Pan skad mialby miec prawo do narzucania innym swojego zdania? To ja
                Pana pytam- skad Pan je ma, bo ja nie mam zielonego pojecia?
                A Hipokratesa rozumiem tak samo jak Pan, tylko Pan ma swoja wielce subiektywna
                interpretacje jego twierdzenia.
                Na szczescie mam dostep do rzetelnej, nie podbarwionej zbednymi, negatywnymi
                emocjami, całkowicie obiektywnej wiedzy medycznej i do osob, ktore bez zbednego
                wywyzszania sie i przerostu ambicji, w sposob całkowicie zrozumialy chętnie sie
                ze mna podziela interesujaca mnie tematyka z tej dziedziny medycyny.
                Zegnam Pana
                • darekjedrasiak Do Pipsztoka 09.03.05, 21:45
                  Może bym i nie odpowiedział, ale ten wielkopański ton w jakim Pani zakończyła
                  posta uprawnia mnie do odpowiedzi. Minęło kilka dni i ten wątek nie budzi już
                  niczyich emocji, więc proszę potraktować ją w kategoriach całkowicie prywatnych.
                  To, co uderza to unikanie za wszelką cenę argumentów merytorycznych. Pojawiają
                  się oceny, dobre rady, komentarze które łączy wspólna cecha - brak
                  uzasadnienia. Czy się to Pani podoba czy nie, to nie Pani jest dysponentką
                  mojego honoru i etyki zawodowej i nie Pani może mnie ich pozbawiać. Takie
                  zachowanie określić mogę jako najwyżej śmieszne.
                  "Na szczescie mam dostep do rzetelnej, nie podbarwionej zbednymi, negatywnymi
                  emocjami, całkowicie obiektywnej wiedzy medycznej i do osob, ktore bez zbednego
                  wywyzszania sie i przerostu ambicji, w sposob całkowicie zrozumialy chętnie sie
                  ze mna podziela interesujaca mnie tematyka z tej dziedziny medycyny." Skoro tak
                  jest, to proszę pomagać kobietom na tym forum. Skoro Pani skrywa przed nimi tę
                  wiedzę, to jak to się ma do Pani deklaracji o znajomości Hipokratesa ? Może
                  Pani tylko o nim słyszała ? Dariusz Jędrasiak


                  • darekjedrasiak Do Pipsztoka cąg dalszy 09.03.05, 22:08
                    Uprzedzam też, że cokolwiek by Pani napisała, nie będę odpowiadać.
                    • monias3 Re: Do Pana Darka 10.03.05, 12:04
                      Panie Darku! Wiem ,że nie potrzebuje Pan przejawów czyjegoś poparcia czy
                      sympatii aby czuć się potrzebnym na tym forum. Ja jednak czytając powyzsze,
                      moim zdaniem neurotycznie zabarwione wypowiedzi Pani Doktor, mam nieodpartą
                      wielką chęć solidaryzowania się z Panem przeciwko buńczucznie nadętym od
                      własnych kompleksów wypowiedziom niektórych osób. Robię to gdyż uważam Pańską
                      pomoc za naprawdę cenną , popartą rzetelną wiedzą a jednoczesnie
                      bezinteresowną. Nie mam pojęcia skąd biorą się takie nacechowane
                      złośliwością,skrajnym subiektywizmem , histeryczną obroną przez atak
                      wypowiedzi, jakie zaserwowała Pańska przedmówczyni. Moim osobistym zdaniem
                      przemawiaja prze znią głębokie kompleksy. A i temperament...Zaskoczyła mnie
                      furia , z jaką został Pan zaatakowany i powody - czy w ogóle jakies były?
                      • darekjedrasiak Re: Do Pana Darka 10.03.05, 16:10
                        Przeciwnie, właśnie w chwili takich zachowań, jakie demonstruje obecnie
                        Pipsztok (choćby w najnowszym poście), przydaje się przeciwwaga w postaci
                        bardziej obiektywnej opinii. Bardzo za nią dziękuję. Jest dla mnie naprawdę
                        ważna. Choć co jakiś czas pojawia się ktoś, kto reaguje podobnie jak Pipsztok,
                        to jednak nie potrafię takiego poziomu zaakceptować.
                        Co do powodów ataku, to wszystko, co przeze mnie napisane w tym wątku, mogło
                        się nim stać. Rozum śpi, więc "furia" to właściwe określenie. Przeczytałem
                        niedawno jeszcze raz swoje wypowiedzi w tym wątku, żeby sprawdzić, czy z mojej
                        strony wszystko było OK. Nic takiego nie znalazłem. Raz jeszcze dziękuję Darek
                        Jędrasiak
                  • pipsztok Re: Do Pipsztoka 10.03.05, 13:20
                    I bardzo dobrze, prosze Pana!Ja rownie nie bede odpowiadac, ani komentowac
                    zadnej z Pana wypowiedzi(za bardzo nie ma czego),gdyz wszystko, co chcialam
                    Panu powiedziec, juz powiedzialam. Zas to, co Pan pisze nie ma dla mnie zadnego
                    znaczenia. Nie jest Pan dla mnie zadnym autorytetem.Pyta Pan czemu nie dziele
                    sie swoja wiedza na forum?Odpowiadam dla potencjalnie czytajcych, nie dla Pana,
                    rzecz jasna: poniewaz nie jestem ginekologiem, anestezjologiem, a wiec zadna z
                    osob upowaznionych do tego, aby zamieszczac wiedze tego typu na publicznym
                    forum.Tak, jak pisze, mam dostep do wiedzy, ale to jeszcze nie powod, zeby
                    zamieszczac balwochwalcze wypowiedzi na tym, ani zadnym innym forum.Mam ja na
                    wlasny uzytek. To, ze ktos ma dostep, nie znaczy, ze jest pelnoprawnym
                    dysponentem wiedzy medycznej. Wszystko tu juz zostalo powiedziane, a dziewczyny
                    musza podjac decyzje same. To ich cialo, ich organizm- ich wybor!
                    Zreszta, po co kolejna samozwancza osoba, w dodatku wszystkowiedzaca? Pan
                    wystarczy za 10- osob, prosze Pana.Tylko Prosze pamietac o jednym: primum non
                    nocere!
                    P.s A Pan to moze znal go osbiscie(Hipokratesa)? Coz za glupie stwierdzenie.
                    Pozdrawiam i zegnam na zawsze, mam nadzieje
                    Joanna Zakrzewska
                    I jeszcze jedno- niech Pan sobie nie schlebia- nie zamierzam dysponowac niczym
                    co nalezy do Pana i prosze sie nie obawiac- nie pozbawie Pana na prawde niczego!
                    To wlasnie jest smieszne.
    • mandarynka333 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 15:45
      Bardzo Ci współczuję!!!ciekawa też jestem gdzie w jakim kraju panuje taka
      ciemnota????? I dlaczego na miłośc boską dziewczyny same nie sprawdzają i nie
      szukają informacji tylko pozwalają sobie wszystko wmówić???? czytałam na tym
      forum kiedyś dawniej że jedna z Pań nie była 10 (!)lat u ginekologa bo jak raz
      poszła się zapisać to pielęgniarka w recepcji powiedziała jej że jest zdrowa
      (!!!!)
      Polecam jeden z najlepszych serwisów jakie na temat zzo spotkałam.
      morfeusz2001.webpark.pl/znieczulenie.html
      Zyczę wszystkim (sobie teżwinkdużo rozsądku na przyszłość...
    • atlantis75 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 16:25
      Miałam znieczulenie. Uważam, ze dobrze podane może przynieść więcej pożytku.
      Jeżeli masz traumatyczne przeżycia z pierwszego porodu to weż znieczulenie. A
      przynajmniej weż taką opcję pod uwagę.

      Pozdrawiam smile
    • polarna77 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 17:12
      Witam!!!
      W sobotę minie miesiąc od mojego pierwszego porodu. Rodziłam z zzo i choć
      dostałam je przy rozwarciu tylko na 1,5 cm (a do takiego rozwarcia doszło po 4
      godzinach bólu) to i tak mnie bolało wystarczająco. Znieczulenie okazało się
      wybawieniem (z wdzięczności zaproponowałam anestezjologowi małżeństwo w
      obecności mojego męża wink). Polecam znieczulenie- dzięki niemu w godzinę póżniej
      miałam już rozwarcie na 10 cm i synka na brzuchusmile)). Nie wpływa źle na dziecko,
      bo nie ma z nim kontaktu, a na mamę wpływa cudownie. Dzięki temu nasz mały
      Maciuś już ma planowane rodzeństwo (za rok znowu się postaramy, żeby się mogli
      razem bawić, a potem może jeszcze jedno- kto wie) a ja już nie mogę się doczekać
      kiedy minie te 6 tygodni połogu i jak dorwę mojego męża to rany...
      Ale się rozpisałam, ale napiszę jeszcze jedno- gdyby nie znieczulenie i bardzo
      dokładny wybór kliniki i lekarza to myślę, że Maciuś miałby duże szanse na bycie
      jedynakiem- a to przecież trochę smutno...
    • zzz12 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 17:33
      Mysle, ze abstrahujac od pogladow lekarzy na temat znieczulen taki strach i
      fatalne doswiadczenia z porodu sa ewidentnym wskazaniem do znieczulenia
      (planowego) kolejnego porodu. Chyba sie nie myle, doktorze Jedrasiak?
      Tak w ogole to leczenie bolu jest obowiazkiem wspolczesnej medycyny, i dlatego
      IMHO znieczulenie do porodu powinno byc dostepne dla kazdej kobiety, o ile
      sobie tego zazyczy.
      • darekjedrasiak Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 24.02.05, 20:13
        Witam Wskazaniem do znieczulenia jest ból. Rozumiem co Pani ma na myśli,
        chociaż samego strachu i doświadczeń w których ma on swoje korzenie nie
        uważałbym za wskazanie do znieczulenia porodu. Strach i to wszystko, co jest z
        nim związane wymagałoby raczej dokładnego wyjaśnienia przebiegu porodu i swego
        rodzaju gwarancji bezpieczeństwa, że sytuacja się nie powtórzy, przez co
        rozumiem również dostępność do znieczulenia bólu porodowego, gdy tylko taka
        będzie wola kobiety rodzącej. W moim przekonaniu zwalczanie bólu zawsze było,
        jest i będzie niezwykle istotne dla leczonego i leczącego, a prawo kobiet do
        swobodnego wyboru w tym zakresie podkreślam przy każdej możliwej okazji.
        Pozdrawiam Darek Jędrasiak
    • fionka75 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 15:29
      witaj! ja mam już jeden poród za sobą, a drugi przed sobą. Podczas pierwszego
      porodu poprosiłam o znieczulenie zzo i podano mi je we właściwym czasie.
      Znieczulenie jednak nie przyjęło się należycie, bo mimo wszystko czułam ból
      jednej strony ciała. Nazywa się to, że znieczulenie przyjęło się w łaty. Poród
      był dosyć chaotyczny, położna pytała się mnie, czy czuję poarcie, a ja nie
      wiedziałam czy czuję to parcie, czy nie. Mówiła mi, kiedy mam przeć. W
      konsekwencji ta faza porodu przeciągnęła się do prawie trzech godzin, a i tak
      dzidziusia wyciągnięto za pomocą kleszczy. Nie było to na szczęście zbyt
      bolesne, bo dołożyli mi jeszcze jakiś środek znieczulający i czułam się jakbym
      była na haju. Dlatego teraz przy drugim porodzie nie wiem czy chciałaby mieć
      znieczulenie zzo, widząc że może się poród zakończyć kleszczami lub vakum. Nie
      ma reguły, ale nie chcę cię straszyć z tym znieczuleniem, przemyśl sobie masz
      jeszcze czas, ja już za bardzo nie mam czasu na myślenie i chyba świadomie nie
      nie zdecyduję się na to znieczulenie, chociaż też bardzo boję się bólu, bo ne
      jestem zbyt odporna. Pozdrowienia
      • majka311 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 25.02.05, 15:44
        Fionka, dzieki za uwagi. Jestem ciekawa wszystkich doswiadczen z zzo.
        Powodzenia przy nastepnym porodzie; oby byl 30-minutowy i bezbolesny. 30minut
        to najkrotszy czas porodu, o jakim slyszalam od znajomej.
        • true_blue Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 26.02.05, 12:13
          Majka - powiedz co to za kraj co nie chca dawac znieczulenia?
          Ja jestem w Szwajcarii i tutaj znieczulenie jest w standardzie (na zyczenie
          oczywiscie - bez przymusu).
          Pozdr.
          • galela Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 26.02.05, 18:01
            5 misięcy temu urodziłam córkę bez znieczulenia. Gorszego bólu nie mogę sobie
            nawet wyobrazić. Następne dziecko chciałabym urodzić w zzo. Jeżeli mogę coś
            poradzić to nie zgadzajcie się na dolargan. Ja go dostałam wcale nie poczułam
            ulgi, jedynie poczułam się jak naćpana, ból dalej narastał, a ja byłam tak
            otumaniona że nie mogłam ani wstać, ani się odezwać ani powitać nowonarodzonego
            dziecka...
    • eemka Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 27.02.05, 10:52
      9 lat temu rodziłam bez znieczulenia, silami natury i niezbyt mile to wspominam.
      Najpierw 8 godzin lezałam i nic a potem oksytocynka i (brrr) okropne bóle przez
      6 godzin. Z pierwszego porodu najmilej wspominam bóle parte i szycie bo
      praktycznie dla mnie mniej odczuwalne niz skórcze. Przed porodem kilkakrotnie
      zemdlałam z bólu przy miesiączce.

      3 miesiące temu urodziłam drugie dziecko.

      Nawet nie brałam pod uwagę ze mogę poprosic o ZZO, bałam się ze coś moze pojsc
      nie tak, ze igła się omsknie i nie będę mówić co dalej.

      W nocy dostałam bóli, które ustały. Pojechałam do szpitala gdzie dali mi test z
      oksytocyny (bardzo niewielką dawkę) macica podjela pracę zaczely sie skurcze
      lecz nie było postępu. Skurcze były coraz mocniejsze a przy tym ból potęgował
      się ponad miarę. Nie wiem co się ze mną działo mozliwe ze mi się film urywał. 3
      ostatnie skurcze które pamiętam były okropne. Uswiadomiłam sobie ze jeszcze
      jeden taki skurcz i odlecę, pielęgniarki bały się ze spadnę z lózka bo zaczelo
      mną rzucac.
      Oprzytomniałam w przerwie i zapytałam czy ja mogę dostac znieczulenie i za
      chwilkę były przy mnie dwie kochane kobiety które zabrały odemnie te straszne
      bóle. Znieczulenie miałam podane przy rozwarciu na 3,5 cm.resztę rozwarcia
      poszło błyskawicznie na co połozna się zdumiała ze az tak ładnie i szybko.
      Nie wiem dokładnie kiedy bo wydawało mi się ze chwilkę po zastosowaniu
      znieczulenia położna powiedziała zebym spróbowała poprzec troszkę , na co
      strasznie się zdziwiłam ze to juz no i po chwili synek był juz na świecie.
      Pewnie bez znieczulenia zwijalabym się z bólu jeszcze kilka godzin.

      Dziecko urodziło się zdrowiutkie,prawie wypoczęte i patrzyło na mnie oczkami
      czego nie mogę powiedziec o pierwszym , gdzyz oczy jego widziałam dopiero po 2
      tygodniach.
      Idąc do szpitala myślałam tylko o tym zeby mnie nie cieli a o zzo ani trochę .
      wyszło na odwrot, na szczęscie nie cieli. uff

      Po porodzie miałam tyle energii ze na d... nie mogłam usiedzieć.

      Jedyny skutek ujemny ze znieczulenia to myśl ze nie dałam rady wytrzymać tych
      cholernych bóli, na szczęscie po miesiącu zmieniłam zdanie.

      Cieszę się ze mogłam z tego skorzystac.
    • yola13 Re: Znieczulenia podczas porodu-urazy psychiczne 27.02.05, 12:21
      majka311 napisała:
      ale lekarze, gdzie rodziłam powiedzieli mężowi, że
      > znieczulenie jest zawsze niebezpieczne, a to, że kobieta cierpi jest
      > naturalne.
      Jezus Maria, gdzie jest ten szpital w którym lekarze podają tak bzdurne
      informacje, na jakiejś bezludnej wyspie, czy w kosmosie? Lekarzom którzy gadają
      takie bzdury(o rzekomej szkodliwości znieczulenia ZZO, i o konieczności bólu),
      proponuję przeszkolić się trochę w tej dziedzinie. Znieczulenie ZZO nie ma
      negatywnego wpływu na płód, gdyż jest podawane do przestrzeni
      zewnątrzoponowej , okalającej przestrzeń podpajęczynówkową, nie przenika do
      krwi płodu, w przeciwieństwie do Dolarganu, który podany dożylnie niestety
      przenika. Znieczulenie ZZO powinno być już podawane we wszystkich szpitalach,
      bo przynosi niesamowitą ulgę w wielkim cierpieniu, jakim niewatpliwie jest
      poród. Uważam że zwłaszcza lekarze- mężczyźni, powinni jak najmniej wypowiadać
      się o bólu rodzącej kobiety, bo są niestety mało wiarygodni i nie obiektywni.
      Może jakby Ci panowie mieli sami urodzić dziecko, to inaczej by się
      wypowiadali. Jeżeli chodzi o porod w ZZO, to jest faktycznie prawdopodobieństwo
      że może się on nieco przedłużyć, a niektórym lekarzom jest to nie na rękę,
      dlatego zdarzają się ciągle porody wywoływane, nacinanie krocza, wypychanie
      płodu, aby tylko zdąrzyć ,przed końcem zmiany, ale to nie jest żaden argument
      przeciw znieczuleniom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka