Dodaj do ulubionych

jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce

01.04.05, 11:48
w samochodzie ????
chodzi mi oczywiscie o gondole do tego przystosowana
slyszalam bowiem dwie sprzeczne opinie:
1. ze gondola jest lepsza dla maluszkow nic fotelik, bo dzidzia lezy zupelnie
plasko - a to dla niej najlepsze
2. ze gondola jest bardzo niebezpieczna, bo w niej w zaden sposob glowka
dziecka nie jest chroniona, a poza tym to podobno w Polsce gondole nie maja
homologacji
obydwie opinie uzyskalam od sprzedawcow wozkow
wiec jak to jest naprawde ???
Obserwuj wątek
    • zuz-anka Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:00
      Są gondole ze styropianowym wkładem pod główkę malucha, żeby się nie telepała -
      mi taką pożyczy kuzyn, nie wyobrażam sobie mimo wszystko noworodka w foteliku -
      a już np wczesniaka? Chociaż podobno za gondole można dostać mandat, ale to ja
      jestem matką, a nie policjant. Pozdrawiam.
      • maja45 Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:06
        Więc jako matka użyj mózgu i wyobraz sobie wypadek z dzieckiem w gondoli.
        Są specjalne wkładki do fotelików dla noworodków i wcześniaków.
        No i w macicy dziecko nie lezy na płasko, wiec przeżyje i transport w foteliku
        ze szpitala do domu.
        Marta
        • zuz-anka Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:13
          Używam i dlatego przewiozę w gondoli ze specjalnym wkładem. Nie każdy ma
          pieniądze na nowy fotelik, ja mam dość stary "spadkowy" i widzę, czym się różni
          od tych drogich i nowych (i bezpiecznych?). Proszę wiec mnie nie obrazac.
    • kapoosta Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:09
      Jest tylko kilka gondoli na rynku, które nadają się do przewożenia dziecka
      samochodem, na pewno chicco ma takie modele i deltim
      • bazylea1 Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:17
        przepisy (Kodeks drogowy) dopuszczają przewożenie niemowląt w „innych
        urządzeniach” przystosowanych do tego. są w sprzedaży gondole mające stosowne
        atesty, z systemem mocowania. o konkretny model można się ew. spytać na
        policji. natomiast nie wiem jak się to ma do kwestii bezpieczeństwa, czy w
        razie wypadku dziecko jest równie dobrze chronione jak w foteliku.
        • kariba Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:28
          Witam dziewczynysmile Jak wychodziłam ze szpitala z moim malutkim syneczkiem to
          ważył 2 kg. Zakupiliśmy fotelik samochodowy z wkladem dla noworodka. Mój synuś
          wpadl w ten fotelik i nijak nie można go było zapiąć pasami. Sami lekarze kiedy
          wychodziłam doradzili mi wsadzić małego w gondolkę. Na szczęście bezpiecznie
          dojechaliśmy do domu. Na wizyty lekarskie też jeździliśmy w gondolce bo do
          fotelika był poprostu za mały. Krzyczał prężył się i płakał bo zwyczajnie było
          mu niewygodnie. Teraz to jest z niego kawał chłopa waży ponad 4 kg i fotelik
          jest dobry. Same kiedy przymierzycie maleństwa do fortelików podejmiecie
          decyzję czy oby nie w gondolce.
    • mazuba Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:21
      fotelik jest o tyle lepszy, ze jest przypiety do samochodu pasami a dodatkowo
      dzidzia w nim jest rowniez przypieta pasami wiec w razie gdyby super kierowcy
      ktos nagle zajechal droge i byl okropny wypadek (czego niekomu nie zycze) to
      dzidzia nie przypieta pasami w zwyklej gondolce lub nosidelku- wkladce (brrr!)
      moze spasc, wypasc, zostac przewrocona, zmiazdzona, itd, itp.
      ja nie wiem nad czym dziewczyny sie zastanawiaja. po to sa foteliki i pasy,
      zeby z nich korzystac.
      i jeszcze jedno: jedna z dziewczyn kiedys (niedawno) napisala, ze jak wsadzic
      malucha do takiego WYGIETEGO fotelika...
      a druga rezolutnie napisala, ze przeciez w brzuchu dzidzia byla bardziej
      wygieta i kregoslupowi nic sie nie stalo...

      zycze wszystkim przyszlym mamom do ktorych sie zaliczam bezpiecznego powrotu do
      domu z dzidziulkiem
      magda, 40 tc
      • zuz-anka Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 12:24
        Gondole też są przypinane pasami i tez mają pasy w środku do przypięcia dziecka;
        Chociaż pewnie ich koszt jest bardzo wysoki i nie opłaca się na 1 wiezienie
        kupować. Ja na szczęście mogę pożyczyc.
        • 7venezia Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 14:53
          zgadza sie, gondole np firmy chicco, peg perego bebe confort czy bebecar maja
          specjalne atestowane gondole i do tego dokupuje sie pasy (koszt od 89 w chicco
          do 189 w innych firmach). Pasy tez mocuja gondole do tylnego siedzenia a w
          srodku jest dodatkowy pas (z miekka oslona) kotrym przypinamy maluszka do
          gondoli. Mnie powiedziano, ze jak si ejedzie na dlusze trasy (ponad 2 godizny)
          to nie powinno sie wozic dziecka w foteliku, lub robic przerwy - ale ile taka
          przerwa mialaby trwac - nie wiem.
    • fasola25 dziekuje wszystkim 01.04.05, 12:30
      dziekuje wszystkim
      ale szczerze mowiac dalej nie wiem
      chyba musze poszukac jakiejs opinii fachowca
      pozdrawiam
      • plavusa dodam cos bardzo niemiłego..... 01.04.05, 14:10
        w przypadkowej rozmowie z lekarzem mojego synka w szpitalu (dość często zdarza
        nam się tam leżeć)usłyszałam od niego, że mieli dość sporo (nie pojedyncze)
        przypadków śmierci łóżeczkowej podczas jazdy samochodem w gondoli. Chodzi o to,
        że dziecko jedzie bokiem. Nikt o tym nie mówi.
        Ja tez jestem w ciąży i chcę dla moich dzieci jak naljepiej i chyba nie będę
        dziecka woziła w gondoli....
        • bazylea1 Re: dodam cos bardzo niemiłego..... 01.04.05, 15:00
          mówicie o dwóch różnych sprawach. przewożenie dziecka w niezamocowanej
          gondolce, nie przypiętego pasami jest absolutnie niedopuszczalne i śmiertelnie
          niebezpieczne, tak samo jak wożenie go na rękach w beciku. czymś innym są
          gondolki z pasami/systemem do umocowania zarówno dziecka jak i gondoli.

          Plavusa, w gondoli dziecko lezy na plecach. nie rozumiem o co chodzi z tą jazdą
          bokiem.
          • wieczna-gosia Re: dodam cos bardzo niemiłego..... 01.04.05, 15:40
            bokiem do kierunku jazdy.

            ja jednak dlatego wlasnie wybralabym fotelik a nie atestowana gondole.

            bo przy tfu tfu wypadku maluch siadzi tylem do kierunku jazdy i uderzenie wciska
            go w fotelik a jego sila rozklada sie na oparciu fotelika.

            A w gondoli uderzenie zadziala najpierw na dziecko umocowane bokiem, z pewnascia
            mi szamotnie, w czasie wypadku przeciazenie to jakies 200- 300 kilo.....


            ale oczywiscie- jesli gondola ma atest to oczywiscie mozna w niej przewozic
            dziecko, to wtedy jedna z opcji. Wozenia w gondolce ot tak nie rozumiem i nie
            zrozumuiem nigdy. Co z tego ze ojciec nowy medzie jechal jak z jajkiem? A ktos
            mu wjedzie w kufer..... tfu tfu....

            jedna odpowiedz mnie tu rozbroila- ze za wozenie w gondolce grozi mandat ale to
            nie policjat jest matka ale autorka.

            Oczywiscie foteliki zostaly wymyslone, wprowadzone i sa udoskonalane ze wzgledu
            na rosnace lobby producentow fotelikow, a nasze pokolenie jezdzilo bez
            fotelikow i przezylismy i policjant powinien to zrozumiec wink)) no dajcie spokoj
            dziewczyny...
          • fasola25 Re: dodam cos bardzo niemiłego..... 01.04.05, 15:58
            nikt tu nawet nie pomyslal o wozeniu dziecka w nieprzypietej gondolce
            caly czas dyskutujemy o gondolkach przystosowanych do jazdy samochodem - czyli
            majacych zaczepy do pasow i specjalny pas wewnatrz do przypiecia dzieciaczka
            a z jazda bokiem chodzi o to, ze rzeczywiscie dziecko lezy na plecach, ale,
            wraz z autem, posywa sie w bok
            • zuzka.slavo Homologacja wydana przez PIMOT 01.04.05, 18:32
              My zakupilismy wozek Deltim Focus + zestaw GF 150 do mocowania gondolki w
              aucie. W sklad zestawu wchodzi pas do przymocowania dziecka do gondoli, taki
              pas ochronny do wsadzenia w okolice glowki dziecka i metalowy stelaz do
              umocowania gondoli w samochodzie. Gondole zapina sie pasami bezpieczenstwa na
              tylnym siedzeniu.
              Kontaktowalam sie z PIMOT-em (Przemyslowy Instytut Motoryzacji) w sprawie
              bezpieczenstwa gondoli, i otrzymalam odpowiedz:
              "Badania urządzenia zabezpieczającego dziecko GF150 były prowadzone w PIMOT w
              2000 r. uzyskując wynik pozytywny.
              Firma DELTIM uzyskała homologację nr E2O 44R-03 0422."

              Wiec policja nie moze sie przyczepic do gondoli z atestem. Mysle, ze PIMOT nie
              wydaje homologacji urzadzeniom zagrazajacych bezpieczenstwu.

              Decyzja nalezy do Ciebie smile

              Zuzka
    • joakal Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 01.04.05, 21:17
      Jeśli planujesz dłuższe podróże z maluchem możesz zakupić fotelik który można
      rozłożyć na płasko - Play Prima Aluminium (ja właśnie taki kupiłam)
      Jest drogi ale wolałam zapłacić więcej niż męczyć małą w standardowym foteliku -
      pomysł przewożenia w gondoli bokiem do kierunku jazdy uważam za bezsensowny i
      niebezpieczny.
      • fasola25 fotelik Play 01.04.05, 22:11
        nie wiem czy wiesz, ze fotelik Play, ktory rzeczywiscie mozna rozlozyc na
        plasko, niewiele rozni sie od reszty fotelikow pod wzgledem uzywania go w
        samochodzie
        po prosto w samochodzie i tak maksymalnie mysisz podniesc oparcie fotelika
        po pierwsze dlatego, ze inaczej chyba nie da sie go wpiac
        a po drugie wozenie dziecka tylem do kierunku jazdy w rozlozonym na plasko
        foteliku byloby chyba malo rozsadne
        ulozenie dziecka w normalnym foteliku wydaje sie najbardziej rozsadne
        pozdrawiam
        • ejaell od fizjoterapeuty 01.04.05, 23:48
          Dostaliśmy w szkole rodzenia. Mnie raz na zawsze wybiło to z głowy pomysły z
          przewożeniem dziecka w gondoli. Zwłaszcza bokiem do kierunku jazdy.

          Po co ten fotelik? - lekcja anatomii

          DELIKATNI PASAŻEROWIE
          Niemowlęta i dzieci są pasażerami o delikatnej, wątłej i kruchej budowie. Ich
          głowy są duże i ciężkie w porównaniu z resztą ich ciała. Główka 9-cio
          miesięcznego noworodka stanowi 25% całkowitej jego masy ciała. Głowa dorosłego
          mężczyzny to tylko 6% jego masy. Głowa dziecka ma również nieco inne proporcje.
          Jego twarz jest relatywnie mała w porównaniu z reszta jego głowy. Jeśli
          noworodek lub dziecko doświadczy urazu głowy, oznacza to często uszkodzenia
          mózgu, które są generalnie znacznie bardziej poważne niż obrażenia twarzy.
          Uszkodzenia głowy u noworodków są często bardzo poważne, ponieważ ich czaszka
          jest cieńsza niż dorosłych.

          PODATNA NA USZKODZENIA SZYJA I MIEDNICA
          Innymi czynnikami, które sprawiają, że dziecko jest bardziej podatne na
          obrażenia są: nieproporcjonalnie nikła i nierozwinięta szyja i nierozwinięta
          miednica. Podstawowa, kluczowa różnica pomiędzy miednicą dorosłego a dziecka
          polega na tym, że miednica dziecka nie ma wyróżniającej się struktury znanej
          jako grzebień biodrowy łac. crista iliaca Ta formacja kostna [a w szczególności
          kolec biodrowy przedni górny łac. spina iliaca anterior superior] zapobiega u
          dorosłych pasażerów zsuwaniu się pasa bezpieczeństwa do góry oraz uszkodzeniu
          organów wewnętrznych podczas kolizji. Miednica dziecka do 9 – 10 roku życia ma
          bardzo zaokrąglony kształt. Dopiero podczas okresu dojrzewania miednica
          uzyskuje „dorosły” kształt z w pełni rozwiniętym grzebieniem biodrowym.

          MIĘKKI SZKIELET
          Kręgi szyjne noworodka zbudowane są z oddzielnych części kostnych połączonych
          tkanką chrzestną. Inaczej mówiąc szkielet noworodka jest ciągle miękki. Te
          chrząstki zmieniają się w kości powyżej 3 roku! życia dziecka. Proces
          kostnienia przebiega aż do okresu dojrzewania. Podobnie, stopniowo następuje
          dokonuje się też rozwój mięśni i ścięgien szyjnych. Kręgi szyjne [i nie tylko]
          człowieka zmieniają ponadto przez lata swoje kształty w procesie wzrostu.
          Płasko ukształtowane trzony kręgów małego dziecka zmieniają się
          w „siodełkowato” ukształtowane trzony kręgów dorosłego człowieka. Sposób
          ukształtowania kręgów dorosłego człowieka pomaga wiec w tym, by kręgi mogły się
          trzymać razem, kiedy głowa jest rzucona do przodu pod wpływem gwałtownego
          hamowania samochodu. Małe dziecko nie ma niestety tej ekstra ochrony.



          • zuz-anka Re: od fizjoterapeuty 02.04.05, 19:18
            ale podczas wypadku czy gwałtownego hamowania również w foteliku główka dziecka
            może mocno odskoczyć do przodu, a potem i tyłu, takze może uderzyc
            ciemiaczkiem! Wniosek - im mniej noworodek jest wożony, tym lepiej.
    • ejaell cd od fizjoterapeuty: 02.04.05, 00:10
      TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY BEZPIECZNIEJ – DLA WSZYSTKICH

      Najbezpieczniejszym sposobem podróżowania samochodem jest siedzenie tyłem do
      kierunku jazdy. Było by to rzeczywiście dobre dla nas wszystkich by podróżować
      w pozycji odwróconej, ale biorąc pod uwagę obecne konstrukcje samochodów jest
      to niewykonalne dla dorosłych. Ale małe dzieci mogą i powinny podróżować
      samochodami odwrócone twarzą do tyłu tak długo jak tylko jest to możliwe. Przy
      zderzeniu czołowym głowa siedzącego przodem pasażera jest rzucana do przodu ze
      znaczna siłą. To jest pęd wprawiający głowę w ruch w kierunku przód-dół do
      klatki piersiowej a następnie z powrotem do góry. Szyja dorosłego może
      wytrzymać takie naprężenia relatywnie dobrze, ale szyja małego dziecka niestety
      nie może. (...)
      W przypadku kolizji polegającej na uderzeniu przodem samochodu w przeszkodę lub
      inny samochód całe plecy dziecka absorbują siłę uderzenia, a dużo bardziej
      podatna na uszkodzenia szyja pozostaje ochroniona. (...)
      Jedna z popularnych [powiedziałbym: "ludowych"] błędnych koncepcji głosi
      jednakże, że siła mięśni może przezwyciężyć, pokonać te siły i że dziecko,
      które potrafi już samodzielnie trzymać podniesioną głowę i siedzieć w pozycji
      wyprostowanej jest wystarczająco silne by siedzieć przodem. Osobiście polecam
      obejrzenie crash testów dostępnych na kilku stronach internetowych np. na
      stronie austriackiego moto klubu Oeamtc [www.oeamtc.at] Poświęcenie zaledwie
      kilku minut i obejrzenie kilku filmów (zawierających testy fotelików czołowych
      producentów) daje zupełnie inne spojrzenie. Skłania do tego by zastanowić się
      solidnie nad tym czy nie można by było jeszcze czegoś zrobić dla poprawy
      bezpieczeństwa najmłodszych pasażerów.

      Przy zderzeniu z prędkością 50km/h mamy do czynienia z przyspieszeniami (a w
      sensie dosłownym z opóźnieniami) działającymi na wnętrze samochodu rzędu 25G. W
      tym czasie dla przykładu głowa siedzącego przodem dorosłego pasażera
      może „doświadczyć” aż 60 do 70G!!! Dzieje się tak dlatego, że głowa zatrzymuje
      się później i bardziej raptownie niż rama samochodu. Kręgosłup szyjny dorosłego
      może wytrzymać – przeciwstawić się groźnym siłom rozciągającym związanym z
      opóźnieniem do 100G, a uszkodzenia są wtedy zawsze związane ze złamaniami. Z
      drugiej zaś strony, niedojrzały i niewykształcony kręgosłup małego dziecka
      składa się z segmentów kostnych i tkanki chrzestnej, a wiązadła są luźne –
      przystosowane do rozrostu, dalszego rozwoju. Ta kombinacja pozwala na
      deformacje i rozerwanie słabych elementów kręgosłupa w warunkach zderzenia.

      Jak długo więc trzymać dziecko tyłem do kierunku ruchu? Odpowiedż jest prosta:
      najdłużej jak to jest tylko możliwe - oczywiście z zachowaniem zaleceń
      producenta dla konkretnego fotelika.

      P.K. na podstawie Weber K., Crash protection for child passengers, UMTRI
      Research Review 31(3):1-27, 2000.
      • zuzka.slavo Re: cd od fizjoterapeuty: 02.04.05, 11:01
        Zgadzam sie z przedmowczynia - tylem najbezpieczniej.

        Przyznam, ze oslona na glowke w gondoli Deltim Focus (taka mamy) nie spelnia
        moich oczekiwan co do amortyzacji glowki(to jest moje subiektywne wrazenie).
        Mamy tez fotelik 0-9 kg (pozyczony) wiec w praktyce dokonam porownania obu
        rodzajow transportu. Choc na dluzsza podroz (bedziemy wybierac sie z 2 mies.
        maluchem do Wiednia) to nie wyobrazam sobie trzymania dziecka w foteliku. W tym
        przypadku trzeba by bylo robic przerwy co max. 2h. I tu gondola jest
        wybawieniem. Ale z drugiej strony, w razie wypadku (tfu tfu) bezpieczenstwo w
        foteliku jest wieksze..mamy orzech do zgryzienia.

        I chyba rzecz bardzo wazna: fotelik spelnia swoja role jesli jest PRAWIDLOWO
        zamocowany. Wiec tu nie mozna sie spieszyc, jesli chodzi o mocowanie fotelika
        na siedzeniu samochodzie.

        Zuzka (38 tc)
    • niepytana Re: jak to jest z przewozeniem dziecka w gondolce 02.04.05, 00:45
      Czy gondola to cos takiego?

      www.carseat.org/Pictorial/3-Car-Bed-np.pdf

      To w Kanadzie i w Stanach uzywa sie tylko dla mocnych wczesniakow z wadami
      (problemy z rytmem serca, oddychaniem itd.) Poza tym najbezpieczniejszy jest
      fotelik, zwlaszcza przy rolowaniu sie samochodu w wypadku. Niezliczone historie
      z dzieciecych szpitali mowia samie za siebie, gdzie z wypadku nawet w mini van
      z 8 osob 7 bylo zabitych na miejscu a dziecko w dobrze zainstalowanym foteliku
      (nawet noworodek) bylo po obserwacji uznane za perfekt kondycje. U nas jest
      regula, bez zapietych pasow i siedzeniu w foteliku samochod nie moze
      wystartowac (tak mysla moje dzieci) i na razie pracuje wspaniale. Nie ma dla
      mnie wyjatkow, NIGDY nie wyciagam dziecka z fotelika w jadacym samochodzie.
      • plavusa do tych, którzy nie zrozumieli 02.04.05, 11:41
        ja pisałam o śmierci łóżeczkowej w gondoli przystosowanej, z atestem itd. Zdarza
        się, że dziecko podczas jazdy (nie wypadku!) przestaje oddychać bez wyraźnej
        przyczyny - tak, jak przy smierci łózeczkowej. Mówił mi o tym lekarz w szpitalu,
        dokąd przyjeżdżaja rodzice z takim dzieckiem. O takim przypadku w foteliku nie
        słyszał.

        Myslę, że dziewczyny dodały tu wiele innych dowodów przeciwko gondoli.
        Szczególnie te rady od fizjoterapeuty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka